Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
[wybaczcie jej bo nie wie co czyni]


w środku lipca spadł śnieg
a ja taka nieumalowana
another story about Madlen
piję piwo zamiast szampana

w butelce jest wielkie morze
czas krzywym kołem się toczy
nie zbudujemy fosy w ogródku
bo puenta strzeli jak z procy



_____________________________
bezczelnie przekleiłam z warsztatu :P
Opublikowano

Z tym śniegiem to wypraszam sobie! Ja protestuję. :D
I to piwo zamaist szampana, niewybaczalne. Ale przynajmniej ta butelka może w morzu i morze w butelce wynagradzaja śnieg, nieumalowanie i piwo:)
A wiersz cud, miód o bąbelki (z tego szampana oczywiście:). Bardzo, bardzo na tak.

dygusiam, Kaś

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Stasiu, fosę w ogródku? nie lepiej tak dzikie róże naokoło posadzić,
to też niezła barykada, a kto chce do księżniczki - to i drogę cierniową
przejść musi? :P

a, no i róże ładnie pachną :p zwłaszcza te dzikie. rosną u sąsiada, ach,
będzie ze mnie złodziejka ;P
s-cmokam



ja też absolutnie obstaję przy szampanie! ew. winie, dobrym winie :))
nie wiem czy zasłużyłam na "bąbelki" :D ale fajnie, fajnie, zostaw, nie zabieraj :D
zdrówko, Kaś



jasne, że "może" powiększa możliwości interpretacji, ale niech już zostanie "morze" :P
zawsze chciałam napisać wiersz o wielkiej wodzie (ku uciesze Freuda:P ) hehehe :>
dzięki Maruś za pamiętanie o wierszyku :p

pozdrawiam serdecznie
endżi
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Madlen wie, co czyni, gorzej z angie ;P
pamiętam Babo Twoją wersję
to jest dopiero cud miód i orzeszki :D



Teresko, b. mi miło, że wiersz Cię nie znudził :P
ja czytam go teraz i się śmieje z samej siebie :P
a interpretację z W pamiętam doskonale, uprzedziłyście,
kobiety kochane, moje marzenia ;P

pozdrawiam całuśnie
angie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
    • O gilu, ligo.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...