Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




cisza narastała także w niej
dzień po dniu przedłużając ból pamięci
ze wszystkiego tak zabrakło bardzo słów
które mogły by oczyścić i uświęcić

noc zapadła dawno temu każąc śnić
sen koszmarny symboliczny nieprzyjemny
coś umarło i coś pękło

tylko drży

cienka struna
poruszana wizją śmierci

w Nieszczecinku Andaluzji którejś z wysp
światłocienie poruszając wyobraźnią
zatrzymały w pajęczynie skrzydła ćmy
która przebić próbowała się przez światło


;-))
Tak mi się nasunęła refleksja po przeczytaniu wiersza. Bardzo klimatyczny. Przemawiasz do wyobraźni, anna.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ładnie odczytałaś tę alternatywną rzeczywistość :) Co do geografii Nieszczecinka - miasteczka którego Tu nie ma - ja też się w niej gubię. Fryderyk Chopin ma tam inaczej na imię i nawet Notre Damme stoi Tam jakby w poprzek prawdy.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jestem, ale jak księżyc - dopiero półgębkiem i przybiorę na sile dopiero gdzieś pod koniec miesiąca. Będę Cię zamęczał, aż zapragniesz choć jednej, spokojnej nocy ;)

:))))))))
wchodzę w ciemno!
:))
cieszę się, że wychodzisz z cienia
nareszcie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dlaczego nie zgadzasz się z treścią? :) Przecież zawsze jesteśmy tak naprawdę samotni, a we dwoje może nawet jeszcze bardziej? Kiedyś ułożyłem nawet taką sentencję:

Samotność - atom stada.

Zajrzyj wyżej do ślicznego komentarza Anny, która podjęła temat z drugiej strony tej samej samotności. Jako kobieta.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jestem, ale jak księżyc - dopiero półgębkiem i przybiorę na sile dopiero gdzieś pod koniec miesiąca. Będę Cię zamęczał, aż zapragniesz choć jednej, spokojnej nocy ;)

:))))))))
wchodzę w ciemno!
:))
cieszę się, że wychodzisz z cienia
nareszcie
Ja cieszę się jeszcze bardziej, Magdo :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




cisza narastała także w niej
dzień po dniu przedłużając ból pamięci
ze wszystkiego tak zabrakło bardzo słów
które mogły by oczyścić i uświęcić

noc zapadła dawno temu każąc śnić
sen koszmarny symboliczny nieprzyjemny
coś umarło i coś pękło

tylko drży

cienka struna
poruszana wizją śmierci

w Nieszczecinku Andaluzji którejś z wysp
światłocienie poruszając wyobraźnią
zatrzymały w pajęczynie skrzydła ćmy
która przebić próbowała się przez światło


;-))
Tak mi się nasunęła refleksja po przeczytaniu wiersza. Bardzo klimatyczny. Przemawiasz do wyobraźni, anna.
Dziękuję Anno! Ślicznie ujęłaś tę samą samotność i jesienną nostalgię od drugiej - kobiecej - strony.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Witaj, Tosterku! :) Masz rację, w tym wierszu też wszystko się przypomina - taki tygiel dawnych uczuć i postaci zebranych w nierealnym miejscu nazywanym od JA - jaźnią
Nazwę na Twoją cześć taki stan ducha od dziś: wyobrjaźnią :)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dlaczego nie zgadzasz się z treścią? :) Przecież zawsze jesteśmy tak naprawdę samotni, a we dwoje może nawet jeszcze bardziej? Kiedyś ułożyłem nawet taką sentencję:

Samotność - atom stada.

Zajrzyj wyżej do ślicznego komentarza Anny, która podjęła temat z drugiej strony tej samej samotności. Jako kobieta.
Pozdrawiam.
Owszem, wiersz Anny też jest śliczny.

Nie zgadzam się z tym, że świat to taki burdel. ;-)
Nie zgadzam się też na samotność we dwoje. Gdyby tak miało być w moim życiu, natychmiast zrezygnowałabym z takiego duetu.
Nie czuję się samotna. Mam córkę i wielu Przyjaciół. Żyję dla ludzi, nie dla siebie. Ciągle coś robię dla innych. A stąd jest daleko do samotności.

Chwilami... No tak, chwilami czuję się daleka od całej realnej rzeczywistości i jakby odrzucona przez nią. Ale mijają mi takie stany. Żyję dla innych i z nimi. I mam z tego mnóstwo radości, satysfakcji, przyjaźni, miłości. Nikt nie jest oddzielną wyspą. Tylko nie każdy wie o tym.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przecież to było dosadne tłumaczenie! Tak jak powiedzieć o jakimś Urzędzie, że mają tam burdel nie oznacza zaraz, że trzeba rozpatrywać problem w kategorii wytępienia w nim prostytucji :)
[quote]Nie zgadzam się też na samotność we dwoje. Gdyby tak miało być w moim życiu, natychmiast zrezygnowałabym z takiego duetu.
Nie czuję się samotna. Mam córkę i wielu Przyjaciół. Żyję dla ludzi, nie dla siebie. Ciągle coś robię dla innych. A stąd jest daleko do samotności.
Może jest to bardziej sposób na zabicie nudy, niż samej samotności. Wystarczy wpisac w Google: samotność we dwoje a wyskoczy pełno tekstów na ten temat, od tytułów filmów po takie piosenki:
www.youtube.com/watch?v=WY48wHy1xV0
www.youtube.com/watch?v=QwhwE86nE50&NR=1
h ttp://karino.wrzuta.pl/audio/5ClXwSfjZ8d/mleko_-_samotnosc_we_dwoje_karino
[quote]
Chwilami... No tak, chwilami czuję się daleka od całej realnej rzeczywistości i jakby odrzucona przez nią. Ale mijają mi takie stany. Żyję dla innych i z nimi. I mam z tego mnóstwo radości, satysfakcji, przyjaźni, miłości. Nikt nie jest oddzielną wyspą. Tylko nie każdy wie o tym.
Zauważ - choćby biorąc pod uwagę co na ten temat mają do powiedzenia Internauci (vide choćby te piosenki) - że mówisz o sobie. A to nie oznacza, że problemu "samotności we dwoje" nie ma.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oczywiście, jest, i to nierzadko. Nie napisałam, że jej nie ma. Takie zjawisko jest nawet chyba coraz częstsze, niestety.
Napisałam właśnie, że mówię o sobie - ja nie zgadzam się na takie zjawisko w moim życiu. Gdyby coś takiego mnie dotknęło, natychmiast zrezygnowałabym z takiego "związku". Może zresztą właśnie dlatego jestem sama, że nie spotkałam nikogo, z kim czułabym się dostatecznie razem, aby z nim pozostać - i vice versa, oczywiście. Nie chcę uzależnić się od kogoś, kto nie byłby moim wielkim, niewątpliwym przyjacielem. Zbyt dużo widziałam samotności we dwoje, różnych odmian tej samotności i różnych jej smutnych konsekwencji.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję :) A co do tych bioder... czy zawsze musimy powtarzać schematyczne myślenie?
Spójrz na to tak: jeśli mowa o kobiecych biodrach, to wcale nie jest ich więcej obecnie procentowo w poezji niż kiedyś. 100 lat temu Ziemię zamieszkiwało miliard ludzi, a obecnie ponad sześć miliardów. Załóżmy, że połowa to kobiety... więc i o biodrach pisze się proporcjonalnie częściej ;)
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oczywiście, jest, i to nierzadko. Nie napisałam, że jej nie ma. Takie zjawisko jest nawet chyba coraz częstsze, niestety.
Napisałam właśnie, że mówię o sobie - ja nie zgadzam się na takie zjawisko w moim życiu.
Zauważ, że: "ja nie zgadzam się na takie zjawisko w moim życiu" - to pierwszy krok do wyobcowania, a więc: samotności. Niestety, życie nie nagnie się do naszej zgody lub nie na coś, i prędzej czy później - jeśli się na pewne zjawiska w nim zachodzące nie zgadzamy -zaczynamy czuć się coraz bardziej samotni, odizolowani od tego co zachodzi wokół nas.
[quote]
Gdyby coś takiego mnie dotknęło, natychmiast zrezygnowałabym z takiego "związku". Może zresztą właśnie dlatego jestem sama, że nie spotkałam nikogo, z kim czułabym się dostatecznie razem, aby z nim pozostać - i vice versa, oczywiście. Nie chcę uzależnić się od kogoś, kto nie byłby moim wielkim, niewątpliwym przyjacielem. Zbyt dużo widziałam samotności we dwoje, różnych odmian tej samotności i różnych jej smutnych konsekwencji.
Zaraz, zaraz... a po co człowiekowi, który nie czuje się samotnie - po co mu w ogóle związek z kimkolwiek? ;) A jeśli już nawet jest, to zwykle rodzą się z niego dzieci i póki są, jest dobrze. Ale przychodzi czas, kiedy odchodzą swoją drogą i co wówczas?
Pozdrawiam serdecznie tą oto miniaturką:



samotność
co noc od nowa
liczę pchły

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie zgadzam się z tym poglądem. ;-)))
Niezgoda na zastaną rzeczywistość - czy może raczej na niektóre jej aspekty - to pierwszy krok do twórczego rozwoju, do samostanowienia i samokształtowania. Kreowanie własnej - i nie tylko - rzeczywistości to samo sedno istnienia, życia - bez tego jest tylko wegetacja.

Zaraz, zaraz... a po co człowiekowi, który nie czuje się samotnie - po co mu w ogóle związek z kimkolwiek? ;) A jeśli już nawet jest, to zwykle rodzą się z niego dzieci i póki są, jest dobrze. Ale przychodzi czas, kiedy odchodzą swoją drogą i co wówczas?
Jeśli człowiek nie czuje się samotnie, to znaczy, że ma bliskich i przyjaciół każdego rodzaju. Bardzo dobrze, ale to wcale nie znaczy, że nie chce i nie może mieć ich jeszcze więcej. Każdy wartościowy związek jest dobry, potrzebny i życiodajny.
Dzieci odchodzą - i wówczas pozostaje to, co rodzice sobie zdołali stworzyć i co nadal tworzą, jaki sens nadali swojemu życiu. A sens jest tylko wtedy, kiedy żyje się nie dla siebie samego.

Wiem, że to smutny żart. Ale zapewne pamiętasz jedno z haiku, przełożone przez Miłosza, a napisane przez japońskiego wędrownego kapłana buddyjskiego; brzmiało to jakoś tak:

wieczór nad jeziorem
chmary komarów
bez nich byłoby pusto


I to nie był żart.

Pozdrawiam również serdecznie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witam :)
Zapewne wspominasz o tym haiku?:


Chmara komarów -
Byłoby pusto
Bez nich.

Issa Kobayashi
(tłum. Czesław Miłosz)


Nie wiem, na ile Miłosz przetłumaczył dokładnie miniaturkę Issy, ale ta raczej nie mówi tyle o samotności, co o przysłowiowym zbijaniu bąków :) Tak przynajmniej określa się u nas sielankę, słodkie nicnierobienia latem na łączce.
Myślę, że Issie nie tyle chodziło o samotność i wypełnienie nudy komarami, co chciał nawiązać do ekosystemu: bez komarów nie byłoby polujących na nie jaskółek czy nietoperzy, ale także narybek (komary składają jajeczka pod wodą) pozbawiony by został pożywienia a tym samym zmniejszyłaby się diametralnie ilość ryb i nie byłoby Rybaka.

Co do mojej miniaturki, gdzieś indziej komentowałem ją między innymi tak:

Może najpierw coś poprzedzającego zaistniałą sytuację:


bankructwo
z dala ode mnie
nawet pchły


Wszyscy uciekli, bo nawet przyjaciele i bliscy potrafią w obliczu ruiny zostawić człowieka samego ze swoim nieszczęściem (pełno o tym maksym i książek) i w pierwszej chwili można odnieść wrażenie, że uciekły także pchły. Ale gdyby się zastanowić to zaczynamy w to wątpić, bo przecież człowiek przed bankructwem musiał być zawsze umyty i czysty, zapewne też nosił na co dzień drogie garnitury pachnące wodą kolońską lepszych marek. Takiego pchła się nie nie ima i nie ma od kogo uciekać.
A zatem pchła, która "trzyma się z dala od bankruta" jest tu raczej rodzajem czasu, jaki minął od kresu świetności, do ruiny: pchła jeszcze się nie ima naszego bankruta.
Aż przychodzi czas, kiedy nocą zaczyna gryźć go pierwsza, potem druga, w końcu całe stado pcheł.
I właśnie o takim mniej więcej przedziale czasu mówi moja pierwsza miniaturka: "co noc od nowa liczę pchły".

Myślę, że po miesiącach a nawet latach utrzymywania się ubóstwa, człowiek już nawet nie zwraca uwagi na pchły, a przynajmniej nie taką, jak żyjący dostatnio na jedną, choćby i najmniejszą pchełkę. Niedostatek i samotność stają się czymś zwyczajnym, ale zanim to nastąpi - człowiek ciągle liczy na poprawę swojego losu. Na dawnych kolegów, przyjaciół, na to, że pomoże mu Państwo. Czyli:


samotność
co noc od nowa
liczę pchły


Jak myślisz, Oxyvio? "Co noc od nowa" ma tu znaczenia nadziei, oczekiwania na to, że rano coś się odmieni w życiu na lepsze: "Oby do jutra!" - jak to się mawia. O ile oczywiście jest do Kogo.

Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MÓJ SZLOCH NAJ!


      Kochać cię to nie był trud
      Nie trzeba było silić się zbyt
      Kochać cię to nie był znój
      Ja piąłem się do twych ud
      A jemu zbyt szybko opadł mit 
      Och, mój ból, ból cud


      Wzięli cię na posterunek
      Nie pytałem, dlaczego, jak
      Nie wołałaś na ratunek
      Nie myślałem dlaczego tak
      Miał cię przez chwilę na wznak
      Och, mój o mój męki szlak


      Wszyscy chłopcy machają
      Próbujesz im w oko wpaść
      Wszyscy chłopcy wołają
      Chcesz czułą chwilę skraść
      Miał cię na liście "Na zaś"
      Och, mój deszczowy płaszcz?


      Kochać cię łatwo przyszło mi
      Lekko też odeszło w dal
      Kochając, byliśmy ciężcy, źli
      Serca były harde od dni
      Mieliśmy się przez parę chwil
      Och, mój ból, twardy jak stal

       


      (Opuszczanie zielonych rękawów)
      WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ


      Wojna w klęskę zmieniła się
      Traktat jest spisany krwią
      Lecz nie wpadłem im do rąk:
      Przekroczyłem linie swe


      Bardzo chcieli złapać mnie
      Lecz im zbiegłem i jak zbieg
      Żyję tu, w dzielnicy złej,
      Pod przykrywką szpieg


      Musiałem iść, całkiem sam
      I życie porzucić swe
      W szafie zbiór szkieletów mam,
      Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie


      Snuję życia wątek, a w nim
      Tam fakt, a tu mit
      Kiedyś miałem imię lecz
      Nieważne to, poszło precz


      Nieważne to
      Nieważne co
      Ponieśliśmy zwycięstwo
      A akt spisano krwią
      Nie wpadłem do ich rąk
      Chodzę po linie Być


      Jest prawda, co ma żyć
      I ta, co ginie w mrok
      Nie wiem, w którą mam iść
      Lecz nieważne to


      Bo twój triumf miał
      Tak miażdżącą moc,
      Że niektórzy z nas
      Myślą, jak zachować choć


      Strzęp kronik o tym, jak
      Odbywamy marny byt swój;
      Beret, znoszony płaszcz
      Łyżkę nóż i stół


      Igrzyska i chleb
      W które gladiator gra
      Kamień, który rzeźbiarz tnie
      Pieśni ku chwale, niech trwa..


      Nasze prawo to wciąż
      Pokój, rozumie, że
      Chociaż strzela mąż
      Żona kule nosi mu


      I wszystko to w duszy mej
      Wyrazy, co obrazem są
      Słodkiej obojętności tej
      (Są tacy, co miłością ją zwą)


      Jej wysokości czczonej w krąg
      Niektórzy mówią na nią Los
      Lecz mieliśmy nazwy, co
      Ciut bardziej intymne są


      Nazwy te co wchodzą w głąb
      I tak prawdziwe są,
      Że dla mnie są krwią
      A dla cieby jak proch


      Nie potrzeba nam
      By uchowały się
      Jest prawda, co żywa jest
      Prawda, co żyje w nas...
      I ta, co umiera bez dram


      Nieważne, z kim
      Nieważne, czym
      Żyję życiem tym
      Które zostawiłem im


      Zabić wciąż jest wrogiem mi,
      I Nienawiść obcą też,
      Chciałem nauczyć się kochać je,
      Lecz całkiem nie wyszło mi


      Raz chciałeś mnie oddać im
      Lecz to nie dziwi mnie -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzi serce twe


      Twoje serce było o tu
      Tu gdzie rój much masz
      To jest kuweta Twych ust
      A to twoja miska kłamstw


      Dobrze służysz im, wiem
      Lecz nie dziwi mnie to
      Oni to twoja krew
      A Ty - ich z kości kość


      Nieważne, gdzie
      Nieważne, że
      Serwujecie historii bieg
      W pasztecie faktów i kłamstw
      Do was należy świat
      Więc to nieważne i tak


      Nieważny klan
      Nieważny świat
      Żyję pełnią mych lat
      I pełnią każdego dnia
      Przez przestrzeń i czas
      Nie dam ich rozdzielić wam


      Moja kobieta sprzyja mi
      Me dzieci pójdą za mną w noc
      Ich groby bezpieczne są 

      Od horroru takich jak wy
      Od upiorów snów złych


      W głębiach pocałunków ich
      Korzeń mocno wbity mam
      Żyję wciąż pełnią dni
      Które zostawiłem wam


      Zostawiłem igrzyska o chleb
      W których nasz żołnierz grał
      Kamień, który grabarz tnie
      Piosenki, pisane na chwał..


      Lewo ponad prawem, zabawa trwa
      Pokój to wojna, wojna cały czas
      Chociaż strzelam ja
      Kule robi Diabeł w was


      Bo ważne, z kim
      Ważne Iść
      Żyć całym życiem swym
      I nie oddać go za nic
      Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym


      Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach
      Chciałem go uczynić kompanem mym
      I nienawiść też, lecz tak chciał traf
      Że całkiem nie wyszło mi


      Raz przedstawiłeś mnie im
      Próbowałeś, bo wiem, że -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzę.


      Je t'aime,
      L. Cohen


      PACTUS DIABOLICUS


      Znam cud przemienienia w wino wody stągw
      I obrócenia go w wodę znów, więc daj,
      Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc,
      Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój
      Jestem wściekły i zmęczony wciąż
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Zwiąże kochanie me z miłością twą


      Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra -
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch


      Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal,
      Którego kłamca by nie powstydził się
      Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal
      Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest"
      Byłaś Dedalem moich lat


      Pola wołają - pękł nowy wiek!
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Ty to nie ty, tylko Twój duch


      Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja


      Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech
      Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest...
      Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść
      Jad przenika samą ciała treść


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój
      Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Przywiąże mnie do miłości Twej 


      Jestem zły i cały czas zmęczony
      Chciałbym, by był traktat albo pakt
      Między tym co ocalono
      Z naszej miłości, z wpisem do akt

      ───

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Widziałem człowieka z krwi i kości. Widziałem go, jak się modlił, błogosławił i dławił ością. Widziałem go uśpionego i rozgniewanego. Widziałem go obmywającego nogi i chowającego całe ciało przed światem.   Widziałem człowieka konającego, cierpiącego i obdarowującego innych. Widziałem człowieka miłosiernego.   I wszystko to ujrzałem w jednym spojrzeniu. Wszystko to zobaczyłem w oka mgnieniu, w maleńkim błysku, który spotkałem pewnego dnia na krakowskim rynku.   I zrozumiałem wtedy, że człowiek jest jednym spojrzeniem, jednym mgnieniem, jednym błyskiem, w którym mieszczą się wszystkie modlitwy.          
    • @Łukasz Wiesław Jasiński dzisiaj Havana klub:) dużo latynosów jest, idę z koleżankami na 19 na imprezę:) potańczymy salsę, pośmiejemy się :)
    • Półprawdy, miraże i lub inne pomyłki pamięci, Sytuacje, co naprawdę były, i sen, co żywy. Wszystko to jak koktajl na wieczór samotny, Co ma być reakcją na to, co było lub się nie zdarzyło.   Mitologia cała i zapach jej ciała, ale nie, to nie ona – To zapach żula, co w tramwaju chciał mnie wziąć w ramiona. Pomyłka się we wspomnienia wkrada: I to nie była impreza alkoholowa, tylko sala kinowa. Można se wkręcić różne historie, by ego podbudować, Można być generałem lub gwiazdą, ale... nie można Spać z każdą,   zbyt wielu się człowiek nie spodoba – Zbyt małe zasięgi, a i możliwości też. Zresztą, kto dojedzie na randkę na Guam? Ona nie poderwie każdego, a on nie prześpi się z każdą. Wiejski playboy ma najłatwiej – od obory do stajni, Mała kraina, to i większa spuścizna po nim zostanie.   Wielki świat nęci billboardami i sky line, Marzenia toną w pragnieniach bycia i przeżycia doświadczenia. Mnie urlop męczy, all inclusive nie jest radością, W podróży życie przestaje być celem, Złoty środek to pustka, masa też niewiele zmieni.      
    • Byle tylko spod tej blachy pozoru łatwości ,nie stawiała oporu intelektualnej po wszystkim zagwoztki , autorefleksji -ile mnie to kosztuje de facto.
    • @Poezja to życie minimalistyczny w słowach, a treściowo bogaty tekst!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...