Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czemu ty biedronko
do góry nogami
chcesz się pozachwycać
nieba obłokami

czemu ty nie tylko
po kawałek chleba
czy do pełni szczęścia
nieba ci potrzeba

czy i ja też muszę
zawisnąć nieważko
by ze smakiem schrupać
swego życia ciastko

może prócz słodyczy
pragnę duszy drżenia
wejdę ja, biedronko,
pod prąd do strumienia

Opublikowano

czemu biedronko z nogami do góry
chcesz się pozachwycać nieba obłokami

czemu nie sięgasz po chleba kawałek
czy do pełni szczęścia nieba ci potrzeba

czy ja też muszę usiąść w nieważkości
by ze smakiem schrupać życia mego ciastko

oprócz słodyczy duszy drżenia pragnę
wejdę ja biedronko pod prąd do strumienia

Z "jasnogórskich" rymów tyle dało się wykrzesać w innym zapisie. Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



mój dobry panie
o przerabianiu całych utworów mam niestety odmienne zdanie i powiem wprost ... krytyczne
a co do tej kruszynki
wiem, że "częstochowskie"
ale czy słyszał Pan o malarzach prymitywistach
u nich zachwyt naturą ważniejszy od formy
powiem więcej
to forma ma się ukorzyć przed treścią
ma pokazać zwykłe uczucie, zachwyt nad naturą tak ludzką, jak i wokolną
a po drodze coś, jak na tacy podać ... zadumę, reflekcję, myśl
niekiedy warto uciec od złożoności formy
to żadna sztuka nasączyć treść obrazami, dźwiekami, zawiłościami asocjacji
ot...robimy rozsypankę i wydziwiamy nad słów układem, nad pomieszaniem z poplątaniem
nie bronię "częstochowskich"
ale chciałam coś nimi zapodać, lekką formę z niekoniecznie lekką treścią
może nie wyszło
to już inna bajka
ale myśl nie byla aż tak trudna w odczytaniu
a przerabianie obcych utworów, to jednak barbarzyństwo:)

dziekuję wszystkim za chwilę poświęconą, za słowa

pozdrawiam
seweryna
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



mój dobry panie
o przerabianiu całych utworów mam niestety odmienne zdanie i powiem wprost ... krytyczne
a co do tej kruszynki
wiem, że "częstochowskie"
ale czy słyszał Pan o malarzach prymitywistach
u nich zachwyt naturą ważniejszy od formy
powiem więcej
to forma ma się ukorzyć przed treścią
ma pokazać zwykłe uczucie, zachwyt nad naturą tak ludzką, jak i wokolną
a po drodze coś, jak na tacy podać ... zadumę, reflekcję, myśl
niekiedy warto uciec od złożoności formy
to żadna sztuka nasączyć treść obrazami, dźwiekami, zawiłościami asocjacji
ot...robimy rozsypankę i wydziwiamy nad słów układem, nad pomieszaniem z poplątaniem
nie bronię "częstochowskich"
ale chciałam coś nimi zapodać, lekką formę z niekoniecznie lekką treścią
może nie wyszło
to już inna bajka
ale myśl nie byla aż tak trudna w odczytaniu
a przerabianie obcych utworów, to jednak barbarzyństwo:)

dziekuję wszystkim za chwilę poświęconą, za słowa

pozdrawiam
seweryna
Mam diametralnie odmienne zdanie na temat pisania. Nie jestem "barbarzyńcą słowa". Niech się nadal Pani sobą zachwyca. Pozdrawiam i życzę sukcesów.
Opublikowano

Panie Eugeniuszu ... jeśli mogę tak poufale
myślę, że odrębność zdań nie dyskwalifikuje, ale jedynie wzbogaca
umieszczam jakieś tam strofki na tym portalu od lat
mam różniste "twory"
i mam obsolutną świadomość swoich ułomności
przyjmuję do wiadomości ostrą krytykę
z pewnością ma pan swoją racje, a ja jakąś tam swoją
ale ogromnie się cieszę, że jedno, co nas łączy...to umiłowanie pisania słów pachnących tajemnicą i radościa borykania się z nimi

pozdrawiam zatem serdecznie
seweryna

  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

Piękna i mądra ta biedronka...

A każda jej kropka to życiowe doświadczenie.
A w prostocie Twego pisania zawsze jest zawarta myśl, która zrozumiana jest wtajemniczonym.
A oni choć po jednym siwym włosie....

POzdrawiam
Irena

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Alicja_Wysocka tak  :)   Moje opowiadania mają to do siebie, że szybko się kończą. Myślę, że to głównie przez nieufność do zakończeń z puentą i duszę miniaturzysty :^⁠)   Dziękuję za czytanie!  
    • @MIROSŁAW C. Witam na starociach i dziękuję za odwiedziny :)
    • Nasz dom był po prostu ruiną. Ale nie taką, której gruzy porasta roślinność i która niesie jeszcze echo dostojeństwa. Nie, to była ruina nie dająca się zdmuchnąć, ruina, której żadna cegła nawet nie skruszała. Stała w pobliżu bagna, rzeki i łąki — gdzie niebo tak zwalało się człowiekowi na głowę, że musiał je podtrzymywać. A jak się wówczas prężyły muskuły, jak łzy kapały z oczu! Kiedy niebo nareszcie odpoczęło, człowiek kładł się na trawę i raz jeszcze płakał ze śmiechu.    Pewnego dnia zapomniałem, że chcę iść na łąkę. Zupełnie wyleciało mi to z głowy.                                               * * *        — Wyrósł jak na drożdżach.      — Imponujące.     — Kiedy tak wyrósł?    — Musiało to być przedwczoraj?     Obszedłem dom dokoła i raz jeszcze spojrzałem na jegomościa w kraciastej kamizelce i okularach na bulwiastym nosie.    — Nie, nie przedwczoraj — rzekłem. — Przed godziną ten dom był ru... Był, cóż, zwyczajnych rozmiarów.    — Nie może być!    — Kim pan jest, jeśli mogę wiedzieć...?    — Architektem.    — Ach.    — Pańska mamusia jest w domu. — Poklepał mnie po plecach i lekko pchnął ku drzwiom.    Wnętrze domu również było odmienione.  Wszędzie walały się — rzecz jasna — śmieci, ale spomiędzy tych smrodliwych stert wystawał gdzie niegdzie rożek aksamitnej sofy albo odbijała światło srebrna papierośnica.    Matka leżała na szezlongu przy szafie grającej, wyciągnięta jak rzęsa. Na jej wychudłej twarzy majaczył uśmiech.    — A kiedy to mamusia się tak urządziła?    Otworzyła oczy tak nagle, że aż się wystraszyłem.    — O! jesteś. Każ Eulali przynieść mi kawę.    — Zatrudnia mamusia służbę...?    Łypnęła na mnie, podniosła się i zniknęła w progu. Delikatnie wziąłem w palce dwa eklerki z tacy przy szezlongu i wróciłem na zewnątrz.    Architekt nie stał już przed domem, zapatrzony w któreś z okien; teraz mierzył cyrklem okrągłe zielone kamyki w dolnej części fasady. Na mój widok okręcił cyrkiel i schował go do kieszonki kamizelki.     Poczęstowałem go eklerkiem.    — Co powiedziała? — zagaił, puszczając mi oko.    Zacytowałem matkę słowo w słowo.   — No tak — pokiwał głową architekt. — Wyśmienite są te eklerki. Gdzie takie robią? — zastanawiał się z cyrklem w ręku.                
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...