Do Pryska

Nie świe­cą krusz­cze w zie­mi skwar­nym ło­nie,
O nie lu­bią­cy ple­śni zło­tej Pry­sku,
Je­śli jej mą­dre nie udzie­lą dło­nie Użyt­kiem bły­sku.
W póź­nych Pro­ku­lej ro­dach cześć od­bie­rze,
Jak oj­ciec ser­cem dla bra­ci ła­ska­wy;
Wzbi­je go spo­cząć nie lu­bią­ce pie­rze Wie­czy­stej sła­wy.
Więk­szy król, chu­ciom gdyś nie dał prze­wa­gi.
Niż gdy­byś złą­czył boki oce­anu
I gdy­by to­bie obie­dwie Kar­ta­gi Słu­ży­ły, panu.
Na­pit­ków so­bie opu­chli nie ską­pią;
Pra­gnie­nie ro­śnie i do­pó­ty gore,
Do­pó­ki z ciel­ska bla­de­go ustą­pią Wil­go­ci cho­re.
Gmin wiel­bi ja­sno­śč i szczę­ście Fra­ota;
Lecz po­zor­ne­go nie cier­pią­ca wzglę­du,
Wbrew gmin­nym zda­niom wy­trą­ca go cno­ta Z szczę­śli­wych rzę­du.
Temu przy­sto­ją w laur wię­zio­ne wło­sy
I i pra­wym ber­fam ty­ryj­ska po­wło­ka,
Zwa­lo­nych skar­bów kto po­mi­nął sto­sy Nie krzy­wiąc oka.

Czy­taj da­lej: Inwokacja (Litwo! Ojczyzno moja!) – Adam Mickiewicz