Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jolu,
a może wieszają na haku,
to co prawda "kultura" niemiecka, ale....
wiersz ciekawy i nastrojowy,
o klasę lepszy od niektórych tutaj,
z przyjemnością czytałem,
jacek.

  • Odpowiedzi 53
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Najważniejsze by się Tobie podobał, to znaczy: byś była dumna ze swojego dziecka

(przynajmniej taki jest mój wgląd na tę, na szczęście, jeszcze nieprodukcję)

Nie, no ja chylę czoła Jolu, naprawdę. Mnie bardzo, chociaż ma taki lekko

wydźwięk historyczny, czego nie lubię w poezji, jednak środki, styl i krótka

forma powalają na kolana.

Zatem uniżony :D,
Mariusz
Mariuszu zapewne jest to jeden z moich najlepszych wierszy,
jestem dumna bez względu na te plusy i minusy na portalu :))
krótka forma i masa treści, lubię takie wiersze co zatrzymują,
skłaniają czytelnika do głębszej refleksji, a ten za taki uważam.
najlepiej wychodzą wydłubane w kilka chwil i bez korekty,
tak mi się rodzą natchnienia chwilą.
właściwie wszystko już było więc historia...
nikt nie wie co będzie za chwilę...
jednak nadzieja, że :)))))

serdecznie - Jola

... przyjdą lepsze czasy :) Napisałaś coś ważnego: że wiersze, z którymi trzeba się

troszkę i ciut więcej pogimnastykować, to zatrzymują na dłuższą chwilę. I tak też z

Twoim wierszem. Bardzo się zdziwiłem, że Lecter wstawił minusa (bo anon wydaje mi się

niewiarygodny) - ja wiem, że to tylko jakieś tam znaki, żeby było fajniej, ciekawiej,

zabawniej, lubimy karać, a tym bardziej biadolić - ale ten wiersz (i nawet nie na mój gust)

jest bardzo dobry, jak wcześniej wspomniałem świtanie poprowadzona odautorska

narracja w imieniu większości, przynajmniej ja się pod nią podpisuję :)

Pozdrawiam
Mariusz
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


be
;)

Świetny komentarz,

be
:)
adekwatny, :)
po czytaniu takich 'wierszy' opadają mi ręce,
i chyba mam szczęście żem kobieta, bo gdybym była facetem opadłoby mi coś innego....

ale de gustibus...etc.... Monsieur Rakoski
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Świetny komentarz,

be
:)
adekwatny, :)
po czytaniu takich 'wierszy' opadają mi ręce,
i chyba mam szczęście żem kobieta, bo gdybym była facetem opadłoby mi coś innego....

ale de gustibus...etc.... Monsieur Rakoski

Na opadanie rąk zalecam jakieś witaminki, a na impotencję - Viagrę.

Pozdrawia
Monsieur Rakoski
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


adekwatny, :)
po czytaniu takich 'wierszy' opadają mi ręce,
i chyba mam szczęście żem kobieta, bo gdybym była facetem opadłoby mi coś innego....

ale de gustibus...etc.... Monsieur Rakoski

Na opadanie rąk zalecam jakieś witaminki, a na impotencję - Viagrę.

Pozdrawia
Monsieur Rakoski
dzięki pseserdecne ;)
wszystko mam pod kontrolą,
jeszcze potrafię odróżnić kichnięcie oraz pierdnięcie od poezji
czego Wszystkim tu obecnym i przytomnym - życzę ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Na opadanie rąk zalecam jakieś witaminki, a na impotencję - Viagrę.

Pozdrawia
Monsieur Rakoski
dzięki pseserdecne ;)
wszystko mam pod kontrolą,
jeszcze potrafię odróżnić kichnięcie oraz pierdnięcie od poezji
czego Wszystkim tu obecnym i przytomnym - życzę ;)

W takim razie muszę zapytać Panią wprost: czym jest poezja?
Opublikowano

Jola to fantastyczna dziewczyna i być może taki swoisty wernisaż
pod jej wierszem nie będzie przez nią mile widziany,
piszę bo sprowokowała mnie zawodniczka o słodkim
nicku f.isia,
przytomny do końca nie jestem po walnięciu trzech luf
ale rozumiem co czytam i piszę,
pobudziło mnie urocze słowo z repertuaru f.isi o powietrznym
opróżnianiu kiszki stolcowej,
f.isia jest amatorką poezji i próbuje nas o tym przekonać,

przypomina mi się język milicyjny tuż przed upadkiem komuny,
pewien milicjant został wezwany do dworcowego bufetu bo jeden
z klientów przesadził z napojami i zachowywał się trochę nieelegancko
szczególnie, że w bufecie balowały również dworcowe damy,
milicjant który wcześniej, zresztą z powodzeniem startował w konkursie
poetyckim resortu, opisał zdarzenie w bufecie następująco:
obwiniony po wyjęciu narzędzia kopulacyjnego,
tryskał moczem po bufecie charcząc przy tym odbytnicą,

tak mi się te dwie postacie jakoś skojarzyły,

jeżeli Jola piszę, że wiersz ma dla niej duże znaczenie
bo powstał w tak zwanym spontanie więc warto to uszanować
i nie znęcać się nad delikatną przecież istotą wiersza
o uroczej Autorce nawet nie wspominając,
jacek,

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Na opadanie rąk zalecam jakieś witaminki, a na impotencję - Viagrę.

Pozdrawia
Monsieur Rakoski
dzięki pseserdecne ;)
wszystko mam pod kontrolą,
jeszcze potrafię odróżnić kichnięcie oraz pierdnięcie od poezji
czego Wszystkim tu obecnym i przytomnym - życzę ;)

f. fisia to narcyzm, więc życzę abyś dostała skrzydeł i poleciała na Parnas, gdyż już przerosłaś Olimp , a zadufanie w sobie to raczej wada i pisarka tego nie mówi lecz jest obiektywna, jak występują u niej cechy samokrytyki, jednak przerosłaś Boga, więc

DUŻE BEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE, aha wystaw wiersz pod tym nickiem czekam pokaż wreszcie Twarz
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dzięki pseserdecne ;)
wszystko mam pod kontrolą,
jeszcze potrafię odróżnić kichnięcie oraz pierdnięcie od poezji
czego Wszystkim tu obecnym i przytomnym - życzę ;)

f. fisia to narcyzm, więc życzę abyś dostała skrzydeł i poleciała na Parnas, gdyż już przerosłaś Olimp , a zadufanie w sobie to raczej wada i pisarka tego nie mówi lecz jest obiektywna, jak występują u niej cechy samokrytyki, jednak przerosłaś Boga, więc

DUŻE BEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE, aha wystaw wiersz pod tym nickiem czekam pokaż wreszcie Twarz

Niechby była samą Nimfą lub Wenus z Milo, to nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności

za swoje słowa. Postawiłem proste pytanie: czym dla komentatorki-krytyczki

(żeby nie było, że dyskryminacja płci, bo teraz jest to modne) jest poezja. Osoba nie

odpowiedziała, bo to konkretne pytanie, a nie pierdzenie i kichanie.

Kompromitacja.

Pozdrawia
Monsieur Rakoski
Opublikowano

Wieczór poetycki super udany, mam wazony pełne kwiatów, w duszy szczęście gra, publiczność nie zawiodła ja też nie :))
Dzięki za obronę wiersza i mojej osoby – bardzo, bardzo wdzięczna – Jola.
Jestem zmęczona więc tak tylko na chwilę tu wpadłam – sorki.
Fisia na złe dni no wiecie… wybaczcie jej, dla mnie takie komy nie mają znaczenia, jeśli chce się kompromitować …
Osobiście wolę ciekawsze zajęcia.
Serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję – Jolka.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Lisia noga, chętnie to bym się wybrał na taki podwieczorek poetycki :D - w ramach

odchamienia.

A tak na serio, Gombrowicz mniej więcej powiedział: Nie róbcie ze mnie taniego demona.

Zawsze będę po stronie człowieka (nawet po stronie Boga, chociaż nie wierzę), aż do końca

swoich dni
. Ja jestem bardzo dobry człowiek, ale do czasu - byłbym nie sobą, gdybym

nie bronił swoich "racji" i nie stawał w obronie krytycznego, otwartego, a tym samym

zdrowego myślenia.

Bronię tekst - bronię własnych chimer, pociągowych ma się rozumieć.

Sweet dreams
Monsieur Rakoski
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



" Fisia na złe dni no wiecie… wybaczcie jej, dla mnie takie komy nie mają znaczenia, jeśli chce się kompromitować … "

?!

Kociokwik, autorkę można już spisać na straty...

P.S.
Z przyjemnością dołączę do osób skompromitowanych i potwierdzę, że dziełko popełnione przez autorkę, to poetyckie popierdywanie.
Życzę dalszych sukcesów w " wieszaniu na pal życia artysty ".... ; )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.






Kociokwik, [color=#FF0000] autorkę można już spisać na straty...[/color]--------------nie można spisać mnie na straty - co to za bzdury pan Lecter pisze i czy to na temat autorki powinno się tu pisać... -Jolanta S.

[color=#FF0000]P.S.
Z przyjemnością dołączę do osób skompromitowanych i potwierdzę, że dziełko popełnione przez autorkę, to poetyckie popierdywanie.
Życzę dalszych sukcesów w " wieszaniu na pal życia artysty ".... ; )[/color]---------proszę sobie dołączyć - autorka nie ma nic przeciw
Lecter piszesz pan bezradne zdania. Nie jestem przedmiotem, który się zużył i należy się go pozbyć. Jestem człowiekiem z krwi i kości takim samym jak pan. Proszę o mnie tak nie pisać. Nie obrażać mojej osoby publicznie. Jeśli lubi się pan kompromitować to może pod swoimi wierszami. Jestem tym bardziej z siebie dumna umierając przez ludzi takich jak pan rodzę się na nowo – silniejsza. Oczywiście użyłam tu metafory, żeby nie było czytelnik taki jak pan powinien zrozumieć te słowa bez wyjaśnień, ale mam wątpliwości więc…

wieszanie na palu życia artysty – oczywiście jest to przenośnia – wieloznaczna przenośnia jak wiele innych w tym dziełku.
proszę o potwierdzenie swoich słów odnośnie autorki poetyckiego popierdywania - proszę pana to jest bezczelność!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.






Kociokwik, [color=#FF0000] autorkę można już spisać na straty...[/color]--------------nie można spisać mnie na straty - co to za bzdury pan Lecter pisze i czy to na temat autorki powinno się tu pisać... -Jolanta S.

[color=#FF0000]P.S.
Z przyjemnością dołączę do osób skompromitowanych i potwierdzę, że dziełko popełnione przez autorkę, to poetyckie popierdywanie.
Życzę dalszych sukcesów w " wieszaniu na pal życia artysty ".... ; )[/color]---------proszę sobie dołączyć - autorka nie ma nic przeciw
Lecter piszesz pan bezradne zdania. Nie jestem przedmiotem, który się zużył i należy się go pozbyć. Jestem człowiekiem z krwi i kości takim samym jak pan. Proszę o mnie tak nie pisać. Nie obrażać mojej osoby publicznie. Jeśli lubi się pan kompromitować to może pod swoimi wierszami. Jestem tym bardziej z siebie dumna umierając przez ludzi takich jak pan rodzę się na nowo – silniejsza. Oczywiście użyłam tu metafory, żeby nie było czytelnik taki jak pan powinien zrozumieć te słowa bez wyjaśnień, ale mam wątpliwości więc…

wieszanie na palu życia artysty – oczywiście jest to przenośnia – wieloznaczna przenośnia jak wiele innych w tym dziełku.
proszę o potwierdzenie swoich słów odnośnie autorki poetyckiego popierdywania - proszę pana to jest bezczelność!

A może by tak trochę konsekwencji szanowna pani...
Jak się robi wycieczki osobiste ( Fisia na złe dni no wiecie… wybaczcie jej ), to własnie obraża pani publicznie komentatorkę, czy to na temat komentatorki, powinno się tu pisać ? ; ) Czego oczekuje pani w zamian ?! Autorkę, powtórzę, można spisać na straty, bo nie odnajduję w niej cienia samokrytycyzmu ( na tym etapie słowotwórstwa, niezbędnego ) a wielką podatność na scukrzone dyrdymały plecione przez tutejszych " połetów ". To oznacza trwałe ugrzęźnięcie w grafomańskim bajorku...
Niech mnie pani nie uświadamia " metaforycznie ", bo nie o to chodzi czego pani użyła, tylko z jakim skutkiem, a skutki są kiczowate...

" dla mnie takie komy nie mają znaczenia, jeśli chce się kompromitować …"

Takie pierdoły wypisywane pod adresem, jednego z bardziej wnikliwych i bezstronnych czytaczy orgowych, to rzeczywiście bezczelność ale to cecha nieodłączna od każdego szanującego się grafomana...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Lecter piszesz pan bezradne zdania. Nie jestem przedmiotem, który się zużył i należy się go pozbyć. Jestem człowiekiem z krwi i kości takim samym jak pan. Proszę o mnie tak nie pisać. Nie obrażać mojej osoby publicznie. Jeśli lubi się pan kompromitować to może pod swoimi wierszami. Jestem tym bardziej z siebie dumna umierając przez ludzi takich jak pan rodzę się na nowo – silniejsza. Oczywiście użyłam tu metafory, żeby nie było czytelnik taki jak pan powinien zrozumieć te słowa bez wyjaśnień, ale mam wątpliwości więc…

wieszanie na palu życia artysty – oczywiście jest to przenośnia – wieloznaczna przenośnia jak wiele innych w tym dziełku.
proszę o potwierdzenie swoich słów odnośnie autorki poetyckiego popierdywania - proszę pana to jest bezczelność!

A może by tak trochę konsekwencji szanowna pani...
Jak się robi wycieczki osobiste ( Fisia na złe dni no wiecie… wybaczcie jej ), to własnie obraża pani publicznie komentatorkę, czy to na temat komentatorki, powinno się tu pisać ? ; ) Czego oczekuje pani w zamian ?! Autorkę, powtórzę, można spisać na straty, bo nie odnajduję w niej cienia samokrytycyzmu ( na tym etapie słowotwórstwa, niezbędnego ) a wielką podatność na scukrzone dyrdymały plecione przez tutejszych " połetów ". To oznacza trwałe ugrzęźnięcie w grafomańskim bajorku...
Niech mnie pani nie uświadamia " metaforycznie ", bo nie o to chodzi czego pani użyła, tylko z jakim skutkiem, a skutki są kiczowate...

" dla mnie takie komy nie mają znaczenia, jeśli chce się kompromitować …"

Takie pierdoły wypisywane pod adresem, jednego z bardziej wnikliwych i bezstronnych czytaczy orgowych, to rzeczywiście bezczelność ale to cecha nieodłączna od każdego szanującego się grafomana...
Panie Lecter to nie tak, Fisia napisała u mnie pod wierszem „be” i to wsio, Pan uważa te słowa za dobre komentowanie wiersza i ten minus – oczywiście bardzo uzasadniony przez czytelniczkę - proszę wybaczyć, ale dla mnie to bezczelność. Fisi nie obrażam wręcz przeciwnie, ale Pan mnie nie potrafi zrozumieć, albo nie chce.
Też Pan należy do tutejszych "połetów" szkoda obrażać niewinnych ludzi.
Na straty mnie się nie da, już Panu mówiłam :))
Życzę miłego dnia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A może by tak trochę konsekwencji szanowna pani...
Jak się robi wycieczki osobiste ( Fisia na złe dni no wiecie… wybaczcie jej ), to własnie obraża pani publicznie komentatorkę, czy to na temat komentatorki, powinno się tu pisać ? ; ) Czego oczekuje pani w zamian ?! Autorkę, powtórzę, można spisać na straty, bo nie odnajduję w niej cienia samokrytycyzmu ( na tym etapie słowotwórstwa, niezbędnego ) a wielką podatność na scukrzone dyrdymały plecione przez tutejszych " połetów ". To oznacza trwałe ugrzęźnięcie w grafomańskim bajorku...
Niech mnie pani nie uświadamia " metaforycznie ", bo nie o to chodzi czego pani użyła, tylko z jakim skutkiem, a skutki są kiczowate...

" dla mnie takie komy nie mają znaczenia, jeśli chce się kompromitować …"

Takie pierdoły wypisywane pod adresem, jednego z bardziej wnikliwych i bezstronnych czytaczy orgowych, to rzeczywiście bezczelność ale to cecha nieodłączna od każdego szanującego się grafomana...
Panie Lecter to nie tak, Fisia napisała u mnie pod wierszem „be” i to wsio, Pan uważa te słowa za dobre komentowanie wiersza i ten minus – oczywiście bardzo uzasadniony przez czytelniczkę - proszę wybaczyć, ale dla mnie to bezczelność. Fisi nie obrażam wręcz przeciwnie, ale Pan mnie nie potrafi zrozumieć, albo nie chce.
Też Pan należy do tutejszych "połetów" szkoda obrażać niewinnych ludzi.
Na straty mnie się nie da, już Panu mówiłam :))
Życzę miłego dnia.

Na to liczę i tego serdecznie pani życzę ale proszę się " nie stracać " w wierszach, a nie poza nimi...
: )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jolu, nic się nie przejmuj, tutaj na "Z"-ce jest wielu wybitnie "uzdolnionych" komentatorów, którzy piszą swoje wiersze nie zdając sobie sprawy z badziewnych walorów swojej poezji, ale przecież każdy może pisać i powinien. Nigdzie indziej tak dobrze, jak tutaj, nie wychodzi zachlewianie komentarzowego wybiegu. Takie epitety, jak pierdnięcia, wymioty, kosze, bardzo dobrze charakteryzują miejscowych aborygenów poezji współczesnej. Tutaj w cudowny sposób zamienia się dobre chęci w gnojówkę i pomyje. Twój wiersz nie jest wybitny, ale bez wątpienia nie zasługuje na takie rynsztokowe chluśnięcia. Ja mogę sobie wyobrazić wieszanie na palu
a mam poważne problemy z przełknięciem czerwonych taczek rosnących w ogrodzie czy wyobrażenie sobie żółtej podwodnej piekarni. Sama widzisz, jak wielki jest rozrzut metafor w poezji. Artyści, miłość i prawdziwa poezja są zawsze trendy. Czas upora się z nowomodnym zalewem "ukrytych" romantyków, którzy wyrażają uczucia bez uczuć, brzydzą się tkliwością i ściskają syntetycznymi pancerzami ledwo bijące serce.

oschłe miasta ocal
poeci też chcą żyć
pamiętaj Panie

Twój wiersz zasługuje na czytanie i każdy, kto chce znaleźć w nim poezję, znajdzie na pewno.

Pozdrawiam serdecznie, Centralne Biuro Sił Szybkiego Reagowania, referent Emil Grabicz :)
Opublikowano

No i napędziłeś mi stracha Emilu - teraz będę bał sie cokolwiek skomentować - żeby o 6 rano nie wpadło do mnie CBSSR (Centralne Biuro Sił Szybkiego Reagowania) - i nie rzuciło mnie na glebę, skonfiskowało komputer i skopało psa!

Może jednak naprawdę - "milczenie jest złotem" ( i jedyną rzeczą ze złota, którą kobiety zdecydowanie pogardzają :))

Ale postępując zgodnie z zasadą - "Wstąp do ZOMO, zanim ZOMO nie wstąpi do ciebie" - może wprowadzisz mnie do swojej organizacji?

Założę wtedy we Wrocku przyczółek CBSSR.

Ale ze wszystkim co napisałeś powyżej - zgadzam się w 100% !

Pozdrawiam z Wiosną - Marek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wiechu J. K. Próbujmy bracia nieustająco, Pięknego dnia!
    • @Berenika97 @Rafael Marius @Jacek_Suchowicz   Za mistrzem...   Fraszki to wszystko, cokolwiek myślimy, Fraszki to wszystko, cokolwiek czynimy; Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy, Prózno tu człowiek ma co mieć na pieczy. Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława, Wszytko to minie jako polna trawa; Naśmiawszy się nam i naszym porządkom, Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom.    Dziękuję. 
    • nie pamiętam, kiedy to się zaczęło. czy wtedy, gdy furtka zgrzytnęła w środku nocy, jakby ktoś szukał wejścia nie na posesję, ale do mojego ciała. czy wtedy, gdy znalazłem pod wycieraczką zardzewiały gwóźdź, wygięty na końcach, gotowy wbić się w dłoń, w serce, w sen, jakby już wiedział, gdzie trafić. a może wcześniej. gdy jego córeczka biegała po ogrodzie i krzyczała do pustego powietrza: - nie ruszaj mamy. - nie ruszaj mamy. jakby ktoś stał tuż obok, dokładnie tam, gdzie nic nie powinno stać. robert był idealny. punktualny. pomocny. uśmiech miał gładki jak szkło polerowane w laboratorium cieni, tak czyste, że nie zostawiało odbicia. ale oczy… gdy w nie patrzyłem, zimno zaczynało się we mnie poruszać, powoli, jakby znało drogę. w źrenicach coś było - nie ciało, raczej miejsce po nim. głód bez kształtu, po czymś, co już zjadło swoje imię i nauczyło się patrzeć dalej. jego cień czasem nie nadążał. spóźniony o ułamek sekundy, jakby musiał się zastanowić, czy jeszcze chce za nim iść. kiedy mówił, odbicie w szybie nie otwierało ust. jakby coś z jego wnętrza słuchało osobno. pierwsze ciało we wrześniu. drugie w październiku. trzecie w grudniu, tuż przed świętami. kolejne w marcu. zawsze młotkiem. zawsze kobiety. zawsze noc. ostatnia, trzynaście lat. media pisały o „fryzjerze”. o tym, że wkładał im włosy w dłonie, jakby chciał, żeby coś jeszcze miały przy sobie po śmierci. ja wiedziałem wcześniej. widziałem go nocą z czarną torbą, spokojnego, jakby wracał z miejsca, gdzie wszystko było już załatwione. zacząłem dziennik. czasem kartki były ciepłe. jak skóra po czyimś dotyku. znały mój charakter pisma, zanim nauczyłem się go pisać. atrament pachniał metalem, zanim dotknąłem pióra. każdy krok. każdy oddech. każdy cień. śniłem o nim. za niego. czułem chłód żelaza, puls dłoni tuż przed śmiercią, serce drugiej osoby sekundę przed tym, jak świat przestaje się do niej odzywać. czasem nie wiedziałem, czy zapisuję, czy tylko pozwalam, żeby przechodziło przeze mnie. wysłałem anonim do policji. zdjęcia. cisza, która nie miała końca, tylko głębokość. potem list. w środku zdjęcie mojej córki. jej twarz - zamarznięta w półuśmiechu, jakby ktoś kazał jej nie oddychać. na odwrocie odcisk błotnistego buta. ciężki. pewny. tej nocy córka nie spała. chodziłem, zapalałem i gasiłem światła, sprawdzałem zamki, jakby dom mógł się jeszcze obronić. - tato? jej oczy patrzyły jak okna do innego czasu, takiego, który już się wydarzył, ale jeszcze nie dotarł. - tato… czy to, co patrzy przez twoje oczy, też śni? poszedłem do roberta. drzwi otwarte. on w kapciach. dziecko przy nodze. kolęda w tle. jabłka z goździkami. zapach, który powinien być bezpieczny. - potrzebujesz czegoś? zapytał. - nie. tylko… porozmawiać. uśmiechnął się. nachylił, jakby mówił nie do mnie, tylko do mojego odbicia: - trudno jest być tylko niewinnym, prawda? zamknął drzwi. zbyt cicho. zbyt dokładnie. jakby zamykał nie dom, ale proces. od tej nocy nie śpię. palę, bo dym zagłusza coś słodko-mdłego, jak gnijące jedzenie w ustach, jak obietnica, która już się psuje. czasem czuję coś obcego na dłoniach, jakby pamiętały pracę, której nie wykonałem - jeszcze. w szafie młotek. obok różowy bucik. nie od mojej córki. nie od nikogo, kogo znam. w dzienniku zapiski, które nie są moje: „nie krzyczała.” „skóra pod paznokciem.” „kolor włosów: ciemny blond. zbyt młoda.” litery są równe. spokojne. jakby pisane bez pośpiechu. pod poduszką pukiel włosów. idealny. zimny. jakby jeszcze o czymś pamiętał.   nie córki. nie wiem czyj. w nocy śniłem, że śpię. we śnie śniłem, że wstaję. obudziłem się w łazience. nóż do tapet w ręce. lustro zaparowane. ktoś narysował na nim odwróconą trójkę. znak, który wyglądał, jakby zawsze tam był, tylko czekał, aż zacznę patrzeć. coś drgnęło za mną. - tato? córka stała w drzwiach. czerwone plamy na jej palcach pulsowały, jakby nie były plamami, tylko miejscami, przez które coś oddycha. jej spojrzenie było spokojne. rozumiała więcej, niż powinna. - nie wychodź,  szepnęła. rano młotek w kieszeni. zardzewiały. ciepły. jakby oddychał wspomnieniami poprzednich nocy. trzymałem go jakby był mój od zawsze, pamięta mnie dłużej, niż ja pamiętam siebie. na ścianie nowe lustro. odbicie nie moje. przechodzę obok. moje oczy patrzą na mnie, jakby znały coś, czego ja jeszcze nie wiem. moją przyszłość. czuję już. coś we mnie patrzy przeze mnie. coś śni przez moje dłonie, przez moje ciało, przez moje dziecko. coś, co nie jest tylko innym. coś, co jest mną, zanim ja sam będę. coś, co ma więcej wspomnień z przyszłości niż ja z przeszłości.                
    • mam życiorys spisany na kolanie popruty profil z facebooka mechanizm iluzji i zaprzeczeń opancerzony wokół dendrytów mam gumę turbo i młodość za sobą   schowałem niewypowiedziane w równaniach bez reszty drobne nieścisłości zaliczone zostaną w błąd pomiaru   czarne poranki gdy nic nie trzeba chcieć czyste życie hemoglobiną wypełnia krew   podmiot nie jest dany podmiot stwarza się   patrzy na mnie kriszna w kołysce w całej osobie liczby pojedynczej tuż przed podziałem przed brakiem zanim rachunek zdań nazwie pierwszą rzecz    
    • Alana za siksą wąski sazan. Ala
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...