Marlett Opublikowano 13 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Przyjąłem do wiadomości. Dziękuję. Pozdrawiam. Już się tak nie dąsaj, Marlett... ; )) H.Lecter! Nie dąsam się.Wyraziłam jedynie swoją opinię. Nie podoba się użycie formy dopełniaczowej. ... i jeszcze jedno oba wersy brzydko się rymują . PozdrawiaM.
H.Lecter Opublikowano 13 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Rozumiem, że to brakuje Ci jednak choć jednego trzeźwego spojrzenia? :) Owszem, zawsze można znaleźć jakieś luki. Tutaj kłócą mi się ze sobą: mgła, szelest sukien i zaprószone oczy. Wiadomo, że mgła oznacza wilgoć, więc prószenie bardziej pasuje do pory suchej. Ale to można jeszcze uznać za przenośnię czegoś, co zostaje w pamięci. Natomiast szelest sukien wskazuje już raczej na coś, co nazywam haiku fotelowym, ponieważ zostało napisane z wyobraźni a nie tego, co faktycznie zachodzi w Przyrodzie. Mgła, mosty, rzeka to wilgoć i szelest gryzie się z nią. Połóżmy gazetę na stole i włączmy nawilżacz powietrza: wkrótce papier przestanie szeleścić. To samo jest z materiałem, toteż prószenie i szelest w pobliżu mgły i wody (rzeki) potwierdzonych rdzą (korozją) piegów jest raczej sztucznym wytworem. Na dodatek mamy ciążenie, które ściąga suknie w dół ;) a pod ciężarem wilgoci trudno mówić o szeleście. Kolejnym słabym punktem wydają się mosty, a nie most. Takie uogólnienie, zamiast skupienia się na konkretnym obrazie. Tym bardziej, że chwilę potem mamy: tutaj, a logiczną opozycją dla mostów byłoby: tam. Pokrótce tego, co wymieniłem, brakuje mi do pełni szczęścia, ale i tak mi się podoba. Jak żona, którą coraz bardziej się ma, z każdym rokiem zapominając właściwie dlaczego? :) Pozdrawiam. Gdybym potrafił dać pełnię szczęścia czytelnikowi, pewnie bym utracił motywację do pisania. A tak, za każdym razem mam nadzieję, że się uda... Skoro się podoba, nie będę sprzeczał się o detale. Spojrzę tylko na tekst z trochę innej strony : - zaprószyć oczy można kolorem, obrazem a to ani mokra, ani sucha pora - szelest sukien i mgła, rzeka, wilgoć. Możemy mieć do czynienia z obrazami nakładającymi się na siebie. Jeden wywołuje drugi - nierzeczywisty a jednak doświadczany - mosty we mgle to nie kreacja fotelowa. To konkretny obraz widziany z konkretnego miejsca na ziemi - nikt/ nic nie ściąga sukien w dół ; ) - tutaj/ tam. Mgła wyjmuje z rzeczywistości pewną autonomiczną przestrzeń, swoiste tutaj. Tam nie istnieje Z żoną, to z doświadczenia, czy tylko słyszałeś... ; )) Dzięki, Boskie.
H.Lecter Opublikowano 13 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Przyjąłem do wiadomości. Dziękuję. Pozdrawiam. Już się tak nie dąsaj, Marlett... ; )) H.Lecter! Nie dąsam się.Wyraziłam jedynie swoją opinię. Nie podoba się użycie formy dopełniaczowej. ... i jeszcze jedno oba wersy brzydko się rymują . PozdrawiaM. W porządku... : ) Formy dopełniaczowe i brzydkie rymy, to dla mnie sprawa trzeciorzędna i mało zajmująca. Najważniejszy jest przekaz , kontakt z czytelnikiem. Nie obchodzą mnie " dobrze wychowane " teksty, które nikogo nie obchodzą... Twoją opinię szanuję ale jak powiedziałem - jedynie przyjmuję do wiadomości. Pozdrawiam.
Boskie Kalosze Opublikowano 13 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Wilgoć :) Chodzi o to, że słowa nie przystają do siebie, nie do końca zazębia się to wszystko. Tak jak mosty - a potem tutaj... czyli gdzie? Jakby było jakimś probelmem zamieć mosty na most. Liczba mnoga w poezji jest słabsza od pojedynczej, bo zbyt ogólnikowa.
H.Lecter Opublikowano 13 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Wilgoć :) Chodzi o to, że słowa nie przystają do siebie, nie do końca zazębia się to wszystko. Tak jak mosty - a potem tutaj... czyli gdzie? Jakby było jakimś probelmem zamieć mosty na most. Liczba mnoga w poezji jest słabsza od pojedynczej, bo zbyt ogólnikowa. Boskie, popytamy kobiet kto/ co ściąga z nich suknie ? ; ) Tutaj/ gdzie ja - zakłada uczestnictwo peela, tam - skazuje na rolę widza. Co do liczby mnogiej w poezji - masz rację, ale nie w tym przypadku ; )) Liczba mnoga i szelest sukien miało nasuwać skojarzenia z tańcem ( cholera, nie wyszło...) To, na razie...
Almare Opublikowano 13 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Wilgoć :) Chodzi o to, że słowa nie przystają do siebie, nie do końca zazębia się to wszystko. Tak jak mosty - a potem tutaj... czyli gdzie? Jakby było jakimś problemem zamieć mosty na most. Liczba mnoga w poezji jest słabsza od pojedynczej, bo zbyt ogólnikowa. Boskie, popytamy kobiet kto/ co ściąga z nich suknie ? ; ) Tutaj/ gdzie ja - zakłada uczestnictwo peela, tam - skazuje na rolę widza. Co do liczby -mnogiej w poezji - masz rację, ale nie w tym przypadku ; )) Liczba mnoga i szelest sukien miało nasuwać skojarzenia z tańcem ( cholera, nie wyszło...) To, na razie... -może...szelest sukien w nutach ale powinien być jeszcze rytm, dopełniający obraz; ale to może być pułapka, bo jak bal to hałas i szelestu nie słychać; suknie z tafty szumią w tańcu. -w tym przypadku szelest- to skradanie...jest cisza i szelest ją przerywa, będąc dźwiękowym podkreślnikiem lub przerywnikiem w wierszu, dopełniającym scenografię. -lubię intymność twoich wierszy.
H.Lecter Opublikowano 13 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Boskie, popytamy kobiet kto/ co ściąga z nich suknie ? ; ) Tutaj/ gdzie ja - zakłada uczestnictwo peela, tam - skazuje na rolę widza. Co do liczby -mnogiej w poezji - masz rację, ale nie w tym przypadku ; )) Liczba mnoga i szelest sukien miało nasuwać skojarzenia z tańcem ( cholera, nie wyszło...) To, na razie... -może...szelest sukien w nutach ale powinien być jeszcze rytm, dopełniający obraz; ale to może być pułapka, bo jak bal to hałas i szelestu nie słychać; suknie z tafty szumią w tańcu. -w tym przypadku szelest- to skradanie...jest cisza i szelest ją przerywa, będąc dźwiękowym podkreślnikiem lub przerywnikiem w wierszu, dopełniającym scenografię. -lubię intymność twoich wierszy. Taniec liści, tańczące kobiety - pod powiekami mgły, nie ma pewności...Tylko szelest jest wspólny. Dzięki, Almare. Pozdrawiam.
jacekdudek Opublikowano 13 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. kiedy mi "tego" Muncha zabrałeś? wyzywam cię na pióra, na pędzle...nie, na pióra, piegi będą celem, nie uciekniesz pod suknię madonny, na moście między jedną a drugą ciszą uklękniesz ranion i klony wyć będą, i ciążenie zwycięży. posprzątam ja wtedy pracownię...
H.Lecter Opublikowano 13 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. kiedy mi "tego" Muncha zabrałeś? wyzywam cię na pióra, na pędzle...nie, na pióra, piegi będą celem, nie uciekniesz pod suknię madonny, na moście między jedną a drugą ciszą uklękniesz ranion i klony wyć będą, i ciążenie zwycięży. posprzątam ja wtedy pracownię... kiedy mi "tego" Muncha zabrałeś? Przy czwartym druidowym, w porze późnych świec... ; ) Mistrzu, jam nie godny potykać się z Tobą, jam proch marny, zaschnięta farba na palecie... Cóż ci biedne klony zawiniły, nieszczęsny ? Suknia madonny, to niebo nademną...jakoś, tak chyba ? Dzięki, Jacku. Kłaniam słowem...
BARBARA_JANAS Opublikowano 13 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. kiedy mi "tego" Muncha zabrałeś? wyzywam cię na pióra, na pędzle...nie, na pióra, piegi będą celem, nie uciekniesz pod suknię madonny, na moście między jedną a drugą ciszą uklękniesz ranion i klony wyć będą, i ciążenie zwycięży. posprzątam ja wtedy pracownię... kiedy mi "tego" Muncha zabrałeś? Przy czwartym druidowym, w porze późnych świec... ; ) Mistrzu, jam nie godny potykać się z Tobą, jam proch marny, zaschnięta farba na palecie... Cóż ci biedne klony zawiniły, nieszczęsny ? Suknia madonny, to niebo nademną...jakoś, tak chyba ? Dzięki, Jacku. Kłaniam słowem... Pod suknią madonny to musi być niebo!... a i tekst niczego sobie Pozdrawiam
Messalin_Nagietka Opublikowano 13 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 portret jak się patrzy ale brak w nim oddechu MN
Bernadetta1 Opublikowano 13 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 no cóż:)...mnie te mosty przeskakujące rzekę bardzo przekonały:)...dałabym dużego plusa gdybym mogła rzecz jasna:)..pozdrawiam ciepło:0 Bernadetta
Espena_Sway Opublikowano 13 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 dwa pierwsze wersy proszą się o amputację, takie wprowadzenie psuje caŁy, dobry wiersz. lubię malarskie inspiracje, tutaj również bez dwóch jest interesująco. pozdrawiam Karolcia :)
H.Lecter Opublikowano 14 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. kiedy mi "tego" Muncha zabrałeś? Przy czwartym druidowym, w porze późnych świec... ; ) Mistrzu, jam nie godny potykać się z Tobą, jam proch marny, zaschnięta farba na palecie... Cóż ci biedne klony zawiniły, nieszczęsny ? Suknia madonny, to niebo nademną...jakoś, tak chyba ? Dzięki, Jacku. Kłaniam słowem... Pod suknią madonny to musi być niebo!... a i tekst niczego sobie Pozdrawiam Nie potwierdzam, nie zaprzeczam... ; )) Dzięki, Basiu. Pozdrawiam.
H.Lecter Opublikowano 14 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. brak w nim oddechu To przez palenie, Messa... ; )) Dzięki. Pozdrawiam.
H.Lecter Opublikowano 14 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Mosty, jak to mosty - bardzo rozbrykane... : )) Dzięki, Bernadetto. Pozdrawiam.
H.Lecter Opublikowano 14 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dwa pierwsze wersy, rzeczywiście brzmią trochę inaczej ( początkowo były oddzielone od reszty ) ale są mi potrzebne. Jak na upartego osła przystało, zostawię tak jak jest : ) Dzięki, Karolciu. Pozdrawiam - Piotr.
Ewa_K. Opublikowano 14 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 14 Października 2008 Cierpliwość ciążenia lub bezsenność opadania. Albo jedno albo drugie. Razem brzmi nieładnie. Uwierz Piotr.
H.Lecter Opublikowano 14 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Października 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Tak się poddać bez walki ? To nie po Lecterowemu ; ) Potarguję się trochę, Ewo : ) Jeżeli uznasz, że wiersz bez cierpliwości ciążenia jest genialny (!), to ją wywalę. Jeżeli nie, to po co ? Jest prawie dobry a będzie trochę lepszy, niż prawie dobry...no, nie wiem ? : )
adolf Opublikowano 14 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 14 Października 2008 dziś nie mam czasu, wpadnę, może w sobotę to napiszę więcej... jako, że jestem wielkim zowlennikiem plstycznych opisów i metafor... obrazowania, powiem ci jedno tam gdzie mosty cicho przeskakują rzekę cąły wiersz mógłby nie istnieć (żartuję ;p) ale ta metafora jest boska.... 100% uplstycznienia gratuluję stawiam plusa za nią... nawet to zazdroszcze, że sam jej nie odkrłem, a w sobotę, albo wcześniej wpadnę jweszcze pozdr.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się