Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Legion mrówek przeszukuje moją głowę
a dzień zaliczył wywrotkę na pierwszym stopniu
rzeczy które chowam w zanadrzu
zawsze palą się do wyjścia

nigdy nie potrafiłaś czytać z ust
tak jakbym chciał abyś słyszała
a teraz gdy czas ucieka
każdy ma własny zegarek

kiedy zacząłem wierzyć że nasz przypadek
to ciągle odrastające końcówki dobrych filmów
ty już planowałaś gdzie spędzisz następne lato

Opublikowano

pierwsza wprowadza, druga coś odkrywa, trzecia przemyka i brakuje mi jakby młotka w łeb przy końcówce, może mocniejszej puenty, albo jakiegoś magazynu emocji gdzieś w środku, jak czytam tekst staje się obojętny, prawie jak świadomość peela o stanie faktycznym w relacjach
innymi słowy czegoś mi jeszcze w tym tekście brakuje

pozdrawiam

Opublikowano

"Legion mrówek przeszukuje moją głowę
a dzień zaliczył wywrotkę na pierwszym stopniu
rzeczy które chowam w zanadrzu
zawsze palą się do wyjścia

nigdy nie potrafiłaś czytać z ust
tak jakbym chciał abyś słyszała
a teraz gdy czas ucieka
każdy ma własny zegarek

kiedy zacząłem wierzyć że nasz przypadek
to ciągle odrastające końcówki dobrych filmów
ty już planowałaś gdzie spędzisz następne lato"



bardzo intrygujący tekst, taki późny Maciek Melecki;), jeśli by szukać odwołań i nawiązań, acz tekst nosi znamię indywidualisty i dojrzałego poety :)
Pozdrawiam

Opublikowano

Mi również się podoba. Wiersz trochę jak czeskie filmy - lekkość i łagodność opowiadania oddaje niemoc bohatera, wszystko jest jak gdyby od niechcenia, jak życie z niezaspokojonym pragnieniem miłości lub utratą miłości. Bez zbędnych bebechów.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bzdura. Ostatnia strofa, a zwłaszcza ostatni wers to bardzo dobre zamknięcie wiersza, nie pozostawiające czytelnikowi wątpliwości

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dzięki kochani za wizytę ale widzę że muszę Wam odpowiedzieć.                            Zaczynam mieć wątpliwości; czy źle napisałem, że nie jestem zrozumiany, a może jestem zrozumiany i każde z Was "interpretuje tak jak wiersz (prawo) rozumie". Wybaczcie nie wiem.                               Od pewnego czasu postanowiłem stać się człowiekiem niewierzącym. No bo jak mam wierzyć w Boga, skoro na każdym kroku spotykam skutki Jego działania. Nawet samo to, że piszę ten tekst, a Wy przeczytacie i zrozumiecie już świadczy o Jego istnieniu. Skoro tak, to On Jest. Spróbujcie przyjąć, że On jest z Wami i zacznijcie żyć tak, jakby był obok Was i Wam towarzyszył. Jeśli tak wypadałoby swoje życie przewartościować i zmienić. O to że jest przyjąć jako aksjomat. I tu zaczynam się burzyć, skoro On jest, to ja już nie wierzę. Mówiąc, że wierzę umniejszam Jego rolę w moim życiu. No bo to tylko wiara a nie pewnik.                                   Tlen posłużył jako przykład (jeden z tysiąca tego co jest a nie widać) tego że przyjmujemy, że wiemy i przyjmujemy jak pewnik, że tlen jest (a jest to martwe dzieło boże).                                      Powtarzamy: "Panie Boże wierzę w Ciebie" zamiast podnieść ręce do góry i krzyknąć "Dziękuję Ci Panie, że jesteś zawsze przy mnie, i prowadzisz mnie do Siebie"   @Stukacz Tu nie ma żadnej odwagi - fakt    Pozdrawiam a właściwie "Niech Bóg prowadzi"    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Powiew wiatru i wolności, jako symbol bycia sobą. Ale wolalabym nie mysleć, że to jest w zakresie marzeń.  I literówka.    Z przyjemnością przeczytałam i trzymam kciuki, ściskam. Bb
    • @hollow man doskonale:)
    • Zamykam oczy.   Twoja twarz pogodna.   Oczy – gasnący blask.   Wypieram tę myśl.   Nie chcę by stała się prawdą.   Mówisz "udało mi się".   I odchodzisz tydzień później.   Twój fotel, dla mnie,   Wciąż w nim siedzisz.   Usta wykrzywione w uśmiechu.   I tlen, który nie zdołał Cię ocalić.   Ja też nie zdążyłam.   Potrafię płakać.     W mej pamięci Twój obraz   żywy, sprzed chwili.   Nie zdjęcie.   Nie klatka z filmu.   Odcisk.   Wypalony na siatkówce.     180 dni.   To nie liczba.   To są dni tęsknoty.   Wypełnia płuca   zamiast powietrza.   Duszę się przy każdym oddechu.     Mówią: "czas goi rany".   U mnie nie ma rany.   Jest amputacja.   Czegoś nie ma.   A boli miejsce,   które kiedyś   było Tobą.   Ból fantomowy.     Zostałam   dowodem,   Chodzącym epitafium.   Kocham Cię i tęsknię, Tatku.   Wyryte we mnie.     1.05.2026 Gdzieś na zakrętach życia .
    • @violetta Fantastycznie. Taki tapas style.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...