Choinka

Półmrok ametystowy, rozpylony, nikły
klęczy na śnieżnych dachach, nad ściszeniem ulic —
wsrebrza się w szarość nieba półsenną modlitwą:
Luli Maleńki luli na piersiach Matuli...

Choinka z naprzeciwka skrzy się w łzach na rzęsach,
w szreni szyb się roziskrza, w przymrozku diamentach.
Oczywiście wspomnienia i łzy są bez sensu,
ale jakże jest trudno dziś o ten pamiętać!

Mrok w pokoju. Tykanie zegara półszeptem.
Po niebie bezszelestnie przemknęły się wrony.
Źrenice w zapatrzeniu pól-łzawem okrzepły:
choinka z naprzeciwka skrzy się srebrnym szronem.

Czytaj dalej: Noc wigilijna - Józef Gałuszka