Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Prawda. Ja już całą tę płytę mam osłuchaną do granic i ciągle ją wielbię. Świetna muzyka, świetne teksty (tylko trzeba do nich odpowiednio podejść), świetny sam Czesław i jego podejście do tego, co robi. Kawał dobrej poezji śpiewanej. Tak, tak, poezji. Specyficznej, co prawda, ale jednak. A jednocześnie świetny (jak twierdzi sam Mozil) pop. Pop na poziomie, czego dawno chyba nie uświadczyłem.

Opublikowano

Słuchałem jej poprzedniej płyty, ale promocja "marii Awarii" skutecznie mnie do niej zniechęciła. Opowiadanie o włosach łonowych w wywiadach znaczy dla mnie tyle, że ktoś nie ma nic do zaoferowania i musi szokować, żeby zostać dostrzeżonym.

Opublikowano

Zaraz, zaraz Maria Peszek to nie różowa Doda, warto chyba posłuchać najpierw jej nowej płyty bo jest tego warta a nie oceniać ją po wywiadach w kolorowej prasie. Inna też sprawa, że nie widzę nic strasznego w jej swego rodzaju ekstrawagancji, która tak naprawdę jest bardziej robiona dla fanu i w celu wyśmiania pewnych naszych przywar niż ma naprawdę coś wspólnego z jej prawdziwym ja

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Człowieku, to nawet budujące, że znajdą się i tacy Polacy, co za Marią Peszek szaleją.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



że niby w agrafce?:)
w sumie chciałam go zobaczyć na żywo. tak z ciekawości. płyta jest spoko, ale chyba tylko na chwilę.
zdecydowanie świetlikom nie dorasta.

pozdr.a
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ciekawe pytanie...zobaczymy. Czy jest to artysta, który będzie nas zaskakiwał czymś nowym ( może nowy Marek Grechuta?), czy też po prostu zejdzie z niego szybko powietrze i będzie grywał na jarmarkach. Co do Marysi...myślę, że z czasem ludziom znudzą się członki i włosy łonowe i zostanie jej....bieg na golasa, w biały dzień przez Marszałkowską. Płyty będą dobrze szły....na muzykalność z jej strony raczej nie ma co liczyć. :)
Opublikowano

mi się zdaje że tutaj, jak i w różnych innych miejscach, zagubiło się takie pojęcie, jak kreacja artystyczna. Kiedy artysta chce opowiedzieć o określonych rzeczach, swoich przeżyciach lub obserwacjach, musi przyjąć jakiś konkretny punkt widzenia. Musi się prawie stać tą osobą, żeby być wiarygodnym. Można kroić penisa (jak maria peszek zrobiła u wojewódzkiego) i nie być zażenowanym - a to najlepsza rękojmia tego, że płyta, choć kontrowersyjna, nie jest sztucznym tworem, ale wypływa ze świadomości artystycznej Marii Peszek, jako artystki. A ona właśnie ten swój fragment zdecydowała się pokazać. I to, że większość o tym nie mówi, nie oznacza jeszcze, że jest to temat, którego nie należy poruszać.

Oczywiście, jeżeli kogoś można porównać ze Świetlickim, to o wiele bardziej Peszek niż Tego Tam Czesława. On jest tworem złożonym specjalnie pod publiczkę, sztucznym aż czuć na odległość. Ale skoro takim się chciał pokazać to jego sprawa, mnie nie przekonuje.

  • 3 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • nieistotne czy to mieszkanie w bloku willa z egzotycznym ogrodem jurta igloo wiejska chatka otoczona malwami   może być z cegieł desek lodu skór rozpiętych na drewnianych palach tęcz w kroplach rosy odbijających jutrzenkę   solidnie wymurowany od fundamentów po dach albo unoszący się na wodzie z sennymi łodziami wykopany w ziemi nieruchomy na śnieżnych polach przeniesiony na niebo między gwiazdy   nie ma znaczenia rzeczywistość i budulec czasem jest jedynie napisany w wierszu zapamiętany z baśni noszony na dnie serca codziennie wymyślany od nowa a czasem mocno wrośnięty w ziemię rodzinną   rozmawiamy w nim przytulamy się modlimy pieczemy chleb głaszczemy kota lub psa usypiamy w kolebkach naszych wewnętrznych wszechświatów   lecz najważniejsze że to  nie tylko przestrzeń na spokojny głęboki oddech który nie męczy się bliskością   ale także miejsce gdzie zawsze wolno płakać bez obaw przed ucieczką i wszystkimi rodzajami samotności   wtedy dopiero jest naprawdę bezpieczny      
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Simon Tracy Simonie, zgadzam się z @Berenika97,że jesteś mistrzem tego mrocznego gatunku literackiego. Pozdrawiam!
    • Prostokątna twarz parapetu. Bęc. Prosto w nos. Pierwsza szkicuje cząstkę wziętych przestworzy.    Bęc. Druga prosto w rdzawe oko.     Trzecia. Bęc. W zaschniętą kupę po gołębiu.    Nagle tysiące w powtórzeniach. Każda gdzie indziej siada.    Kap. Kap. Coraz szybciej i więcej.    Mini fontanny, spływają poza krawędź. Werble bębniące kawałkami chmur. Tylko sisiolków z blachy nie ugnieciono.   Na szybie strumienie chaosu.     Wiją się na zamazanym prześwicie, niczym wnętrze żywego stworzenia.    Każda żyłka z bąbelkiem na szpicy.    Tylko krew przezroczysta, i prochy z kości rozmyte.    Arterie drgające. Wilgotne pulsacyjki. Bez drogowskazów. W rytm stukania o metalową połać.    Puk. Puk.     Coraz głośniejszy i szybszy wododzirej. Pociesznie rozbryzguje. Jakby w każdej kropli, dziecko roześmiane biegało.    Za taflą rozmazane kształty światłowodów, zamglone całunem wykręcanej chmury.    Okalają wszystko. Zniekształcają obrazy. Spływają krawędzie parodią przezroczystości. Liście chłoną wodę. Na krótko. Za chwilę inna.    Kap. Kap. Stuk puk. W plumplane kółka okrągłych fal zabawa. O kształtach niewyraźnych.   A tam strumyczki, niczym foliowe węże, z powtarzalną falą grzbietową.    W kałużach zatopione światy, rozjeżdżane kołami samochodów.    Rzucane na boki, w radykalnym wytryśnięciu, na przemoczonych pieszych.    Przylepione zebry, nie mogą się schować. Nie dosyć że mokną, to jeszcze przygniatane pospieszną cywilizacją.    Różnorodne wodospady, szumią deszczoświatem, A każdy w innym, zamgleniu widoczny.    Szara płynność, nasączona migoczącym lśnieniem kostek brukowych, przytula światłem niechciane odbicia.     I cholera wie, gdzie woda w końcu spłynie.
    • @GosławaWspaniały wiersz, w którym każda metafora świeci niezwykłym blaskiem. Ten świat jest trochę zbyt mocno wystylizowany, ale umiejętne posługiwanie się potencjałem języka, że się tak kolokwialnie wyrażę, 'robi robotę', przede wszystkim poprzez wykreowanie gęstego, kleistego nastroju, idealnie współgrającego z emocjonalnością obrazów. ;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Ta faza miłości jest najtrudniejsza do osiągnięcia, gdy dopamina już nie musuje w głowie i trzeba bliskość zbudować na innych podstawach, bardziej namacalnych i solidnych - szukać innej chemii, która utrwali związek.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...