Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




He he he! Jeszcze czarniejszy humor, niż mój wiersz. Brrr!...
Michale, ja też jestem mięsożerna i niestety bez mięsa nie wytrzymuję długo, a obawiam się, że gdybym się uparła na wegetarianizm, to doigrałabym się w końcu anemii czy innej awitaminozy. Niestety, i bardzo nad tym boleję. Natura jest tyleż piękna, co straszna i okrutna. Ale tym bardziej właśnie jestem cała duszą przeciwna bezmyślnemu, niepotrzebnemu zabijaniu zwierząt. Bo co innego, kiedy różne drapieżne istoty pożerają się wzajemnie z konieczności - bo taka ich natura i nie mogą inaczej - a co innego, gdy zabijają się z powodu ignorancji, bezmyślności, niedbalstwa lub - co gorsza - bezinteresownego okrucieństwa. (Nawiasem, to akurat żaby często padają ofiarą chuliganów - niewyżytych sadystów i morderców z natury).
Oczywiście rozumiem, że wszyscy tu żartujecie. ;-)))
Pozdrówka.
  • Odpowiedzi 46
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie - trafnie powiedziane, dokładnie tak. Widzę, że w wielu kwestiach mamy bardzo podobne odczucia.
Pozdrówki serdeczne, Sylwestrze, i dzięki za zrozumienie i poparcie. :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Witaj, Beato, miło Cię gościć w mych skromnych progach. :-)
Dziękuję za sympatyczny koment. Tak, eksperyment, bo rzadko piszę "na biało".
Pozdra serdeczna. :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie - trafnie powiedziane, dokładnie tak. Widzę, że w wielu kwestiach mamy bardzo podobne odczucia.
Pozdrówki serdeczne, Sylwestrze, i dzięki za zrozumienie i poparcie. :-)
A to już raz ustaliliśmy :-). Wiedliśmy kiedyś dość ożywioną dyskusję pod moim 'Nauczycielem'. Pamiętasz? :-)
Opublikowano

ofiara zginęła na miejscu
dotąd nie udało się zidentyfikować
tragicznie zmasakrowanego ciała

Czy ciało może być tragicznie zmasakrowane?

żaba zeszła była tragicznie, a ciało miała zmasakrowane: niewyobrażalnie, okrutnie, bestialsko. :)))

Czy wiersz zatrzymuje? Tak, ponieważ z wraz z puentą przypłynął refren:

Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście


Problem jednak w równowadze, nie chciałbym, tak, jak robią to niektórzy hinduscy mnisi, zmiatać miotełką drogę przed stopami, by nie zabić choćby i mrówki; co cofnęłoby nas do jaskiń, co być może jest piękne, ale liczba ludzi musiałaby się zmniejszyć dramatycznie, a ja mam opory przeciwko planowemu zmniejszaniu populacji; jeżeli ma nastąpić, to niech to będzie np. naturalna katastrofa. :))) i wówczas będziemy mogli radośnie wykrzyczeć : jaka piękna katastrofa! :)))))

Opublikowano

toż ludzie czasem nie szanują nawet życia swoich podopiecznych
gdzież im tam rozpatrywać tragedie anonimowych ulicznych ofiar
koty, psy, lisy i młokośne sarny
nawet borsuka ostatnio widziałam, musiał być piękny (kiedy jeszcze żył)
co tam, będziemy je pokazywać dzieciom w zoo, albo na obrazkach
cel uświęca środki?
nawet jeśli sam nie jest święty?

pozder

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pewnie masz rację. Ale "niewyobrażalnie" jest za długie, a dwa następne określenia nie pasują do treści, gdyż żaba nie została zamordowana, tylko zginęła w wypadku. Mogłoby być "straszliwie", ale nie wiem, czy to nie zaleci przesadą i kiczem?...

Nie bardzo rozumiem: miotełka przed stopami cofnęłaby nas do jaskiń? Dlaczego? Ja też uważam, że miotełka to przesada, ale nie rozumiem, gdzie tu cofnięcie?
A co do równowagi, to już dawno została zaburzona - Ziemia jest [u]straszliwie[/u] przeludniona (to chyba nie zalatuje kiczem? ;-]). I ta dysproporcja zwiększa się w każdej minucie: ciągle giną zwierzęta i rośliny, a ludzi wciąż przybywa.
Katastrofa? Hmmm... No ja bym jednak wolała, żebyśmy nabrali rozumu i nauczyli się kontrolować swój gatunek - jego liczebność oraz szkody, jakie czyni. Nie potrafimy ani jednego, ani drugiego, pod tym względem jesteśmy w jaskini, a świat ginie na naszych oczach. I to nie są żarty.

Fajnie, że wpadłeś, Almare, i dzięki za skojarzenie mojego wiersza z Koftą - to dla mnie chyba zaszczyt? :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dobrze postawione pytanie. Widzę, że się rozumiemy w tym temacie.
Gdyby to ode mnie zależało, natychmiast zarządziłabym zatrzymanie wszelkiego ruchu motoryzacyjnego aż do całkowitego zabezpieczenia dróg przed wypadkami z udziałem pieszych i zwierząt (czyli ogrodzenia dróg szczelnymi płotami lub budowania ich wyłącznie na wiaduktach i w tunelach). Zresztą podobnie z pojazdami szynowymi.
Pozderek. :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rewolucyjne rozwiązanie! A kto ma za to zapłacić ? Możemy do takich rozwiązań dojść ale tylko na drodze rozwoju technologicznego. Już z teraz marki samochodów z najwyżej półki posiadają systemy ograniczające możliwość zderzeń z innymi pojazdami. Daj ludzkości ewoluować, nie rozkazuj i nakazuj.

Świat nie jest przeludniony, to kolejny bzdet ekoterrorystów, tak jak i globalne ocieplenie. Słońce odpowiada za zmiany klimatyczne, ludzie nie mają jeszcze takich możliwości energetycznych. Ale dopóki można zarabiać na zmianach klimatu przy pomocy kontraktów terminowych na gazy cieplarniane, to wmawiać się będzie łatwowiernym różne głupoty odpowiednio je uzasadniając; oczywiście płatnikami tych kokosowych interesów są podatnicy i konsumenci, zaś ekobanda, ta topowa ekobanda, rozdziela profity.

Nasi miejscowi ekoterroryści walczą o żabki przykuwając się do drzew, nie dają budować dróg. A, o małą retencję ( Polska wysycha, stepowieje) nie walczą. Dlaczego? Mała retencja to idea, a ta sama w sobie jest niczym; drogi budują konkretne firmy, a te mają konkretne korzyści finansowe, a tym samym prawdopodobieństwo odpalenia dużej kasy jest znacznie wyższe niż w przypadku małej retencji, dzięki której miliony żabek mogłoby się pojawić w nowych korzystnych dla nich biotopach. :)))

Wracając do mnicha: uprawa roli nie była by możliwa, ponieważ podczas orki przecinamy i zabijamy np. dżdżownice. Pożywienie ludzi musiałoby się sprowadzać do owoców i ziaren dziko rosnących roślin. Tak kiedyś na ziemi już było i udało się nam przetrwać jako gatunkowi, ale to była bardzo nieliczna populacja, tylko taka może przetrwać w naturalnym środowisku.
Jaka jest granica liczebności ludzi na planecie? Nie wiem. Pewnie dojdzie do kataklizmu i trochę nas ubędzie, ewolucja o to zadba. Jest mądrzejsza, bo dużo starsza. :)))
Poczekajmy.


...i coś jeszcze, fragment z artykułu dotyczącego budowy elektrowni słonecznej na Saharze.

"Jednakże autorów inicjatywy Desertec przyciąga na Saharę jeden zasadniczy argument: w ciągu sześciu godzin na pustynie na całym świecie dociera więcej energii (w postaci promieni słonecznych) niż wynosi łączna konsumpcja roczna energii na całym świecie."

To obrazuje jaki jest procentowy udział człowieka w zmianach klimatycznych spowodowanych produkcją przemysłową. Tekst mówi tylko o pustyniach, proszę dodać sobie oceany i resztę lądów, a wyjdzie, że za wszelkie zmiany klimatu odpowiada aktywność słońca. :))))))

Koszt, szaleńczego pomysłu, budowy tej elektrowni to 400 miliardów euro!!!!!!!!!!!!!

ale jak genialnie ujął to poeta:

Nie temu bowiem system służy
by proletariat gnuśniał w dobrobycie,
lecz aby wizje gigantyczne
tytanów myśli wcielać w życie.


i gdzie są u licha ekolodzy, no gdzie. Sahara, unikalny ekosystem zagrożony, przykuwajcie się do wydm, kamieni, przykuwajcie się...Sahara ginie!!!!

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




He he he! Jeszcze czarniejszy humor, niż mój wiersz. Brrr!... (...)
Oczywiście rozumiem, że wszyscy tu żartujecie. ;-)))
Pozdrówka.

Ależ Oxyvio! Toż to z życia wzięte!
W czasach kryzysu pod Wrocławskimi akademikami zaczęły znikać bezdomne koty. Taka nowa mieszanka studencka i sposób radzenia sobie z biedą ;)
Opublikowano

Ach, wyleciało mi z głowy, gdzie mogłam widzieć podobny wiersz. Może to było u Lipskiej, a może (przez przypadek !) u Szymborskiej. Chodzi mi tu w zasadzie o parentezy.
Przeczytałam i o ile rzadko piszę dłuższe utwory, to zawsze przyjemnie je poczytam. Zwłaszcza w twoim wykonaniu :)

Pozdrawiam
Moni

Opublikowano

Almare, toż ja sama widzę, że Ziemia jest tragicznie przeludniona! Żadni tam terroryści mi tego nie wmawiają! Jest przeludniona, zatłoczona, zanieczyszczona i zagrożona śmiercią z powodu działalności największego w dziejach szkodnika. Żaden inny gatunek ssaków (i nie tylko) nie rozprzestrzenił się tak horendalnie jak człowiek. I żaden tak strasznie nie eksploatuje planety.

Nie dyskutuję na temat zmian klimatycznych i Słońca, bo się na tym nie znam, a naukowcy też mówią, że tak naprawdę nie wiedzą, co jest zasadniczą przyczyną zmian. Zawsze na Ziemi zdarzały się okresy totalnego oziębienia i totalnego ocieplenia.
Co wszak nie znaczy, że nie spowodowaliśmy jakiejś dziury ozonowej. Nie wiem.
A Ty skąd wiesz? ;-)

Wiem natomiast, że Ziemia pustynnieje (nie tylko Polska). Planeta wysycha, traci wodę. Nie wiadomo, dlaczego. Jeśli znasz na to radę, to ją ogłoś, gdzie tylko możesz. :-)

A co do dróg i samochodów... Wiem, że są już teraz konieczne. Ale nigdy ich nie polubię. Nigdy.

Oczywiście to, co napisałam - że wydałabym nakaz izolowania dróg od reszty świata - to trochę żart. Po pierwsze: nie jestem władna tego nikomu nakazać. Po drugie, nie wiem, kto byłby w stanie tego dokonać. Ale wiem, że [u]gdyby to ode mnie zależało[/u], z pewnością odizolowałabym drogi od życia.
Może napiszę jakąś baśń na ten temat. Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie...

Pozdrawiam Cię ekologicznie i zielono. :-)
Puszczowo-bagienna Oxanna.

PS. Acha, poprawiłam to "tragiczne zmasakrowanie". Teraz jest "okropne". Lepiej?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Biedny pająk. To on Wam tępi muchy w mieszkaniu, a Wy go... Nieee!...
Moje pająki są co najwyżej łapane w szklankę na ścianie, potem wsuwam między szklankę a ścianę karteczkę (ostrożnie, żeby nie uszkodzić pająka) i tak "nakrytego" delikwenta wyrzucam ze szklanki za okno.
Fajnie, że wpadłaś, Rachel. Dawno nie gadałyśmy. :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Makabra. Ludziom coraz łatwiej przychodzi mordowanie zwierząt. (Niektórym nie tylko zwierząt zresztą, bo dlaczegóż by). Wiem, że ludzie polują na kaczki i łabędzie w parkach. Wiem, że pełno jest kłusowników w lasach. To jest prawdziwa zgroza.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję, Moniko. Miło mi. :-)
Nie wiem, gdzie mogłaś widzieć podobny wiersz, ale wiem, że wielu poetów alarmuje i woła o ratunek dla zwierząt. O przejmowanie się nimi - [u]nimi[/u], nie tym, co będzie z nami, kiedy one wyginą.

Pozdrawiam. :-)
Oxy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...