Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

znam taką zabawę
służy do wirowania w głowach
i to wszystko dasz wiarę?

ktoś dziwny i nieprzystający
mógłby to nieopatrznie nazwać
miłością na którą nikt nie liczy
nikt z tu obecnych

jeśli już

ta nieopatrzna miłość jest jaszczurką
ona robi wszystko wiedziona instynktem
wiesz taka śliska i ruchliwa
i ma rozdwojony język

czasem bywa tak
że plan się zmienia
komuś zdarza się traktować
akt jak normatywny

nie mnie
ja mogę co najwyżej
zwiększyć ostrość

Opublikowano

Zacznę od interpretacji na chłodno.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


* Mamy tu do czynienia z przerzutnią, i.e. wyłamaniem się z typowego dla reszty utworu zapisu: 1 wers - 1 zdanie (ew. równoważnik lub część zdania złożonego). Służy to chyba podkreśleniu wagi słowa "miłość" - o niej przecież jest wiersz... Chyba, że się mylę ;)

**[urzeczony] "akt" - tu oczywiście: stosunk płciowy (celowo używam tak suchego określenia, bo i tak go traktuje podmiot liryczny).

"akt normatywny" - źródło prawa; źródło praw i obowiązków, jakim jest dla owych "dziwnych i nieprzystających" akt (w znaczeniu jednego wyrazu).

Zachwyt mój wynika z tego, jak suchy termin nawet z takiej dziedziny jak prawo może znaleźć sobie miejsce w utworze poetyckim. Gratuluję, ja bym chyba na coś podobnego nie wpadł; może dlatego, że prawem zajmuję się na codzień ;) [/urzeczony]

Podsumowując interpretację: podmiot liryczny jest młodym człowiekiem. Wskazują na to zarówno sposób wysławiania się, jak i fakt, że najwyraźniej dopiero co dowiedział się co nieco o dorosłym życiu ;p Ów młody człowiek widzi w "tym" wspaniałą zabawę, źródło mocnych wrażeń. Co więcej, za "dziwnych" ma wszystkich tych, którzy widzą w akcie miłosnym (przepraszam, podmiocie, ja też należę do tych dziwnych :D) coś więcej. Uważa, że ta ich "miłość" jest ślepym podążaniem za instynktami. On ocenia życie chłodno i nie daje się zwieść dziwnemu uczuciu, które w jego przekonaniu tylko zwodzi na manowce (rozdwojony język -> wąż -> zakłamanie, podstep, zło - ten wers też mie urzekł ;) gratuluje pomysłu).

Podmiot liryczny jest dumny z powyższych odkryć (chwali się nimi komuś, może przyjacielowi, obaśniając porzy okazji "pułapki" związane z seksem. Ma się za "oświeconego" (owo dumnie: "nie mnie" - w tym miejscu niemal widze jego mine i wypiętą pierś ;)) i nie dopuszcza myśli, że ci "dziwni" mogą mieć w jakimkolwiek stopniu rację.

Owa uwydatniona duma, wydaje mi się, znamionuje ironiczne nastawienie Autora do podmiotu lirycznego. Tym samym wiersz staje sie dla mnie próbą pokazania niezgody Autora z przedstawioną posatwą życiową wielu młodych ludzi. Dzięki, mości Żubrze, wiersz niezmiernie mi się podoba; dam plusa, a nawet dwa.

Od strony technicznej: wyrzuciłbym jedyny znak zapytania - jest moim zdaniem niepotrzebny. Retoryczne pytanie jest na tyle popularne, że każdy czytelnik sam go sobie tam wstawi. A jak nie... to tym lepiej, bo wiersz będzie bardziej wieloznaczny ;) Gratuluję dobrego utworu.

Pozdrawiam,
Drax
Opublikowano

@lubię latawce
Nie martw się, to ja jestem zgryźliwy ostatnio:P
Pozdro, uszy do góry

@Drax

Twoja interpretacja po części bardzo zbieżna z moim zamierzeniem, po części niekoniecznie. Nie zgodzę się tylko z tym fragmentem:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Najbardziej nasze interpretacje zbiegają się jeśli chodzi o ogólną sytuację, mniej w kwestii charakterystyki peela, ale cóż, treść wiersza jest podobno pośrodku.

Nad znakiem zapytania myślę i nie mogę się zdecydować.

Dzięki za interpretację, cieszę się, że wiersz przypadł do gustu.
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ha, może to dlatego, że ja do takiego podmiotu lirycznego byłbym negetywnie nastawiony. Przelałem tym samym własne poglądy na Autora i zobaczyłem w wierszu bardziej to, co chciałem zobaczyć, niż to, co tam faktycznie było. ;)

Pozdrawiam,
Drax
Opublikowano
znam taką zabawę
służy do wirowania
w głowach i to wszystko
dasz wiarę

ktoś nieprzystający mógłby
nieopatrznie nazwać to miłością
liczyć choć nikt nie liczy
nikt z tu obecnych

jeśli już

ona jest jaszczurką
wiedzioną instynktem
śliska i ruchliwa ma rozdwojony
język

czasem bywa że plan się zmienia
zdarza się traktować
akt jak normatywny

ja nie
mogę co najwyżej
zwiększyć ostrość


co do interpretacji, dla mnie jest stosunkowo;p oczywista. podoba mi sie akt normatywny. czyta sie troche ciężko. ja bym to przepisała, mała propozycja wyzej. póki co, to nie jest to dla mnie do końca wiersz, bardziej luźny zapis pewnych zamysleń, moze faktycznie jakiegos monologu pl'a do kumpla. Do mnie i trafia i nie trafia;|
pzdr ciepło:)
aga
Opublikowano

"taka" - "ruchliwa"
nie brzmią blisko siebie zbyt dobrze

do tego

wyraz "bywa" nie potrzebnie wtrąca rym

"akt jak normatywny"

znów: "akt" - "jak"
powodują problem nakładania się brzmieniowych bliskości na siebie
gdyby powiedzieć tak: "aktem normatywnym" zamiast: "akt jak normatywny"
- na mój marny rozum - lepiej

Treść jest dla mnie rozlazła, choć chyba rozumiem, co autor chciał powiedzieć. Kojarzy mi się z płytą/okładką: Marillion "fugazi", wszak tam chodzi o kobietę i o kameleona, który rozdwojonym językiem włada. Włada także rozdwojeniem - "miłość". Oczywiście pseudomiłość, której widzę dopełnienie w ostatnim słowach:

"ja nie
mogę co najwyżej
zwiększyć ostrość"

Zwiększyć, to można płonień pod zupą na piecu - nie uczucie. Jeśli potrafisz regulować rzekomą miłość, miej pewność, że jest ona fałszywa.

Tyle marnych myśli z mojej strony
Z wierszami jest tak, że nie można o nich powiedzieć czy dobre czy złe. Mogą jedynie skłonić cię do refleksji.

kłaniam się

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ha, może to dlatego, że ja do takiego podmiotu lirycznego byłbym negetywnie nastawiony. Przelałem tym samym własne poglądy na Autora i zobaczyłem w wierszu bardziej to, co chciałem zobaczyć, niż to, co tam faktycznie było. ;)

Pozdrawiam,
Drax
Tak jak wspomniałem: treść wiersza jest pewnie między nami - autorem i Odbiorcą, ale postawa autora niech nie ma tu znaczenia, skoncentrujmy się na peelu:P

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja bym tak tego jednak nie przycinał, lubię trochę 'przegadywać'. Fajnie, że akt normatywny przypadł. Ok, monolog peela, ale dlaczego do kumpla?
Pozdrawiam, dzięki
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


I Ty skłoniłeś mnie do refleksji. Kilku co najmniej, zwłaszcza jeśli idzie o dobór słów w tym wierszu. A co do słów, które tu pogrubiłem - nie chodziło o regulowanie rzekomej miłości. Absolutnie.
Dzięki i pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wskazuje na to sposób wysławiania się pdomiotu lirycznego:
[quote]i to wszystko dasz wiarę?
[quote]znam taką zabawę
- to mi przywodzi na myśl nastolatka chwalącego się kumplowi jakims nowym "odkryciem" ;)
[quote]ktoś dziwny i nieprzystający
- podmiot liryczny identyfikuje się z pewną grupą, której przeciwstawia "dziwnych i nieprzystających". Nie potrafię tego dobrze uzasadnić, ale odnoszę wrażenie, że zalicza do tej grupy również rozmówcę; świadczy o tym ogólnie "koleżeński" ton wypowiedzi.

Poza tym niewyszukany język i słownictwo wskazują na osobę młodą. A ton "przechwalania się obyciem", wiedzą przemawia za tym, że mówi do kogoś, z kim jest w bliższej relacji, "na ty". Jeśli nie kolwga, to może młodsze rodzeństwo?

Pozdrawiam,
Drax
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No nie wiem, ja tak to widzę; nie znaczy to, że tak widzą i inni. A przechwałki? "Znam taką zabawę" i przede wszystkim końcówka w stylu "oni wszyscy są głupcami - nie ja..." Wydaje mi się, że ta inwersja jeszcze potęguje wrażenie.

Poza tym od słów "jeśli już" zaczyna się fragment, w którym podmiot liryczny zaczyna wręcz "pouczać" rozmówcę o tym, czym "tak naprawdę" jest miłość (jego zdaniem, rzecz jasna). Takie wrażenie, nie potrafię tego lepiej wytłumaczyć :(

Aha no i jeszcze to "wirowanie w głowach" - umknęło mi poprzednio :D Ten kolokwializm też mi pasuje do młodzieńca rozmawiającego z kolegą ;) Ale to tylko impresje Draxa, który za uatorytet w dziedzinie interpretacji żadną miarą uchodzić nie zamierza ;)

Pozdrawiam,
Drax

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      okazuje się, że tej zadumie ojkofob nie ulega, często jest nawet wrogo do niej nastawiony. Pozdraiam.
    • ... i wszystko wytrzyma :)
    • - I goni, miel kopyta! - A typ oklei mi nogi?
    • Siedziałem w jego gabinecie jak uczniak przyłapany na zapleczu szkolnego boiska na paleniu papierosów.  Byłem zesztywniały i spięty.  Nogi i stopy miałem ściśle złączone. W łydkach czułem ból napięcia ścięgien. ręcę trzymałem blisko tułowia  a dłonie oparłem na drżących kolanach. Dłonie były lodowate a zarazem spocone. Nie drżały jednak. Były bladoniebieskie.  Jak u trupa,  wyciągniętego z chłodni prosektoryjnej. Usta podobnie. Były nieruchome. Bo nie miały ochoty na tą rozmowę. Oczy wbiłem w punkt na ścianie. Jakiś jego dyplom  z zamieszłych czasów postudenckich.     W tym byłem dobry. Budziłem się z uczuciem porażki. Tego, że nie udało się odejść w spokoju. W namiastce snu, który zastępował odpoczynek. A potem ze łzami  ledwo siadałem w nogach łóżka i wbijałem wzrok w ścianę bądź okno. Widziałem jedynie biel ściany  lub na zmianę błękit bądź szarość nieba. Moja świadomość pojmowała  tylko te trzy kolory. No i jeszcze czerń  jaką była choroba mojego umysłu.     Samotność jest szara, krew rubinowa, nawet śmierć w swej antycznej postaci  wydaje się mieć jaśniejszy odcień płaszcza. A mój umysł to rdzeń reaktora mroku. Już dawno uległ awarii. Jeszcze nie wybuchł ale jest uszkodzony na tyle, by wylewały się z niego całe tony nieprzejrzystej mazi. Trującej zdrowe komórki, napromieniowanej izotopami, które mnie rozpuszczają i trawią od środka. I nie da się tego zatrzymać, cofnąć. Usunąć skutków awarii. Można jedynie wyłączyć reaktor. Zabić rdzeń. Uciszyć na dobre życiową reakcję. Reakcję łańcuchową.     Bo jestem więźniem skutym łańcuchami. Palą mnie ich ogniwa. A składają się przecież ze wspomnień. Dni i lat straconych na wieki. Człowiek jest na tyle rozwiniętą istotą, że czuję kiedy zbliża się koniec. Mój nadchodził. Pytał mnie dziś o tak wiele spraw. A jakie to ma znaczenie? Pytał czy myślę o tym. Ja niczego innego nie pragnę. Czy chciałbym wyzdrowieć? Nie. Chcę tylko umrzeć. Chce się poddać na własnych zasadach. Złożyć broń i dać się rozstrzelać. Przegrałem i nic tego nie zmieni. Czuję się jak ostatni,  ukrywający się w dżungli partyzant. Mam świadomość klęski  ale ukrywam się nie po to  by oddalić od siebie tą myśl a po to by nie zdradzić samego siebie. Ale pierścień pościgu się zawęża. Pewnego dnia świat mnie znajdzie i zaprowadzi pod mur albo na szafot.     Dlatego staram się nie być sobą. Mam swoje światy i osobowości. Tak wiele urojonych fantazji, które zastępują mi rzeczywistość. Przekupiłem go dziś kolejnym kłamstwem, byle tylko nie wylądować w izolatce. On się gubi. W moich zeznaniach, wspomnieniach, symptomach i objawach. Czasami mówi,  że sam dostaję przy mnie psychozy. Śmieję się z tego, ale najchętniej bym go zabił, bo jakąś część mnie  uważa to za najlepsze wyjście. Lepsze od leków i terapii. Bo jeśli coś mi pomaga  to nienawiść do ludzi. I litry znieczulenia w alkoholu. Wtedy moje myśli są twórcze. Pijane z radości.     Jakie jest największe kłamstwo  jakie mógłbyś mi dziś powiedzieć, zapytał. Przysięgam, że nie mam przy sobie broni. Poczym sięgnąłem powoli  za pasek od spodni. Wyciągnąłem pistolet i zanim zdążył wezwać pomoc  lub wyrwać mi broń  strzeliłem sobie w skroń. Padając martwym na jego biurko. Dla mnie wojna dobiegła końca.        
    • trudno iść dalej gdy droga się kończy marzyć nie widząc uśmiechów   trudno być sobą gdy cień kłamie - nie dumać widząc  mogiły   trudno jest żyć  gdy za drzwiami  niewiadoma nie ma sensu   trudy są trudne ale to one uczą nas przyszłości  mimo że bolą
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...