Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

kopniakarze i faszyści - portalowy język f.isi


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


o! to, to, to;)
kiedyś na orgu ceniło się ludzi za inne rzeczy;)

PS to nie picie do Bea.2u, tylko zwrócenie uwagi na pewne tendencje na forum;)

Wybrała Pani wątek . ,,,,to nie w porzadku!
  • Odpowiedzi 55
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak to właśnie jest: najpierw ktoś rozstawia po kątach, potem sam rzuca obelgami, jak ktoś napisze coś nie tak, a na końcu, jak przystało na pierwszorzędną primabalerinę - obraża się.

Widzę różnicę pomiędzy stwierdzeniem, że ktoś ma skłonności przywódcze a nazwaniem kogoś faszystą. Tyle że tutaj nie chodziło o skłonności przywódcze, tylko o uzurpację i nikt nikogo nie nazwał faszystą. Prawda jest taka, że gdy ktoś wyraża odmienną opinię od twojej, robisz się agresywna i szukasz w każdym słowie pretekstu do tego, żeby się obrazić i wołać o sprawiedliwość.

Jeżeli mi się będzie dzisiaj nudzić, to zadam sobie trud i wypiszę obraźliwe teksty z twojej strony i zobaczymy, kto, co i kogo.
Opublikowano

"Pomówienia i znieważania są na tym portalu tolerowane i jak sami sprawcy twierdzą, postępują tak i będą postępować dopóki pozwala im na to administracja portalu. Takie zachowanie nie tylko łamie normy społeczne, ale i prawne. Na to są konkretne paragrafy."

Mam nadzieję, że jesteś to w stanie udowodnić? Ja w tym momencie traktuje to jako publiczną obelgę właśnie. Szczerze przyznając, to najwięcej obelg padło z twojej strony, szkoda, że tego nie widzisz poprawiając na siłę to forum. Zresztą mam wrażenie, że dzień bez ciebie, to spokojny dzień.


"Oczekuję od użytkownika f.isia przeproszenia za porównania do nazistów i stosowania w przyszłości norm prawnych i społecznych przynajmniej w mojej obecności"

Proszę wskazać dokładne miejsce, gdzie Pani została porównana do NAZISTÓW! Ja takiego fragmentu nie widziałem.

I zaczynam tracić cierpliwość - jak nie skończycie z zadymami na forum (dotyczy to Bea.2u i Mariusza Rakoskiego) - pożegnamy się na jakiś czas.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


widzisz, niektórzy nie rozróżniają faszyzmu od nazizmu, traktują je jako synonimy (poważne braki w wiedzy szkolnej)

w tym momencie to fisia może oczekiwać przeprosin za pomówienia, że niby zrobiła coś, czego nie zrobiła;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


widzisz, niektórzy nie rozróżniają faszyzmu od nazizmu, traktują je jako synonimy (poważne braki w wiedzy szkolnej)

w tym momencie to fisia może oczekiwać przeprosin za pomówienia, że niby zrobiła coś, czego nie zrobiła;)

Poczekamy, zobaczymy. Mam nadzieję, że użytkownicy wiedzą co piszą i biorą odpowiedzialność za własne słowa. Dlatego czekam na konkretny cytat od Autorki tego wątku.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


widzisz, niektórzy nie rozróżniają faszyzmu od nazizmu, traktują je jako synonimy (poważne braki w wiedzy szkolnej)

w tym momencie to fisia może oczekiwać przeprosin za pomówienia, że niby zrobiła coś, czego nie zrobiła;)

Poczekamy, zobaczymy. Mam nadzieję, że użytkownicy wiedzą co piszą i biorą odpowiedzialność za własne słowa. Dlatego czekam na konkretny cytat od Autorki tego wątku.


Tłumaczenie, że nazwa Fuehrer ma dotyczyć jednostki o przywódczym talencie jest po

prostu naiwne, i gdybym nie wiedział, to pomyślałbym, że rozmawiam z dziećmi :)

Wystarczy wpisać sobie w Wikipedii:

Führer (niem. wódz) - tytuł, który nadał sobie Adolf Hitler, przywódca nazistowskich Niemiec po przejęciu władzy w kraju. Symbolizował on całkowitą władzę nad państwem i jego obywatelami (pełny tytuł to Führer und Reichskanzler - "wódz i kanclerz Rzeszy"). Tytuł Führera był wcześniej używany wewnątrz NSDAP na określenie zwierzchniej władzy jej przywódcy. Po upadku III Rzeszy tytuł "Führera" przestał być używany.

Pierwszy raz słyszę, że lidera nazywa się Führerem - poza tym: nazwa kojarzy się

jednoznacznie. Chcesz fragmentu? Czytałeś, wiesz gdzie szukać :)

Wiem też, że Ty to Michał wiesz, ale nie chcesz wiedzieć z innych powodów :)

Możesz mi dać tego bana, jak wcześniej napisałem, zdanie o poezji.org sobie już

dawno wyrobiłem i go nie zmienię.


PS

Zadymiarze?

Przypomnij sobie dymy z J. Graczyk, Erlinem i innymi, to były prawdziwe zadymy :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Poczekamy, zobaczymy. Mam nadzieję, że użytkownicy wiedzą co piszą i biorą odpowiedzialność za własne słowa. Dlatego czekam na konkretny cytat od Autorki tego wątku.


Tłumaczenie, że nazwa Fuehrer ma dotyczyć jednostki o przywódczym talencie jest po

prostu naiwne, i gdybym nie wiedział, to pomyślałbym, że rozmawiam z dziećmi :)

Wystarczy wpisać sobie w Wikipedii:

Führer (niem. wódz) - tytuł, który nadał sobie Adolf Hitler, przywódca nazistowskich Niemiec po przejęciu władzy w kraju. Symbolizował on całkowitą władzę nad państwem i jego obywatelami (pełny tytuł to Führer und Reichskanzler - "wódz i kanclerz Rzeszy"). Tytuł Führera był wcześniej używany wewnątrz NSDAP na określenie zwierzchniej władzy jej przywódcy. Po upadku III Rzeszy tytuł "Führera" przestał być używany.

Pierwszy raz słyszę, że lidera nazywa się Führerem - poza tym: nazwa kojarzy się

jednoznacznie. Chcesz fragmentu? Czytałeś, wiesz gdzie szukać :)

Wiem też, że Ty to Michał wiesz, ale nie chcesz wiedzieć z innych powodów :)

Możesz mi dać tego bana, jak wcześniej napisałem, zdanie o poezji.org sobie już

dawno wyrobiłem i go nie zmienię.


PS

Zadymiarze?

Przypomnij sobie dymy z J. Graczyk, Erlinem i innymi, to były prawdziwe zadymy :)

Ja jednak bym prosił o konkrety, a nie o odwracanie kota ogonem.
Na pewno chcę wiedzieć co znaczy to zdanie:
"Wiem też, że Ty to Michał wiesz, ale nie chcesz wiedzieć z innych powodów"
bo nie mam pojęcia o co chodzi.

i zobaczyć, gdzie fisia porównała kogokolwiek do "nazisty".
Bo na razie mam wrażenie, że że i tak na Jej głowę spadło za dużo obelg - a tutaj każdy użytkownik ma jednakowe prawa.

Kwestie innych zadym zostawiam na inne okazje, ważne jest to, co się dzieje teraz.
Opublikowano

Bea przegięła z reakcją, ale również uważam, że "fuhrer" to słowo o tak klarownej konotacji historycznej, że można mówić o nawiązaniu do nazizmu. Osobiście nie pamiętam, żeby ktoś po drugiej wojnie światowej był nazywany fuhrerem w znaczeniu "wódz"

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Poczekamy, zobaczymy. Mam nadzieję, że użytkownicy wiedzą co piszą i biorą odpowiedzialność za własne słowa. Dlatego czekam na konkretny cytat od Autorki tego wątku.


Tłumaczenie, że nazwa Fuehrer ma dotyczyć jednostki o przywódczym talencie jest po

prostu naiwne, i gdybym nie wiedział, to pomyślałbym, że rozmawiam z dziećmi :)

Wystarczy wpisać sobie w Wikipedii:

Führer (niem. wódz) - tytuł, który nadał sobie Adolf Hitler, przywódca nazistowskich Niemiec po przejęciu władzy w kraju. Symbolizował on całkowitą władzę nad państwem i jego obywatelami (pełny tytuł to Führer und Reichskanzler - "wódz i kanclerz Rzeszy"). Tytuł Führera był wcześniej używany wewnątrz NSDAP na określenie zwierzchniej władzy jej przywódcy. Po upadku III Rzeszy tytuł "Führera" przestał być używany.

Pierwszy raz słyszę, że lidera nazywa się Führerem - poza tym: nazwa kojarzy się

jednoznacznie. Chcesz fragmentu? Czytałeś, wiesz gdzie szukać :)

Wiem też, że Ty to Michał wiesz, ale nie chcesz wiedzieć z innych powodów :)

Możesz mi dać tego bana, jak wcześniej napisałem, zdanie o poezji.org sobie już

dawno wyrobiłem i go nie zmienię.


PS

Zadymiarze?

Przypomnij sobie dymy z J. Graczyk, Erlinem i innymi, to były prawdziwe zadymy :)
MRRRRR... wersiki...

Bardzo to ładne, że tak samokrytycznie mówisz o sobie (naiwność), bo chyba tylko ty i Bea zinterpretowaliście słowo "fuhrer" jako obrazujące talenty przywódcze.

Natomiast stwierdzenie, że nazwanie kogoś "fuhrerem" jest karalną obelgą to nadużycie, jakich popełniacie masę bez przerwy. Nie mam tu niemieckich liter, ale furhen to normalny niemiecki czasownik, a fuhrer i fuhrung to rzeczowniki. Tak samo "duce" - to po włosku wódz. I oczywiście, że ma dodatkowe konotacje historyczne. Stwierdzenia, że ktoś zachowuje się jak hitlerowiec, albo fuhrer, funkcjonują w języku i nie stanowią podstaw do wytaczania procesów. Odbieranie tego, jako przyrównania do zbrodniarza wojennego to albo przejaw wtórnego analfabetyzmu albo nieudolne próby zrobienia z siebie ofiary. Problemy z klasyfikowaniem już Inka diagnozowała, więc ograniczę się do rzucenia w przestrzeń pytania do ludzi inteligentnych: czy jeżeli człowiek powie drugiemu, że jego działania przypominają goebbelsowską propagandę, to znaczy, że przypisuje mu się działania zbrodnicze i brzemienne w skutkach, czy raczej odnosi się to do metod interpretacji i przedstawiania (lub nie) faktów? Czy jeżeli kogoś się nazywa fuhrerem, to czy nie jest to jednoznacznie ironiczna próba przekazania komuś, że nie znosi sprzeciwu i ma bardzo małą tolerancję na odmienny pogląd przy jednoczesnej silnej potrzebie przewodzenia? Czy duce nie kojarzy się z nadętym i narcystycznym kurduplem?

Owszem, w Niemczech poprawność polityczna nakazuje powstrzymywać się od używania słowa fuhrer zgodnie z jego znaczeniem, jednak u nas w Polsce aż takie rygory nie obowiązują z oczywistych względów.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zupełnie się z Panem zgadzam szczególnie, że zwróciła się do dyskutujących
słowami: "szpaństwo w brązowych koszulkach - mruu & fałdwa" więc dalszej części nie można już oddzielać i wmawiać że to nie było nawiązanie do brunatnych koszu, ani do nazizmu.
Opublikowano

mnie zastanawia jedna sprawa, ORG jest podzielony na ludzi którzy orgują i tych którzy blogują, zabierzcie się do komentowania wierszy, zostawcie forum bo to w większości bagno, blog, bigoteria poetycka etc...

pisanie elaboratów nie pomaga portalowi, nie wzmacnia go, ale rozumiem tendencje blogowe...

pozdry

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Tłumaczenie, że nazwa Fuehrer ma dotyczyć jednostki o przywódczym talencie jest po

prostu naiwne, i gdybym nie wiedział, to pomyślałbym, że rozmawiam z dziećmi :)

Wystarczy wpisać sobie w Wikipedii:

Führer (niem. wódz) - tytuł, który nadał sobie Adolf Hitler, przywódca nazistowskich Niemiec po przejęciu władzy w kraju. Symbolizował on całkowitą władzę nad państwem i jego obywatelami (pełny tytuł to Führer und Reichskanzler - "wódz i kanclerz Rzeszy"). Tytuł Führera był wcześniej używany wewnątrz NSDAP na określenie zwierzchniej władzy jej przywódcy. Po upadku III Rzeszy tytuł "Führera" przestał być używany.

Pierwszy raz słyszę, że lidera nazywa się Führerem - poza tym: nazwa kojarzy się

jednoznacznie. Chcesz fragmentu? Czytałeś, wiesz gdzie szukać :)

Wiem też, że Ty to Michał wiesz, ale nie chcesz wiedzieć z innych powodów :)

Możesz mi dać tego bana, jak wcześniej napisałem, zdanie o poezji.org sobie już

dawno wyrobiłem i go nie zmienię.


PS

Zadymiarze?

Przypomnij sobie dymy z J. Graczyk, Erlinem i innymi, to były prawdziwe zadymy :)

Ja jednak bym prosił o konkrety, a nie o odwracanie kota ogonem.
Na pewno chcę wiedzieć co znaczy to zdanie:
"Wiem też, że Ty to Michał wiesz, ale nie chcesz wiedzieć z innych powodów"
bo nie mam pojęcia o co chodzi.

i zobaczyć, gdzie fisia porównała kogokolwiek do "nazisty".
Bo na razie mam wrażenie, że że i tak na Jej głowę spadło za dużo obelg - a tutaj każdy użytkownik ma jednakowe prawa.

Kwestie innych zadym zostawiam na inne okazje, ważne jest to, co się dzieje teraz.


Te obelgi, Kochany kolego, to trzeba widzieć z jednej i drugiej strony, zawsze są dwie

strony medalu, tak jak prawda jest pośrodku.

To nie jest odwracanie kota ogonem, to po prostu - bezsilnność, bo wpis (nie che mi się

go szukać) był oczywistą oczywistością :)

Powtórzę - zdania nie zmienię, a że się robi z tego właśnie "(za)dymy", to ja odpuszczam,

szkoda mojego cennego czasu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja jednak bym prosił o konkrety, a nie o odwracanie kota ogonem.
Na pewno chcę wiedzieć co znaczy to zdanie:
"Wiem też, że Ty to Michał wiesz, ale nie chcesz wiedzieć z innych powodów"
bo nie mam pojęcia o co chodzi.

i zobaczyć, gdzie fisia porównała kogokolwiek do "nazisty".
Bo na razie mam wrażenie, że że i tak na Jej głowę spadło za dużo obelg - a tutaj każdy użytkownik ma jednakowe prawa.

Kwestie innych zadym zostawiam na inne okazje, ważne jest to, co się dzieje teraz.


Te obelgi, Kochany kolego, to trzeba widzieć z jednej i drugiej strony, zawsze są dwie

strony medalu, tak jak prawda jest pośrodku.

To nie jest odwracanie kota ogonem, to po prostu - bezsilnność, bo wpis (nie che mi się

go szukać) był oczywistą oczywistością :)

Powtórzę - zdania nie zmienię, a że się robi z tego właśnie "(za)dymy", to ja odpuszczam,

szkoda mojego cennego czasu.

obiecuje pan już któryś raz;)
Opublikowano

będę tutaj [tzn. na forum] używać 'swojego języka', dopóki nie zostanie mi dowiedzione, bądź - zasygnalizowane - przez administrację portalu, że działam na jego szkodę,
póki co, mam sentyment do tego miejsca, i obiecuję, że będę pstrykać w nos wszystkim 'jedynie słusznym' postawom – oczywiście w miarę wolnego czasu ;)

co do insynuacji pani Bea.... to - nie poczuwam się, abym kogoś personalnie 'ty'knęła,
poczyniłam tylko pewne aluzje, więc może owa pani wyjaśni - które z owych aluzji i dlaczego wzięła do siebie....?

z mojej strony sprawa wygląda następująco:
personalnie nie 'ty'knęłam nikogo, natomiast
pani, o nicku Bea.2u wylała pod moim adresem [f.isia :)] stek pomyj/obelg,

jeśli mam być szczera, to nie mam ochoty rozpychać kieszeni prawnikom, raczej wolałabym 'superatę' przeznaczyć na bardziej zboszny cel, no ale czasem może się okazać, że mus... to mus – wcale nie owocowy ;),

sory Krzywaku, że poniekąd z mojej przyczyny dopadły Cię 'terminalne' trudy administrowania ;)
Oleśka...! - być może będę błogosławić Twe zapędy twardo-dysko-bolskie ;)

Vacker – chylę czoło – za 'yntelygencyjne' cugle, które w powściąganej artykulacji wiodą daleko, w przód...;)

MR – nieodmiennie zalecam częstsze zmiany pieluch,

inni, szanowni dyskutanci i - miłej zabawy, i wakacji :)))

sory, że tak mało udzielam się w tym wątkó, ale jeśli nie obrobię swego pola, to bezwzględnie będę musiała się sama wykopać na bruk.... w konsekwencji uschnę – a jako martwa , stanę się niewypłacalna w naturze ;)

niech moc będzie z Wami [boszebroń - mocz] ;)

Opublikowano

Proszę państwa, zrobimy tak:
Jutro wieczorem oddam wpis "fisi" pod ocenę osoby kompetentnej. Jeżeli prawo rzeczywiście zostało złamane, automatycznie poinformuje osoby zainteresowane. Jeżeli nie (a mam wrażenie, że tutaj uważnie należy czytać Karola), uznam ten wątek za robienie burzy w szklance wody.

Zgoda?

  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...