Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nasza niebieskość ma różne odcienie, nie bez powodu w języku angielskim
idiomy z jej udziałem oznaczają smutek.
Twój komentarz jest dla mnie jak laurka (w najlepszym tego słowa znaczeniu;))
Anku dzięki serdeczne, niech nam muza sprzyja ;)))
Pozdrowienia ciepłoniaste :))
  • Odpowiedzi 43
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dziękuję Biała Lokomotywo, tak mi się odpowiedziało ;

"Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione?"

www.youtube.com/watch?v=GPsolD4zbT8

Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnemi płatkami sennemi

Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
I te ślady bezładnych moich kroków po ziemi.

Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione?

Czy to dobrze, czy źle: snuć się cieniem na tle
Kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej?

Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnemi płatkami sennemi
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




ooo, pięknie
bardzo dobry kawałek
spójna całość
ostatnie wersy to takie smaczne słowa
dzięki za to
:)

Miło mi, że zajrzałaś babo mimo mojego "komentatorskiego lenistwa" ;))
Postaram się w najbliższym czasie odrobić te zaległości ;))
Dziękuję za czytando i komentarz.
Pozdrawiam :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


już nie zdążę nic napisać, bo jechałem ze wszystkimi tekstami na stronie po kolei, głównie narzekając (głównie na oczy), ale wrócę wieczorem.

No fakt, "oczów" to jest nadmiar w wierszach, co często podkreślał też Michał K. ;)))
U mnie tym razem też są, ale mam nadzieję że wieczorem spojrzysz na moje inaczej ;)) :PP
A jak nie, to zamknę i pójdę spać ;)))
po omacku...
:))))
Opublikowano

Przebacz bo nie godzien jestem, ale mad herdsmen
zachecają

Mother Courage pomyslała

( Recall with me this verse by Julek


( O, my friend untaught!
friends from this or far land
for whom the bells toll;
fat belly kings
this is just a nonsense or you're kidding us,
when you call us to the arms) - by Julian Tuwim

nothing has changed since the dawn of times
except for a dramatic gender
as the grammar in an article
in French les
in German die
underneath armoured bellies
swastika
tacks of Messerschmitts
or nuclear fission

Running away from crowded cities
to get onto the chartered yachts in Caribbean
and live through an adventure of our life
finally dropping anchor
onto the finely sculpted bottom
in nine feet of crystal clear water
but there
tectonic plates crack
and instead of safe stay
we drag the night
to save trace of conscience
clench our fists
in desperation

and again something amiss in our eyes

reminding the sky
holed black
under the swollen eyelids
subdue fear
stirs murky waters )

by Agata Lebek, translation by an old man

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ano są, ale przynajmniej nie zajmują połowy wiersza ;)
zresztą to, co z nich wyszło na koniec nawet mi się podoba. tak właściwie podoba mi się najbardziej. taki duży temat sobie wzięłaś, i nie jestem do końca pewien, czy dość konsekwentnie go poprowadziłaś, bo wiersz, im bliżej do pointy, tym bardziej łagodnieje, co daje wrażenie słabej korespondencji między pierwszą strofą (ale i cytatem), a resztą wiersza. ale może to i dobrze?
pozdrawiam
Adam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tłumaczenie analizuję od wczoraj, moją Ankę też poprosiłam o to :))
Mnie się podoba, ale pierwsze wrażenie było takie, że najbardziej spodobało mi się przeliczenie metrów na stopy ;)))
To takie obrazowe, sternikowe i angielskie ;))) I fajnie brzmi.
Nagadamy się jeszcze ...
Bardzo serdecznie dziękuję :))
Ahoj Kapitanie :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ano są, ale przynajmniej nie zajmują połowy wiersza ;)
zresztą to, co z nich wyszło na koniec nawet mi się podoba. tak właściwie podoba mi się najbardziej. taki duży temat sobie wzięłaś, i nie jestem do końca pewien, czy dość konsekwentnie go poprowadziłaś, bo wiersz, im bliżej do pointy, tym bardziej łagodnieje, co daje wrażenie słabej korespondencji między pierwszą strofą (ale i cytatem), a resztą wiersza. ale może to i dobrze?
pozdrawiam
Adam

Myślę, że jednak dobrze;
Po uczuciu bezradności przychodzi pokora, a ona jest łagodna i cicha ;))
Dzięki wielkie za to inne spojrzenie na "oczy", zależało mi.
Nie muszę już obijać o futryny i sprzęty domowe :))
Nie muszę chodzić po omacku :)) Patrzę i widzę - niesamowite !:D ;)))
Adamie Bubaku Ty to umisz ;))))
Opublikowano

Agatko, tutaj jeszcze jezdza po lewej stronie jezdni a kierownice zamontowane sa po prawicy czyli wszystko na "opak" lub "wspak", i dlatego aborygenowie maja problem z zegnaniem sie w czasie jazdy, stad tyle wypadkow; a jezeli chodzi o metry to pomimo ze sa obowiazkowe od 1976 r to nie maja tutaj sensu, bo tylko "geniusie" potrafia przeliczyc stopy na metry, stad moje tlumaczenie i naukowe przeliczenie na wspak

Serdecznosci

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Znam ten ból :)))
Kiedyś stałam przy "autostradzie" w Dublinie i machałam na "autostopa",
problem okazał się dosyć gruby, ponieważ okazało się, że żeby mieć dostęp do najwolniejszego pasa ruchu musiałabym stać na samym środku "autostrady", na wąskim pasie zieleni ;)))
Nie zaryzykowałam, ale stopa udało mi się złapać, tylko kierowca patrzył na mnie jakoś tak dziwnie, jakbym się z choinki urwała ;)))
To musiał być jakiś "gieniuś", bo bezpiecznie wyhamował i zawiózł mnie tam gdzie chciałam ;)))
Ciekawe czy dałoby się złapać stopa z Gdyni do Sydney, muszę to przemyśleć i wyprać swój worek żeglarski :))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ano są, ale przynajmniej nie zajmują połowy wiersza ;)
zresztą to, co z nich wyszło na koniec nawet mi się podoba. tak właściwie podoba mi się najbardziej. taki duży temat sobie wzięłaś, i nie jestem do końca pewien, czy dość konsekwentnie go poprowadziłaś, bo wiersz, im bliżej do pointy, tym bardziej łagodnieje, co daje wrażenie słabej korespondencji między pierwszą strofą (ale i cytatem), a resztą wiersza. ale może to i dobrze?
pozdrawiam
Adam

Myślę, że jednak dobrze;
Po uczuciu bezradności przychodzi pokora, a ona jest łagodna i cicha ;))
Dzięki wielkie za to inne spojrzenie na "oczy", zależało mi.
Nie muszę już obijać o futryny i sprzęty domowe :))
Nie muszę chodzić po omacku :)) Patrzę i widzę - niesamowite !:D ;)))
Adamie Bubaku Ty to umisz ;))))
taa, chodzę i czynię cuda ;)
ej, ale ileż pozostałe zmysły zyskały przez ten czas :D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Myślę, że jednak dobrze;
Po uczuciu bezradności przychodzi pokora, a ona jest łagodna i cicha ;))
Dzięki wielkie za to inne spojrzenie na "oczy", zależało mi.
Nie muszę już obijać o futryny i sprzęty domowe :))
Nie muszę chodzić po omacku :)) Patrzę i widzę - niesamowite !:D ;)))
Adamie Bubaku Ty to umisz ;))))
taa, chodzę i czynię cuda ;)
ej, ale ileż pozostałe zmysły zyskały przez ten czas :D
Tylko zmarszczki uśmiechu się pogłębiły i wzrósł poziom odporności na ból ;)))
Buźka :))
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Po wysłuchaniu Do prostego człowieka przez Akurat nie mogłem nie
powrócić do Twojego wiersza Agatko, bo w końcu zrozumiałem
swojego Ojca, jednego z ostatnich żołnierzy września / pażdziernika
który spędził resztę wojny jako jeniec wojenny gdzieś pod Kielem.
Pytania o bochaterach wojennych zbywal krótką uwaga
" pijani, albo głupcy..." (subtelnia strachu, mącicielka wody)

Serdeczności

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pewnych rzeczy nie można przeskoczyć;
Julek wiedział co mówi:

Do prostego człowieka

Gdy znów do murów klajstrem świeżym
przylepiać zaczną obwieszczenia,
gdy "do ludności", "do żołnierzy"
na alarm czarny druk uderzy
i byle drab i byle szczeniak
w odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
że trzeba iść i z armat walić,
mordować, grabić, truć i palić;
gdy zaczną na tysiączną modłę
ojczyznę szarpać deklinacją
i łudzić kolorowym godłem,
i judzić "historyczną racją"
o piędzi, chwale i rubieży,
o ojcach, dziadach i sztandarach,
o bohaterach i ofiarach;
gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
pobłogosławić twój karabin,
bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
że za ojczyznę - bić się trzeba;
kiedy rozścierwi się, rozchami
wrzask liter z pierwszych stron dzienników,
a stado dzikich bab - kwiatami
obrzucać zacznie "żołnierzyków". -

- O, przyjacielu nieuczony,
mój bliźni z tej czy innej ziemi!
wiedz, że na trwogę biją w dzwony
króle z pannami brzuchatemi;
wiedz, że to bujda, granda zwykła,
gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
że im gdzieś nafta z ziemi sikła
i obrodziła dolarami;
że coś im w bankach nie sztymuje,
że gdzieś zwęszyli kasy pełne
lub upatrzyły tłuste szuje
cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!"

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
    • Sam tytuł ma dla mnie taką wymowność, że to wiersz o tym co zostało. W wierszu w zestawieniu do " kurtyny" odczytuje to tak, że kurtynę zawsze można podnieść, skorupa jest tym, co się ukształtowało. Każdy ma swoją skorupę po stracie. W wierszu mamy dwie strony skorupy lewą i prawą. Zastanawia mnie przedstawienie lewej jako pierwszej. Może sugerować swoje spostrzeganie " świata" . Mamy tu lewą dłoń,  to logika, zewnętrzna strona skorupy, to ona chroni mózg. Ona przewodzi prąd, który zabija to, co jest w środku.  Neuronoprzekaźniki się stykają, iskrzą się na " słomianym stosie się spalają " tu odczytuję słomiany stos jako coś kruchego, co szybko się spala. Po lewej stronie pojawiają się także " stare wyblakłe fotografie, które po dotknięciu ręki się rozpadają. Metalowa klatka pod ziemią , gdzie nie dociera światło- to dla mnie obraz, który odczytuję jako coś, co zostało ukryte, jest trwałe, bo z metalu, jednak zakopane pod ziemią, nie jest widoczne "gołym okiem". Tu jako jako coś w rodzaju wspomnień.  Dalej pojawia się pytanie : " Co tu się właściwie stało? ". Odpowiedź na nie jest taka, że to jest ciało podmiotu lircznego. On diagnozuje siebie jako kukiełkę, która jest poruszana dwoma nitkami. Następnie określa siebie jako drugoplanową aktorę w sztuce, której to podmiot liryczny  nie zapisał własnymi rękoma. Podmiot czuję pustkę, całkowity brak emocji. Bierze wszystko takim jakie jest, bez oceny - automatycznie.  Dla mnie ten wersy są obrazem tego, że podmiot wie, że to nie on kieruje swoim życiem. Nie ma nawet rąk, jest " poruszany za pomocą kruchych nitek.    Kolejne wersy pokazują sam stan wewnętrznych  uczuć, to prawa strona, która także  zanika.  Tutaj mamy emocje, dzieciństwo, rodzinny dom. Pojawiają się tu magiczne stuczki, snieżobiałe poduszki. To obraz tego, co kiedyś było  " magią czucia " . W zestawieniu do " zardzewiałych doniczek"  pokazuje obraz rodzącej się wewnętrzniej pustki. Te doniczki nasuwają mi na myśl zardzewiałe, czyli już trochę zatarte wspomnienia. Nikt ich nie " konserwował" dlatego zardzewiały.  Po raz kolejny pojawia się także obraz opadającej kurtyny, zamknięcie powiek. Spektakl życia jest skończony. Może zbyt daleka interpretacja, jednak odczytuję to tak symboliczną śmierć. W przenośni umieraja to, co pozwala być człowiekiem. To obraz pustki. Dalej pojawiają się po raz kolejny teatralne obrazy, tj. tekturowa zasłona. Podmiot słyszy swoje imię.  Pokuszę się tu o odczytanie iskierki nadziei.  Skoro słyszy swoje imię to dla mnie oznacza to, że jest w podmiocie lirycznym jeszcze odrobina "ja".  Z kolei  końcówka  jest pytaniem o to kim jestem i jaką rolę mam w swoim życiu.  Podmiot nie wie czy jest iskrą czy cieniem.Mamy tu bardzo jasne, trafne porównania. Jeszcze szuka siebie. Końcowe dwa wersy są odpowiedzią. Jest pionkiem na szachownicy życia. Potwierdza to, że jest sterowany. Kończy się słowami " Mój ruch".    @Mel666 To wiersz, który wywołuje refleksję aby zajrzeć w głąb siebie. I odpowiedzieć sobie na pytanie jaki będzie " mój ruch".  To bardzo dobre zakończenie, bo pozwala na to, aby każdy dokonał własnej diagnozy. Kiedyś napisałam wiersz o maskach, które nosimy. Dla mnie Twój wiersz ma podobny wydźwięk.  Czytałam w napięciu i swoją odpowiedź już znam.  Dziękuję za ten wiersz.  Pozdrawiam Cię serdecznie.   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...