Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

szkola.wp.pl/kat,108798,title,Gimnazjum-wylegarnia-przestepcow,wid,11917499,wiadomosc.html

Powinni stworzyć kodeks wewnątrzszkolny. I np. za obrzucenie wulgaryzmami nauczyciela 24 godziny karceru, bez jedzenia. Bez litowania się nad motłochem

  • Odpowiedzi 70
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Moim zdaniem też powinno ostro się traktować takich uczniów. Warto sobie przypomnieć jaką aferę robili dziennikarze, kiedy "edukator" Giertych chciał wprowadzić projekt "zero tolerancji" i chwalili młodzież chodzącą na "spontaniczne protesty".

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dokładnie. To Giertych nadał nauczycielom status funkcjonariuszy publicznych. I chwała mu za to.

Rośnie nam społeczeństwo egoistów i wandali, bo jak nazwać takich osobników inaczej?
Wiedzą, że Państwo sobie z nimi nie radzi i może im co najwyżej pogrozić palcem. A przecież powiedzieć do nauczyciela: "Kurwa jebany chuju... HAHAHAHAHAHA..." i rzucić w niego czymś to ubaw z najwyższej półki
Opublikowano

Pomijając endeckie ciągoty Giertycha, to o ile sobie przypominam, był to jedyny minister, który chciał coś z tym zrobić. Jak sam skończył - każdy wie. Natomiast jak skończył premier, który wprowadził zupełnie niepotrzebne gimnazja (i licea profilowane podobnie) - no, kojarzy ktoś jegomościa?

Oczywiście problem jest dużo głębszy, nie chodzi tylko o to jak wygląda szkoła. Nakładają się jeszcze wzory przejęte od rodziców, środowisko pozaszkolne, media (film "Ciacho" reklamowany przez WOŚP i dla dzieci od 12 roku życia - kopalnia dobrego wychowania). Bez gruntownej zmiany wszystkich tych czynników sprawa wygląda raczej beznadziejnie.

Opublikowano

straszne... odpalili petardę, rozumiem że trzeba szykować cała zmianę bielizny dla obserwatorów sceny ^^ ^^ ^^
jeszcze nie noszą broni i się nie zabijają więc nie jest aż tak źle :D

a że chamstwo to to fakt ;/ lewackie zniszczenie nasila się.

Dobry lewak = martwy lewak :)

Opublikowano

zlikwidować jak najszybciej gimnazja,
podstawówka - 8 lat, liceum, studia,
jeżeli nie będzie woli politycznej zmian to trzeba wprowadzić
radykalne rozwiązania ze Szwejka - krótka rozprawa i sędzia nakazuje:
woźny, powiesić drania na trzepaku przed szkołą,

adolf - akurat w twoich ustach hasło: dobry lewak - martwy lewak,
nie brzmi najszczęśliwiej /przez imienne koneksje z innym adolfem -
tym o zabójczym, nomen omen, wąsiku/,
i.

Opublikowano

Wzorce wzorcami, ale brakuje wg mnie idei - gdzie ci nauczyciele z powołania, którzy uczą dzieci nie klepać regułek, a uczą rozsądnie żyć? Ja na palcach ręki mogę policzyć ludzi, którzy nie traktują tego jako zawodu, który należy odwalić.
Powoływanie się na politykę jako przyczynę dzisiejszego stanu, to za przeproszeniem - uproszczenie tematu. 100 lat temu edukacji praktycznie nie było dla wszystkich, a powszechny obowiązek szkolny wprowadzili właśnie komuniści (karykaturalny, ale fakt jest faktem). Pianie publiczne że dobry lewak = martwy lewak to iście szkolny przykład wygłaszania nietolerancji, agresji i nienawiści - jeżeli przełożymy to na grunt szkolny.
A sama młodzież, o ile się orientuje (a orientuje się poniekąd dobrze, bo nie z podręczników) czuje po prostu znudzenie i dla nich atrakcyjniejsze są gry i filmy, niż "jakiś tam Norwid i Słowacki". A młodzieży trzeba pokazać, że lata temu futuryści pisali że "będźemy zwozic taczkami z placuw, skweruw i ulic ńeświeże mumie mickiewiczuw i słowackih", a gdy się pośmieją wytłumaczyć, że ów wyśmiewany dworem szlachecki u romantyków był po prostu buntem tego wieku i cała ta idylla była po prostu jednym wielkim krzykiem rozpaczy...
To jest wyjście z sytuacji, a nie jakaś tam polityka, bo prawnik raczej dobrym wychowawcą nie będzie.
Ot, moje zdanie na ten temat.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



I sporo masz racji. Ja całe szczęście w życiu trafiłem aż na trzech (cud!) świetnych polonistów i to między innymi właśnie dzięki nim teraz piszę. A jednak część moich znajomych, choć mieli kontakt z tymi samymi nauczycielami, byli tym wszystkim po prostu znudzeni i traktowali nawet najbardziej interesujące zajęcia "na odwal".

Może lepiej nie szukać jednoznacznych (a nawet wieloznacznych) odpowiedzi. Lepiej myśleć co można zrobić, by obecną sytuację zmienić. Najlepiej oczywiście we własnym domu i w relacjach ze swoimi dziećmi.
Opublikowano

Co można zrobić? Po pierwsze przyjmować do pracy ludzi, którzy się tym interesują, mają to coś, a nie ludzi, którzy są krewnymi dyrektorek, tudzież dyrektorów.
Po drugie - wciągać dzieci do przeróżnych inicjatyw - ja akurat mam syna w prywatnym przedszkolu i z tego co obserwuje, to naprawdę organizuje się dla nich przeróżne atrakcje (za dość poważne pieniądze). A że u nas bida w kulturze aż piszczy i nie bardzo się ma, to samemu trzeba się zaangażować. No, ale przecież nauczyciel ciągle jest wybitnie zmęczony pracą. A młodzież może uczestniczyć we współczesnym życiu kulturalnym, ale musi to mieć przestępie podane. Wzór - pan Rodzik, który osobiście chodził po szkołach i ściągał młodzież na spotkania poetyckie. Były i konkursy i wydawanie tomików, jakoś się dało.
Po trzecie wreszcie - u nas szkoła traktowana do tej pory jest jako męka Pańska i to też warto by zmienić.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To bardzo ładnie brzmi, ale nasuwa mi się pytanie, skąd takich ludzi wziąć? Jeśli oni istnieją, to czemu nie pracują w zawodzie? Aż taka jest konkurencja na stołek polonisty?
Opublikowano

Wiele wartościowych osób, które byłoby dobrymi nauczycielami po prostu nie wybiera tego zawodu, bo znajduje inny, lepszy (lepiej płatny?). W efekcie wśród nauczycieli jest garstka wyjątkowych, którzy chcieli uczyć nawet pomimo kiepskich warunków pracy, a reszta to osoby z przypadku, które nie znalazły lepszej.

Tak czy inaczej, młodzież jest na równi pochyłej. W naszej rozmowie ujawniają się kolejne problemy, których nie ma jak rozwiązać. Warto jeszcze wspomnieć o masie prywatnych uczelni dla półgłówków, gdzie dostaje się dyplom tylko za płacenie kasy. W efekcie, choć politycy chwalą się bardzo wysoką na tle innych krajów europejskich ilością studentów, większość z nich ma bardzo marne wykształcenie.

Opublikowano

Co do Giertycha - ten wykład jego ojca, w którym snuł wywody o tym, że dinozaury żyły w czasach, gdy żyli ludzie, bo przecież widziano smoka wawelskiego - to plotka była czy co?

W ogóle na nazwisko "Giertych" się wzdrygam. "Zero tolerancji". Młodzież ambitną, alternatywną chłostać, a zostawiać armię łysych głów bez ideałów. O, przepraszam - z jednym ideałem: zabić tego, zabić tamtego, bo nam nie pasuje (Wszechpolscy).

Porażka.

I znów mam ochotę na:

Bursa Andrzej
Modlitwa dziękczynna z wymówką

Nie uczyniłeś mnie ślepym
Dzięki Ci za to Panie

Nie uczyniłeś mnie garbatym
Dzięki Ci za to Panie

Nie uczyniłeś mnie dziecięciem alkoholika
Dzięki Ci za to Panie

Nie uczyniłeś mnie wodogłowcem
Dzięki Ci za to Panie

Nie uczyniłeś mnie jąkałą kuternogą karłem epileptykiem
hermafrodytą koniem mchem ani niczym z fauny i flory
Dzięki Ci za to Panie

Ale dlaczego uczyniłeś mnie Polakiem?

No czemu????

Opublikowano

Ja swego czasu, świeżo po skończeniu studiów próbowałem, rozwoziłem dziesiątki cv, raz tylko wezwano mnie na rozmowę i to było tyle. I nie pisze tutaj po to, żeby się żalić, bo jakoś żyję, ale po to, że w sumie straciłem ponad 15 000 tys., i czasem mam ogromną chęć napisać do UJ o zwrot tych pieniędzy.
A co dalej - ja mam takie wrażenie, że w tym momencie z Polski chce się zrobić kolonie Europy - tania siła robocza za zachodzie, bezrobocie w kraju, kształcenie półgłówków przez półgłówków - to ówczesny model naszego Kraju. Młodzież się po prostu gubi - niezrozumiałe tradycje, nudne filmy Wajdy, które zarabiają na siebie przez przymusowe chodzenie na nie do kina, a wszystko to w sosie hipermarketowych rozrywek. Wyższa rozrywka ciągle spotyka się z jakąś niechęcią, w sumie więcej jest gadania, co by trzeba zrobić - niż samej roboty.
Dlatego ja perfidnie się cieszę, że ten kulawy system daje o sobie znać w tak agresywny sposób bo jestem z dala od tego, a znam to lenistwo i niechęć wszelakich urzędasów IV RP. Teraz szykuje wprowadzenie cenzury :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdzie on chciał chłostać tę ambitną, alternatywną młodzież? Gdzie chciał promować armię łysych? Sorry, ale to bzdury nie mające żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. To, że jego polityczni przeciwnicy zarzucają mu takie rzeczy, to chyba nie znaczy, że trzeba to przyjmować jako prawdę? bo gdzie na to jakiekolwiek dowody, gdzie te chłosty "ambitnych"? Reaguję alergicznie na powtarzanie takich tekstów, bez względu na to kogokolwiek one dotyczą. Lepiej już poważnie porozmawiać o faktach. Np. sprawa listy lektur - pomysł był średni, wykonany źle, ale wystarczy pomyśleć dlaczego wtedy wszyscy bili w tarabany o inkwizycji i liście zakazanej, a później, gdy kolejny minister listę zmienił była cisza? Właśnie dlatego, że w rzeczywistości nie chodzi o listę samą w sobie, nie chodzi o tego nieszczęsnego Gombrowicza, tylko o znalezienie pretekstu do dokopania przeciwnikom.

Podobnie z Młodzieżą Wszechpolską - sorry, ale oni nikogo nie zabijają. Można ich krytykować (i też to robię), ale krytykować sensownie. Tymczasem znów sprawa jak przy liście lektur: z Młodzieży Wszechpolskiej robi się neonazistowskie łyse pały, gdy tymczasem w Polsce działają prawdziwi neonaziści, którzy nie tylko rzucają kamieniami w parady równości, ale na swoich stronach nawołują do bicia i zabijania konkretnych osób, które im podpadły - podają np. numer telefonu czy adres młodej dziewczyny, która ma kilku przyjaciół Murzynów, podają namiary na jakiegoś czarnoskórego studenta, zdjęcia działaczy młodzieżówek lewicowych itd. przy każdym pisząc, że trzeba im dać nauczkę, że trzeba ich wyrzucić z kraju, że trzeba się ich pozbyć. To jest realny problem, o którym się milczy, podczas gdy drukuje się na pierwszych stronach zdjęcia Młodzieży Wszechpolskiej pozdrawiających się hail Hitler (czy jak oni wolą - salutem rzymskim).

Nie mam zamiaru wybielać Giertycha, nie głosowałem na niego. Ale bardzo irytuje mnie sprowadzanie dyskusji do powtarzania takich obiegowych tekstów.

A jeżeli chodzi o Macieja Giertycha, to jest on kreacjonistą. Mnie akurat spór kreacjonistów z ewolucjonistami mało obchodzi, każdy niech sobie uważa co chce, obie strony mają i mocne i słabe argumenty.
Opublikowano

Lista lektur proponowana przez Giertycha miała wiele plusów i nie miała nic wspólnego z cenzurą. Plusami było to, że nauczyciel mógł zmienić lektury wg swojego uznania. Można się np. zastanawiać nad Dobraczyńskim, który pisał opowiadania o sowietach ratujących święte obrazy i był za połączeniem marksizmu z katolicyzmem, ale nie o to tutaj chodziło. Mundurki to pomysł stary, ale mundurki mają to do siebie, że młodzież powinna siedzieć w szkole, a nie po parkach.
Ja większe zagrożenie widzę w tym całym pseudo liberalizmie, feminizmie, socjalizmie niż w prawicy. Ale też nie należy mylić pojęć nacjonalizmu z faszyzmem, co często się miesza, a występy niektórych działaczy prawicy są naprawdę na niskim poziomie.

Opublikowano

No właśnie to jest takie masło maślane. Ale i tak uważam, że czasem lepsze odbrązowienie tradycji na rzecz jej przystępności, niż tworzenie elit kulturalnych, które gżą się we własnym sosie za ciągle te same dotacje.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A gdzie on chciał chłostać tę ambitną, alternatywną młodzież? Gdzie chciał promować armię łysych? Sorry, ale to bzdury nie mające żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. To, że jego polityczni przeciwnicy zarzucają mu takie rzeczy, to chyba nie znaczy, że trzeba to przyjmować jako prawdę? bo gdzie na to jakiekolwiek dowody, gdzie te chłosty "ambitnych"? Reaguję alergicznie na powtarzanie takich tekstów, bez względu na to kogokolwiek one dotyczą. Lepiej już poważnie porozmawiać o faktach. Np. sprawa listy lektur - pomysł był średni, wykonany źle, ale wystarczy pomyśleć dlaczego wtedy wszyscy bili w tarabany o inkwizycji i liście zakazanej, a później, gdy kolejny minister listę zmienił była cisza? Właśnie dlatego, że w rzeczywistości nie chodzi o listę samą w sobie, nie chodzi o tego nieszczęsnego Gombrowicza, tylko o znalezienie pretekstu do dokopania przeciwnikom.

Podobnie z Młodzieżą Wszechpolską - sorry, ale oni nikogo nie zabijają. Można ich krytykować (i też to robię), ale krytykować sensownie. Tymczasem znów sprawa jak przy liście lektur: z Młodzieży Wszechpolskiej robi się neonazistowskie łyse pały, gdy tymczasem w Polsce działają prawdziwi neonaziści, którzy nie tylko rzucają kamieniami w parady równości, ale na swoich stronach nawołują do bicia i zabijania konkretnych osób, które im podpadły - podają np. numer telefonu czy adres młodej dziewczyny, która ma kilku przyjaciół Murzynów, podają namiary na jakiegoś czarnoskórego studenta, zdjęcia działaczy młodzieżówek lewicowych itd. przy każdym pisząc, że trzeba im dać nauczkę, że trzeba ich wyrzucić z kraju, że trzeba się ich pozbyć. To jest realny problem, o którym się milczy, podczas gdy drukuje się na pierwszych stronach zdjęcia Młodzieży Wszechpolskiej pozdrawiających się hail Hitler (czy jak oni wolą - salutem rzymskim).

Nie mam zamiaru wybielać Giertycha, nie głosowałem na niego. Ale bardzo irytuje mnie sprowadzanie dyskusji do powtarzania takich obiegowych tekstów.

A jeżeli chodzi o Macieja Giertycha, to jest on kreacjonistą. Mnie akurat spór kreacjonistów z ewolucjonistami mało obchodzi, każdy niech sobie uważa co chce, obie strony mają i mocne i słabe argumenty.

Dokładnie, jestem za Arkiem. Zawsze medal ma dwie strony: grzebanie w liście lektur było żenujące. Jako katolik (!), ale student, wolałbym zamiast Sienkiewicza już bardziej np. jakieś sztandarowe dzieło literatury gejowsko-lesbijskiej, bo o to w edukacji chodzi: o poszerzanie horyzontów, kształtowanie opinii, nie zamykanie się na jeden słuszny nurt itd.

Niemniej co do zabiegów "zero tolerancji" jest mnóstwo plusów. Popieram Arka.

ps: i jestem (serio) za laniem po mordach, jak Patryk (chyba ironicznie) napisał

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cylinder zastygł w bezruchu 

      a tuba zamilkła.

      Tym razem nawet igła fonografu 

      zdawała się nie mieć ochoty 

      wracać na powierzchnię cylindra 

      po raz setny tej przeklętej nocy.

      Obiecałem,

      że pomogę w poszukiwaniach,

      lecz po tym czego się tu dowiedziałem 

      i po tym co usłyszałem i zobaczyłem,

      stwierdzam jasno, 

      choć z dozą 

      naprawdę przejmującej rozpaczy,

      że mój nieodżałowany ojciec,

      został pochłonięty w odmęty, 

      bezdennej paszczy szaleństwa.

      Po czym uleciał w kompletny niebyt,

      bagiennych wrzosowisk

      północnej Szkocji.

      Przeszukano cały dom

      od piwnicy po strych.

      Wszystkie pozostałe obejścia i budynki.

      Studnie, staw

      a nawet rozkopano

      przydomowy ogródek

      ze wspaniałymi krzewami piwonii

      o które tak dbał.

      Bardziej niż o jedyne dziecko.

      Wszystko zaczęło się 

      gdy byłem jeszcze dzieckiem.

      Ojciec był 

      szanowanym profesorem archeologii 

      na uniwersytecie oksfordzkim.

      Był najlepszy w swoim fachu

      i dzięki temu pozostawał w kontakcie

      z najtęższymi umysłami

      z całego świata.

       

       

      Pamiętam doskonale zimowy poranek,

      jakieś piętnaście lat wstecz.

      Zakładałem szkolny mundurek 

      i z teczką w prawej dłoni 

      zmierzałem ku drzwiom domu.

      Ojciec szedł za mną.

      Trzymał mnie delikatnie za ramię,

      tłumaczył mi że jeśli 

      nie zakończy 

      zaplanowanego wykładu na czas 

      to odbierze mnie ze szkoły 

      nasza sąsiadka panna Stevenson.

      A jeśli wszystko zakończy się 

      zgodnie z planem 

      to obiecuję zabrać mnie

      potem na łyżwy.

       

       

      Nic nie poszło zgodnie z planem.

      Otworzyłem drzwi i o mało co 

      nie zderzyłem się w nich 

      z ponurym, wysokim 

      i dość postawnym jegomościem 

      w szarym, długim,

      dwurzędowym płaszczu 

      o prostym kroju.

      Jego fason

      nie był typowym dla wyspiarza

      a raczej obywatela zbuntowanej kolonii.

      Dziwny gość

      otarł mnie ledwie wzrokiem 

      zza przyciemnianych, wąskich szkieł

      i zwrócił się do mojego ojca.

      Bardzo przepraszam

      za tak nagłe najście 

      ale na uniwersytecie powiedziano mi,

      że jest Pan

      jeszcze w domu panie Fodden

      a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który

      z pewnością pana zainteresuję.

       

       

      Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko

      i wręczył je ojcu.

      Nazywam się Peter Noyes 

      i jestem zastępcą profesora Clarka 

      na uniwersytecie Miscatonic w Arkham.

      Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia.

      Profesor liczy na Pana pomoc

      w tej sprawie.

      Jeśli tak w istocie będzie 

      czekam na Pana 

      w dniu jutrzejszym w południe 

      na nabrzeżu numer dwa,

      celem odbycia podróży

      najpierw do Bostonu 

      a potem do Arkham.

      Proszę pamiętać, 

      że nie ma czasu do stracenia.

      Gwiazda czy też planeta,

      powoli pojawia się 

      w naszych snach nieprawdaż?

      Nie czekając na odpowiedź,

      odwrócił się na pięcie i szybko

      znikł za zakrętem skrzyżowania.

      Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson

      i nakazał jej 

      by zajęła się mną przez jakiś czas 

      bo czeka go długi

      i pilny wyjazd do Bostonu.

       

       

      Zostałem u niej długie lata.

      A ojciec wrócił podobno kilka lat temu.

      Nikt nie wiedział skąd ani po co.

      Uważano go za zmarłego.

      Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii 

      razem z tym całym

      Noyesem i Clarkiem.

      Nadal gdzieś w szufladzie biurka 

      mam jego nekrolog

      z jednej z gazet z Arkham.

      Żył ale przypłacił to szaleństwem.

      Nie widziałem go już nigdy później.

      A teraz zaginął po raz wtóry.

      Podobno planeta 

      znów nawiedzała go w snach.

       

       

      Odebrałem telefon z policji 

      i obiecałem przybyć na miejsce 

      by jakkolwiek pomóc śledczym.

      Bo sami nie rozumieli 

      w środek jak wielkiego szaleństwa 

      przyszło im wpaść i brnąć

      dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom.

      Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne.

      Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth?

      To miasteczko, osada czy może 

      jakaś kodowa nazwa 

      jakiejś świątyni czy wykopalisk?

      Znaleźli pamiętnik ojca,

      gdzie ta nazwa pojawia się ciągle.

      Ten krótki wpis ołówkiem 

      sprzed wielu tygodni.

      Wreszcie odezwali się do mnie

      Ci z Yuggoth.

      Będą czekać w oktawę święta 

      ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach.

      Zabiorą mnie znowu…

      Brzmiało to jak żart.

      Lecz jedno było pewne.

      Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Cylinder zastygł w bezruchu  a tuba zamilkła. Tym razem nawet igła fonografu  zdawała się nie mieć ochoty  wracać na powierzchnię cylindra  po raz setny tej przeklętej nocy. Obiecałem, że pomogę w poszukiwaniach, lecz po tym czego się tu dowiedziałem  i po tym co usłyszałem i zobaczyłem, stwierdzam jasno,  choć z dozą  naprawdę przejmującej rozpaczy, że mój nieodżałowany ojciec, został pochłonięty w odmęty,  bezdennej paszczy szaleństwa. Po czym uleciał w kompletny niebyt, bagiennych wrzosowisk północnej Szkocji. Przeszukano cały dom od piwnicy po strych. Wszystkie pozostałe obejścia i budynki. Studnie, staw a nawet rozkopano przydomowy ogródek ze wspaniałymi krzewami piwonii o które tak dbał. Bardziej niż o jedyne dziecko. Wszystko zaczęło się  gdy byłem jeszcze dzieckiem. Ojciec był  szanowanym profesorem archeologii  na uniwersytecie oksfordzkim. Był najlepszy w swoim fachu i dzięki temu pozostawał w kontakcie z najtęższymi umysłami z całego świata.     Pamiętam doskonale zimowy poranek, jakieś piętnaście lat wstecz. Zakładałem szkolny mundurek  i z teczką w prawej dłoni  zmierzałem ku drzwiom domu. Ojciec szedł za mną. Trzymał mnie delikatnie za ramię, tłumaczył mi że jeśli  nie zakończy  zaplanowanego wykładu na czas  to odbierze mnie ze szkoły  nasza sąsiadka panna Stevenson. A jeśli wszystko zakończy się  zgodnie z planem  to obiecuję zabrać mnie potem na łyżwy.     Nic nie poszło zgodnie z planem. Otworzyłem drzwi i o mało co  nie zderzyłem się w nich  z ponurym, wysokim  i dość postawnym jegomościem  w szarym, długim, dwurzędowym płaszczu  o prostym kroju. Jego fason nie był typowym dla wyspiarza a raczej obywatela zbuntowanej kolonii. Dziwny gość otarł mnie ledwie wzrokiem  zza przyciemnianych, wąskich szkieł i zwrócił się do mojego ojca. Bardzo przepraszam za tak nagłe najście  ale na uniwersytecie powiedziano mi, że jest Pan jeszcze w domu panie Fodden a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który z pewnością pana zainteresuję.     Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko i wręczył je ojcu. Nazywam się Peter Noyes  i jestem zastępcą profesora Clarka  na uniwersytecie Miscatonic w Arkham. Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia. Profesor liczy na Pana pomoc w tej sprawie. Jeśli tak w istocie będzie  czekam na Pana  w dniu jutrzejszym w południe  na nabrzeżu numer dwa, celem odbycia podróży najpierw do Bostonu  a potem do Arkham. Proszę pamiętać,  że nie ma czasu do stracenia. Gwiazda czy też planeta, powoli pojawia się  w naszych snach nieprawdaż? Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się na pięcie i szybko znikł za zakrętem skrzyżowania. Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson i nakazał jej  by zajęła się mną przez jakiś czas  bo czeka go długi i pilny wyjazd do Bostonu.     Zostałem u niej długie lata. A ojciec wrócił podobno kilka lat temu. Nikt nie wiedział skąd ani po co. Uważano go za zmarłego. Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii  razem z tym całym Noyesem i Clarkiem. Nadal gdzieś w szufladzie biurka  mam jego nekrolog z jednej z gazet z Arkham. Żył ale przypłacił to szaleństwem. Nie widziałem go już nigdy później. A teraz zaginął po raz wtóry. Podobno planeta  znów nawiedzała go w snach.     Odebrałem telefon z policji  i obiecałem przybyć na miejsce  by jakkolwiek pomóc śledczym. Bo sami nie rozumieli  w środek jak wielkiego szaleństwa  przyszło im wpaść i brnąć dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom. Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne. Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth? To miasteczko, osada czy może  jakaś kodowa nazwa  jakiejś świątyni czy wykopalisk? Znaleźli pamiętnik ojca, gdzie ta nazwa pojawia się ciągle. Ten krótki wpis ołówkiem  sprzed wielu tygodni. Wreszcie odezwali się do mnie Ci z Yuggoth. Będą czekać w oktawę święta  ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach. Zabiorą mnie znowu… Brzmiało to jak żart. Lecz jedno było pewne. Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.    
    • @vioara stelelor Spalić pamiątki, zniszczyć wspomnienia te nie po drodze nam.Jest tylko Kosmos i nasza Ziemia to teraz nasz ludzki czas..,
    • @hollow man   :) tak! Na przedmieściach, masz w oczach czerwień, neonu :)))  @KOBIETA hollow man:)))) uśmiechnij się:)))        
    • @KOBIETA Z każdej perspektywy.
    • @hollow man   od tyłu ;)))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...