Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Konkurs poetycki www.poezja.org 2014


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

[size=6][color=#CC0000]J[/color][color=#C50600]e[/color][color=#BE0D00]s[/color][color=#B81300]t[/color][color=#B11A00] [/color][color=#AB2000]c[/color][color=#A42700]u[/color][color=#9D2E00]u[/color][color=#973400]u[/color][color=#903B00]u[/color][color=#8A4100]u[/color][color=#834800]u[/color][color=#7D4E00]u[/color][color=#765500]d[/color][color=#6F5C00]d[/color][color=#696200]d[/color][color=#626900]n[/color][color=#5C6F00]i[/color][color=#557600]i[/color][color=#4E7D00]i[/color][color=#488300]e[/color][color=#418A00]e[/color][color=#3B9000]e[/color][color=#349700]e[/color][color=#2E9D00]e[/color][color=#27A400]e[/color][color=#20AB00]e[/color][color=#1AB100]e[/color][color=#13B800]![/color][color=#0DBE00]![/color][color=#06C500]![/color][/size]

Zapraszamy Was do wspólnej zabawy poetyckiej, której głównym elementem jest fragment wiersza dla dzieci, a Waszym zadaniem jest ... dopisać ciąg dalszy :)

Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym...


Nagrody:
- 9 książek z wierszami dla dzieci dla 9 osób,

Jury:
- Agatka (lat 3), ja (stary byk) i Jacek Cudny.

Zakończenie konkursu: 25 kwietnia br.

Zasady:
- Konkurs jest poetycki, ale wiersz(e) jest(są) skierowany(e) dla(do) dzieci. Prosimy zatem unikać wyrazów o zabarwieniu erotycznym czy wulgarnym. Wątek będzie ściśle moderowany.
- Jeden użytkownik może dopisać dwa "ciągi dalsze" :)
- nie ma limitu jeżeli chodzi o kolejne wersy.

[color=brown]Powyższy fragment wiersza + Twoje rozwinięcie należy opublikować w tym wątku, jako komentarz.[/color]

1, 2, 3... start! :)

Opublikowano

Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym...

wnet owinie was swym bluszczem
oświeci forsycji blaskiem
wiele kwiecia dla każdego
i warzywa zjemy z mlaskiem


Opublikowano

Piękna milość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym.

narcystyczna, więc cebulka,
biorąc przykład z wujka Julka,
kalarepce na torebce - mówi kocham,
na to ona cichym szlochem-
jestem jeszcze nie gotowa,
niech do ziemi ktoś mnie schowa.

niech podleje - rano, wieczór,
wtedy ze mnie wyjdzie "krzaczor",
"krzaczor" mówisz - coś takiego!
kocham cię już od małego,
gruba będę, napęczniała -
kalarepka tu dodała.

i ja cebulką nie zostanę,
wiosną będę z tiulu panem
pięknym, w białej zwiewnej szacie
narcyz - po tym mnie poznacie.

gdy tak sobie gaworzyli,
przyszli ludzie i kupili.

Opublikowano

Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym.

Śliczne nowe lśniące grabki
ślą całusy do rabatki.
,,Jesteś piękna niczym... kwiaty!
Dumna, czarna jak wszechświaty."

A rabatka się rumieni
piwoniami wśród zieleni.

Grabki prężą struny głosu.
Trzeba znaleźć na nią sposób!
,,O, rabatko, twoje oczy
czarne, takich nie przeoczysz."

A rabatka się rumieni
tulipanem wśród zieleni.

,,Jesteś żyzna jak żywica,
pełna życia niczym lwica.
Dałbym się za ciebie zabić.
O, jak chciałbym ciebie zgrabić."

,,Grabki, ładnie chwalisz, wabisz,
Ale przy tym sobie grabisz!"

Opublikowano

piękna miłość całkiem szczera
niczym Julii i Romea
scenariusze różne ćwiczy
nawet w sklepie ogrodniczym

i rozsiewa nasionami
w ziemię czarną niczym heban
z której może się urodzić
to o czym wam nie powiem

ale tym się nie kłopoczcie
zanim się powije to się pocznie
i w tym nie ma ambarasu
bo dziś nikt nie zechce przepaść
tak jak Julia wraz z Romeo




:-)

Opublikowano

Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym...

wierna miłość mrok rozświetla
godzi miasta i osiedla
gwiazdy jak westchnienia liczy
Dantego do Beatrycze

piękna miłość cichuteńko
jak Sobieski z Marysieńką
listy pisze łamiąc przestrzeń
odkrywa co najpiękniejsze

wierna miłość daje siłę
i dla innych jest azylem
dobrze przyjrzyj się rodzicom
to Orfeusz z Eurydyką

Opublikowano

Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym...

Gdzie jest dużo, nie policzę:
wnęk, regałów, półek, skrytek
i o placu także wspomnę,
tam tysiące równych grządek,

w których prężą się z zapałem,
w ciepłym słońcu wyrastały:
przebiśniegi, pelargonie,
szafran, cynie i piwonie,

floksy, frezje, rdest, aralie,
powojniki i konwalie,
jaskry, juki, tamaryszki,
wszędobylskie żółte mniszki,

białe lilie, dzwonki, dalie,
astry, fiołki, i azalie,
szałwie, bratki, cyklameny,
wszystkich nie da się wymienić,

Wśród tych kwiatów jest tulipan
do stokrotki stale wzdycha.
Ciągle miłość jej wyznaje,
w dwa dni wyrósł ten kawaler.

Ona mała, wdzięczna, słodka
i ma szczęście że ją spotkał.
Zakochała się od razu,
błogosławił nieba lazur.

Chociaż parę już stanowią,
nie są razem lecz osobno.
Na sąsiednich rosną grządkach,
wokół nich ktoś pieli sprząta.

Bardzo pragną by być razem
i życiowych zaznać wrażeń.
Aby mogli w rannej rosie
przemyć oczy, usta, nosek,

wspólnie łapać słońca promień,
o kłopotach swych zapomnieć
i by on miast patrzeć z góry
objął ciepło i przytulił.

Dni zleciały w im ogródku
przekwitały w chłodnym smutku,
nie spędziwszy chwili z sobą
coś stracili będąc obok.

Myśli wyznam wam najprościej
nie żałujcie dziś czułości,
miłość ceńcie gdy najszczersza,
a wzdychajcie do tej w wierszach.


ps. nazwy kwiatów można uzupełnić fotkami
słowo scenariusz jest zbyt trudne dla 3 - 4 latków

Opublikowano
Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym.


Spójrz, motyle ponad łąką
wachlują wdzięcznie skrzydłami,
kiedy kwiatki rozkwitają,
wśród traw kusząc kolorami.

Tam różową, ciepłą bielą
obsypane w sadzie drzewa,
gdy wysoko nad głowami
chór skowronków arie śpiewa.

Małe rybki spod kamienia,
a jedna za drugą płynie...
Piękna ważka drży nad wodą,
nim wieczorem powab minie.

Jak króliczek tylko musnął
lekko swoim miękkim uszkiem
tego kotka, który smacznie
drzemie sobie na poduszce.

Taką słodycz rozlewają
fiołki i konwalie w maju,
i maciejka swoją wonią
wieczorami świat upaja.

Taką bajkę dzisiaj bajam.


Opublikowano

Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym...

Tu nasiona a tam grabki
zaraz wpadną w czyjeś łapki
Ktoś zasieje i podleje
-na ten widok wiadro mdleje!

Ziemia blednie, torf się wzrusza
tylko łopat to nie rusza
gdy ogrodnik zasapany
cały jest umorusany!

Dzieło jego będzie wielkie
sadzi fiołki i maciejkę
a marzenia wiosną rosną
czasem jodłą -czasem sosną.

Warzyw wiele wyhodował
i nawozów nie żałował
ogrodnictwo - ważna sprawa
a nie żart czy jakaś zjawa!

Pan ogrodnik zakochany
głaszcze zieleń, widzi zmiany
Gęba wiecznie roześmiana
i pracuje już od rana.

Ziemio, ziemio plon mi daj
mej miłości się poddaj!





Opublikowano
Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym...


Nie chce się powtarzać, zatem
ćwiczy role zimą, latem,
żadną sceną nie pogardza,
by walorów nie pogarszać...

Ujmuje za serca co dzień,
uległy jej też przechodzień,
klient w sklepie przyrodniczym,
gdy z uśmiechem tajemniczym...

...głęboko w oczy spoziera
- to jej odwieczna maniera.
Niekiedy skromniutko milczy,
potem ciało potem zwilży...

W drżenie wprawia serce, ręce,
myśli wywołuje w tęcze...
Lody kruszy - serca kamień.
Dzięki niej na świecie ładniej...
Opublikowano

Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym...

Właśnie weszła mała Julka.
Mała Julka to nie bzdurka,
tylko nasza ogrodniczka,
kupi bratki do koszyczka.

Już wybiera kolorami -
te dwa żółte to dla mamy.
Dla tatusia kolor fiołka
za łaskotki, za fikołki.

A przy różach stoi Romek.
Mały Romek, nie - ułomek.
Jesteś różą? - pyta Julkę
i palcami mnie koszulkę.

Z oczu sypie jej serduszka...
Julka jemu coś do uszka...
I złapali się za ręce -
kwiatków nie potrzeba więcej!


.

Opublikowano

Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym...

można spotkać pana Ćwirka
co zakochał się w kaktusach
gdyż podlewać ich nie musi
bo oszczędza wodę
dla dzieci z Etiopii

których nikt nie lubi
bo nie czytały Szekspirka









Opublikowano

Piękna miłość całkiem szczera
Niczym Julii i Romea
Scenarusze różne ćwiczy
Nawet w sklepie ogrodniczym

Tam też miłość, wielka, szczera
Spadła nagle na selera
Ten jegomość w kształcie kuli
Do marchewki się przytulił

Ona czule go objęła
Krągłość brzuszka w ręce wpięła
On jej kibić objął wiotką
Zaglądając w oczy słodko

I w milości swojej trwali
Tańcząc w snach na białej sali
Nie marnując żadnej chwili
Aż w rosole się spełnili

*

Miłość; wspomnieć tutaj muszę
Pisze różne scenariusze
Też zakończeń ma bez liku
Tu - jest smaczkiem na języku.

Opublikowano

do motta:
Piękna miłość całkiem szczera
Niczym Julii i Romea
Scenariusze różne ćwiczy
Nawet w sklepie ogrodniczym

***

mamuś, czemu ogrodniczy
pomysł głupi strasznie jakiś
lepiej chodźmy
po zabawki,
balonówy i lizaki

żółwie nindża potrzebuję,
duże pudło klocków lego
po łopatę
wyślij tatę
spajdermena chcę, dlaczego

ogrodniczy? co za nudy,
a mówiłaś, że mnie kochasz?
no bo kocham
but mnie boli
synku, synku znów masz focha

mój słodziaku zapomniałeś,
w takim sklepie kupisz kwiaty
racja kwiatki
dla agatki,
lecę, tylko się nie zabij





Opublikowano

Piękna miłość, całkiem szczera,
Niczym Julii i Romea,
Scenariusze różne ćwiczy,
Nawet w sklepie ogrodniczym

Chadza różnymi ścieżkami
Czasem pije łzy jak rosę
Czasem jej przyświeca słońce
Ale gdy prawdziwa nigdy nie ustaje

Pragnie pocałunków
Licznych jak płatki śniegu
I rzucenia pod nogi ukochanej osobie
Wszystkich gwiazd na niebie

Lecz pamiętaj zuchu mały
Miłość to nie tylko
Szepty w świetle księżyca
I w wazonie czerwone róże

Popatrz na ręce matki swojej
Które zawsze ciepło cię otulały
To one najbardziej w życiu
Cię kochały

Opublikowano
Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym.


Kiedy budzi się do życia
świat dokoła wczesną wiosną,
i roślinki sadzisz młode;
sadź po dwie, to lepiej rosną.

Obudziła się różyczka
i przeciera senne oczy,
bo uśmiech małego księcia
w tej chwili ją zauroczył.

Zakochani alejkami
znowu snują się parami,
a tych dwoje na huśtawce
grunt chce złapać pod nogami.

Pan o lasce, swej znajomej,
bukiet niezapominajek...
klient w sklepie, swojej żonie,
dwa krzaczki jagód podaje.

Jaki morał jest z tej bajki?
Miłość w sercu, to nie wada;
każdy szuka sobie kogoś,
kto mu w parze odpowiada.
Opublikowano
Piękna miłość, całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym


Pewnie nie wie który lepszy
do zagrania, który słabszy
- każdy więc przećwiczyć musi,
zanim uda się do ludzi.

Zapomniała piękna miłość,
jak bezcenna jest w niej szczerość.
- zbędnie ćwiczy scenariusze,
zatracając tęże - tuszę.

Radzę tobie mościa panno,
być powabną, boś Dziewanną,
którą cenili Słowianie
(podobno podobna Dianie).

Szczera miłość bywa skromna,
- wzorem jej królowa Bona...
Jest cierpliwa, nie zazdrości,
kiedy nie dostanie buzi...

Nie jest pięknem swym nadęta,
nie błyskotka, nie tandeta,
łagodna, wspaniałomyślna,
pogodna, chociaż wzburzona.

Gotowa ufać na słowo,
rozczula serdeczną mową
przetrzyma suszę tęsknoty,
wszechstronne jawiąc atuty.

Podobna wiatrom fenowym,
ulega ludziom czarownym.
Siostry ma dwie. Wyznam szczerze:
miłość najbardziej mnie bierze...
Opublikowano

@bazyl_prost @Jolanta_Dzierań @Agnieszka_Horodyska @JacaM @tolekbanan @Jacek_Suchowicz @marianna_ja @Joanna_Brychcy @makarios_ @gabrysia_cabaj @henryk_bukowski @efemeryda2 @Alicja_Wysocka @Paulina_Murias

Dziękujemy za nadesłanie wierszy.

Miło jest nam poinformować, że najlepsze utwory zostaną zainscenowane przez Artystów Stowarzyszenia Edukacyjno-Teatralnego "Teatr Nasz" z Włocławka w dniu 16 maja 2014 roku.

Oczywiście jest to informacja nowa i jeżeli ktoś wnosi sprzeciw to prosiłbym o PW.

Serdecznie pozdrawiam,
Andrzej

a.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona pomysłowe   wiem - że ów tekst już mnie zatrzymał więc - strofkę dopiszę tu chyba wiersz - fajny z pomysłem pisany dam - dam serducho dla damy :)
    • @andrew    czy dziś jeszcze  spalać się trzeba  czy jutro    czy odpowiedź  należy do wszystkich  czy tylko nasza własna   Ja się dziś jeszcze spalam, jutro odpoczynek ;) Pozdrawiam. 
    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE reż. Serge Gainsbourg MINITEL: 6996 (Hier Schiphol Port) Kocham cię tak O, jak w locie ptak! Ja ciebie też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W lędźwie twe  Bo ja Kocham cię Kocham tak O tak, kocham cię! Ja też nie Och, miła ma... Ty to fala,  ja ziemi trud  By, wpłynąć na  brzeg Mych zeschłych ud Więc ja Na spotkanie biegnę ci Kocham Cię Kocham Cię Ja też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W Twój lepki mrok  Wstrzymuję krok  Ty bijesz o mój szczyt Czubek miłości mej  Idę, by hołd złożyć ci Złożyć perły dżdżu  W dolinie Twych ust A Ty idziesz w mój ślad   - Kocham Cię Kocham Cię O tak, kocham na wznak! Ja też nie Miłośi ciał  zamknięty pas Lecz ląduję i tak  Gdzie twego  łona port Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr Lecz to Ty trzymasz ster  Nachodzi, ziemi fort... Nie! Terra... terr! Terrain ahead, pull up! Przyziemienia spaz.. Je t'aime de pluie Moi non plus Je te kiffe  Même diff... RICHARD 1004 (Tu i tu, i tam) Kochał  pałac tak (Boga palec mniej) Że porwał go żelazny ptak,  W las antycznych ciał... I w ostry historii cień Wbił dziób swój, w ziemi krew Więc wzbił się w dech małpiej mgły W pagonów, tóg werbli rytm  Stary wilk wciąż dzierżył ster,  Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień O konia dam na sławy żer! My też nie Och, ziemio ma... To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie Chcę wpłynąć znów w Victorii dal Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz, By Vox Populi skrył mnie deszcz Osiodłam znów mit krwistych burz... Czy wyjdziesz na spotkanie  mi? Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż, Dam kres swym dniom, by być miłym ci.. Och, miła ma... Na fali twej Ulecieć chcę nawet tam, Gdzie Aerofłot  Wstrzymuje lot Biję w wąwozu szczyt, Lodowej góry Twej  Idę, by hołd złożyć Im I łożyć perły  ciał  Na ołtarz tronu łez O miła ma, zetnę tysiąc brzóz By wpiąć je w dolinę Twych ust Jeśli Ty też nie trafisz w pas W mój kurs i szlak "Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj w tym tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Mu Obiecuję ci Wyssać perły krwi  Z ciebie l ziemi tej, Gdzie pada żelaza deszcz I z najkrwawszej z ziem Wycisnąć choć metr  Stopę... Stop tlen, Skryłem ciało swe W całun błót,w martwy liść Kocham Cię Kocham Cię O daj mi znak Kocham je Leżę tam, gdzie znak... My przez chwilę też tak Miłości ciał zamknięty pas Lecz ląduję i tak Jak te jedwabne drzwi Gdzie mój ostatni port Orczyk ściągam, poziom sto  Lecz ster trzyma On; "Pо правильной дороге. Na верном пути" Sixty , fifty, fort... Nie! Ziemia...ziem! Kur!!! Uniżenia dno (w dur) Wniebowzięcia dreszcz... Pравильнa дорогa. Na верно  Pути..." Wiary dochowałem, ukończyłem lot Wzbiłem się w Majestatat Flot Wstrzymałem dech Wbiłem w wąwozu szczyt Zdradzony świt Góry Kości tej Kur piał (X3) Я люблю тебя, туман. И я. Я сошёл с ума, Я сошёл c телa Я, туман. YFD: 0-911 (Sullied van) Kochał  tak przygody smak (I inshallah też) Że porwał go żelazny ptak W tumult szklanych wież  ... "Yes;  the book and orders were onboard, Quite quiet men, and riot squads  His cutting edge was not stored And  came quite handy down the road; Tak; księgę i przekaz na pokład wziął, Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi, I ostry wzrok, co niejeden róg ściął I był poręczny w zręcznym locie tym; His learning did not go as far As safely getting to the quai:  He only sought to know how to start; The rest, he'll discover on the fly" Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las, Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas: Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot I w szklany sufit  historii się wbić  I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur I Ziemię Zer  zatopić  we krwi  I paszczę przymknąć Ul. Mur By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę  Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc Morskiemu wilkowi odebrać ster, A rufę mu wszedł  morza Hudson cień Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież Tej Sodomy muru, co niesie śmierć. Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się! W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień Uleciałem zburzyć płaczu mur  Rozciałem, gdzie On wezwał mnie   Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel, Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg… Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95 ... Na ołtarzu tronu łez. Brzeg O, mój drogi, powalę tysiąc wież, Aby przywiązać je do doliny twoich ust, Na mojej ścieżce i za mną, „Nie zostawiaj mnie, Nie zostawiaj mnie tutaj, Nie zostawiaj mnie, chcę… Nie zostawiaj mnie, Obiecuję ci, Wyssać perły krwi, Z ciebie i z tej ziemi, Gdzie pada żelazny deszcz, I z najkrwawszych krain, Utrzymać choćby metr, Stopę… Zatrzymać tlen, Ukryłem moje ciało, W całunie z błota, w martwym liściu. Kocham cię, kocham cię Och, daj mi znak Kocham je CHAR 0:  ELEB 1997 (Paparazzo a Pariggio) Tak bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer Czy Rossinanta La Manche Czy Rossinskiego plansz  Liczy się, że są jak Edam ser Ziemia, tu planeta Metal Mars  Tu patria Allah en marche Tu księstwo  Mówisz i Masz Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz Czy podburzone karykatury szkło Czy wzburzenie a la Monroe  Czy mur zburzony Behemotha czcią Non importa, sono senza brio... Czy krwawego bata klan  Czy czarno-biały ilustracji plan Czy arabski z drugiej ręki flan Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn   Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad Och, wskaż mi szlak. Kładę się tam, gdzie jest znak… Ciała miłości zamknięte są Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom Jak te  bramy w jedwabny ton Gdzie mój ostateczny port? Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą” Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do… Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach Głębia pokory (durowych shal) Dreszcz Wniebowzięcia…i strach Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal  Na wiernej ścieżce jak bezpański kot Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot Wzniosłem się w majestacie flot    
    • @LessLove  Piękne ujęte:  "Nie szuka gniazda, a świeci innym" I  "Nigdy się nie spala" - to jest kluczowe w calym wierszu. Dajesz obraz duszy, która płaci za światło innych brakiem swojego odpoczynku, a mimo to się nie wypala.  I to "Od Miłości Pana" na końcu wyjaśnia wszystko.  Dlatego może świecić dalej.    Pozdrawiam serdecznie.
    • czy z każdym  dniem  zmagać się należy    czy lepiej  bez myśli  czasem trochę poleżeć    6.2026 andrew  Sobota, już weekend   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...