„Opowieść rozbitka” to dzieło, którego autorem jest Gabriel García Márquez. Jest zapisem historii rozbitka, który niespodziewanie ocalał po wypadnięciu za burtę okrętu podczas sztormu.
Spis treści
Po ośmiu miesiącach postoju w Mobile niszczyciel „Caldas” wyruszył do Kolumbii. Na Morzu Karaibskim okręt znalazł się w sztormie, a narrator wraz z kilkoma marynarzami wypadł za burtę. Dopłynął do tratwy i próbował ratować kolegów, lecz wszyscy zginęli. Przez dziesięć dni dryfował samotnie po morzu, czekając na pomoc oraz wypatrując samolotów i statków. Zmagał się z głodem, pragnieniem, upałem, rekinami i wyczerpaniem. Bezskutecznie próbował zjeść mewę, a później złapał rybę. Kilkakrotnie tratwa przewróciła się podczas sztormu. W końcu dostrzegł ląd, opuścił tratwę i dopłynął do brzegu. Odnalazł go Dámaso Imitela, który zabrał go do domu, a następnie mieszkańcy przenieśli go do San Juan de Urabá. Stamtąd miał zostać przewieziony do Cartageny. W szpitalu odwiedzali go dziennikarze, a reporter przebrany za lekarza zdobył materiały do publikacji.
Po ośmiu miesiącach postoju niszczyciela „Caldas” w Mobile załoga otrzymała rozkaz powrotu do Kolumbii. Narrator opowieści wspomina czas spędzony w Stanach, znajomość z Mary, obejrzenie filmu „Bunt na Caine”, narastający niepokój przed rejsem oraz decyzję o odejściu z marynarki po dopłynięciu do Cartageny.
24 lutego „Caldas” opuścił Mobile. Narrator przedstawia kilku członków załogi i ich plany związane z powrotem do domu. Rejs początkowo przebiegał spokojnie. O świcie okręt wyszedł z portu, załoga wróciła do codziennych obowiązków, a narrator bezskutecznie próbował zasnąć. Rozmawiał też z Luisem Rengifo o chorobie morskiej.
Po wejściu na Morze Karaibskie załoga kontynuowała rejs do Cartageny. Miguel Ortega coraz ciężej znosił chorobę morską i nie był w stanie pełnić służby. Narrator przypomniał sobie rozmowę z Luisem Rengifo oraz oczekiwanie na rychły powrót do domu. Pogoda stopniowo się pogarszała, a okręt kołysał się coraz mocniej.
W nocy załoga została wezwana na lewą burtę, aby przeciwdziałać niebezpiecznym przechyłom okrętu. Narrator pomógł Miguelowi Ortedze przenieść się na bezpieczniejsze miejsce. Nad ranem fale rosły, a marynarze pełnili ostatnią wachtę przed planowanym dopłynięciem do Cartageny. Coraz wyższe fale zalewały pokład, lecz okręt nadal płynął.
Przed południem przechyły stały się jeszcze większe. Załoga ponownie została skierowana na lewą burtę, a następnie otrzymała rozkaz założenia pasów ratunkowych. Kolejne fale uderzały w okręt. Nagle niszczyciel gwałtownie się przechylił, a narrator wraz z innymi został porwany przez wodę. Po wynurzeniu zobaczył jedynie morze i oddalający się niszczyciel, uświadamiając sobie, że wypadł za burtę.
Po wypadnięciu za burtę narrator zobaczył wokół siebie unoszący się ładunek i innych marynarzy. Dopłynął do pustej tratwy i próbował ratować kolegów: Julia Amadora Caraballo, Eduarda Castillo, Luisa Rengifo i Ramona Herrerę. Silne fale i wiatr uniemożliwiły udzielenie im pomocy. Ramón Herrera, Julio Amador, Eduardo Castillo oraz Luis Rengifo zniknęli w morzu.
Narrator bezskutecznie usiłował zbliżyć tratwę do towarzyszy. Luis Rengifo niemal dotarł do celu, ale opuściły go siły i utonął tuż obok wyciągniętego wiosła. Niszczyciel oddalał się, a narrator pozostał sam na morzu.
Po katastrofie narrator został sam. Sprawdził godzinę, ocenił swoje położenie i oczekiwał ratunku. Odkrył ranę na kolanie, przejrzał rzeczy, które miał przy sobie, i czytał pocztówki znalezione w kieszeni, czekając na pomoc.
Narrator dryfował na tratwie, wypatrując samolotów ratunkowych. Przygotował się do sygnalizowania swojej obecności i przez wiele godzin obserwował horyzont, licząc na pomoc, która nie nadchodziła.
Po zmroku mężczyzna nadal czekał na ratunek. Spędził noc na tratwie, obserwując gwiazdy, zmagając się z chłodem i samotnością. Co chwilę sprawdzał godzinę, wypatrywał świateł statków i nie zasnął ani na moment.
Rankiem odzyskał siły i dalej dryfował. Myślał o załodze niszczyciela, odtwarzał okoliczności katastrofy i czekał na pomoc. Nie miał jedzenia ani wody, lecz nadal obserwował morze i horyzont.
Przed południem dostrzegł na horyzoncie zbliżający się samolot. Wstał na tratwie, zdjął koszulę i zaczął dawać nią znaki, słysząc coraz wyraźniej odgłos silników nadlatującej maszyny.
Narrator bezskutecznie próbował zwrócić uwagę samolotów przelatujących nad morzem. Ustalił kierunek, w którym znajdował się ląd, i oczekiwał ratunku. Gdy nisko lecący hydroplan przeleciał nad tratwą, był przekonany, że został zauważony, lecz pomoc nie nadchodziła.
Po kolejnych przelotach samolotu narrator oczekiwał szybkiego ratunku. Mijały jednak godziny, a na morzu nic się nie zmieniało. Coraz bardziej dokuczały mu pragnienie i zmęczenie.
Wieczorem wokół tratwy pojawiły się rekiny oraz ławice ryb. Narrator spędził drugą noc na morzu, walcząc z głodem, pragnieniem i rozpaczą. Zaczął wiosłować, kierując się gwiazdami.
Wycieńczony narrator zaczął majaczyć i prowadzić rozmowy z Jaimem Manjarresem. Wskazywał mu on drogę do Cartageny i towarzyszył mu podczas nocnej wędrówki. O świcie zjawa zniknęła, a narrator rozpoczął trzeci dzień samotnego dryfowania.
Trzeciego dnia dryfowania narrator oznaczał upływ czasu na burcie tratwy, walczył z pragnieniem i głodem oraz obserwował rekiny krążące wokół. Stracił orientację i nadzieję na ratunek. Gdy próbował wyobrazić sobie ląd, zaczął obawiać się wyspy zamieszkanej przez ludożerców.
Piątego dnia dostrzegł światła statku i próbował skierować ku niemu tratwę, lecz wiatr uniemożliwił zmianę kursu. Statek oddalił się, a narrator pozostał sam na morzu.
Pojawienie się mew dało narratorowi nadzieję, że ląd jest blisko. Wśród ryb i rekinów próbował zdobyć pożywienie. Wieczorem mała mewa usiadła na tratwie i zbliżyła się do niego, a narrator przygotował się, by ją schwytać.
Narrator złapał mewę i ją zabił, lecz nie potrafił zjeść surowego mięsa. Resztki wyrzucił rekinom.
Szósty dzień zastał go wyczerpanego na tratwie. Wtedy doszedł do wniosku, że poszukiwania przerwano. Unikał rekinów, a potem przeżuwał pocztówki z Mobile.
Rozbitek próbował gryźć pasek, buty i koszulę. Zasnął, a później, siódmego dnia, ponownie zjawiły się mewy. Mężczyzna bał się, że ląd coraz bardziej się oddala.
Siódmego dnia narrator próbował łapać ryby rękami. Skaleczył dłonie, a wokół tratwy pojawiły się rekiny. Jedna z uciekających przed nimi ryb wskoczyła na tratwę. Zmagał się z kołyszącą się tratwą i atakami rekinów, ale ostatecznie zabił rybę.
Narrator utrzymał zdobycz mimo niebezpieczeństwa wywrócenia tratwy. Oczyścił ją z krwi i rozpoczął patroszenie, starając się nie zwabić rekinów.
Rozbitek rozciął rybę, wydobył wnętrzności i zjadł kilka kęsów surowego mięsa, co zmniejszyło głód i pragnienie. Gdy płukał zdobycz w morzu, rekin porwał rybę. Narrator uderzył napastnika wiosłem, lecz zwierzę przegryzło i połknęło część wiosła.
Po utracie ryby narrator spędził burzliwą noc, czekając na deszcz. O północy wysoka fala przewróciła tratwę. Wypadł do wody, odnalazł tratwę i zdołał na nią wrócić. Później tratwa wywróciła się ponownie, a narrator uwolnił się z zaplątanego pasa i wydostał spod jej dna.
Przywiązał się do tratwy i przetrwał noc. Rankiem morze się uspokoiło. Widział coraz więcej mew, pił niewielkie ilości morskiej wody i przez cały dzień obserwował horyzont. Po południu dostrzegł, że woda przestała być granatowa, a zamiast tego była zielona. Nad jego głową zaczęły krążyć ptaki, zatem rozpoczął wypatrywanie lądu.
Ósmej nocy narrator płynął dalej na tratwie w towarzystwie starej mewy. Nad ranem schwytał ją, lecz wypuścił. Przez cały dzień wypatrywał lądu, cierpiąc z powodu poparzeń, pragnienia i wyczerpania. Gdy nie dostrzegł brzegu, stracił nadzieję i pogrążył się w odrętwieniu.
Mężczyzna, leżąc na tratwie, wspominał pobyt w Mobile. O zmierzchu zobaczył ogromnego żółwia płynącego obok tratwy.
Na tratwie znalazł czerwony korzeń zaplątany w siatkę. Zjadł go, łagodząc głód i pragnienie. Nocą modlił się i rozmyślał o rodzinie, przekonany, że wszyscy uznali go za zmarłego.
Dziesiątej nocy narrator przeżywał na nowo katastrofę i minione dni dryfowania. Nad ranem częściowo odzyskał świadomość, cierpiąc z powodu gorączki, bólu kolana i wyczerpania. Wydawało mu się, że widzi ląd, lecz początkowo uznał go za kolejne przywidzenie.
O świcie dostrzegł wyraźny zarys brzegu i palm kokosowych. Nabrał sił, chwycił resztkę wiosła i próbował skierować tratwę ku lądowi. Gdy zauważył, że prąd znosi go na skały, zdecydował się opuścić tratwę i popłynąć do brzegu.
Po skoku do wody zdjął koszulę, zabezpieczył buty i zaczął płynąć. Gdy tracił siły, przestał widzieć brzeg, lecz kontynuował wysiłek, ponieważ nie mógł już wrócić na tratwę.
Narrator dopłynął do brzegu, dotknął dna i przedostał się przez fale na ląd. Czołgał się po piasku mimo wyczerpania, poranionych dłoni i krwawiącego kolana, aż opadł z sił na plaży.
Po odzyskaniu przytomności zauważył ogrodzenie, ścieżkę i skorupy kokosów. Próbował wydobyć wodę z orzecha, lecz bez powodzenia. Wkrótce usłyszał szczekanie psa i zobaczył młodą dziewczynę, którą bezskutecznie prosił o pomoc.
Dziewczyna zniknęła. Chwilę później nadszedł mężczyzna z osłem i psem. Narrator przedstawił się jako marynarz z niszczyciela „Caldas”. Mężczyzna obiecał wrócić po niego, a na pytanie o miejsce odpowiedział, że znajduje się w Kolumbii.
Dámaso Imitela wrócił z żoną i osłem, zabrał narratora do domu, gdzie podano mu wodę z cynamonem.
Narrator próbował opowiedzieć, kim jest i co przeżył. Imitela sprowadził policjantów, a mieszkańcy Mulatos przyszli go zobaczyć.
Narratora niesiono w hamaku do Mulatos, a potem do San Juan de Urabá. Lekarz zbadał go i powiedział, że samolot zabierze go do Cartageny, gdzie czekała rodzina.
Po powrocie narrator przebywał w szpitalu w Cartagenie. Odwiedzali go dziennikarze i osoby zainteresowane jego historią. Otrzymał status bohatera, choć sam podkreślał, że jedynie walczył o przetrwanie.
Do szpitala przedostał się reporter przebrany za lekarza. Pod pozorem badania poprosił narratora o wykonanie rysunków i zdobył materiały, które następnie opublikowano w prasie.
Po opuszczeniu szpitala narrator udzielał wywiadów, otrzymał odznaczenie i awans. Jego historia była wykorzystywana w reklamach, za które otrzymywał wynagrodzenie. Opowiadał o swoich przeżyciach w mediach i podczas spotkań, prowadził też korespondencję z ludźmi zainteresowanymi jego losami.
Aktualizacja: 2026-06-18 14:59:44.
Staramy się by nasze opracowania były wolne od błędów, te jednak się zdarzają. Jeśli widzisz błąd w tekście, zgłoś go nam wraz z linkiem lub wyślij maila: [email protected]. Bardzo dziękujemy.