Oxyvia Opublikowano 11 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 córeczka skazana na miłość bez wyboru donosi po mnie niemodne widzenie świata stare matczyne pojęcia jak zmatowiałe okulary naiwnie różowawe najdroższa niewolniczka na targu wartości torowaniem drogi w pożarze pokrzyw parasolem pod siarkową ulewą roztuleniem, rozpieszczeniem, rozmową przewierzeniem o sprawach wiążących kochaniem ważniejszym niż mój Wszechświat na zawsze pomagam jej odejść
krzysztof marek Opublikowano 11 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Oxyvio, temat ważki, niebanalny i niebanalnie ujęty przez Ciebie został w tym wierszu. i prawdziwie! choć z drugiej strony nie zawsze tak jest. nie wszystkie dzieci odczuwają ciepło, opiekę ze strony rodziców, opiekunów. podoba mi się odpowiedzialność i mądrość peel-ki. jedno krótkie stwierdzenie: "na zawsze pomagam jej odejść" podoba mi się Twój wiersz Oxyvio. a dodaj jeszcze do tego fakt, że mam dwie prawie nastoletnie córki, no to wszystko jasne. ich odchodzenie to ciekawy proces. pozdrawiam bardzo serdecznie :)))
kuba skawa Opublikowano 11 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 czułe niewolnictwo najdroższa niewolniczka na świecie Tytuł i środkowy wers, chociaż mają dla siebie uzasadnienie w tekście, to trącą nieco czułostkowością. Wolę "zwykłe matczysko" w znoszonych okularach, pożarze pokrzyw i roztuleniu - nie tyle ubierające czułość w słówka, co nią emanujące :) Ładne.
Sylwester_Lasota Opublikowano 11 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 dobry wiersz, a odchodzenie niekoniecznie jednoznaczne pozdrawiam
teresa943 Opublikowano 11 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 pomagam jej odejść kojarzy mi się z powolnym nacinaniem "pępowiny", czułym i rozłożonym w czasie (czule niewolnictwo). Przygotowanie do odejścia (odchodzić można na wiele sposobów np. w dorosłość, w samodzielność) dziecka przez mądrą matkę. Przyznam, że to zadanie nie jest łatwe, ale im wcześniej rozpocznie się przygotowanie, tym samo odejście będzie łagodniejsze dla obu stron, gdy nastąpi "przecięcie pepowiny". Poruszyłaś temat-rzekę. Odniosłam się tylko do jednego aspektu. Ładny wiersz Oxy. :):) Serdecznie pozdrawiam - Krysia
Pan_Biały Opublikowano 11 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ukierunkowanie może być jak kajdany, może też nieraz uratować chwilę, sztuką jest nauczyć się dozować przekazywanie i czytanie życiowych mądrości, tyle że życie jest nieprzewidywalne i nie wszystko idzie właściwym torem - tak czytam i tak widzę dobry wiersz, mądry pozdrawiam i najlepszego r
HAYQ Opublikowano 11 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 donasza wymieniłbym na "dociera", albo coś innego. Raz, że nieładnie jakoś to donasza brzmi, dwa, że dalej znoszone Podoba mi się puenta, dobrze świadczy o peelce, poza tym rozsądna. Pozdrawiam.
Almare Opublikowano 11 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Mam podobnie, mimo iż rozumiem ładunek emocjonalny jaki chciałaś oddać słowem "donasza" - bliskość -, to jednak rozważyłbym drobne zmiany. "Znoszone okulary" zamieniłbym na: niemodne okulary w różowych oprawkach. Pozdrawiam.
Oxyvia Opublikowano 11 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Masz dwie córki? O, no to się świetnie rozumiemy! Ja mam jedną jedyną - jedynaczkę - oczko w głowie mamuni, wiesz... ;-) Tak, ale staram się pomóc jej odejść. Choć boję się jak cholera zostać sama - to straszne. Niemniej wiem, że gdybym uzależniła dziecko od siebie i zrobiła z niej maminą córeczkę, to zahamowałabym jej rozwój i możliwość samodzielnego życia. Nie chcę tego absolutnie. Pozdrawiam i dziękuję za pochwałę i zrozumienie wiersza. :-) Oxy.
Oxyvia Opublikowano 11 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Kuba, bardzo Ci dziękuję za pochwałę. Tak, może w niektórych miejscach przeczuliłam. Sama się nad tym zastanawiałam. Ale widzisz - dla matki to bardzo trudne: nie przeczulać... Naprawdę brak nam wyczucia. :-) Zastanowię się jeszcze i spróbuję zmienić tak, żeby nie było przeczulenia, ale jednak żeby została największa czułość. Dziękuję za cenne uwagi i pochwały. Oxy.
Oxyvia Opublikowano 11 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Sylwestrze, dzięki. Tak, oczywiście, że niekoniecznie dosłowne. Odchodzenie zaczyna się od samego urodzenia dziecka, a nie od jego ślubu. Pozdrawiam ciepło. :-)
Bolesław_Pączyński Opublikowano 11 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Te pieszczoty przytulania te młode lata dziecinne, każda faza dorastania opuszczasz gniazdko rodzinne. Ładny wiersz ,pozdrawiam:)
Oxyvia Opublikowano 11 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Wiem, że poruszyłam temat-rzekę. Oczywiście. I wcale nie zamierzam odpowiedzieć na wszystkie nurtujące ludzkość pytania ani poruszyć wszystkich aspektów tego odchodzenia (wychowania). Ten wiersz to tylko wyraz najważniejszych uczuć, jakie temu zjawisku towarzyszą. Dziękuję, Krysiu, za wizytę i zrozumienie wiersza. Najserdeczniej. :-) Oxy.
Bolesław_Pączyński Opublikowano 11 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Te pieszczoty przytulania te młode lata dziecinne, każda faza dorastania opuszczasz gniazdko rodzinne. Ładny wiersz,pozdrawiam:)
Oxyvia Opublikowano 11 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. O tak! Ukierunkowywanie i przekazywanie własnej mądrości jest niesłychanie trudną sztuką. Chyba nie ma ludzi, którzy nie popełnialiby tutaj błędów... A jednak trzeba wierzyć w to, że jesteśmy dobrymi rodzicami. Bo w końcu w co mamy wierzyć? ;-))) Starajmy się dać dzieciom to, co naprawdę dla nich najlepsze, nie oszczędzając siebie. Dzięki za mądry komentarz, Panie Biały. :-) Najlepszego. Oxy.
Oxyvia Opublikowano 11 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. HAYQ, masz rację z tym czasownikiem. Pomyślę o nim, na pewno. Coś z nim zrobię. O, rozsądna peelka? No to fajnie! Jak miło! :-))) (Ale to ta sama, co w innych wierszydłach!). Pozdrawiam ciepło. :-) Oxy.
Oxyvia Opublikowano 11 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Mam podobnie, mimo iż rozumiem ładunek emocjonalny jaki chciałaś oddać słowem "donasza" - bliskość -, to jednak rozważyłbym drobne zmiany. "Znoszone okulary" zamieniłbym na: nie modne okulary w różowych oprawkach. Pozdrawiam. Dzięki za radę, Almare. Zobaczę, co się da zrobić. Pozdrawiam. Joa.
zak stanisława Opublikowano 12 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Oxywio, to ból matek - romantyczek, które uważały że świat jest dobry i ludize w nim serdeczni, życzliwi, Co nie jest zgodne z dzisiejszymi czasami Swiat jest okrutny, to dżungla, w której musimy nauczyć się żyć, bez rozmemłania :P KUpuje twój wiersz :) buizaki
HAYQ Opublikowano 12 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. HAYQ, masz rację z tym czasownikiem. Pomyślę o nim, na pewno. Coś z nim zrobię. O, rozsądna peelka? No to fajnie! Jak miło! :-))) (Ale to ta sama, co w innych wierszydłach!). Pozdrawiam ciepło. :-) Oxy. Wręcz przeciwnie Oxyvio Zupełnie nie ta sama :) Do miłego.
a._mrozinski Opublikowano 12 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2010 Bardzo dobry i mądry. Czasem trzeba pomagać odjeść. Czy jednak koniecznie musi być słowo "donasza"? Wiem, że "nosi" ma trochę inne znacznie, ale może warto uprościć? Arek
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się