Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na pewno mi kasy nie da vilanella,
marnować godziny przestanę niemądrze,
na wczoraj robotę chcę zacząć od teraz.

Lecz jak mam to zrobić, gdy w głowie mi śpiewa,
a śpiew ten przeszkadza zarabiać pieniądze?
Na pewno mi kasy nie da vilanella.

Jak kretyn ostatni, jak palant, cholera,
wśród różnych błahostek bez sensu wciąż błądzę.
Na wczoraj robotę chcę zacząć od teraz.

Złożona tuż obok, wywraca mi trzewia,
gdy pragnę bezradnie poskromić swe żądze.
Na pewno mi kasy nie da vilanella.

Nie da też spokoju, nie mam co zalewać,
więc szybko ją stworzę i spokój - tak sądzę.
Na wczoraj robotę chcę zacząć od teraz.

Co tu kombinować? Jak trzeba to trzeba
przegonić pokusy i wreszcie sporządnieć.
Na pewno mi kasy nie da vilanella,
na wczoraj robotę zaczynam od teraz.


______________odpowiedź od "Boskie Kalosze":

Po latach pozostała tylko villanella.
Ad hoc, źle napisana, może niezbyt mądrze
lub może zrozumiałem sens jej właśnie teraz?

W drzwiach jesień wieczornica, a ta sobie śpiewa!
Co śpiewa? Że w życiu nie liczą się pieniądze
a taka najzwyklejsza, o nas: villanella.

Ileż to razy kiedyś myślałem: "Cholera,
kocham cię niepotrzebnie! Co noc w wierszach błądzę
(człek młody, głupi) zamiast trochę pożyć teraz

brać, co mi życie daje, wino wlewać w trzewia -
na kiedyś pozostawić wiersze, miłość, żądze;
Niech czeka lepszych czasów Ty i Villanella"

Kto by pomyślał wtedy, że będę zalewać
malibu troski, jesień i sam siebie sądzę
bo w pieniądz obróciłem wszystko? Złudne teraz

- jak w drzwi mgła wieczornica... komu dziś go trzeba?
Kiedy mam już wszystko i zdążyłem sporządnieć,
powraca niespodzianie tamta villanella;
Ach, czemu usłyszałem ją dopiero teraz?

  • Odpowiedzi 53
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pani rozumie słowo "wulgarna"? proszę przytoczyć ten fragment na potwierdzenie...
to pani jest wulgarna, pani Haniu K, przez swoją nieodpowiedzialność za słowo...zwykła prymitywna zawiść, nic więcej - wstyd!
J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witam Jacku,

bardzo dziękuję za odwiedziny z budującym komentarzem.
Nut faktycznie nie ma, może spróbuję je dopisać, jak mi jakiś ciekawy pomysł wpadnie do głowy.

Pozdrawiam ciepło
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Gdzie można o "kunsztowności villanelle" poczytać?
Czy mogę prosić link do tej teorii - chętnie poszerzę wiedzę.

Bardzo dziękuję za przeczytanie i wpis.

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pani Haniu,
słowa w słowniku mają różne znaczenia:

"wulgarny
1. ordynarny i nieprzyzwoity
2. pozbawiony subtelności, smaku
3. nadmiernie uproszczony, spłycony"

"uliczny
1. dotyczący ulicy
2. pospolity, wulgarny"

Ich połączenie "Wulgarna uliczna" może mieć różne konotacje w zależności od intencji piszącego - czy mogę prosić o uściślenie?

Dla mnie oczywiste wydaje się jedynie "Bez entuzjazmu" - wiersz musi trafić na swojego odbiorcę, gusta są przecież różne.

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zastanawiam się nad słowem "zawiść".

Ja nad słowem "zawiść" zastanawiałam się wcześniej:

Cierpiętnik

Zawistnemu nieobce cierpienie,
z nienawiścią lustrując sąsiada
sam je sobie zadaje codziennie.

Poprzez własnej niemocy stwierdzenie
nic nie robi i nic nie posiada.
Zawistnemu nieobce cierpienie.

Skąd u innych wciąż trwa powodzenie?
Czemu syci się mogą objadać?
Te pytania zadaje codziennie.

Nie dostrzega, że przepych - złudzeniem:
u bogatych też rozpacz - to prawda,
im jest także nieobce cierpienie.

Nie wygrają ze złym przeznaczeniem,
krzywa Gaussa nieszczęścia rozkłada,
komukolwiek rozdaje codziennie.

Jad zazdrości zatruwa sumienie
żerowaniem na cudzych upadkach.
Zawistnemu nieobce cierpienie,
sam je sobie zadaje codziennie.


Dziękuję za przeczytanie i ocenę.

Pozdrawiam ciepło
Opublikowano

kunsztowny w budowie, konstrukcji miał być
ponieważ nie znałam tego słowa (villanella), sprawdziłam w głupedii
i tam było o kunsztowności budowy
i refleksyjno-filozoficznym charakterze

poczułam się zawiedziona

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




myślątko:
kunsztowność dotyczy skomplikowanej budowy willanelli, a ten warunek został precyzyjnie zrealizowany, spełniony;
natomiast charakter nie jest obligatoryjny - choć refleksja nad kwestiami egzystencjalnymi wcale nie jest rzeczą błahą...
(jak mam odpowiedzieć na priv. skoro umieściłaś mnie wśród ignorowanych?! - a dlaczego?!!)
J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Myślę, że Twoje zamiłowanie do formy na swoje źródło w muzyce, od której zresztą
tak naprawdę bierze się także poezja jako taka. Dlaczego teksty źle napisane rytmicznie
rażą nasze uszy? Czemu nie piszemy jak leci, tylko żmudnie poprawiamy sylaby
nawet w białych wierszach, czy prozie tak, by wszystko (treść i rytm) grało wreszcie jak trzeba?
U Ciebie na pewno gra :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Rozumiem Cię, ale Peelem jest po prostu akurat ktoś taki. W każdym razie bardzo
dobrze, niemal dotykalnie został oddany tu pewien charakter. Czy zawsze PeeL musi
być sentymentalny i uduchowiony? Czemu nie dać szansy innemu od stereotypowych
wyobrażeń? W końcu zawsze w myślach można dopisać sobie, jak sami go (czy raczej: się)
w takim kontekście widzimy:


Villanella

Po latach została mi tylko villanella.
Może i napisana ad hoc i niemądrze,
a może zrozumiałem ją dopiero teraz?

Jesień. Samotny wieczór, a ta we mnie śpiewa.
Co śpiewa? Że w życiu nie liczą się pieniądze
tylko taka o nas, po prostu: villanella.

Ileż to razy wtedy myślałem: "Cholera,
kocham cię niepotrzebnie! Co noc w wierszach błądzę:
człek młody, głupi, lepiej zarabiać jest teraz

brać z życia co się daje, wino wlewać w trzewia
a na kiedyś zostawić miłość, wiersze, żądze.
Niech czeka lepszych czasów Ty i Villanella"

Kto by wtedy pomyślał, że będę zalewać
z tego powodu jesień? Że sam siebie sądzę,
bo tak szybko minęło wszystko. Tylko... teraz

jest tym, czego najmniej mi właśnie dzisiaj trzeba;
gdy mam już pieniądze i zdążyłem sporządnieć,
po latach powraca wtem tamta villanella.
Ach, czemu zrozumiałem ją dopiero teraz?



Aha... myślałem nad tym o czym rozmawialiśmy i z jaką muzykę mogłoby mi się to kojarzyć?
Otóż ostatnio słuchałem płyty "Fabryka Trzciny vol. 3" i jest na niej transkrypcja starej,
pięknej piosenki Seweryna Krajewskiego z filmu "Uprowadzenie Agaty:
Tomasz Filipczak, Piotr Rodowicz i przyjaciele - "Czekasz na tę jedną chwilę."
Nie znalazłem tego w YouTube. Tylko wykonanie Krajewskiego, a z wersji instrumentalnej
jedynie takie coś:
pl.youtube.com/watch?v=UaCwl3NpTT8
Opublikowano

co do moich wymagań odnośnie kunsztowności to znalazłam kunsztowne utwory tego typu w necie, nawet niekoniecznie filozoficzno-refleksyjne
ale te wersy. które się powtarzają w określonym momencie
w tych kunsztownych nie są dosłownie takie same

tu jedyna zmiana jest w ostatnim, zamiast 'chcę zacząć' to 'zaczynam'
i tak poczułam, że to mało kunsztowne jest

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Myślątko, wydaje mi się, że nie doczytałaś do końca.

Jeżeli "wersy. które się powtarzają w określonym momencie
w tych kunsztownych nie są dosłownie takie same" to mówimy o villanelle niepełnej (zobacz komentarz Boskie Kalosze - jest przykład) i właśnie ta nie do końca zachowana forma jest mniej kunsztowna niż villanelle pełna, którą jest dużo trudniej napisać, gdyż powtarzane wersy powiinny wiązać się z tekstem, a nie pełnić jedynie rolę wstawek.

Mam nadzieję, że wrócisz jeszcze do mojej villanelle - zapraszam

Z góry dziękuję i pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Rozumiem Cię, ale Peelem jest po prostu akurat ktoś taki. W każdym razie bardzo
dobrze, niemal dotykalnie został oddany tu pewien charakter. Czy zawsze PeeL musi
być sentymentalny i uduchowiony? Czemu nie dać szansy innemu od stereotypowych
wyobrażeń? W końcu zawsze w myślach można dopisać sobie, jak sami go (czy raczej: się)
w takim kontekście widzimy:


Po latach została mi tylko villanella.
Może i napisana ad hoc i niemądrze,
a może zrozumiałem ją dopiero teraz?

Jesień. Cisza. Samotność, a ta we mnie śpiewa.
Co śpiewa? Że w życiu nie liczą się pieniądze
tylko taka o nas, po prostu: villanella.

Ileż to razy wtedy myślałem: "Cholera,
kocham cię niepotrzebnie! Co noc w wierszach błądzę:
człek młody, głupi, bo lepiej zarabiać teraz

brać z życia co się daje, wino wlewać w trzewia
a na kiedyś zostawić miłość, wiersze, żądze:
niech czeka lepszych czasów Ty i Villanella"

Kto by pomyślał, że będę, jak dziś zalewać
z tego powodu jesień? Że sam siebie sądzę,
bo tak szybko minęło wszystko. Tylko... teraz

jest tym, czego najmniej mi dzisiaj właśnie trzeba;
Gdy mam już pieniądze i zdążyłem sporządnieć,
po latach powraca wtem tamta villanella.
Ach, czemu zrozumiałem ją dopiero teraz?


Boskie Kalosze, nie spodziewałam się takiej odpowiedzi - jestem bardzo uradowana, zaskoczona i podziwiam, że chciało Ci się wkładać tyle pracy - czy mogę Twoją villanelle skopiować i połączyć w parę z moją? Tylko jak ją wtedy podpisać?

Bardzo dziękuję i czekam na odpowiedź

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Myślę, że Twoje zamiłowanie do formy na swoje źródło w muzyce, od której zresztą
tak naprawdę bierze się także poezja jako taka. Dlaczego teksty źle napisane rytmicznie
rażą nasze uszy? Czemu nie piszemy jak leci, tylko żmudnie poprawiamy sylaby
nawet w białych wierszach, czy prozie tak, by wszystko (treść i rytm) grało wreszcie jak trzeba?
U Ciebie na pewno gra :)

Masz rację, nie wyobrażam sobie życia bez muzyki, często jest dla mnie inspiracją do innych działań, jest także obecna w wierszach, chociaż wiem, że mimo największych wysiłków litera nie jest w stanie zastąpić nuty:

Rozdarcie
Mocuję się z myślą wysiłkiem tytanim
próbując ujarzmić emocji dynamit
i nie wiem, czy sił mi na walkę wystarczy
w konwencji, gdzie pióro ze smyczkiem chce tańczyć.

Jak muzykę przenieść zwykłymi słowami?
Świat dźwięków prawdziwie potrafi omamić,
a słowo ubogie niewiele w nim znaczy.
Poeto - nie próbuj - dość było partaczy!

Pozdrawiam ciepło

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • II.
      Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!)

      Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach,
      Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie!
      Rama mnie bach, spodnie w piach,
      Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził!

      Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB,
      Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg…

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub.
      A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób!
      Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha!
      Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha),
      kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub!

      Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić!
      Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić!

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny!
      Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny!

      Wujku Wołodia, d dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, d, dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud,
      Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi!

      Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub!
      Wujku Wołodia, kręć aż po sam....
      Grób!

      III.
      [...]
      „To minie, jak nad Moskwą majowa burza”

      Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa
      Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy,
      Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach!
      Jak korytarze ponure Łubianki,

      Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr,
      Jak niesforna sfora federalnych majorów,
      Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz,
      Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu...

      To na pewno minie,
      Minie jak zły sen!

      Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb,
      Ślady na dłoni rażonej paralizatorem,
      Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora!

      W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los?
      Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko
      Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb...

      Uwierz mi, to też minie!

      Jak swastyka Ruskiego Mira,
      I dym pożarów niesiony przez wiatr,
      Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera,
      I policyjna suka nabita dziećmi po dach!

      I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow,
      Paragraf 228 i kocioł o piątej,
      I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący,
      Gazując kobiety, chłopców i brzdące...

      To wszystko minie jak inne miesiące:
      Jak grudzień, styczeń, luty, maj…
      Minie, bez wątpienia minie!
      Na razie w to im graj
      Ale to ich już ostatnie pląsy!

      Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb,
      Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora,
      Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora!

      Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz!
      Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę;
      Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp,
      A dziś milczy jak grób:
      Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup !
      Wszystko kiedyś minie!

      I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram,
      A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu,
      Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak,
      I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg…

      W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los?
      Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę
      Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd!

      Uwierz mi, to też minie!
      To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie,
      Za godzinę, za chwilę…
      To wszystko minie!

      IV.
      Hm                                            H7
      Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:
                  Em                                  F♯7
      Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,
                 Hm                  A7               G
      Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…
                  Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm
      Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat.

      Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu,
      Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu,
      Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad.
      Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw

      Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść:
      Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu...
      Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest:
      Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu –

      Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu?
      I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?

      Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?
    • @andrew dziękuję serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • podkłada  najlepsze kąski  karmi słowem  obrazami muzyką  wkupia się przymila ale to tylko pozór  chce na własność zawładnąć właściwie nie mną  tylko myśli istnienie    ale  ale jeszcze nie teraz  pewnie uważa mnie za wroga  bo gdybym jej nie znał  ale posmakowałem  i nic  to ją najbardziej boli  myślała że ...    nie trzeba walki  wystarczy nie iść z tłumem  kochać i rozumieć siebie    AI  może tylko ostrzyć apetyt    utrzymuję dystans    6.2026 andrew  Sobota, już weekend   
    • @Poet Ka ... świat kwitnie  nawet gdy ...   i tutaj  szczęścia zaznamy  gdy go kochamy  jak Ci wspaniali  co radość pokazali   gdy ... siebie dajemy  złote ziarna  na ziemi siejemy  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...