Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
na baranka bez ustanku woła:
baś, baś, mój baranku,

a on ni be ni mee i przelatują chwile jak jaskółki za oknem
gdzie pejzaż poruszony wiatrem liści gna przez tęczowe zgliszcza
domów iluminowanych jak choinki i widać miliony mikołajów
co wyjmują i rozdają prezenty z wirtualnych sieci
które nachodzą na siebie bez najmniejszych kolizji
w ciszy zygot dojrzewających w miliardach probówek
planety która cofa się do pozycji embrionalnej
by na dziewiczym łonie doświadczyć zieloności ról
jak w raju wyobraźni nie ograniczanej objętością
czaszki homo
co na głowie kraśny ma wianek
w ręku zielony badylek

i płynie nirwana bez słońca i chmur po białej przestrzeni
wśród endorfin trombocytów w osoczu potoczystych baniek
wypełnionych absurdalnymi zderzeniami znaczeń i rzeczy
niedosiężnymi antybytami zawierającymi pierwotne emocje
których można tylko pozazdrościć bohaterom
z abstrakcyjnej układanki erotycznie wariujących pikseli
co wbiły się w zwoje na głębokość (hello - how low?)
bankrutującej właśnie kopalni złota
a przed nią bieży baranek
a nad nią lata motylek

więc niosąc w sobie fantazyjny splot gordyjskich przeświadczeń
w erotycznych aureolkach fantasmagorii kładzie się obok
książeczki o partnerach z wszystkich wcieleń gandalfa z rivii
władcy pierścieni oraz narni przemieszcza się w sposób magiczny
po swym hobbitonie nie słysząc uporczywego mee
dobiegającego z kąta pokoju gdzie przysiadł umowny ona-on
niczym wypudrowany iron-man digimutując w pustkę
zaś melodia nirwany płynnie sunie w nadrzeczywistość
by przepaść w czarnych dziurach nonsensu bo
kto nie dotknął ziemi ni razu,
ten nigdy nie może być w niebie
według bożego rozkazu.

Opublikowano

Prawie całego wiersza prócz tej części nie skomentuję, bowiem jest za trudny dla mnie:

"kto nie dotknął ziemi ni razu,
ten nigdy nie może być w niebie
według bożego rozkazu."

Ja myślę, że ci od zawsze są w niebie, choć żyją na ziemi,
którzy nie dotykają jej, są Bożymi Dziećmi.
Pozdrawiam Jana.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...