Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Od razu na wstępie chciałbym zaznaczyć, że to, co dalej napiszę, nie ma na celu demonstrowania niczego poza moimi, być może subiektywnymi, opiniami.

Jest mi bardzo przykro, ale czuję się zmuszony zrezygnować z jurorowania w konkursie na wiersz do tomiku.

Jedynym celem tego, co napiszę dalej, jest wyjaśnienie moich pobudek; jako człowiek poważny czuję się w obowiązku wyjaśnić, dlaczego zmieniłem zdanie.

Jako że po raz pierwszy od dłuższego czasu miałem możliwość poczytać więcej i dogłębniej tutejsze wątki, dyskusje i propozycje, dopiero teraz dotarły do mojej świadomości pewne niepokojące mnie tendencje w oparciu o fragmentaryczne spostrzeżenia z ostatnich paru miesięcy. Dotyczą one różnych tematów i czasem dość odrębnych kwestii, dlatego wstawiam tutaj, a nie pod tematem tomikowym.

Po pierwsze, trafiłem na temat nicków, który mnie zdumiał. Najpierw chciałem być wobec niego złośliwy, ale zrezygnowałem, bo dalsza lektura różnych wpisów spowodowała, że opadły mi ręce.
Lansowanie tezy, że nicki w obecnej formie są złe, jest jednoczesnym stwierdzeniem, że cała idea internetu jest zła. Głosy osób obdarzonych pewnym, nazwijmy to, przebiciem, zaniepokoiły mnie. Nie odpowiada mi idea forum zamkniętego, a do tego sprowadzają się skuteczne próby ograniczenia mnożenia się użytkowników o tej samej tożsamości realnej. Próba naprawdę skuteczna uniemożliwi logowanie się ludziom, którzy nie posiadają stale przydzielonego adresu publicznego, bo nie widzę innej drogi, jak blacklistowanie adresów. Mnie takie forum wyklucza, więc nie mam zamiaru uczestniczyć w przedsięwzięciach, które mogą do niego prowadzić. Tym bardziej nie interesuje mnie forum, które obliguje mnie do tego, bym się podpisał jako ja, bo to, że ktoś inny też podaje swoje imię i nazwisko, nie daje mi żadnej gwarancji, że mam do czynienia z osobą, której chcę swoje personalia ujawniać. Dodatkowo, taki system może stanowić doskonałą kopalnię wiedzy i cytatów dla pracodawcy w sytuacji konfliktu. Klauzula pt "odpowiedzialność za wizerunek firmy" w umowie o pracę to dzisiaj standard. Znane są przypadki wykorzystywania wpisów internetowych pod nazwiskiem do szybkiego rozwiązywania umów.

Po drugie, również jako juror, nie miałem nigdy zamiaru podawania swojego imienia i nazwiska do ogólnej wiadomości, a mam wrażenie, że takie są oczekiwania. Nikogo też nie upoważniłem i nie zamierzam upoważniać do podawania jakichkolwiek moich danych osobowych.

Po trzecie, publiczne zaznaczanie, że ktoś się do projektu dołoży bardziej, gdyż mu bardzo zależy, uważam za niebezpieczny precedens.

Po czwarte, odnoszę wrażenie, że dochodzi tutaj do paranoi w zwalczaniu rzekomej paranoi. Powstają awantury na podstawie wpisów, które rzekomo coś sugerują, ale ja w tym sugestii nie widzę.

Po piąte, zaobserwowałem niebezpieczne reakcje na odmienność opinii, które zarzucając ataki osobiste, atakują osobiście. Nie będę pisał o konkretach, bo nie zamierzam się wdawać w pyskówki.

Po szóste, powziąłem uzasadnione, w moim mniemaniu, podejrzenie, że jeżeli wypowiem się w sposób nieodpowiedni w pewnym zakresie kwestii, mogę zostać zbanowany, ponieważ rozbieżności w kwestiach zasadniczych między mną a dominującymi tendencjami na forum są, moim zdaniem, znaczne.

Po siódme, ponieważ coraz częściej pojawiają się wpisy "wyrzucające" z forum, których zasadność mnie nie przekonuje.

Po ósme, argument na "nie" wobec propozycji opatrywania wierszy godłem autora nie jest dla mnie żadnym argumentem.

I wreszcie po dziewiąte, cała ta "zadyma" związana z pieniędzmi i wieczorkiem poetyckim zniesmaczyła mnie dokumentnie. Parafrazując słynne słowa Chiraca: "pewne osoby straciły niepowtarzalną okazję, żeby siedzieć cicho." Dodam, że nie chcę mieć z tymi osobami nic wspólnego, tym bardziej uczestniczyć w jakichkolwiek projektach.

Przepraszam za niewczesne przebudzenie, życzę powodzenia w budowaniu "Nowego Wspaniałego Świata" i oby tylko pewne tendencje nie doprowadziły tego miejsca do zamkniętego portu poetyckich miernot pozbawionych kolorytu i własnego zdania.

PS.

"Cisi i gęgacze" powinni być chyba lekturą obowiązkową, przynajmniej w niektórych kręgach.

  • Odpowiedzi 51
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Przeczytałam.

No niestety, to było przewidywalne. Zastanawiałam się tylko, w którym momencie Pan to napisze. Byłam przekonana, że nie zgodzi się Pan na udział w jury i już wtedy pojawi się podobny temu tekst, ale jak widać jestem omylna.

Publikacja w formie papierowej wymaga zawarcia z wydawcą umowy, w której podaje się dane osobowe. Taki wymóg stawia się Autorom. W tej sytuacji trudno się dziwić, że jury również powinno spełnić ten warunek, podając chociażby dane skrócone np. Jan K.
Chodziło o zwykłą zasadność ... nie wykradanie danych osobowych.

Oczywiście istnieją uzasadnione obawy, że nieanonimowość w Internecie jest szkodliwa. Sama przeżyłam taką sytuację. To wszystko się zgadza co Pan pisze w tym temacie.

Nie mogę jednak pojąć, dlaczego od lat, mam wrażenie, że sieje Pan ten sam ferment?

Naprawdę, Panie vacer czy jak tam Panu jest, przez ten Pana list chyba stąd odejdę... bo się odechciewa cokolwiek tutaj robić ...

Opublikowano

Jeżeli pan nie chce zaczynać pyskówki, to po co w ogóle pisać? żeby "wyjaśnić dlaczego się odchodzi"? To można wyjaśnić prywatnie osobom biorącym odpowiedzialność za konkurs.

Prywatność i "anonimowość" jest cechą charakterystyczną Internetu, ale jeśli drukujemy tomik, to znaczy, że wychodzimy już ze sfery wirtualnej. A rzeczywistość rządzi się trochę innymi prawami.

Każdy może mieć własne zdanie, ale warto się zastanowić czy coś dobrego może wyniknąć z oskarżania Bogu ducha winnych osób o "tworzenie Nowego Wspaniałego Świata".

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zastanawia mnie fakt, że wyrażenie swojego zdania, jeśli jest odmienne od opinii tzw. ogółu (który na tym forum składa się z kilku, może kilkunastu osób) wywołuje dość agresywny atak, połączony z lekceważącym, a nawet obraźliwym traktowaniem tego, kto się na to ośmielił.
Regularne przekręcanie nicków osób raczej dobrze znanych na forum, w dodatku pod ich postami, które są tymi nickami podpisane, moim zdaniem świadczy nie tylko o braku kultury ale również o pewnym prymitywiźmie osób tak postępujących, które zwyczajnie nie potrafią kulturalnie prowadzić dyskusji, zapewne z braku argumentów, więc próbują zdeprecjonować oponenta poprzez takie właśnie jego traktowanie. Przykre, i w dodatku budzi niesmak.
Pzdr., j.
Opublikowano

A ja mam wrażenie, że wracamy do sytuacji z przed trzech lat, dokładnie z tymi samymi ludźmi i z dokładnie taką samą paranoją. Ja tylko zastanawiam się, czy nie macie po prostu świadomości, że to bije po oczach - zawsze Patrycja i jej urażona duma to powód do wielkich wojen forumowych - żal.pl.
Wątek zaliczam do tych - "zaczepnych", ale pal to licho, nie chcę mi się babrać w odpowiedziach.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jaka Patrycja??..
szczerze mówiąc nie wiem nic o wojnach sprzed 3 lat, co nie zmienia poglądów na pewne sprawy, które się dzieją. Nie śledzę forumowych wojenek, czasami biorę udział w dyskusjach i widzę to, co widzę, i co ośmieliłam się opisać powyżej. Brak szacunku do rozmówców między innymi.
pzdr., j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jaka Patrycja??..
szczerze mówiąc nie wiem nic o wojnach sprzed 3 lat, co nie zmienia poglądów na pewne sprawy, które się dzieją. Nie śledzę forumowych wojenek, czasami biorę udział w dyskusjach i widzę to, co widzę, i co ośmieliłam się opisać powyżej. Brak szacunku do rozmówców między innymi.
pzdr., j.

O ile się orientuję, odpowiadałem na post Karola i On sobie jakieś wnioski z tego wyciągnie.
Ja też widzę to co widzę i mam po prostu świadomość, że ataki osób anonimowych (typu nick właśnie), które po prostu wyzywają rozmówców nie są normalne (a raczej tutaj są normalne).
Tyle, że w takich sytuacjach widzi się to, co jest wygodne dla siebie.
Podobnie jak z zastrzeganiem, że się w niczym nie uczestniczy uczestnicząc i zarzucanie innym, co się samemu robi - powyższy post główny jest tego doskonałym przykładem. Insynuacje, nic nie jest napisane wprost, a potem wielkie zdziwienie, że się nie chce odpowiadać.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przekręcanie nicków? Regularne? Fakt, teraz widzę, że umknęła mi litera w nicku Karola
( sorry Karol), ale posądzanie mnie o celowośc, regularność (ma Pani przykłady tej regularności ?), przypisywanie mi prymitywizmu i braku kultury?

Proszę Pani, ja się podpisuję tutaj nazwiskiem właśnie i nie życzę sobie, aby je Pani szmatławiła.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



" Jedynym celem tego, co napiszę dalej, jest wyjaśnienie moich pobudek; jako człowiek poważny czuję się w obowiązku wyjaśnić, dlaczego zmieniłem zdanie "

Jako człowiek poważny, czuję się w obowiązku przypomnieć, że to nie przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą, tylko sympatyczna, poetycka inicjatywa, bynajmniej nie obowiązkowa. Czas i miejsce na wygłoszenie orędzia, to program pierwszy telewizji publicznej, po głównym wydaniu wiadomości... ; )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jaka Patrycja??..
szczerze mówiąc nie wiem nic o wojnach sprzed 3 lat, co nie zmienia poglądów na pewne sprawy, które się dzieją. Nie śledzę forumowych wojenek, czasami biorę udział w dyskusjach i widzę to, co widzę, i co ośmieliłam się opisać powyżej. Brak szacunku do rozmówców między innymi.
pzdr., j.

Nie ma to, jak perorować o braku szacunku do rozmówców, w sposób tego szacunku pozbawiony... ; )
Z teorii dobrze, praktykę pani oblała...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przekręcanie nicków? Regularne? Fakt, teraz widzę, że umknęła mi litera w nicku Karola
( sorry Karol), ale posądzanie mnie o celowośc, regularność (ma Pani przykłady tej regularności ?), przypisywanie mi prymitywizmu i braku kultury?

Proszę Pani, ja się podpisuję tutaj nazwiskiem właśnie i nie życzę sobie, aby je Pani szmatławiła.
Mój nick też Pani przekręciła jakiś czas temu (komentarz pod wątkiem o tomiku, nie zareagowałam), a pisanie " Panie vacer czy jak tam Panu jest" świadczy o tym, że nie zależy Pani na pisaniu nicków poprawnie i "umknięcie" nie jest kwestią przypadku. Skoro nie jest Pani pewna "jak tam Panu jest" to wystarczy sprawdzić w podpisie pod postem. Proste.
Pzdr. j.
PS. Pani nazwisko to K?..
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jaka Patrycja??..
szczerze mówiąc nie wiem nic o wojnach sprzed 3 lat, co nie zmienia poglądów na pewne sprawy, które się dzieją. Nie śledzę forumowych wojenek, czasami biorę udział w dyskusjach i widzę to, co widzę, i co ośmieliłam się opisać powyżej. Brak szacunku do rozmówców między innymi.
pzdr., j.

Nie ma to, jak perorować o braku szacunku do rozmówców, w sposób tego szacunku pozbawiony... ; )
Z teorii dobrze, praktykę pani oblała...
W którym miejscu?..
Opublikowano

Czy każdy wątek ma się zamieniać w pyskówki? w dodatku nie na temat. Naiwnie mi się wydawało, że jako poeci stanowimy osoby zachowujące wyższy poziom zarówno kultury, jak i moralności. Czy to nie poeci wielokrotnie w historii byli swego rodzaju wzorem dla innych? Czy nie mamy wpisane w nagłówku forum "Nieście więc wiedzy pochodnie na czele"?

Gdyby ktoś z boku na to spojrzał stwierdziłby, że środowisko poetyckie jest bardziej skłócone niż politycy. Łatwo narzekać na partyjniactwo i kłótnie elit władzy, ale przyjrzyjmy się sobie - zważając na fakt że 60% Polaków nie czyta w ciągu roku ani jednej książki, nie zawaham się użyć określenia - elicie intelektualnej kraju i odpowiedzmy sobie na pytanie: jacy my jesteśmy? i czy właśnie tak ma wyglądać środowisko poetyckie.

Opublikowano

mam nadzieję, że każdy wie czym się różni partnerstwo od klakierstwa
i świadomie potrafi zadecydować o swojej roli

jedni poczuli się w tomikowej "dyskusji" partnerami - tym gratuluję,
inni, z różnych względów się nie poczuli - z tego powodu mi przykro
a klakierom, po prostu współczuję

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie ma to, jak perorować o braku szacunku do rozmówców, w sposób tego szacunku pozbawiony... ; )
Z teorii dobrze, praktykę pani oblała...
W którym miejscu?..

No i chyba będę cię musiał przeprosić...Ludzie bywali w świecie, uświadomili mi, że dopisywanie do człowieka tak pięknych cech jak : agresja, lekceważenie, obrażliwe traktowanie, brak kultury, prymitywizm, to powszechnie przyjęty sposób okazywania sobie szacunku... ; )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


może lepiej nie popadaj-my w elitomegalomanię ? ;)

jako intelektualista zapewne wiesz, że prezentowanie własnego, odmiennego zdania nie jest równoznaczne z "pyskowaniem"? "owo" wynika dopiero z formy prezentacji,
TO miejsce nazywa się forum dyskusyjne, więc nie bardzo rozumiem jakie faux pas popełnił vacker zamieszczając tutaj swoje zdanie/ spostrzeżenia i dlaczego odsyłasz go za kulisy?
dla Ciebie coś jest cacy i udolnie i robiąc temu kosi-kosi piszesz o tym,
dla vackera coś jest niecacy i nieudolnie, więc nie robi kosi-kosi, ale również o tym pisze,
przeczyta kto chce, kto chce wyciągnie dla siebie wnioski,
kneblowanie ust może i jest metodą na uzyskanie jednomyślności, ale według mnie - złą,

no a przecież w końcu inicjatywa konkursowa rozwija się w "pożądanym" kierunku, żaden "dekert" nie "uwalił" się w poprzek ;)

pozdrawiam, :)

edit: powinnam napisać "jednogłośności" ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


może lepiej nie popadaj-my w elitomegalomanię ? ;)

jako intelektualista zapewne wiesz, że prezentowanie własnego, odmiennego zdania nie jest równoznaczne z "pyskowaniem"? "owo" wynika dopiero z formy prezentacji,
TO miejsce nazywa się forum dyskusyjne, więc nie bardzo rozumiem jakie faux pas popełnił vacker zamieszczając tutaj swoje zdanie/ spostrzeżenia i dlaczego odsyłasz go za kulisy?
dla Ciebie coś jest cacy i udolnie i robiąc temu kosi-kosi piszesz o tym,
dla vackera coś jest niecacy i nieudolnie, więc nie robi kosi-kosi, ale również o tym pisze,
przeczyta kto chce, kto chce wyciągnie dla siebie wnioski,
kneblowanie ust może i jest metodą na uzyskanie jednomyślności, ale według mnie - złą,

no a przecież w końcu inicjatywa konkursowa rozwija się w "pożądanym" kierunku, żaden "dekert" nie "uwalił" się w poprzek ;)

pozdrawiam, :)

edit: powinnam napisać "jednogłośności" ;)

Wytłumacz mi na podstawie tego postu dlaczego kneblujesz wypowiedź kolegi Mrozińskiego zakładając, że on knebluje wypowiedź Karola, skoro wierzysz w wolność wypowiedzi?
Czyli wytłumacz mi jakie faux pas popełnił A. Mroziński zamieszczając tutaj swoje zdanie/ spostrzeżenia i dlaczego odsyłasz go za kulisy?
Zresztą do tego tematu "demokracji" wrócę, jak tylko nadarzy się okazja, na razie tylko pytam z czystej ciekawości...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
    • @.KOBIETA.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A gdybym, mimo woli, kiedyś Ci dopiekł - pomyśl: "rodziny" się nie wybiera
    • Zamknąłem oczy na chwilę i chyba przysnąłem. Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła więc zerwałem się z fotela w którym uciąłem drzemkę by sprawdzić przyczynę hałasu ale tak szybko jak wstałem pojąłem co się stało. Że to był sen w którym zbiłem lustro, pięścią z całej siły, i byłem kobietą w tym śnie to dziwne i był ten obleśny nieznany mi mężczyzna po którego wyjściu za drzwi uwolniłem swoje emocję rozbijając lustro. A więc moja wyobraźnia zbiła lustro? Zażartowałbym pytaniem czy to się wlicza do lat nieszczęścia ale bardzo ciężkie negatywne emocje które towarzyszyły sennym wizjom, które przeżyłem w śnie jakoś nie opuściły mnie wraz z otwarciem oczu. Czuję się fatalnie, jak czarna nicość, jak coś najgorszego i to z powodu kilku krótkich scen we śnie. Dzwoni telefon który wyciszam bez sprawdzania kto to, nie mam ochoty na ludzi, gaszę światło, zasuwam firany. Siedzę tak w ciszy i ciemności a wgłowie krzyczy mi płacze żali się wypomina. Nie zaznam spokoju wiele godzin aż wstanie dzień i pójdę sobie zrobić kawę. Dziś nie jem śniadania żołądek mam ściśnięty tym zdarzeniem ze snu jakby wydarzyło się naprawdę, nie mam apetytu i choć nieraz zmuszam się zdroworozsądkowo do odżywiania wiedząc że to dobre dla mojego organizmu tym razem dusza wygrywa nad ciałem i tylko wypalam dwa papierosy do mojej kawy. Pójdę do pracy i mi przejdzie- myślę bo wiem że tam myśli zajmą się czymś innym a jednak wbrew sobie poddaje się chyba swojej podświadomości i wybieram numer do firmy informując przez sekretariat że dziś mnie nie będzie. Zasłaniam szczelnie okna stawiam popielniczkę możliwie blisko wyciszam się w ciemnościach. Medytacja nie przynosi skutku. Niepokoi mnie ta wizja ze snu. Nie tylko zbite lustro ale cały klimat tej sceny. NIe umiem nazwać ani emocji, ani uczuć jednak wiem że są złe, niedobre. To bardzo ciężkie i przytłaczające myśli choć niesformułowane niepokoją mnie jak krajobraz oceanu nocą. Szybko kończą mi się papierosy, musiałem wypalać jednego po drugim niezuważenie gdzieś goniąc myślami po zakamarkach tego czego doświadczam by to poznać. Nie poznałem i nie mam papierosów. Kim jestem bez tych szlugów? Chyba sam siebie bym nie rozpoznał mijając się na ulicy gdybym nie trzymał papierosa między palcami w ustach. Jakby tego było mało że w moim wieku nie wiem kim jestem to jedyna moja tożsamość jakiej jestem pewien w tej chwili niknie. Albo będę kłębkiem nerwów tu zamknięty w ciemnym pokoju mojego mieszkania i z każdą chwilą będę obserwował rosnące objawy napięcia i głodu nikotynowego jak drżące ręce i nerwowe oddechy albo będę kłębkiem nerwów w drodze do sklepu, po ulicy, do ludzi i w śród ludzi. Już dawno zrozumiałem że nie nikotyna mnie uzależniła a poczucie zasłony jaką tworzę tym papierosem, dymu którym odgradzam się od innych, skupienia na sobie które zapewnia mi palenie. Nawet nie musiałbym wciągać tego dymu wystarczy sama świadomość że ćmi mi się w dłoniach ten mój przyjaciel jak maska, jak dystans od świata. Minie czas i pójdę jak na skazanie po kolejną paczkę tymczasem uciekam się do wszystkiego by odwlec tą chwilę do jak najdalej od teraz. Do wszystkiego w moim stanie oznacza rozpadnięcie się w fotelu i wbicie wzroku w sufit i coraz wolniejszym miarowym zamykaniem powiek. Medytacja? Nie sądze medytacja oczyszcza myśli i rozjaśnia moje stają się coraz bardziej brudne i zabarwione na czarno, czuję coraz większy niepokój, mam wrażenie że słyszę szum krwi w sercu. Toksycznej nieczystej krwi, zamkniętę oczy podsuwają mi widok jak na tym samym fotelu ktoś taki jak ja siedzi patrząc w sufit a z otworów ciała oczu uszu nosa sączy się krew i kapie po dłoniach, palcach na podłogę w coraz większą kałużę. Przeciągam palcami po spodzie dłoni które są mokre przerażony otwieram oczy i patrzę na uniesione na wysokość twarzy swoje ręce. Są tylko spocone, albo aż spocone bo nigdy nie pociły mi się ręce. Muszę iść po papierosy myślę i wstaję by ruszyć do drzwi w korytarzu mijam lustro iprzyspieszam wiedziony jakimś dziwnym przeczuciem nie chce widzieć ani swojego w nim odbicia ani lustra jako przedmiotu. To nie jest rzecz z dobrą karmą podpowiadają mi myśli jest w nim wiele zła uwięzione. Chciałbym tego nie wiedzieć i nie rozumiem skąd w mojej głowie takie myśli, wyrażane z taką pewnością jak oczywistość. Nie dyskutuje wtedy tylko słucham i mam wrażenie że ktoś kto je tam wkłada czerpie satsfakcję im bardziej przerażony żyję tą wiedzą. Przed drzwiami domu uderza mnie słoneczne światło upał ptaki liście na drzewach chcę się wycofać ale zdołałem już zamknąć drzwi na klucz zresztą potrzeba ucieczki w papierosa jest już nie do zniesienia więc zaciągam kaptur grubej bluzy jak najniżej na oczy a wzrok wbijam w chodnik. Kolejne kroki, byleby nikogo nie minąć byle nie zagadał byle nie spojrzeć w oczy byle uniknąć kontaktu choćby o kilkadziesiąt centymetrów. Sklep jest udręką. Niesamoobsługowy duży obiekt i jedna niskoopłacana kasjerka która z wyraźną niechęcią spełnia kolejne prośby z listy zakupu klienta który mówi by mu podać to i to ona idzie, wlecze się stękając i wzdychając bierze towar z półki przynosi na ladę nabija na kasę a klient że jeszcze to i to. Kolejka na kilka osób za długa dla mnie o wszystkie z kilku osób ale nie mam wyboru czekam i pocę się coraz bardziej płynę przerażony ogromem ludzi i ich bliskością. Niech nikt mnie tu nie zauważa proszę to w co wierzę w swoich myślach niech jestem niewidzialny, niech się nie oprze, nie przesunie obok niech nie trafi torbą z zakupami. Sekundy jak z gumy rozciągają się lepiąc każdy brud tego miejsca do mojego ciała. Zwymiotuje smrodem który nie jest zapachem a odorem myśli i sumień tych ludzi obok. Umiem oddychać ich moralnością. Zazwyczaj to okropny odór nie do wytrzymania smród z brudnych myśli, owrzodzonych czynów. Kto jest bez winy ten pewnie pachnie jak wata cukrowa, albo jak polna łąka. Nigdy mi się nie zdarzyło spotkać osoby przy której poczułem się dobrze i czysto. Zbiera mi się na wymioty ale nauczyłem się nad tym panować. Początek kolejki jest coraz bliżej, spokojnie znoszę niechęć sprzzedawczyni zza lady i nawet trochę jestem jej wdzięczny za tą szczerość z jaką traktuje klientów. Bo nie o to chodzi byśmy kogoś udawali albo coś przed kimś choć ktoś powie że lepiej być fałszywie miło potraktowanym mi jednak taka swoboda na jaką pozwala sobie ekspedientka pozwala na swobodniejsze oddechy, atmosfera choć ciężka i brudna jest jakby bardziej przejrzysta. Biorę kilka paczek i butelek wina i whiskey. Po tym doświadczeniu wiem że nie zbiorę się przez kilka dobrych dni do opuszczenia mieszkania, więcej nie odsłonie zasłon by przypadkiem nie dostrzec jakichś ludzi spacerujących po ulicach. Wracam do domu jak tylko szybko można chodzić z wzrokiem wbitym w chodnik. Kilkadziesiąt kroków i w prawo i już moją ulicą kolejnych kilkadziesiąt kroków, bramka podwórko zakręt kilka schodków nerwowo szarpie się z kluczem w zamku naciskam klamkę w pośpiechu od progu odkladam siatki z zakupami i rygluje czym prędziej drzwi. Odłączam dzwonek. Nie ma mnie dla nikogo. Niestety sam dla siebie tu będę choć wolałbym nie. Dla siebie i dla tego absolutu który pcha mnie przez tą wiedzę o nieczystościach, o brudzie, który wpycha mi w głowe te myśli śmierdzące rozkładającymi się trupami. To umiera ludzkość, gnije od wewnątrz już a zacznie gnić skóra niebawem jak mówi kolejne przeczucie. Uciec? Nie da się uciec wiem to. Mógłbyś powiedzieć że śmierć jest ucieczką jednak ja wiem że nie jest a potem jest jeszcze gorzej bo wrzucą cię w kolejne od nowa życie. Kurwa czemu ja tak sobie wierzę, czemu jestem pewien moich myśli, czemu one pojawiają się jako zdania twierdzące czemu nie jako przypuszczenia czy hipotezy tylko od razu z nastawieniem że tak jest właśnie. Czemu to moja wina a wiem że to moja wina. Myślę o pomocy jaką mógłbym otrzymać i wzdrygam się na samą myśl że obcej osobie miałbym przedstawić moje lęki, obawy, że miałbym jej opowiedzieć to wszystko o sobie. I co ktoś taki zrobiłby z taką wiedza? Napewno nie uwierzył. Akurat nie potrzebuje kolejnego nie dowiarka. Leki z apteki terapie może oddział zamknięty w związku z tym pewnie by zaordynował dla mnie. Więc nie pójdę i się nie przyznam bo i po co bo i tak ktoś uzna to za łgarstwo i zmyślone historię bo uwierzy sobie i wierzy w leczenie. To nie jest uleczalne to też wiem. Siadam w fotelu kieliszek wina dym z papierosa ciemność kilka chwil później usypiam.
    • @_M_arianna_W... Dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...