Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Grymas natury

Egzystencji zawoalowaną pannę młodą obnażę,
bezwładnie pędzącego pociągu życia uroczego,
wsłuchaj się, myślę że chichot natury usłyszysz,
udrapowanego ciała ześlizgującego się z góry,
któremu nic z upływem czasu blasku nie przyda,
za młodu pociotkami i rodzeństwem otoczonego,
z ożenkiem zaprzestajemy być nawet kumplami,
pędzi bezwładnie pociąg od czasu beztroskiego,
rodzicem, wujem, babką, ciocią zostajemy sami,
ciało z upływającym czasem jest jak efemeryda,
niczym beka rozeschło się, przecieka upierdliwie,
cywilizacja pampersy ma dla starego człowieka,
on zachowaniem i pamięcią dzieciństwa się ima,
wokół innych pociągi bezwładnie do życia mkną,
jeszcze przyjaciół i rodziny przedziały są pełne,
wszyscy wysiądą, bezlitośnie pozostaniesz sam,
od wspomnień mózg płonie, odchodzą zapomniani,
przy bramie cmentarnej pociąg od życia tu zwolni,
po czasie inkubacji w ponowną trasę życia wyruszy,
rozpędu nabierze mknąc z zapłodnieniem w ciele,
w jakimś świecie, państwie, mieście, czy rodzinie,
zapobiegliwy umysł bilet w tamtym ciele już kupił,
twą karmą życie w materii i dramat życia nie ginie.
3 stycznia 2015


Szanowni czytelnicy, utworzyłem składaka zamieszczając gniota p. Krzywaka, żeby było jasne dla każdego, skąd wziął się mój wiersz; Musiałem się wyrzygać. Umieściłem również niektóre moje komentarze z pod jego dzieła. Pan Krzywak jest moderatorem, powinien nie pozwalać nam na umieszczanie twórczości chamskiej, która nacechowana jest wulgaryzmami, ale jak może zabronić komuś tego, jeżeli z niego wyłazi chamstwo. Proszę przeczytać wiersz Henryka_bukowskiego; Jedna lepsza od drugiej. Takie słownictwo można znaleźć u wielu twórców (niby) poezji, a już nie mówiąc o komentarzach pod cudzą twórczością, dlatego, to wszystko zaprocentowało, bym wybuchnął wierszem niezadowolenia, a pan Krzywak wyróżnił tylko mnie, bo akurat ja nie liżę jemu, jak to robią chociażby ci pod jego chamskim gniotem.
2013 listopada 20 21:55:29


Historia godnego umierania z cyklu: Polska rok 1013

jest takie miejsce
wyobraź sobie
żeś stary
(o trwogo...)
to biorą cię i hop
na wyro
i teraz tak
nie płacisz z dupą obsraną poleżysz
bo pieluch drogi
tak więc nie rób z siebie idioty
co piąty raz wołaj
do zmiany
bo pieluch cenny a ciężkie czasy
wszyscy dziś wspólnie oszczędzamy
a jak przezornyś i masz je własne
się nie martw i tak ukradną
możesz je sobie powtórnie kupić
w sklepiku rano
a jak dwóch dych nie dasz
i tak nie zmienią
zatem rozsądnie w domu umieraj
przynajmniej zdrowia mniej stracisz

albo, uwaga, jak już nie chodzisz
to czterech typa szlast w prześcieradło
jeb teflon fruwa krew płynie zgroza
ale chuj rzut i już leżysz godnie wygodnie
krew łap bo cenna i droga
a potem windą się przejedziemy
tam czasem trupa czasem chleb wiozą
nie posmarujesz i tak nie pojedziesz
to przemyśl sprawę i nie męcz ludzi

bo

jest takie miejsce wyobraź sobie
gdzie krzyż na krzyżu krzyżem pogania
tam sobie przynajmniej trochę odpoczniesz
ot taka krótka historia godnego umierania...

Dnia: 2013-11-08 23:57:51 napisał(a): M._Krzywak

Musiałem się wyrzygać

Prezes Krzywak literacki kunszt zaprezentował,
nie jest to dzieło złe, ale dobre dla prokuratora,
w nim chamstwo słownictwa obnażył jak chuja,
i cóż ma to wspólnego z piękną poezją mój Boże,
ponieważ to krzyk rozpaczy w niemocy na pustyni,
nie jest to błogości poezja na owe strony poetyckie,
jednak wszyscy uwielbiamy potępiać i krytykować,
nikt nie był mi skłonny uchylić swego serca rąbka,
dołożyła mi rozpuknięta kredensina spróchniała,
i legendy bazyliszek_prost nie daje wytchnienia.

Wszedłem na stronę z myślą poetycznego zauroczenia,
wreszcie i ja doświadczyłem tego, kto z kim przystaje,
bo zamroczony zostałem wulgaryzmów atakami,
schlałem się komentarzami waszymi i wierszami,
toteż by odreagować niesmak mało ulotnej uczty,
zmuszony byłem po takiej strawie się wyrzygać,
i opiekunka była ze sklepiku podłożyć mi pieluch.

Ja wolny strzelec, o natychmiastowym reagowaniu,
ganię głupotę, mądrość mam w głębokim uznaniu,

kiedy wy utalentowani wolicie wypisywać pierdoły,
aby odbiorca czytający wasze bzdety stał się wesoły,

by ugasić waszej wspaniałości wybujałą wyobraźnię,
głowom rozpalonym, chociaż ciepłym, to robię łaźnię,

siusiak więc z wami, olewka całej wybitnych paczce,
i tak was nie zmoczę, płyn nie może zaszkodzi kaczce,

wy oleliście mnie i ja was olewam, chociaż nie moczę,
siusiak z wami, niech no chociaż rzęsiście was skropię,

cóż warta jest twórczość literacka dla pisania sztuki,
kiedy w umyśle głupota króluje, bo w mądrości luki,

siusiak z wami, mądrości filozofa i tak nie pojmiecie,
gdy na niewygodną prawdę uszy po sobie kładziecie,

krytyką wprost uwielbiacie kopać myślenie innego,
i ja chcę skopać, i podnieść umysł w coś wierzącego,

na kaczce uświadczy czystości więcej, niż na kościele,
tak i na was poeci, inwektyw nie ostanie się zbyt wiele,

upojenie już przeszło, kiedy piórem na was się wyżyłem,
i pokornie proszę o wybaczenie słów, które zamieściłem

choć wy macie też powody by przeprosiny ofiarowywać,
nie skłaniacie się ku temu, bez kultury wolicie się obywać.

13 listopada 2013

@M._Krzywak
Myślę, że powinniśmy zakończyć te niepotrzebne antagonizmy, nie leży to już w mej naturze, ale gdy zacząłem odgryzać się na wasze komentarze poczułem wielki niesmak, którym właśnie na tym robią sobie pożywkę komentujący, zatem przepraszam, wybacz mi.
Pozdrawiam cię bez urazy, niepotrzebnie dałem się wmanewrować w wasze zagrywki pragnień umysłu, więc nie miej do mnie urazy, wystarczą mi głupie insynuacje i ataki bazyla_prost, przed którym by się chronić w końcu zaznaczyłem by ignorować je. Myślę by uchronić się od niepotrzebnych utarczek słownych, zablokować możliwość komentowania, albo też dla świętego spokoju zakończyć publikacje na poezja org, aby nie zanieczyszczać niepotrzebnie umysłu, wiem że i tak moje wyjaśnienia dla ciebie są niezrozumiałe, ale to już zgoła problem każdej indywidualnej osoby. Jeszcze raz proszę cię abyś przyjął moje pokorne przeprosiny i zechciał łaskawie mi wybaczyć obrazy popełnione wobec twojej osoby, innych też o to proszę uniżenie.

S.O.S.

W pokornym stanie umysłu powiedz sobie; wiem iż nic nie wiem,
dopiero wtedy, nieznanych ci filozoficznych doktryn wysłuchaj,
jak żyć, by siebie poznać, gdy wola twoja będzie, i ja ci powiem,
wszystko na doświadczeniu opierasz i umyśle, a jemu nie ufaj,

w nim za pośrednictwem zmysłów pragnienia się rozbudzają,
on, by szczęście odnaleźć, do ich realizacji ciebie przymusza,
ci co za ułudą nie gonią, w materialne życie się nie wikłają,
tą całą dla ciała mitręgą, coraz bardziej niewolona jest dusza,

by materialne szczęście osiągnąć, żywot swój pędzisz w znoju,
nieład i prawo tworzone są na głupocie ludzkiej i zachłanności,
żyjąc w zgodzie z prawem Bożym, można egzystować w spokoju,
tylko jak do takiego stanu dojść, gdy takiej unikacie twórczości.

25 lipca 2004

Dnia: 2013-11-14 13:37:58 napisał(a): Jacek_Dyć

@M._Krzywak
Mantra szósta Śri Iśopanisad głosi:

Kto widzi, że wszystko ma związek z Najwyższym Panem, że wszystkie żywe istoty są Jego integralnymi cząstkami, a Najwyższy Pan obecny jest we wszystkim, ten nie może żywić nienawiści do niczego ani do nikogo.

Modlitwa Pana Śri Caitanyi Mahaprabhu z Caitanya Caritamrity brzmi:

Święte imię Pana należy intonować w pokornym stanie umysłu uważając się za niższego od słomy na ulicy; należy być tolerancyjnym niż drzewo, powinno się być wolnym od wszelkiego poczucia fałszywego prestiżu i należy być zawsze gotowym, by ofiarować wszelki szacunek innym. Osiągnąwszy taki stan umysłu można bezustannie intonować święte imię Pana.
ja staram się nieporadnie stosować do owych zaleceń, więc proszę cię pochamój się od krytyki na temat owych mantr, byś nie popełnił obraz i nie odebrał owoców za nie.

Dnia: 2013-11-14 16:53:13 napisał(a): Jacek_Dyć

Aaa, już rozumiem dlaczego mam bana. Może skończy się zamieszczanie wólgarnych słów w poezji. Jednak nie rozumiem, moje to chamstwo i ban, a pana Krzywaka język w Historii śmierci umierania, to lukrecja?

Bez kości złość

Niczym nagie miecze użyłem siusiaki trzy,
w miejsce ich kładę odnowy wiosenne bzy,

chociaż skronie przyoblekły mi się w kiru żal,
to na drzewiec z siusiaka naciągam biały szal,

przed wami potrząsam nim na znak pokoju,
schodzę z przyłbicą opuszczoną z placu boju,

nie biję się w pierś, po eskapadzie serce boli,
za broń posłużyła mi garść słów o smaku soli,

czoło bez dumy, gdy moderator żąda pardonu,
i działo z wiersza sugeruje stawić do palindromu,

widzę że do głębi poruszyłem umysłem Krzywaka,
niczym pod Grunwaldem w portki utkam siusiaka,

oba, jak to do pochwy, bez problemu się wsunęły,
choć to one, tak twórczo do boju mnie natchnęły,

tom polatał sobie z humorem troszeczkę, ale nie goło,
wypisujący wulgaryzmy, też niech walną się w czoło,

by dział poezji stał się od obraz wolny, kryształowy,
i pięknem polszczyzny przyprawiał o zawrót głowy.

18 listopada 2013 19:30:17

Panie dacyszyn, mógłby pan sprostować swój komentarz, tak jak mi pan napisał w PW

Jakie oszustwo, jaki plagiat panie Krzywaku? Chciałem zobaczyć czy znacie się na twórczości poetów, którymi śmie mienić się portal. Nawet przed umieszczeniem jego, wkleiłem go tobie byś zezwolił na umieszczenie w poezji dla wprawnych, a ty nawet nie pofatygowałeś się do odpowiedzi. Dopiero w miesiąc po oczekiwaniu na twoją odpowiedź umieściłem go, z góry mając przygotowany w formie komentarza wiersz Advocem do wiersza, Do mięsożerców. Oczekiwałem z nim, by umieścić go wtedy, gdy będą nieprzychylne komentarze, ale po dwóch pozytywnych, postanowiłem usunąć wiersz Jasnorzewskiej, gdyż miałem z tego powodu moralniaka. Gdybym myślał o plagiacie, niczego bym nie zmieniał, i niczego demaskującego mnie bym nie zamieszczał, ale ty tak widocznie mnie nie cierpisz, iż głupio, wręcz nieinteligentnie uczepiłeś się swego chamskiego postępowania wobec mojej osoby, a powinieneś być bezstronnym cenzorem. Niech każdy wie, jaki jesteś złośliwy i za każdym razem, wraz z wejściem pod mego twora pomniejszasz konto odsłonęć, tylko wiec to, iż nie obchodzi mnie twoja punktacja.

20 listopada godz. 22:33

Panie Krzyżaku.
Po pierwsze to jesteś pan do entej potęgi przez duże Cham.
Po drugie głupio dałem się wciągnąć w utarczki słowne z panem.
Po trzecie obydwaj zachowujemy się jak prostaczkowie, a jeden to już z pewnością.
Po czwarte moglibyśmy postąpić jak dżentelmeni, pan świetnie zna moje dane osobowe, a pomimo różnicy wieku nas dzielącego, mogę z panem stanąć w szranki sprawności fizycznej, w dyscyplinach sportowych, a nie chamskim opluwaniu się. Narty, snowboard, windsurfing, wspinaczka górska z asekuracją, lub bez, łyżwy, rolki, rolko deska, boks, zapasy, aikido, a może biała broń – szpady, które posiadam. Również posiadam po parę par sprzętu do uprawiania tych sportów, i to dla mnie pikuś spełniania czynności z tymi klamorami. Jeżeli czuje się pan na siłach proszę o wskazanie którejkolwiek dyscypliny, (a nawet wszystkich), w których mógłby pan rywalizować jak mężczyzna, a niewyzywające przygnębione krakowskim splinem babsko, ja mam przyjacielu fantazję ułańską i dla mnie wszystko jest możliwe do zrealizowania, i czasami nie pomyśl, że przy fechtunku chciałbym cię zabić, ale co nieco porysować i owszem. Albo panie Krzywaku, w starym wydaniu, z sensem i rymowankami, pojedynek poetycki, skoro sił fizycznych brak. Jakoś trzeba to rozwiązać, bo nigdy nie przestanę być panu solą w oku. Bo jakbyś pan chciał wiedzieć – o dziwo nie czuję do pana zbytniej urazy, ale gdybyś mnie pan wkurzył stojąc przede mną, z ochotą bym zlał pana. I nie ma co się zachowywać jak cipa siedząca jedynie przed komputerem i walcząca słownie klikaniem na klawiaturze, by drugiej osobie stało się niemiło.
2013 listopada 22 15:10

Opublikowano

Jacku ! Na ogół nie komentuję czegoś co według mnie jest absolutnie słabe albo zwyczajnie dla mnie niezrozumiałe bądź też pospolicie nie jest wierszem ani nawet jego próbą. Nie przeczytałem Twojego tekstu do końca, rezygnuję po trzech pierwszych taktach... Napiszę wprost: chyba musisz swoje niespełnione ambicje zaspokajać gdzie indziej. Sam widzisz - na tym portalu nie jesteś w stanie dojść do katharsis i osiągnąć nirwany... Niemniej życzę. I pozdrawiam :-)

Opublikowano

@Jacek_Dyć

to jest mój ulubiony fragment z poprawnej polszczyzny:

"Bo jakbyś pan chciał wiedzieć – o dziwo nie czuję do pana zbytniej urazy, ale gdybyś mnie pan wkurzył stojąc przede mną, z ochotą bym zlał pana. I nie ma co się zachowywać jak cipa siedząca jedynie przed komputerem i walcząca słownie klikaniem na klawiaturze, by drugiej osobie stało się nie mioło."

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta ... tak jest zawsze    pamiętam  założyłas różową sukienkę  a la Merlin Monroe  i zatańczylaś  wśród kolorwych liści    ja ciągle czułem  tą słodycz  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Nata_Kruk ... ONA i ON    nie tylko uśmiechem  potrafią upiększyć życie dodać mu kolorów  nie zawsze swoich  ale zawsze są …   szarość ich nie bawi  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @EsKalisia Problemy prawdziwych kobiet... a my... my ...   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @iwonaroma Poeta zna poetykę, a tu po prostu człowiek ma styczność ze zwykłą prozą i łamaniem wierszy, żeby "wierszem" się to dzieło nazywało. Zgroza.
    • "Historyjka grzeczności" Witam Panią, Pani Gieniu – rzecze Jasiu już od proga, w niskim Pani ukłonieniu i w chwaleniu Pana Boga. Znaną z gościnnej hojności, Pani Gienia Jasia wita, uśmiechnięta i z radością, czy nie głodny – w drzwiach już pyta. Jaś, całując w rękę Panią, w szlachetnym, zgiętym pokłonie, z elegancją patrząc na nią, wręcza jej piękne piwonie. – Ależ piękne! – krzyczy Gienia, Jasia w policzek całując, zarumieniona z wrażenia, w oczy Jasia się wpatrując. Jasiu, dumny z adoracji, rzecze z drżącym głosem w krtani: – Zostać mogę do kolacji, jeśli mnie tu zechcesz, Pani? Gienia wzrokiem opuszczonym mówi w dumie kobiecości: – Czuj się gościem zaproszonym w mojej skromnej posiadłości. Nie będąc impertynentem, przyjmuję Twoją gościnę – odpowiada Jaś z akcentem, uniżoną robiąc minę. Gienia z uśmieszkiem nęcącym do stołu go zaprosiła, niewiasty wzrokiem płonącym głęboko się pochyliła. Jasiowi oczy wypadły, poniesione tym widokiem, w środek jej dekoltu wpadły przekrwionym żyłkami wzrokiem. Pani Gienia to widziała i w panieńskiej kokieterii umyślnie prowokowała w zamierzonej swej pruderii. Mruknął Jasiu samczą mocą, dając tym do zrozumienia, że pomruczeć mógłby nocą, gdy dostanie przyzwolenia. Bez słów Gienia zrozumiała pomruki Jasia zalotne i szybko odpowiedziała, puszczając mu oczko psotne. W Jasiu krew się zgotowała, budząc instynktu instrument, wulkanicznie napełniała jego męskości postument. Zaczerwienił się po twarzy, oddech odebrał mu mowę, o Gieni w łożu zamarzył, nie prosząc o to jej słowem. W jego oczach to widziała, myślą waląc wszelkie płoty, w udach już się rozjeżdżała w zgodzie na jego ochoty. Odchodząc w szczęścia nadmiarze szykować wieczerzy jadło, dziękując za bieg wydarzeń – szczęścia, które na nią spadło. Jasiu szuka komplementów, w głowie pustka, słów brakuje, jakich użyć argumentów? Boi się, że coś zepsuje. Nie chce spłoszyć kochaneczki, w ciszy myśli przegrzebuje i zaczyna z innej beczki: – Pogoda dziś dopisuje! Gienia bez reszty zdziwiona: – Byłam jemu taka rada, czułam się już uwiedzioną, a on o pogodzie gada! Może nie podobam mu się? Możem w seksapilu marna? Może pomyliłam tu się, że byłam nazbyt figlarna! Dla zmiany nastroju tego, pyta Jasia o wieczerzę: czy chce coś upieczonego, czy coś innego wybierze. Jaś z pytania ucieszony, odpowiada: – Wszystko jadam, będę dwukroć zaszczycony, w Pani ręce się pokładam. Myśli Gienia: – Miłam jemu, dobrze, że jest wszystkożerca, nakarmię go po staremu: „przez żołądek aż do serca”. W kuchniowanie więc się wdała, nucąc przy garach namiętnie, seksownie przytańcowała, tak dla Jasia najponętniej. – Pięknie tańcząc, podrygujesz – słodko Jasio ją zachwala. – Wszystko we mnie się gotuje, ci wyznać sobie pozwalam. Gieni mokro się zrobiło, pod fartuszkiem się zagrzała, bo od pieca żarem biło i z gorącem się zmagała. Kiedy już za stół zasiedli, oczu z siebie nie spuszczali, prawie niczego nie zjedli, wzrokiem siebie pożerali. Chleb na myśli u głodnego, jadło na bok odstawione, chcieliby czegoś innego, w pożądaniach wymarzone. Jedno czeka na drugiego, najwstydliwsze pierwsze kroki, dalej to już nic trudnego – kto złamie wstydu amoki? Czy to Gienia się ośmieli, czy to Jaś zacznie ją pieścić? Oboje o tym wiedzieli, że muszą to jakoś streścić. Siedzą na wprost, patrząc w siebie, temat jakoś się nie klei, z myślami o wspólnym niebie, w ciemnej zawstydzenia kniei. Wtem Gienia na pomysł wpada, do Jasia rzecze z czułością: – Deser z drinkiem się nakłada po kolacji kolejnością. Przeszli do kanapy z ławą, przy butelce zasiadając, brzdękli się lampkami żwawo, w oczy sobie spoglądając. Jak tu zacząć? – Jasiu duma. – A jak mnie odepchnie Gienia? Może ona nic nie kuma? Może to moje złudzenia? Gienia w myślach popatruje: „Może ja go nie pociągam? Może źle się zachowuję, że rąk do mnie nie wyciąga?”. Po kilku lampeczkach może się na krok pierwszy odważy? Alkohol mu w tym pomoże? Gienia skrycie sobie marzy. Czuła się już rozpalona, trzecią lampkę wypróżniła, coraz bardziej podniecona, Jasia za rękaw chwyciła. Jasiu z lekka zaskoczony, faworyzmu poczuł nutę, lekkim szeptem przytłumionym zaczął swoją bałamutę. – Jaśnie Pani, moja miła, radym ja Ci się przymilić, serce moje Tyś owiła, dasz się Pani uszczęśliwić? Gienia pofrunęła w nieba, anielskich skrzydeł dostała. „Niech mnie bierze, tak jak trzeba!” – nic nie mówiąc, pomyślała. Widzi Jasiu, że już prawie, więc czwartego proponuje, polewając Gieni żwawiej, w oczy lubej się wpatruje. Gienia za kieliszek łapie, jednym haustem go wypija, już nie może, ledwo sapie, wić zaczyna się jak żmija. Jasiu widzi, że już pora, w ust zbliżenie bardzo blisko, poczuł swojego fawora, śliniącego legowisko. Pani rozpływa się w oczach, nogi ściska, kręci, łamie, na ud wewnętrznych swych zboczach czuje mokre przepływanie. Do ataku Jaś przystąpił, kładąc dłoń na Gieni dłoni, lew Atlasu w niego wstąpił! Pot spływał po jego skroni. Gienia dłoń Jasia złapała, wbija mu paznokcie w skórę, ledwie biedna oddychała nagłym wezwaniem w naturę. Jasiu, zęby zaciskając, ku niewieście wiedzie głowę, usta lekko rozchylając, zbliżył się już o połowę. Czuła zapach jego ciała, testosteron tej lwiej mocy, w półomdlona pomyślała: „Oj, nie będę spać tej nocy”. Jasiu zbliżał się powoli, Gienia oczęta zamknęła, chciała być w jego niewoli, głęboki oddech już wzięła. Oddech samicy w ochocie, już bez wstydu, bez oporów, gotową już wejść po krocie w najsprośniejszych szczyt amorów. Jasia robi to zachłannym, męskość go dołem rozpiera, całkiem zbliżony do panny, ciałem na Gienię napiera. Obie głowy opuszczone, na siebie nie popatrują, całą akcją zawstydzone, pocałować się krępują. W końcu łapie Jaś dziewczynę dwoma rękoma za głowę, miał już ją polecieć w ślinę, gdy usłyszał czyjąś mowę. Odwraca się więc raptownie i dostrzega ludzi w progu, całkowicie niefortunnie weszli na wstępie prologu. Znaną z gościnnej hojności, Gienia drzwi nie zamykała, charakteru otwartością wszystkich gości przyjmowała. Siedem godzin zalecania przeszło w taką niewygodę! Tuż przed aktem przytulania przepadło jak kamień w wodę. Goście w moment zrozumieli, że wtargnęli bez pukania, szybko nogi za pas wzięli, wycofując się z mieszkania. Zalotności powracały, lecz opadło już napięcie, Gienię chęci opuszczały, a Jasia męskości wzięcie. Jej wysychać zaczynało, coraz chłodniej się robiło, w Jasiu męskością malało, nie za bardzo było miło. Ale pierwsze kroki poszły, nie wrócą już w ich początki, impulsy do mózgów doszły, więc miną grzeczności wątki. Gienia wstała, drzwi zamknęła, ewidentnie się spieszyła, wracając, sukienkę zdjęła, goła biegnąc powróciła. Skończyła na Jasia Gienia, złapał w locie Jaś dziewuchę i doszło do ukojenia, jeszcze w mokre, bo nie suche. Może goście przeszkodzili w grzecznościach podejść tym dwojgu, a może je ukrócili, dając śmiałość im obojgu. -Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...