Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mam takie pocerowane dłońmi moje babki Marianny - właśnie takie budzą wspomnienia, rozczulenie i tęsknotę.

a uczucia...jeśli już nie mam miejsca na cerę - załatać można
:))
piękne mini i mądre.
serdeczności, Anno.
:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A widziałaś Ty kiedyś, Alicjo, żeby facet cerował? ;) Marzenie Peelki takie. Dzięki wielkie za wgląd i słowa. Pozdrawiam :)
Nie, nie widziałam Anuś, ale może się starać, żeby naprawić (mówię o związku, relacjach)
Jak już to zrobi, to potem stara się bardziej, a tym samym pocerowane trzyma mocniej
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A widziałaś Ty kiedyś, Alicjo, żeby facet cerował? ;) Marzenie Peelki takie. Dzięki wielkie za wgląd i słowa. Pozdrawiam :)
Nie, nie widziałam Anuś, ale może się starać, żeby naprawić (mówię o związku, relacjach)
Jak już to zrobi, to potem stara się bardziej, a tym samym pocerowane trzyma mocniej

To ja tej Peelce, Alu, takiego właśnie artystę-cerowacza dałam - niech ma dziewczyna :)
Opublikowano

Anno Myszkino: Kazałaś facetowi "cerować", w poincie mówisz o "łataniu"! Nie przyczepiam się, ale... Tak w ogóle - myśl doskonała, technicznie - dobrze, sprawnie. Wiem, że mowa o "znoszonych" długo "odmowach", trudach związku "na cztery łokcie" - fajne metafory. Jednak zdecydowałabym się na zmianę tytułu na "Łatanie", albo w poincie dałabym: "ceruję". Ale - to Twój wiersz. Cieplutko, Para:)

Opublikowano

Aniu, ja już przy Magdy komentarzu zdałam sobie sprawę, że może być rozjazd. I jest, ale z tytułem tu nic nie podziałam, bo - wiadomo - ograniczenia techniczne. Tytuł to zawsze dla mnie problem odkładany na ostatnią chwilę. Mogę tylko podmienić w wierszyku. Dziękuję za czytanie bystrym okiem i radę. Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A widziałaś Ty kiedyś, Alicjo, żeby facet cerował? ;) Marzenie Peelki takie. Dzięki wielkie za wgląd i słowa. Pozdrawiam :)
oni, wolą być cerowani, łatani, pieszczeni, ale samym trudniej dokonać " cery"
ładnie piszesz:)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A widziałaś Ty kiedyś, Alicjo, żeby facet cerował? ;) Marzenie Peelki takie. Dzięki wielkie za wgląd i słowa. Pozdrawiam :)
oni, wolą być cerowani, łatani, pieszczeni, ale samym trudniej dokonać " cery"
ładnie piszesz:)))

Raz jeden, chociaż tutaj, mogłam odwrócić role.
Dziękuję, że wpadłaś i cieszę się z pochwały :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...