Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 49
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Drogi Lecterze ,doradź,a nie graj ze mną w koszykówkę...,bo to szkoda nawet napisać kosz ...przez mistrza!
Pozdrawiam !
Ania

Aniu, pisałem wiele razy - jeszcze za wcześnie na Z - kę. Doraźne rady nic tu nie pomogą, bo uczyć musisz się dosłownie wszystkiego, to jest zupełnie surowe pisanie. Daj sobie więcej czasu ( chociaż, to też żadna gwarancja ), w tym miejscu i z tym " produktem ", będzie tylko bolało...
: )
Opublikowano

Dziękuje Drogi mistrzu ,że zechciałeś powiedzieć co myślisz , cenie Twoją szczerą krytykę i dziękuje za odpowiedź!
Tylko odpowiedz , jeżeli POETO zechcesz czego tak na prawdę brakuje w moim pisaniu,albo jestem poetyckim dnem i koszem ...i to szczerze ...zrezygnuję z pisania na orgu ,przepraszam że tyle zawracałam Tobie głowy!
Po prostu zostanę czytelnikiem....i już!
Pozdrawiam serdecznie !
Ania

Opublikowano

Dziękuje Macieju...jesteś serdeczny ...może napisze cosik na warsztacie , ...ale to nie ZET-ka,a bardzo szkoda ...bo kocham poezje ...i już ...poczytam Was doskonałych,,,,!
Pozdrawiam serdecznie !
Ania

Opublikowano

Jeśli odmówić temu tekstowi tzw. poezji i dać minusa - to z "wyrachowania", chęci zatrzymania w tym dziale tylko "mocnych" wierszy. Oczywiście nic w tym złego.

Ja wyrachowany ani "wyrachowany" nie jestem. Przeczytałem z cichym, wewnętrznym uśmiechem, a to już wiele.

Pozdrawiam ;

Opublikowano

Cześć Aluna,
egzegeta pięnie przyciął wiersz, sorry, ale wczoraj byłam jakas przyduszona.
myśłę, że to jedyna osoba, która jest w stanie naprowadzić Cię na dobre pisaneie, bo jak już mówiłam w Twoich wierszach zawsze coś jest.
technicznie ten jest do bani, niestety. choć bóg w malinach intrygujący ech :)
niestety ja juz zwątpiłam pod natłokiem ataków.

trzymaj się
/bea

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ładną rzecz Pan powiedział o tym pytaniu i czasie :))
też tak twierdzę, , a nawet wprost wiecej :P- bardzo ładnie
Dziękuje Jagodo za czytania i odniesienie!
Ania

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jakoś nikt nie przeczytał tego wiersza ze zrozumieniem i z wyczuciem tematu. Według mnie ten tekst to mistrzowska próba wczucia się psychologicznego w percepcję ukochanego zwierzaka, którego już nie ma. Rzeczy zwyczajne, przeniesione do rzeczywistości wspomnień, w Twoim wierszu stają się na nowo żywe.
    • @Berenika97 'W modlitwie lepiej mieć serce bez słów niż słowa bez serca'. Pozdrawiam. 
    • @infelia Małobajkowe strachy dla banana na twarzy:)) Mogę się mylić ale mnie rozbawiło (bez urazy), pozdrawiam. 
    • nisko słońce nisko    nad krainą wygasłych wulkanów  delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza  które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom  ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy   zbudowane z kamieni  zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz    psia krew    aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości   żywicą         
    • Za górami, za lasami, w odległej Besarabii, W miasteczku, którego wielkość łatwo Zmierzyć trzema rzutami beretem z antenką I dodatkowym pchnięciem gumowcem,   Kudłaty upiór z paszczą lwa i końskim ogonem Wdarł się przez lufcik do kuchni i zeżarł Z lodówki zimne nóżki, mlasnął śliniąc się, Jak na potwora przystało, ozorem brew wygładził.   Cichcem wczołgał się do sypialni, a tam Spod kołdry wystawała taka smaczna, Przez nikogo niepilnowana, zimna stopa śpiocha Chrup, chrup, chrup; nos nieszczęśnika   Połknął niczym grzybka w occie, a ucho Żuł długo w gębie, gdyż było z miodem. Nim rozerwał szponami żebra, by wydrzeć serce I litrami krwi zaspokoić wielkie pragnienie,   Dostrzegł na szyi ślad kłów wampira, a w ustach Wizytówkę: „Vlad Dracula – hematolog” Skulił się zasmucony wilkołak w kącie, Dłubiąc w nosie i gryząc pazury u stóp.   „Co za pech, nasi tu byli, czas zmykać.” Na klatce schodowej minął czarownicę Z kotem na ramieniu, która skinęła Łysą głową i potrząsnęła workiem kości.   Przed blokiem nie zastał taksówki, lecz karawan Z kostuchą na szybie, a obok stali złodzieje zwłok W czarnych kubrakach i o strasznych ślepiach. Na strychu w opuszczonym domu, swoim lokum,   Puścił łezkę z oka i chwycił się za głowę. Zamiast straszyć, wyć po nocach, aż ludkom W majtach gumy pękną i włosy wypadną, Sam zamyka oczy, nie chcąc patrzeć na ten   Okrutny świat, i załkał: „Potwór na potworze! Dzieci wzajemnie mordują się na podwórkach. Chłop wiesza babę, baba tasakiem tnie chłopa. Płody w beczkach pływają w nurtach rzeki.   Ech, bajkowy upiór jest niczym w porównaniu Z ludzką krwawą bestią, strach nad strachy.” Nosem pociągnął kąsacz tylko, serce ostatni raz Zabiło i ze strapienia wyzionął ducha.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...