Kamertonka Opublikowano 22 Lipca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Lipca 2009 Pierwsze kroki w rejestrowaniu świata, na którym się pojawiam. Zdumienie na warunki tej planety, miejsca moich kolejnych doświadczeń. Wtedy już istniało poczucie, że jakoś nie pasuję do ram narzuconej mi rzeczywistości. Rzeczywistości? Tak ją wszyscy nazywali. I traktowali poważnie aż do przesady. Cóż, chyba to był sposób na przetrwanie. Postanowiłem zaufać stacjonującym tutaj dłużej niż ja. Stawali się autorytetami z racji stażu trwania. Naśladownictwo i próby zrozumienia irracjonalności ich postaw. Oj, nie było to łatwe... Sam początek to uśmiechy, zachwyt w oczach, kiedy się nade mną pochylali i gładzili po twarzy, głowie, a także rękach. Było w tym miłe odczucie bliskości, ale jednocześnie nieprzyjemna szorstkość powierzchni ich skóry. Dawało to poważne rokowania, że gęstość owego świata nie będzie łatwa do przyswojenia. Żywiłem jednak głębokie przekonanie, że skoro już tu jestem to konsekwentnie podejmę wszelkie starania, aby sprostać doświadczeniom czekającym na mojej drodze. Ta nieporadność i zależność od innych w sytuacjach głodu, zimna, gorąca czy innego fizjologicznego dyskomfortu miały mnie chyba przygotować do współistnienia z nimi. Są potrzebujący i mogący oferować pomoc. Taka fajna idea wymiany, współpracy, jedności. Dopóki wykazywali przyjazne zamiary znosiłem odczuwalną dla mnie twardość tego wymiaru. Jedno z pierwszych traumatycznych doświadczeń pojawiło się bardzo szybko. Po ciepłym i komfortowym poczuciu sytości w brzuchu, nastąpił stan sennego rozleniwiania. Wyrwało mnie z niego nieprzyjemne ciśnienie. Kiedy udało mi się wydalić z siebie zbędny ciężar powróciło poczucie lekkości, jednak nie na długo, bo lepka maź wypełniająca pieluchę nieprzyjemnie oblepiała fragmenty ciała, z którym przecież dopiero się oswajałem. Co robić? Kwilić? Wiadomym już było, że wtedy zawsze reagują. Przeważnie reagują. A jeśli nie, jest jeszcze opcja łez i wrzasku. Ależ męczarnia. Taka huśtawka doznań, bo teraz muszę liczyć się z szarpaniem i warczeniem nade mną. - Ależ się zesrała! Kurcze, dlaczego zawsze ja muszę ją przewijać? Jesteś ojcem, też możesz to robić. Przy okazji przypomniano mi, że w rozgraniczeniu na płeć (mają tutaj taki podzielnik) jestem nią. Ojciec nie reagował, więc całą złość przelewano na mnie: najsłabsze ogniwo w łańcuchu więzi rodzinnych. Łańcuch!!! Więzi!!! Rodzinnych??? Komentarz chyba jest zbędny do definicji grupy najbliższych sobie istot. Ale nie marudzę, przybywam tu doświadczać i uczyć się przyjmowania postaw. Naśladować moich najbliższych (zastępujących mi początkowo nawet Boga), czy jednak tworzyć rzeczywistość na własną rękę? Dylemacik...ale podejmę drania.
Magda_Tara Opublikowano 23 Lipca 2009 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2009 świetne pomysłowe oryginalne dowcipne ale masz pamięć, łaaaaaaaaał :)) znaczy: On :D
Zuźka Opublikowano 23 Lipca 2009 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2009 Bardzo lubię Cię w wierszach, ale przyznam, że mierząc się z prozą nie zawiodłaś mnie. Podejmiesz drania? Podejmuj, zobaczymy, co z tego będzie ;) Pozdrawiam Zuzka ;)
Kamertonka Opublikowano 23 Lipca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2009 dziękuję przyznam się że miałam stracha żeby to wywlec na światło otucha płynąca z Waszych słów naprawdę koi ukłony zamaszyste kapeluszem z wiecznym piórkiem
Ania_Ostrowska Opublikowano 23 Lipca 2009 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2009 Jedna tylko uwaga: "Stawali się autorytetami z racji na staż trwania." chyba "stażu trwania". Poza tym przyłączam się do pochwał :) Ania
Liryczny_Łobuz Opublikowano 23 Lipca 2009 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2009 Rzeczywiscie fajnie - podobno jako noworodki pamietamy jeszcze swoje "poprzednie wcielenia" i możemy tak rozumować - potem jednak nasze mózgi wchodza w fazę "tabula rasa" - więc głupiejemy i musimy uczyć się (od dorosłych) wszystkiego od nowa. A tak na marginesie - to tylko taka dziecięca forma "snobizmu" jest do przyjęcia - potem juz czas na Własny Styl ... choć i z tym często "kiepściutko". Teraz może, Kamertonko - równie przenikliwie (bo to Ci wyszło bdb.) przedstawisz nastepne fazy zycia. Jako "Spisu treści" możesz uzyc mojego "Poszarpanego CV" Rozdział Pierwszy - Trafiony/Zatopiony! Pruj więc dalej fale tego Oceanu Prozy - M.
zak stanisława Opublikowano 23 Lipca 2009 Zgłoś Opublikowano 23 Lipca 2009 NOOO, NIEZLE, POMYSŁ, SUPER!!!! cmook kamertonko
HAYQ Opublikowano 1 Sierpnia 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Sierpnia 2009 ... i dopiero teraz widać, co robią z nami ci "najbliżsi". Tyle przemyśleń, tyle wątków... i zesrałosię. Ograniczają nas normalnie! Wszystko sprowadzają do podcierania tyłka i "cafki". Najgorsze jednak dopiero przed nami, bo nic nie rozumieją! A dotrzeć się nie da, bo tylko gilgają, kociłapciują... zamiast pogadać, przedyskutować. Coś seplenią bez sensu i zdrabniają idiotycznie wszystkie wyrazy. Za jakichś nienormalnych nas biorą, a tam w tym małym mózgu takie rzeczy się dzieją, o których nawet im się nie śni. Aha, tutaj chyba mała nieścisłość:"(...)nieprzyjemnie oblepiała fragmenty ciała, z którym przecież dopiero się oswajałem." a potem:"- Ależ się zesrała!" Ech, zaganiani rodzice sami nie wiedzą, co mają ;) Fajny tekst i pukt widzenia peela naprawdę iekawy. Pozdrawiam.
Franek Kikuta Opublikowano 17 Sierpnia 2009 Zgłoś Opublikowano 17 Sierpnia 2009 Dobre, zakończenie super. Nie będę się rozwodzić, podoba mi się ta próba sił w opowiadaniu i życiu. Pozdrawiam serdecznie.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się