Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@iwonaroma

 

drabina to tylko pozór osi świata .

 

a góra i dół to ta sama tęsknota za wolnością człowiek. .

 

 

 

jest tu pytanie o cięzar własnego istnienia.

 

 

piękne masz  filozoficzne dotknięcie pionu i poziomu ludzkiego losu które zamiast krzyku wybiera madre milczenie.

 

to bardzo dojrzały wiersz.

 

tak, świetny!!!

 

Opublikowano

@iwonaroma

 

Mocny, egzystencjalny tekst. Ta metafora drabiny idealnie oddaje naszą ciągłą szamotaninę. Szczególnie porusza ta bezwzględność dolnego szczebelka - brak pytań, samotność i konieczność zaczynania od nowa. Zmusza do zatrzymania się. Świetne! 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@iwonaroma... Migrena dobrze to określił... tych pytań jest pewnie więcej niż jedno.

 

Iwona.. bez urazy, powtórkę.. ostatnim.. można by wyciąć, tym bardziej, że mowa o pierwszym szczebelku, w domyśle dolnym.  Słowo.. owszem.. niekoniecznie dla mnie, przy celnym zakończeniu. Zacytowana strofka prawdziwa 'do bólu'. Ostatnie trzy wersy, pomijam.

Pozdrawiam.

 

 

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

@viola arvensis :) Miło 

Dziękuję, również ciepło pozdrawiam:)

 

 

 

@Berenika97 Fakt, szamoczemy się. Już zdaje się jesteśmy na górze, a tu ... spadek (samopoczucia, zdrowia, okoliczności życiowych etc.) Nic to, trzeba znów do Góry:)

Dziękuję 

 

 

 

@Nata_Kruk No nie, ostatni musi być, bo dolny szczebelek to też np.drugi, trzeci od dołu, a przecież chodzi tylko o ostatni. Mnie powtórzenia nie przeszkadzają, jak również słowo 'owszem' - które dodaje trochę sarkazmu co akurat niekiedy lubię. Natomiast rzeczywiście końcówka może nie za bardzo, lecz Violi Arvensis się podobała to już tak zostawię. Dzięki za uwagi i pomyślunek nad tekstem oraz za serduszko (mimo wszystko:))

Również pozdrowienia 

 

 

 

 

 

@Annna2 :) To prawda, odważni ciągną resztę. Oczywiście, nie chodzi o głupią brawurę, lecz odwagę przekraczania 

Dziękuję:)

 

 

Opublikowano

Fajne jest to, że ten wiersz nie próbuje być na siłę mądry, a i tak zostawia człowieka z czymś ciężkim w głowie. Te dwa ‘szczebelki’ naprawdę dobrze działają jako obraz.
A końcówka brzmi jak moment, kiedy ktoś już nawet nie chce się kłócić z losem, tylko siada i pyta: dobra, ale serio - po co?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

@Czarek Płatak No tak, bunt w pewnych sprawach jest zasadny, potrzebny. Coś tam urodzi, coś się zmieni.

Lecz bunt w sprawach ostatecznych jest po prostu bez sensu. Lepiej się rozluźnić :)

(To nie żart, autentycznie ponoć łatwiej jest odchodzić gdy jest się rozluźnionym a nie spiętym).

Dzięki :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...