Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

r o t a z y t a m i l k (-: :-) k l i m a t y z a t o r


Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 184
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

:))) SUPER!!!! Dziękuję Ci :)

www.youtube.com/watch?v=IgRfvWAZw5w&feature=related

Odwróć się, za każdym razem gdy zaczynam czuć się samotna a TY nie nadchodzisz
Odwróć się za każdym razem , gdy zaczyna męczyć mnie już słuchanie dźwięku spadających łez
Odwróć się za każdym razem gdy wiem że to co najlepsze już minęło
Odwróć się za każdym razem gdy zaczynam się bać i wtedy widzę blask Twoich oczu
Zwróć do mnie swe oczy, za każdym razem gdy rozpadam się
Zwróć do mnie swe oczy za każdym razem gdy rozpadam się

Odwróć się, za każdym razem gdy jestem niespokojna i miewam niepokorne sny
Odwróć się, za każdym razem gdy jestem bezradna i leżę jak dziecko w Twych ramionach
Odwróć się za każdym razem gdy złoszczę się i wiem że muszę się wypłakać
Odwróc się za każdym razem gdy zaczynam się bać i wtedy widzę blask Twoich oczu
Zwróć do mnie swe oczy, za każdym razem gdy rozpadam się
Zwróć do mnie swe oczy za każdym razem gdy rozpadam się

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Kocham Twoje muzyczne wątki :-) A tam wątki... moskitiery przeciwdeszczowe!
Pozwól, że dorzucę jakiś link + ilustrację od siebie:



kamienica
(piosnka na kapelę i chusteczkę do nosa)

Stróż Angelo miał starą Mietłę
i oddychał stęchłym powietrzem,
kąpiąc się w balii
marzył o Italii -
mówię wam: jak on marzył w tej balii!

Nie to co Maria... panna Maria
żółkła z zawiści, jak ta malaria
wyła z zazdrości
na przejaw Miłości.
Słuchajcie: dosłownie pękała z zazdrości!

Więc kiedy Oni - zakochani
szli roztaczając piękne plany
to Maria chora:
niech ich Gomora!
Mówię wam, panna Maria była aż chora.

Lecz, że co piękne dla wszystkich równo,
z Miłości nagle zrobiło się... nudno
i Tamtą, cóż...
skaleczył nóż
(zapytam was: cóż miała zrobić, no cóż?)

A stróż? Po schodach szedł stróż właśnie,
gdy to zobaczył. Jak nie zawrzaśnie!
I koniec balii
i snów o Italii -
zdradzę go: nie kąpie się już stróż w balii.

Zaś panna Maria? - karmi wróble,
podgląda w parku (jak teges) pudle
i się rozczula:
biedna Pudula.
Mówię wam: i panna Maria się nieraz rozczula.



www.youtube.com/watch?v=wAI4WI-5QI4
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Kocham Twoje muzyczne wątki :-) A tam wątki... moskitiery przeciwdeszczowe!
Pozwól, że dorzucę jakiś link + ilustrację od siebie:



kamienica
(piosnka na kapelę i chusteczkę do nosa)

Stróż Angelo miał starą Mietłę
i oddychał stęchłym powietrzem,
kąpiąc się w balii
marzył o Italii -
mówię wam: jak on marzył w tej balii!

Nie to co Maria... panna Maria
żółkła z zawiści, jak ta malaria
wyła z zazdrości
na przejaw Miłości.
Słuchajcie: dosłownie pękała z zazdrości!

Więc kiedy Oni - zakochani
szli roztaczając piękne plany
to Maria chora:
niech ich Gomora!
Mówię wam, panna Maria była aż chora.

Lecz, że co piękne dla wszystkich równo,
z Miłości nagle zrobiło się... nudno
i Tamtą, cóż...
skaleczył nóż
(zapytam was: cóż miała zrobić, no cóż?)

A stróż? Po schodach szedł stróż właśnie,
gdy to zobaczył. Jak nie zawrzaśnie!
I koniec balii
i snów o Italii -
zdradzę go: nie kąpie się już stróż w balii.

Zaś panna Maria? - karmi wróble,
podgląda w parku (jak teges) pudle
i się rozczula:
biedna Pudula.
Mówię wam: i panna Maria się nieraz rozczula.



www.youtube.com/watch?v=wAI4WI-5QI4

:))))))))))))

www.youtube.com/watch?v=NSr4r1H_QNM
Opublikowano

www.youtube.com/watch?v=ZydxYEX-qIw&feature=related
www.youtube.com/watch?v=rXsB3KmuqXo&feature=related
www.youtube.com/watch?v=rXsB3KmuqXo&feature=related

Małe dochodzenie dziś przeprowadziłam.....Wynik mnie zaskoczył....
Ciekawa droga wiodła do PIN. Efekt lepszy, niż u FILa.
:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...