Leszek_Dentman Opublikowano 4 Grudnia 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Grudnia 2004 Wigilia Cyberiusza Zapadał zmrok. Nielicznych przechodniów usiłowały kusić ze sklepowych wystaw kolorowe pudełka, jednak już nikt nie zwracał na nie uwagi. Tylko w supermarketach pojedynczy klienci pośpiesznie dokonywali ostatnich zakupów. W oknach domów lśniły światełka na choinkach. Tu i ówdzie rozlegało się kolędowanie. Tylko Cyberiusz (wnuk sławnego Tumora) Mózgowicz nie myślał o wigilii. Jak zwykle siedział przed ekranem komputera i zapamiętale buszował w cyberprzestrzeni. Tego jednak wieczoru z komputerem działy się dziwne rzeczy: wyświetlał jakieś niezrozumiałe komunikaty, lub po prostu się zawieszał. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby jego użytkownikiem był ktoś zwyczajny, ale w kompie Cyberiusza takie rzeczy nie miały się prawa wydarzyć. Uruchomił w końcu skaner antywirusowy. Po dłuższej chwili na ekranie ukazał się komunikat: robak internetowy:worm.Santa Claus .Usunięcie niemożliwe. Czekaj, robaczku! Zaraz się ciebie pozbędę! Jednak, kiedy chciał ręcznie usunąć robaka usłyszał nagle, wychodzący z komputera, basowy głos: -Ho, ho, ho! Myślisz, że uda ci się mnie pozbyć? Niedoczekanie! Zaskoczony Cyberiusz rozejrzał się niepewnie. Jakim cudem komputer przemówił, skoro w ogóle nie miał podłączonych głośników... W pokoju nie było nikogo... Przekonany, że się przesłyszał ponowił próbę. Ten sam głos odezwał się ponownie: -Szkoda twojego zachodu. Mnie się nie da zlikwidować, choć wielu ludzi bardzo tego pragnie. -Kim jesteś? I jakim sposobem dostałeś się do mojego komputera? -Nie przeczytałeś komunikatu? Jestem Santa Claus, co po waszemu znaczy Święty Mikołaj. A jak dostałem się do twojego komputera... Widzisz, przestało mi się podobać włażenie przez komin. Nieraz mi się zdarzało w nim utknąć, co niekiedy powodowało znaczne perturbacje w harmonogramie dostarczania prezentów. A ponadto moja pralnia nie mogła nadążyć z czyszczeniem pobrudzonych sadzami kostiumów, a przecież nie mogłem przychodzić do dzieci usmolony. Korzystam więc z nowoczesnych metod odwiedzania domów. -Mam więc rozumieć, że przyniosłeś mi prezent? -Ho, ho, ho! Też ci się zachciewa. A uważasz, że zasłużyłeś na jakiś? -No, nie wiem. Ale chyba nie jestem taki najgorszy... -Może i nie najgorszy, ale mogłoby być lepiej. Kiedy ostatnio zrobiłeś coś dla innych ludzi? No widzisz, nie pamiętasz. A pamiętasz tą Hanię, z którą zerwałeś bez słowa pożegnania? Pamiętasz! I co z tego? Ona dalej czeka i płacze po nocach za tobą. A ty wiecznie siedzisz przed monitorem i zajmujesz się pierdołami! Cyberiusz zawstydził się tymi słowami i zaczął sobie przypominać. No tak, jestem bezdusznym zimnym draniem. Przecież kochałem tę dziewczynę. Dlaczego ją zostawiłem? Chyba z tchórzostwa... Mikołaj nie miał widać kłopotów z odczytywaniem myśli, bo odezwał się ponownie: -To prawda. Okazałeś się tchórzem i beznadziejnym dupkiem, ale wiesz co? Daję ci szansę na poprawę. Mam prezent, ale nie dla ciebie, baranie, lecz dla Hani. Ubierz się teraz przyzwoicie i dotknij ekranu monitora. I, ku swojemu zdziwieniu uniósł się Cyberiusz ponad miastem .Spoglądał z góry, jak zwykli ludzie spędzając ten uroczysty, jedyny dzień w roku. Potem znalazł się przy wigilijnym stole, w mieszkaniu Hani. Stół nakryty był dla dwóch osób. Widocznie, zgodnie z tradycją przygotowała miejsce dla niespodziewanego gościa. Czy domyślała się, kto nim będzie? Hania krzątała się jeszcze w kuchni i nie dostrzegła przybysza. Wtem rozległ się dzwonek do drzwi. Cyberiusz przez szparę w niedomkniętych drzwiach dostrzegł Hanię która w pośpiechu ocierając ręce, o nałożony na odświętną sukienkę kuchenny fartuszek śpiesznie przeszła przez przedpokój . Po chwili posłyszał szczęk otwieranego zamka i cichą rozmowę. Drzwi do pokoju otworzyły się i wkroczył doń, łudząco podobny do Cyberiusza młodzieniec. -Siadaj- powiedziała Hania. –Zaraz wnoszę jedzenie. -Młodzieniec zmierzał wprost, ku zajmowanemu przez Cyberiusza krzesłu. Cyberiusz chciał odezwać się do przybysza, ale w żaden sposób nie mógł wydobyć z siebie głosu. W tej samej chwili do pokoju weszła Hania z wazą w rękach. Kiedy usiadła przy stole, jej gość również zajął miejsce, na którym siedział Cyberiusz i wzdrygnął się gwałtownie. -Co się stało, kochanie? -Nie wiem, ale nagle poczułem przejmujący chłód.
aneta michelucci Opublikowano 4 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Grudnia 2004 jeśli mogę pozwolić sobie , jedna uwaga . " Nielicznych przechodniów kusiły ..." , drugie zdanie , sensu w nim nie widzę . "nielicznych kusiły -jednak już nikt " ? uważam [moje- widzi- mi -się], że lepiej zabrzmie : " [ Jeszcze ] tylko nielicznych przechodniów kusiły....... , mało kto zwracał na nie uwagę " . a gdzie tradycja :-) ? ciekawy pomysł ,zaskakująca puenta. pozdrawiam
PiątaPoraRoku Opublikowano 4 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Grudnia 2004 zakończenie zaskakujace.... absolutnie... pozdrawiam serdecznie
asher Opublikowano 4 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 4 Grudnia 2004 NO!!! Gratulki z tytułu odwagi :) Moją opinię o tekście znasz. Więc chlast ocenę...
Michał_Zawadowski Opublikowano 5 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 5 Grudnia 2004 jak widzę tak zwane opowiadanie z ukrytym morałem. cieszy pomysł, wykonanie też ok. może nie jestem zachwycony, ale jest wszystko ok. podsumowując, z obowiązku konkursowego dokonuję oceny zgodnej z sumieniem;) pozdrawiam MZ
Leszek_Dentman Opublikowano 5 Grudnia 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Grudnia 2004 Aneta,cara mia- wszystko zależ od tego co jest podmiotem, ale dla jasnośći zmieniam.
aneta michelucci Opublikowano 5 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 5 Grudnia 2004 ...i do tego poliglota [ tak na marginesie ] :-) Panie Leszku , nie będę Panu słodzić , ale muszę przyznać , że zaliczam sie do tej publiczności , która jasności wymaga ! Dla mnie , Pański "podmiot" , nie "leży" z prostatą tekstu [ prostota=jasność].Razi mnie to zdanie. Rozumie Pan teraz laika ?
aneta michelucci Opublikowano 5 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 5 Grudnia 2004 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. prostOtą , prostOtą
Wuren Opublikowano 9 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 9 Grudnia 2004 No tak, nawiązanie do klasycznej wigilijnej, hihi :) Ale jedno muszę powiedzieć - uczulony jestem (pewnikiem z racji wieku) na "tą dziewczynę" :) Proszę, zmień (we wszystkich miejscach:)) Wiem, profesor Miodek mówił, że obie formy poprawne, ale jakos tę mi się lepiej czyta :) Pozdrawiam Wuren
Leszek_Dentman Opublikowano 9 Grudnia 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Grudnia 2004 10 Q drwu za tę garść cennych uwag. Zaraz poprawię.
Piotr Rutkowski Opublikowano 9 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 9 Grudnia 2004 kurczę, ja też tak chcę! Santa Claus z Microsoft'u ciekawe. ...a ja od małego myślałem, że mikołaj wpada przez komin. Fajna baśń.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się