Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 40
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Mnie najbardziej zastania to zdanie:
"Dziewczęta i chłopcy zaprezentowali w pełni dojrzałałe literacko wiersze nierzadko patriotyczne, a często miłosne".
I to:
"Znam wielu, uzdolnionych, nierzadko i wybitnie młodych(!) literatów"
i mam takie niejasne przeczucie, że tutaj więcej chodzi o dokop byłym komuchom, niż o poezje. Po prostu jeden bardziej prawicowy obóz chce dokopywać tym bardziej lewym (i w sumie dobrze) - ale to jest polityka, nie poetyka!

Opublikowano

chciałbym tu jeszcze dodać, że nie ja zabawiałem się w IPN
jedyne co - to podałem tu abyście się zastanowili

Michał - nikogo nie tropiłem, podałem tylko Oxyvi, ze facet pisze jakby donosił

w dalszej konsekwencji podanych powyżej informacji Odział Ciechanowski ZLP
napisał list do swych władz aby coś z tym zrobili, to ich władza wywaliła

spójrzcie na www.literatura.waw.pl/ - CIECHANÓW - Prezes: Zarząd ZAWIESZONY
wyrzuceni się skrzykli i zakładają nowe stowarzyszenie, zauważyłem, że teraz jest jakiś wywiad z A. Nawrockim, nawet się nie zająknął - .. buduje swój dom marzeń, ech ...

MN

Opublikowano

Messalin Nagietka - nie no, artykuł jest dla mnie ciekawy. Ja doskonale rozumiem oburzenie w powodu miejsc zajętych przez ludzi moralnie wątpliwych, w dodatku ludzi decyzyjnych, dostających pieniądze publiczne, decydujących kto i jak zadebiutuje (chociaż tutaj i tak nie do końca tak jest). I tutaj jestem za autorem. Szczególnie, że osoby uczciwe miały swego czasu drogę zamkniętą do wydawnictw i wszelkie komuchy mogły się hurtem do ZPL wpisywać (ten wymóg - dwa wydania) i dlatego ja np. w całe to ZLP nie bardzo wierzę. Ale też nie wierzę, że cała polska literatura to ZLP. A młodzi literaci niech walczą o swoje - to jest ich święte prawo i wcale w tym wypadku nie trzeba żebrać łaski u wielkich tego świata.

Opublikowano

A jeszcze nawiasem mówiąc: dr Migalski został pozwany przez profesora, byłego TW o którym powiedział, że nie ma "moralnych podstaw do kierowania instytutem" (często przytaczał najprostszą sprawę: jak ma mówić studentom, by nie ściągali, skoro wiedzą że szef instytutu robił w przeszłości dużo gorsze rzeczy i nie spotkała go za to kara?). Jeśli zostanie skazany, dojdzie do paradoksalnej sytuacji, w której nie będzie mogła wykładać osoba dopominająca się prawdy, a były TW - jak najbardziej.

Dla mnie tłumaczenie niektórych osób, które starają się powiedzieć, że to przeszłość, że to nieważne, że może ci ludzie wcale nie byli tacy źli to po prostu ukrywanie na siłę rogów diabła. Wszyscy wiedzieli czym się zajmuje bezpieka, do jakich rzeczy mogą być wykorzystywane nawet błahe informacje i jeśli ktoś się decydował na pomoc takim ludziom powinien teraz choć otwarcie przyznać: tak - donosiłem, tak - dostawałem kasę, tak chciałem by było mi lepiej kosztem innych.

Ja w każdym razie idę w stronę Herberta.

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

idź wyprostowany wsród tych co na kolanach
wsród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

niech nie opuszcza cię twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pojdą na twój pogrzeb i z ulgą rzuca grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

strzeż sie jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swa błazeńską twarz

powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych

strzeż sie oschłości serca kochaj źrodło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twojego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

czuwaj - kiedy światło w górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

a nagrodzą cię za to tym co mają pod reką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

Bądź wierny idź

Opublikowano

Dlatego gdyby nie ten taki żałobny ton tego artykułu, to byłby on wyśmienity. A już na pewno zweryfikowałby wiedzę o wielkości autorytetów. Moje zdanie jest takie, że jak się żarło za komuny, to już żreć się powinno przestać, a już broń Panie Boże wychowywać młode pokolenia. Dlatego nie może być tak, żeby nie wyciągać - wyciągać i to do bólu.
Zresztą, po co to pisać, jeszcze się narażę :)))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No jak to co robić - działać, żyć, tworzyć. Mało to scen jest otwartych? Wystarczy podejść, zapytać i tyle. Chyba, że to tylko o dotacje chodzi.


No tak, jestem zaledwie od roku w temacie i to umiarkowanie z półroczną przerwą, ale zastanawiając się nad rozwojem swojej radosnej twórczości, to przyznam łatwiej by mi było przerzucić się na rysunek lub szydełkowanie (np;). I kursy dostępne i możliwośc działania, wyjścia do ludzi większa. Tak to oceniam, jeśli chodzi o rynek poezji. Jestem z zewnątrz, ale różnica jest widoczna gołym okiem. Najprężniej działa Kraków, a co z resztą kraju??
Wydaje mi się, że w tej całej dyskusji tracimy to, co jest najważniejsze. Tego typu organizacje powinny działać poprawnie, bo to nasze wspólne dobro. .. i takie tam.

Pozdrawiam
/bea
Opublikowano

Messalin, nie chodzio o to, żebyś zamieszczałł nazwisko znajomego, tylko o podwójną moralność, która powoduje, ze bez zahamowań podajesz nazwiska obcych, a przy znajomym piszesz "a po co komu wiedzieć".
Jeśli chodzi o "wątpliwą moralność" to równie wątpliwą moralność mają dla mnie ludzie notorycznie zdradzający swoich partnerów, unikający płacenia podatków, znęcający się nad rodziną czy choćby kotem, biorący łapówki, kłamiący, jeżdżący po alkoholu i dajacy łapówki zatrzymujących ich policjantom, załatwiający różne sprawy po kumotersku, itd. Znajdźcie mi więc takiego, który wątpliwy moralnie nie jest. Jeśli o mnie chodzi, to niech nawet wydają własne tomiki z dotacji, pod warunkiem, że są one dobre i zasługują na wydanie. Wygląda na to, ze w dzisiejszych czasach, jeśli komuś się powiodło, a nie ma wobec niego innych zarzutów, wyciąga się jego minioną przynależność.
Pzdr., j.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



mnie o moralność? dżizas, koleś wplątał się w towarzystwo, pisał donosy i ja mam nie podawać jego nazwiska? a niech mnie kura, gęś czy kaczka, daj spokój Joaxii, nigdy nie myślałem, że jemu się udało a mi nie, ukazałem temat, kilka miesięcy temu w jego życiorysie było napisane, że się urodził pod Przasnyszem a teraz na Północnym Mazowszu, bo jak mu zwrócił uwagę burmistrz miasta kim jest - to mu owy odrzekł, że Przasnysz wykreśla ze swojego słownka, no tak, to jest dopiero moralność i jeszcze duma, i co? mam Cię przepraszać, że nazwałem komucha kolesiem? że mi się coś nie udało? dobra, nie jestem moralny, przepraszam
MN
Opublikowano

1. Ludzie nierzadko wypierają się własnych korzeni. W tej, czy innej formie.
2. Co do donosów to ja z definicji w donosy, że ktoś donosił, nie wierzę. Dla zdrowia psychicznego. Bo nie mam ŻADNEJ możliwości weryfikacji takiej wiedzy, a co chwila się okazuje, że ten albo tamten. Skąd ja mam wiedzieć, czy to nie jest jakaś kolejna potyczka na wyższym albo niższym szczeblu?
3. Symptomatyczny jest ton, jakim biją tacy publicyści jak cytowany. Ironią losu jest fakt, że rodzaj epitetów, którymi się posługują wobec inkryminowanych jako żywo przypomina przemowy dygnitarzy peerelowskich. Te zamieszczone w tekście przewodnim bliskie są poziomem dyskursu do gomułkowskiego "człowieka o moralności alfonsa". W ogóle teksty ludzi o pewnym, powiedzmy, nadmiernym zacietrzewieniu, ocierają się o prymitywną propagandę, i jest to samo w sobie podejrzane. Za komuny byli "rozrabiacze", "wrogowie Polski Ludowej", "zaplute karły reakcji", "agenci imperializmu" itp itd. Dzisiaj mamy "TW", "kapuś", "konfident", "bolszewik" itp itd. Czym to się różni? Przecież w obydwu przypadkach tak naprawdę chodzi o oplucie przeciwnika, o prostacką manipulację, która ma wytworzyć wrażenie, że mamy do czynienia z kimś ogólnie mówiąc złym, bez wchodzenia w kwestie merytoryczne.

To jest propaganda nienawiści, no bo jak tłumaczyć obelżywe traktowanie drugiego człowieka. To agresja, ale czym spowodowana? względami osobistymi? bo skoro pisze się prawdę, to po co wzbogacać ją o obelgi, skoro powinny one się nasuwać z podawanych faktów? czy nie powinniśmy być wobec takiej retoryki nieufni? dlaczego w ogóle powstają takie problemy w naszym kraju, że ludzie określający się mianem publicystów wytwarzają tendencyjne i agresywne teksty?

Tak być nie powinno moim zdaniem. I chyba całkiem nie mogę się mylić, bo na przykład seksafera w Samoobronie nie zaowocowała publicystyką, która lansowałaby otwarcie tezę, że pewne panie to były kurwy, albo pewni panowie to zwyrodnialce. Przecież choćby tutaj, na forum, jeżeli ktoś kogoś obraża, to to nie jest rzecz ani na miejscu, ani specjalnie tolerowana. I tu nie chodzi o prawdę, bo ktoś może nazwać kogoś głupkiem i nawet mieć rację. Tutaj chodzi o zwykłą przyzwoitość, która powinna cechować ludzi cywilizowanych. I nikt mi nie wmówi, że takie publikacje da się obronić przed sądem interesem społecznym, bo nie ma żadnego interesu społeczeństwo w tym, by przepełniony jadem pismak mógł sobie po kimś pojeździć. Wystarczy napisać "donosił i są na to papiery". Jak ktoś pisze "kapuś" to to jest po prostu ohydne i raczej nie chciałbym wnikać skąd ta ohyda się bierze.

Były świństwa wtedy, są świństwa teraz. Kiedyś bardzo do mnie trafiało kazikowe "nie ma litości dla skurwysynów"; dzisiaj, kiedy czytam, że nazywa niektórych swoich fanów kurwami, czuję niesmak.

Opublikowano

Faktem jest, że swego czasu wstępując do ZLP należało podpisać tzw. lojalkę, w której m. in. potępiało się emigracje (czyli skazywało się takiego emigranta na więzienie po powrocie do kraju), pozbawiano się przyjemności wizyt UB w domu. Ale, że człowiek niejedno ma imię autor artykułu zapomniał, kto np. sprowadzał zagranicy z leki korzystając z uprawnień i pomagał ludziom.
Dlatego- ja może i rozumiem pobudki (z bardziej subiektywnej strony, bo może ja bardziej prawicowy),ale to jest, przyznam szczerze, męczące - męczące, bo to jest swoisty donos,a już sam tekst poetycki ma się do tego jak kwiatek do kożucha. Co lepsze, dlaczego nie atakuje się poetów-emerytów, którzy korzystając z wolnego czasu i pieniędzy wydają sobie tomiki i należą.
A już z trzeciej strony - to i tak wszystko ociera się o literaturę, dobrze, że zaprzestano metod laseczek (chociaż może przez to, że poezja straciła swoją mediacyjną funkcję w tym czasie).

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oki, przepraszam za "komucha" - ale skoro udowodniono im, że "donosili" to chyba powinni skłonić głowy, może jakaś forma przeprosin? tak jak papież przepraszał za prześladowania Żydów, forma do wyboru
zdaje się mi, że panie i panowie zapmnieli
MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oki, przepraszam za "komucha" - ale skoro udowodniono im, że "donosili" to chyba powinni skłonić głowy, może jakaś forma przeprosin? tak jak papież przepraszał za prześladowania Żydów, forma do wyboru
zdaje się mi, że panie i panowie zapmnieli
MN
Kogo ma przeprosić?.. Tych, na których donosił, czy może cały świat? I czy musi zaraz na łamach prasy albo w TV? Skąd wiesz, że nie przeprosił, albo że osoby pokrzywdzone w ogóle chcą tych przeprosin?.. A może publiczne samobiczowanie by było OK?..
Życie nie toczy sie w prasie i w telewizji, nie wiemy, co się stało, w jakich okolicznościach, czy w ogóle się stało. Wiemy tylko, co napisał pan redaktor, który mógł szukać dobrego tematu, może chciał zarobić na chleb, dokopać komuś, bo żona go nie kocha i jest sfrustrowany. A publiczne krzyżowanie zawsze było ulubioną rozrywką pospólstwa.
Szczerze mówiąc, to są sprawy między tymi ludźmi, których to dotyczy. Publiczne przeprosiny mają dla mnie w sobie jakiś fałsz, a przymuszanie do nich kojarzy mi się z pręgierzem. Samobiczowanie również mi jakoś nie odpowiada, sądzę, że najlepiej, by próbować naprawić swoje życie nie skupiając się na pustych często gestach, mających na celu zadowolenie żądnego widowiskowych upokorzeń tłumu. Może lepiej po prostu próbować być przyzwoitym człowiekiem, tak, by obecne czyny zbilansowały te przeszłe, możliwie jak najbardziej in plus.
pzdr., j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oki, przepraszam za "komucha" - ale skoro udowodniono im, że "donosili" to chyba powinni skłonić głowy, może jakaś forma przeprosin? tak jak papież przepraszał za prześladowania Żydów, forma do wyboru
zdaje się mi, że panie i panowie zapmnieli
MN
Kogo ma przeprosić?.. Tych, na których donosił, czy może cały świat? I czy musi zaraz na łamach prasy albo w TV? Skąd wiesz, że nie przeprosił, albo że osoby pokrzywdzone w ogóle chcą tych przeprosin?.. A może publiczne samobiczowanie by było OK?..
Życie nie toczy sie w prasie i w telewizji, nie wiemy, co się stało, w jakich okolicznościach, czy w ogóle się stało. Wiemy tylko, co napisał pan redaktor, który mógł szukać dobrego tematu, może chciał zarobić na chleb, dokopać komuś, bo żona go nie kocha i jest sfrustrowany. A publiczne krzyżowanie zawsze było ulubioną rozrywką pospólstwa.
Szczerze mówiąc, to są sprawy między tymi ludźmi, których to dotyczy. Publiczne przeprosiny mają dla mnie w sobie jakiś fałsz, a przymuszanie do nich kojarzy mi się z pręgierzem. Samobiczowanie również mi jakoś nie odpowiada, sądzę, że najlepiej, by próbować naprawić swoje życie nie skupiając się na pustych często gestach, mających na celu zadowolenie żądnego widowiskowych upokorzeń tłumu. Może lepiej po prostu próbować być przyzwoitym człowiekiem, tak, by obecne czyny zbilansowały te przeszłe, możliwie jak najbardziej in plus.
pzdr., j.
napisałem, że forma do wyboru
napisałem, że nie zrobili nic, wręcz przeciwnie
zdaje się, że nie możemy się zrozumieć
i tak życie toczy się dalej
MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oki, przepraszam za "komucha" - ale skoro udowodniono im, że "donosili" to chyba powinni skłonić głowy, może jakaś forma przeprosin? tak jak papież przepraszał za prześladowania Żydów, forma do wyboru
zdaje się mi, że panie i panowie zapmnieli
MN
Nie chodziło mi o ciebie, ale o publicystów, którzy w swojej zajadłości uciekają daleko poza ramy dziennikarskiego warsztatu, a może nawet zwykłej ludzkiej uczciwości.
Może powinni przeprosić. Problem polega na tym, że nikt tak naprawdę nie może z ręką na sercu powiedzieć, jak było naprawdę. To znaczy, może są tacy, ale syf polega na dwóch stronach, które próbują się wzajemnie zdyskredytować, które w pewnych działaniach się zwalczają. Jako zwykły obywatel nie mam żadnej możliwości weryfikacji, za to wiele podejrzeń o to, że może chodzić o lincz medialny o mniejszej czy większej skali. Ustawy zostały tak skonstruowane, że nie wolno pokazać dokumentów, z drugiej strony wolno mediom i ludziom z różnych środowisk opowiadać różne historie w imię "interesu społecznego", są wyroki sądowe, ale te wyroki nie zmieniają faktu, że osoby oczyszczone w sądzie nadal nazywane są "kapusiami" i "zdrajcami". To wszystko i wiele innych rzeczy, o których nie będę się rozpisywał, powoduje, że skłaniam się ku myśleniu, że ktoś to tak ułożył nie bez przyczyny. Bo z jednej strony ewentualnym donosicielom nic nie grozi, z drugiej strony podżegacze, homunkulusy i pr-owcy spod ciemnej gwiazdy mają szerokie pole do działania. Jest to ogólnie mówiąc bez sensu - sytuacja patowa, która dziwnie wszystkim pasuje.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...