Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 57
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ładne. Tytuł i suknie nawiązują do jakiegoś obrazu. Może nawet Muncha bo zdaje się,
że już o nim pisałeś, a może mi się wydaje (to z Dariusza :)).
Tam też jest coś z opadania, może nie bezpośrednio, ale można to wywnioskować
bo kobiety wypatrują w dół z mostu, jakby coś im spadło do wody. Jest też, chyba klon
i na pewno rdzawość wody, brzegu i samego mostu, a niebo wygląda tak,
jakby sunęła po nim mgła a nie chmury.
Puenta... też mi się wydaje, jakbym sam to namalował. A przynajmniej był w takim samym miejscu.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ładne. Tytuł i suknie nawiązują do jakiegoś obrazu. Może nawet Muncha bo zdaje się,
że już o nim pisałeś, a może mi się wydaje (to z Dariusza :)).
Tam też jest coś z opadania, może nie bezpośrednio, ale można to wywnioskować
bo kobiety wypatrują w dół z mostu, jakby coś im spadło do wody. Jest też, chyba klon
i na pewno rdzawość wody, brzegu i samego mostu, a niebo wygląda tak,
jakby sunęła po nim mgła a nie chmury.
Puenta... też mi się wydaje, jakbym sam to namalował. A przynajmniej był w takim samym miejscu.
Pozdrawiam.

Boskie, chyba pierwszy raz nie marudzisz ; )
Ładnie namalowałeś, ja tylko użyczyłem pracowni...
Dzięki. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zastanawia mnie tytuł - jaka to pracownia i czyj portret. Fajne to.
Widzę tu spowolnienie ruchu, ale nie zatrzymanie - jak to się dzieje na obrazie. Może obraz dopiero powstaje.
Przyznam, że nie do końca łapię klimat, jakbym się znalazła w cudzym śnie.
Jeżeli mozesz - daj namiar na ten obraz, potem tu zajrzę. Z góry dziękuję.
:-)

Opublikowano

To jest znakomite - to malowanie słowami, klimat obrazu, XIX -wieczne kobiety (bo czyż teraz suknie szeleszczą ?) i na końcu ja, która to czytam, oglądam, słyszę - wszystko przyjmuję za własne, jestem w środku, a jednak na zewnątrz. Fanaberka pyta o tytuł obrazu - może jeszcze nie nazwany? pozdrawiam:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To nie jest zwykła pracownia. To pracownia, która się " dzieje ". A portret...nie tyle malowany, co odnajdywany, wykradany z czasu. Przepraszam, tylko tyle.
Dzięki, Fan. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Okej, jestem pod wrażeniem tej przenośni.

No to teraz moja długo oczekiwana przez ciebie "interpretacja", he, he. Króciutko, bo taki sam ze mnie znawca poezji jak gwiazda rocka.

Dwa pierwsze wersy mówią o jesieni, a konkretnie: o oblatywaniu liści. Ziemia "była" cierpliwa i czekała spokojnie od wiosny, przez lato, aż doczekała się spadania liści ("bezsenność spadania": liście odrywają się od drzewa dniem i nocą). Peel stoi pod klonem, albo gdzieś w jego pobliżu, stąd: "zaprószyłem oczy klonem" (naprawdę: liśćmi klona). Kolejny wers: "Na skórze mgły": mgła zawsze wydaje się tworzyć ścianę, za którą świat jest niepostrzegalny. Peelowi ta "ściana" skojarzyła się z ogromnym cielskiem jakiegoś stworzenia (stąd ta skóra). Tu następuje personifikacja mgły. "Rdzawe piegi" to efekt tańca tuż przed oczyma spadających liści. "Szelest sukien": a w zasadzie to szelest zrzuconych sukien, czyli szelest opadniętych już liści, które kiedyś okrywały gałęzie jak suknie. "Suknie" te są przenoszone w stronę mostów.
W zasadzie już wytłumaczyłeś mi, o co chodzi z tymi mostami. Dodam tylko, że mosty znajdują się w bliskiej odległości, bo inaczej nie byłyby widzialne przez mgłę, no i za daleko byłoby to dla liści.

"nic tutaj nie jest twoje/ a przecież to ty": peel zwraca się z wyrzutem do mgły (słyszałem, jak parsknąłeś śmiechem, Lecter!). Byłby to ciąg dalszy personifikacji mgły. Ruchoma mgła jako wielkie zwierzę, którego "ciało" wciska się wszędzie, którego rozmiary są potężne, które maszeruje i które odejdzie, niczego nie zabierając ze sobą.
"przecież to właśnie ty, potężna, wszechobecna mgło, jakże więc nic stąd nie należy do ciebie?!".

Przyznaję: kiepska to interpretacja, mnóstwo chaosu, ale chciałem się spróbować. A poza tym w takiej formie to kupuję. Bardzo mi się podoba ten wiersz.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Okej, jestem pod wrażeniem tej przenośni.

No to teraz moja długo oczekiwana przez ciebie "interpretacja", he, he. Króciutko, bo taki sam ze mnie znawca poezji jak gwiazda rocka.

Dwa pierwsze wersy mówią o jesieni, a konkretnie: o oblatywaniu liści. Ziemia "była" cierpliwa i czekała spokojnie od wiosny, przez lato, aż doczekała się spadania liści ("bezsenność spadania": liście odrywają się od drzewa dniem i nocą). Peel stoi pod klonem, albo gdzieś w jego pobliżu, stąd: "zaprószyłem oczy klonem" (naprawdę: liśćmi klona). Kolejny wers: "Na skórze mgły": mgła zawsze wydaje się tworzyć ścianę, za którą świat jest niepostrzegalny. Peelowi ta "ściana" skojarzyła się z ogromnym cielskiem jakiegoś stworzenia (stąd ta skóra). Tu następuje personifikacja mgły. "Rdzawe piegi" to efekt tańca tuż przed oczyma spadających liści. "Szelest sukien": a w zasadzie to szelest zrzuconych sukien, czyli szelest opadniętych już liści, które kiedyś okrywały gałęzie jak suknie. "Suknie" te są przenoszone w stronę mostów.
W zasadzie już wytłumaczyłeś mi, o co chodzi z tymi mostami. Dodam tylko, że mosty znajdują się w bliskiej odległości, bo inaczej nie byłyby widzialne przez mgłę, no i za daleko byłoby to dla liści.

"nic tutaj nie jest twoje/ a przecież to ty": peel zwraca się z wyrzutem do mgły (słyszałem, jak parsknąłeś śmiechem, Lecter!). Byłby to ciąg dalszy personifikacji mgły. Ruchoma mgła jako wielkie zwierzę, którego "ciało" wciska się wszędzie, którego rozmiary są potężne, które maszeruje i które odejdzie, niczego nie zabierając ze sobą.
"przecież to właśnie ty, potężna, wszechobecna mgło, jakże więc nic stąd nie należy do ciebie?!".

Przyznaję: kiepska to interpretacja, mnóstwo chaosu, ale chciałem się spróbować. A poza tym w takiej formie to kupuję. Bardzo mi się podoba ten wiersz.

To wielka przyjemność i satysfakcja dla autora, przejrzeć się w tak starannej i wnikliwej interpretacji. I w zasadzie nic tu ująć a dodać, może tylko tyle, że przez mgłę prześwituje sylwetka kobiety ( a może to tylko złudzenie...sam już nie wiem ).
Dzięki wielkie, amerrozzo. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Rozumiem, że to brakuje Ci jednak choć jednego trzeźwego spojrzenia? :)
Owszem, zawsze można znaleźć jakieś luki. Tutaj kłócą mi się ze sobą:
mgła, szelest sukien i zaprószone oczy. Wiadomo, że mgła oznacza wilgoć,
więc prószenie bardziej pasuje do pory suchej. Ale to można jeszcze uznać
za przenośnię czegoś, co zostaje w pamięci. Natomiast szelest sukien wskazuje
już raczej na coś, co nazywam haiku fotelowym, ponieważ zostało napisane z wyobraźni
a nie tego, co faktycznie zachodzi w Przyrodzie. Mgła, mosty, rzeka to wilgoć
i szelest gryzie się z nią. Połóżmy gazetę na stole i włączmy nawilżacz powietrza:
wkrótce papier przestanie szeleścić. To samo jest z materiałem, toteż prószenie
i szelest w pobliżu mgły i wody (rzeki) potwierdzonych rdzą (korozją) piegów
jest raczej sztucznym wytworem. Na dodatek mamy ciążenie, które ściąga suknie
w dół ;) a pod ciężarem wilgoci trudno mówić o szeleście.
Kolejnym słabym punktem wydają się mosty, a nie most. Takie uogólnienie,
zamiast skupienia się na konkretnym obrazie. Tym bardziej, że chwilę potem
mamy: tutaj, a logiczną opozycją dla mostów byłoby: tam.

Pokrótce tego, co wymieniłem, brakuje mi do pełni szczęścia,
ale i tak mi się podoba. Jak żona, którą coraz bardziej się ma,
z każdym rokiem zapominając właściwie dlaczego? :)
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka ... wczoraj  nawet gdy bywało potargane  bez makijażu  czasami dokuczało dziś   dziś gdy w sercu miłość    nostalgia pokazuje  w pełnym świetle  na scenie    wszyscy boją brawo ... Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia   
    • obojętnie czy będę obojętny? przechodzę obok ciebie mówisz czuję wyczuwam jakbyś mówiła mam cię sztuka jest czasem więc płynie złapałaś wodę która wbrew grawitacji prawom fizyki albo rozpuści lub wyparuje albo wsiąknie złap teraz powietrze głęboko odetchnij co teraz czujesz pustkę wypełnię lodem lawą lub orzeźwieniem powiedz tylko a odświeżacz zawieszę przy tobie  
    • bardzo, jestem za, każda wypowiedź w sztuce ma źródło choćby nienawiść, wbrew pozorom sztuka przez odpychanie ma swoich zwolenników, ogólnie dobrze, a nawet bardzo bo uczy jak napisać powiedzieć dosadnie mam dość, jak odtrącać i przetrącać kark miłości aby ta nie odrodziła się w nienawiść - brawo
    • @Berenika97Cóżeś Pani uczyniła, klawiatura mi spłonęła, jak coś więcej tu napiszę?, pozostało lapidarne tu zamilczę :))))) A poważniej, uwielbiam te przegadywanki z tobą :)
    • Possibilities I prefer the movies. I prefer cats. I prefer oak trees along the Warta. I prefer Dickens. To Dostoevsky. I prefer myself liking people to loving humanity. I prefer to have  needle and thread at hand just in case... I prefer the color green. I prefer not to claim that reason is always to blame. I prefer the odd men out. I prefer to leave ahead of time. I prefer to talk to doctors about  something entirely else. I prefer old grainy photographs. I prefer the absurd of writing poetry to that  of not writing at all. I prefer to celebrate love's odd anniversaries  rather than  those of every day. I prefer moralists who promise nothing at all. I prefer cunning kindness to the overly credulous kind.  I prefer life in plain clothes. I prefer countries conquered   to the conquering ones. I prefer to have doubts.  I prefer the hell of chaos  to that of orderliness  I prefer the Brothers Grimm tales  to the newspaper's front page. I prefer leaves without flowers  to flowers without leaves. I prefer dogs with unclipped tails. I prefer light-colored eyes,  because mine are dark. I prefer the hind. I prefer many things I haven't mentioned here, to many also not. I prefer zeros at free range to those lined up in a stat. I prefer insect time to the time of the stars. I prefer to touch wood. I prefer not to ask  how much longer or when. I prefer to take into account  the very chance  that being  has its own raison d'être     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...