Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

przeciekają przez palce
przybrudzone pieniądze
podnoszone pośpiesznie
poprzez panny przydrożne

pokorą potem przejęte
panny popiołem posypią
postacie pracą przygięte
pstrym powalone przytykiem

przedostatnia przed pierwszą
przeskoczy prawdziwą
poświęcenie pokaże
przyprószone patyną

prawda potwarz pokona
przegna podłość przewrotną
pokocha piękność potwora
promując prostą przystojność

Opublikowano

Przyznaję uczciwie - mi by się zwyczajnie nie chciało tak uformować tekst z samych wyrazów na "p". I zgrabnie Ci wyszło.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"Panny przydrożne" i wszystko na "p", nawet tytuł. Przypomniałeś mi trochę "rogatki" i nie tylko, odnajduję zbieżność tematyczną.
Pomysł dobry, żeby tak właśnie to zapisać. Średniówki trochę pomieszałeś (poza pierwszą), ale jest pewien schemat, I i III oraz II i IV,
czyta się w podobnym rytmie. Ten powalający przytyk.. pstry.. mógłby być innym słowem, dwusylabowym i wtedy dalej..
zwalone przytykiem. Może to niewykonalne, bo musi pasować do reszty. Ogólnie, niełatwego zadania się podjąłeś,
wg mnie, przyzwocie wyszło.
Pozdrawiam... :)
Opublikowano

Powiem szczerze, Sylwestrze, że jestem nieco skonsternowany. Utwór melodyjny, rytmiczny, tytułowe panny kojarzą mi się jednoznacznie, ale poza pierwszą zwrotką nie udaje mi się utrzymać mojego obrazu i gubię się totalnie w dalszej części niepewny Twojego przesłania. Pozdrawiam ciepło :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Każdy dzień jest złym porankiem Kiedy nie wiem dokąd idę Światło zadaje cierpienie Nie wiem czy mnie nie zabije   Każdy dzień jest złym porankiem Kiedy nie chcesz mnie już widzieć Moje usta będą kłamać Tylko tyle mogę przyrzec   Każdy dzień jest złym porankiem Kiedy nie potrafię słuchać Wciąż odbijam wasze słowa Nie próbujcie mnie ratować   Każdy dzień jest złym porankiem Głowa nie pozwala istnieć Nie wiem jak to wszystko przetrwam Tak bardzo nienawidzę myśleć  
    • Piszesz tak jakby nie było już granicy między życiem a snem i śmiercią. Jest spokój. Najczęściej, gdy działa wytłumienie przez leki. Wierzymy, że to tylko przejście. Ja wierzę, bez tej wiary trudno byłoby mi się z tym pogodzić. Jutro akurat jadę do pani z rakiem. No i na pewno chciałabym dla ludzi takich jak ona takiego spokoju, ale nigdy niczego ponad i wyprzedzając.  Bo człowiekowi nie wolno decydować, kiedy ktoś pokonuje te barierę, a kiedy jeszcze wraca. Rudzik niech będzie zawsze wyłącznie prawdziwy. Miłego dnia

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

         
    • zwróciłaś mi uwagę, kochanie, że nawet  w wierszach miłosnych – mrok, którego nie mogę/nie chciałbym się wyzbyć.   masz całkowitą rację. ale pójdę dziś w głębsze draństwa, grotechę i kuriozalność,  stworzę coś nie o nas:  zalążek bajki o post-parze, jaką są... ślady  po rozkładzie zwłok, ludzkie kontury wżarte w klepki parkietów.   Romeo i Julia z tego samego bloku. para samotnych staruszków, którzy nie lubili się za życia. zmarli w krótkim odstępie czasu. trochę minęło, nim ich znaleziono.   on gnił na trzecim piętrze, ona  dekomponowała się na parterze.   zabrano ciała. jeszcze nie weszły ekipy sprzątające. patrz: oni spieszą się z czułością, obejmują się w swoistej podprzestrzeni, tyleż brzydkiej, co mistycznej kraince. czas nagli, trzeba nacieszyć się sobą, póki nie ma  panów w białych kombinezonach.   turpizm? raczej bajka o jo-jo, drogocennym, bo z litego mięsa, po którym, gdy się urwie, nie będzie potrzeby płakać, obwiąże się tylko gałki oczne gałązkami jałowca,  tak, by było cierniowo.
    • @Berenika97Serdeczne dzięki @iwonaroma W Opolu raz pewien Jerzy wieczorem poszedł do wieży. Jerzemu na głowie włos zjeżył się, bowiem bardzo się bał nietoperzy. @obywatelDzięki za limerykową odpowiedź :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...