Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czy zapytaleś - o czym myślisz płatku śniegu,
kiedy opadasz coraz niżej, coraz bliżej
ziemi gorycznej, nieprzebranej, pełnej brzegów,
źródeł i studni, które mienią się o świcie,
a giną w człowieku?

Może się boisz tych przestrzeni, cieśnin, mostów,
żylastych kończyn starodrzewu, nagich ramion,
które zastygły poskręcane - tak po prostu,
jakby błagając o uwagę wcześnie rano,
albo po zmroku.

Czupryn ogrodów, głodnych liści i zieleni,
sękatych palców u staruszka, który stanął
by złapać oddech, a z nim przeźroczystość bieli,
która wiruje w rytmie wiatru tuż przed twarzą,
w piątej alei.

Przez moment bujasz od obłoku do obłoku,
wtopiony w chwilę, rozhuśtany w nadprzestrzeni.
W końcu opadasz (w polu,w lesie, obok płotu)
witany ciszą albo śmiechem już na ziemi
- w święty niepokój.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja kiedyś pomyślałem sobie, że myśli o... herbacie :)


Herbaty!

Dwa skrzyżowania stąd,
potem na lewo i prosto -
zobaczysz miła wariata.
Podbiegnij do niego,
na szyję mu się rzuć
i już nigdy nie wracaj!

Wariuj, ach wariuj, wariuj -
wariatką bądź jeszcze większą
i szepcz mu, na ucho mu szepcz:
- Pliisss... nie wytrzymaj ty ze mną!

Zima na Mariensztacie,
kra płynie Wisłą jak zawsze,
a wariat swoją wariatkę
po nagich udach głaszcze.
A wariat większą wariatkę,
wariuje coraz bardziej
i nagą jak i sam nagi
na płatku śniegu kładzie.

Herbaty! - wariatka krzyczy -
Herbaty ze śnieżnych liści!
...zanim, mój ty wariacie
zmądrzejesz w pierwszej odwilży.


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja kiedyś pomyślałem sobie, że myśli o... herbacie :)


Herbaty!

Dwa skrzyżowania stąd,
potem na lewo i prosto -
zobaczysz miła wariata.
Podbiegnij do niego,
na szyję mu się rzuć
i już nigdy nie wracaj!

Wariuj, ach wariuj, wariuj -
wariatką bądź jeszcze większą
i szepcz mu, na ucho mu szepcz:
- Pliisss... nie wytrzymaj ty ze mną!

Zima na Mariensztacie,
kra płynie Wisłą jak zawsze,
a wariat swoją wariatkę
po nagich udach głaszcze.
A wariat większą wariatkę,
wariuje coraz bardziej
i nagą jak i sam nagi
na płatku śniegu kładzie.

Herbaty! - wariatka krzyczy -
Herbaty ze śnieżnych liści!
...zanim, mój ty wariacie
zmądrzejesz w pierwszej odwilży.




(odwilż)

Już ja Ci zaparzę herbaty -
rzekł on po latach ix-nastu.
Bierz się. Odśnieżaj łopaty,
zapomnij o tańcu dla wiatru.

Herbaty - mnie prosi, popatrzcie.
Wariatka, naiwność skończona,
Zatańczysz mi dziś przy łopacie,
aż wiosna ci stopi ramiona.

:)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czyli rozwód? Ale co... zrobić z dziećmi?!

Wiosna idzie, a ja jadę -
do zimowej rzekł mąż żony.
Zwrócił miotłę Babie Jadze,
resztki Jasia i Małgosi.

;)

Dużo z dzieci nie zostało,
ot wątlutkich parę kostek.
Baba Jaga rzekła - Śmiało,
weź je sobie. Wolę wiosnę.

Też mi obiad pozimowy!
Suchych udek dwa zestawy.
Wolę Ciebie zjeść, mój drogi
- właź do pieca. Piekę żaby.

(tymczasem dzieci urosły i cała checa rozpoczęła się od początku :) )
Opublikowano

Pozwole wtrącić swoje trzy grosze
między Annę R. i Boskie Kalosze.
Ja w sprawie herbat smętnie niedopitych
i łopat wciskanych przez wszystkie kobity

do odśnieżania dróżek bardzo krętych
palenia latarni w bajeczkach zaklętych
prowadzenia ścieżką szczególnie Małgosi
gdy ją baba jaga już z pieca wyprosi

a dla platkow śniegu też się znajdzie rada
bo im w locie topnieć zwykle nie wypada
spadajcie gdziekolwiek i brudźcie bruku
i nie róbcie przy tym rumoru i huku


Pozdrawiam wesoło i bardzo serdecznie

Opublikowano

cuuudooowna całość, zabieram Anno!!!
wiesz przecież jak lubię cię czytać, a tu na dodatek dwa w jednym i Kalosze się odezwały, Szczęście!!!

Lekko popłynę wśród śnieżnej zadymy
z kaloszami szczęścia przez zimy pustyni:)))
cmookam WaS, mili:) w szczółko!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jeden płatek był mały,
nie wiedział co czynić
bo mu opaść wypadło
na rzęsie dziewczyny

zatrzymał się posłusznie
rozejrzał posłuchał
aż w końcu się uśmiechnął
od ucha do ucha

:-)))) Dziękuję Lilko. a
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Muszę przyznać, ż Kalosze zawsze w modzie i dodają szlifu :-)))

Dziękuję jagodo, że zabierasz, dla mnie to prawdziwa przyjemność, że komuś podoba się to co piszę. Serdeczności. a
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Muszę przyznać, ż Kalosze zawsze w modzie i dodają szlifu :-)))

Dziękuję jagodo, że zabierasz, dla mnie to prawdziwa przyjemność, że komuś podoba się to co piszę. Serdeczności. a
nie od dzisiaj Anno!, nie od dzisiaj:))))
pozdrówki
Opublikowano

Anno,

a ja tylko "o wierszu". Proponowałabym "tuż pod płotem", bo to rozszerzy pole, skontrastuje.
I przyznam, że odebrałam wiersz inaczej niż poprzednicy, bo ten "opłatek" to człowiek... rozpuszczalna drobinka, nikła i tymczasowa, na chwilę istniejąca w przestrzeni wielkiego miasta. Widać - nadinterpretowałam... Podoba mi się konstrukcja wiersza z opadającą strofką saficką. Masz jedną inwersję (brrrr), ale niknie w złożonym opisie przestrzeni.
Bardzi mi się, cieplutko pozdrawiam,

Para:)

Opublikowano

Bardzo ładny, sentymentalny wiersz zimowy. Uwielbiam takie.
Kiedyś gdzieś miałam podobny w temacie - o śniegu, który z wirującym wiatrem układa się w różne postacie z dawnych czasów... Gdzież on jest? Może go jeszcze znajdę w starym zeszycie? Dziękuję, że mi o nim przypomniałaś, poszukam. :-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Agnieszko. Ty nawet nie wiesz ile dla mnie znaczy Twoje katharsis :-))

Choć z drugiej strony, gdyby wyciąć kilka liter - pozostałby nam katar, a logicznnie idąc tym tropem - objaw alergii po prostu :*. pozdr. A

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • miłość nie przyszła była tu zawsze ukryta między twoim "nic” a moim "jeszcze” w twoim śmiechu rozsypane światło i do dziś zbieram je z powiek jak pyłek z lustra twój głos to nie dźwięk to dom w którym serce zapomina o lęku    
    • @Maciej Szwengielski Widzi Pan, ja z Panem rozmawiam z szacunkiem,  poświęcam czas by Wyjaśnić  Panu rzeczy elementarne, a Pan zaczyna ironizować. Ja też tak potrafię, czasem mi nawet płacą, ale nie mam takiej potrzeby. Daje Pan dyla z rozmowy, bo się zorientował, że żadne brednie mnie nie przekonają.  Zresztą wie Pan, ja to wszystko już po sto razy słyszałem i czytałem. I jak czytam Pańską korespondencję do mnie, to się tylko uśmiecham. Pana w seminarium przygotowali do urabiania biednych, zaharowanych  ludzi. Ale w dyskusji z intelektualistami Pan jest bezbronny. Dlatego salwuje się ucieczką.   Pan pisze publicznie. Dlatego dbając o zdrowe poglądy Polaków, jeśli będzie trzeba, będę wchodził w polemikę. 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Zbigniew Polit nie wiem, wątpię , trzeba raczej dopłacać :)
    • @Rinimod Ikcyżuk Głównym założeniem mojej literatury grozy jest to szczególne odwrócenie symetrii i ról. To przestrzeń i głęboko zepsuty, makabryczny realizm świata są głównym bohaterem a sam bohater jest tylko bezwolną marionetką zależną od ruchów tej przestrzeni. To atmosfera i przestrzeń jest bytem myślącym i przebiegłym a człowiek jest niewolnikiem nie mającym wolnej woli ani możliwości wyjścia innego niż zostało zaplanowane niezależnie od jego woli. Elementy samej grozy czy nadprzyrodzonej fantastyki są nie zakłóceniem a nierozerwalną częścią tego systemu. Czytelnik nie myśli w sposób - przecież to niemożliwe. Myśli raczej - wszystko wokół wskazywało na to, że tak to się skończy. Nazywam to realizmem ontologicznie odpornym gdzie świat jest skonstruowany tak solidnie, że element fantastyczny nie działa jak „zakłócenie”, tylko jak kolejny fakt tego samego porządku rzeczywistości. Hipnotycznie powtarzane wersy i frazy. Oddziaływanie na wszystkie zmysły czytelnika. Utrzymywanie go w ciągłym poczuciu zagrożenia. Jak sam zauważyłeś to czytelnik ma być nitką i musi podążać ustaloną z góry ścieżką do makabrycznego często finału. W moich historiach łącze świat takich pisarzy jak Lovecraft, Grabiński, Schulz z elementami dekadentyzmu, nihilizmu czy nawet greckiego fatum. U mnie nie straszą potwory  a psychologia nadszarpniętej natury ludzkiej i pozorne lub nie szaleństwo zmysłów. A jest to bardziej przerażające niż największy nawet potwór.    Co do wersów to staram się zachowywać wyważone tempo i akcentować wybrane fragmenty. Tutaj dodaje się to bardzo różnie a mi nigdy nie chcę się tego edytować.   Bardzo dziękuję za naprawdę konstruktywny i rzetelny komentarz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...