Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 63
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

ojojoj Pan Piast się zagalopował...
Po pierwsze i chyba najważniejsze Kosowo nie wchodzi w skład Albanii tylko tworzy oddzielne państwo. I warto tez przypomnieć że ludność Kosowa postawiła zarówno Albanii jak i Serbii ultimatum czasowe, ze jeśli nie dogadają się co do statusu Kosowa do 10 grudnia 2007 to ogłasza ono niepodległość.
Chciałem zauważyć że idąc tropem pańskiej interpretacji, to zarówno Lwów jak i całe kresy wschodnie powinny teraz należeć do Polski ( bo totalitaryzm sowiecki wypędził Polaków z tamtych ziem , a to polscy bohaterowie ginęli wiele razy w obronie Lwowa, Chocimia czy jakby pan napisał „ziemia jest tam uświęcona krwią Polaków” warto przypomnieć że również walczącej młodzieży i dzieci) ale dzień dzisiejszy wygląda tak że we Lwowie Polacy są mniejszością a w Kosowie Serbowie i nie chce być inaczej.

Można przytoczyć też przykład Szczecina czy Wrocławia, które też był "sztucznie" zasiedlane przez Polaków, i co, więc Pan Piast jest za oddaniem Niemcom co ichsze było od stuleci?

A co do spisków, i anty chrześcijańskiego lobby, to proszę trochę powagi, myślałem że ta rozmowa będzie na jakimś sensownym poziomie ( nie poziomie uprzedzeń i mitów).

Pozdrawiam.

Opublikowano

Ja proponuję autonomie dla każdego osiedla, ba, bloku, a nawet izby mieszkalnej. I wtedy, biorąc rzecz z tego punktu widzenia, kiedy Wujek R. kolejny raz zwymiotuje się przez okno, to żaden sąsiad pretensji mieć nie powinien i nie będzie łaził i nudził, że ma zarzygane okno.
To ma sens.
To jest walka o spokój.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no przeca poparłem;
a słone paluszki to Skawina;
Kraków to obwarzanki, precle albo bajgle;
ja jestem za bajglem! (nie mylić z bajzlem!);
:) J.S
i za smokiem, co to dostaje dziewice na śniadanie, codziennie!
Opublikowano

Piaście - Kołodzieju!
piękny historyczny wykład;
:)
dzięki!
tu nie chodzi o religię, bo muzułmańscy Tatarzy mieli się całkiem dobrze w Rzeczypospolitej, i jeśli jeszcze są - będą się mieli tak nadal;
tu chodzi o tupet tych, którym udzielono gościny, a Ci w nagrodę rozrywają kraj swoich gospodarzy; toż to hucpa!
a europejska d(...)kracja tej bezczelności przyklaskuje;
skandal!
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jasne. A Rosji w to graj, bo mają kolejny powód do sprzeciwu. Zresztą sprawa Kosowa to od lat jedno wielkie zaniedbanie. Pan Piast nawet sensownie napisał o NATO (chociaż Slobo był mi nienawistny, choćby ze względu na fizjonomię), ale zapomniał, że przez lata społeczność międzynarodowa nic nie zrobiła w kwestii wojny na Bałkanach. A przecież zaczęło się to mniej więcej aktualnie do agresji Saddama na Kuwejt i powszechnie mówiono, że gdyby w Jugosławii była ropa, to reakcja całego świata byłaby natychmiastowa. A tak, przysyłali tylko wojska pokojowe, które miały takie dyrektywy od swoich zwierzchników, że niemal można było je powystrzelać, a ci żołnierze z ostatnim tchnieniem mieli prawo wypuścić jedynie gołąbka pokoju.
Słynna sprawa z tymi Holendrami, co to się przyglądali masakrze, już nie pamiętam, gdzie.
Ja myślę, że to nie kwestia tego, że kosowscy Albańczycy chcą mieć swoje państwo w Kosowie. Podejrzewam, że są do tego kompletnie nieprzygotowani i w ogóle mam wątpliwość, czy takie państwo może przetrwać. Jednak ktoś musiał coś zrobić, bo sytuacja jest w impasie już długo. Może teraz ktoś zacznie z nimi rozmawiać na temat rozwiązania problemu. Może ktoś się tym zainteresuje na poważnie. Ale w sumie kto?
Unia zazwyczaj umywa ręce. Amerykanie średnio interesują rejony bez bogactw naturalnych i o niewielkim znaczeniu strategicznym, a Rosja, cóż, w tej sprawie nawet można by na nich liczyć. Ale nie na rosyjskie umiejętności dyplomatyczne. Postraszą Kosowo, że wycelują w nich rakiety, albo nakrzyczą na Amerykanów, że to ich robota wymierzona w Rosję.
Zatem tak. Chodzi tu o interesy większych. A raczej o brak interesów.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To ja dam taki przykład.
Moją rodzinę wypędzono z domu rodzinnego. Ja się tam urodziłem, stawiałem pierwsze kroki i z tym domem zwiazana jest rodzinna historia. Dziadkowie musieli uciekać, aby nie zostać zesłanym na Sybir. Bardzo kochali swój dom, swoją Ojczyznę i swoją ziemię.
Dom ten zasiedlono rodziną, która dostała przydział z kwaterunku, prawdopodobnie w nagrodę za przynależność do partii jedynie słusznej.
Dzisiaj przychodzę do tego domu z wyrokiem sądu i mówię, że to jest mój dom i chcę się do swojego domu sprowadzić.

- W miejsce "Piast i moja rodzina" wstaw "Zdzisław dyrman i moja rodzina".

To ja dam taki przykład.
Rodzinie Dyrmanów zabrali mieszkanie. Z kwaterunku przydzielili niejakiemu Piastowi. Tam się wychowały jego dzieci, bardzo się do tego miejsca przywiązały i dla nich z tym miejscem związana jest rodzinna historia. Potem syn Piasta w nowych czasach wykupił to mieszkanie.
Przychodzi niegdyś wywłaszczony Zdzisław Dyrman z wyrokiem sądu i mówi, że...

No... co mówi Zdzisław Dyrman? Chciałbym wiedzieć, co Zdzisław powie mojemu synowi?

Pozdrawiam.

p.s. "... Przychodzi niegdyś wywłaszczony..." - a ja uzupełnię od siebie, bo zapomniałeś dopisać, albo nie wiesz o tym -

- Przychodzi niegdyś wywłaszczony ( jedyny, ocalały z transportu na Workutę, który pod warstwą trupów przeleżał dwa dni w syberyjskim lesie, a potem pieszo przyszedł do Polski, w której następnie przesiedział w więzieniu 25 lat jako wróg ludu i szpieg ) posiadacz z wyrokiem sądu i mówi...

A, nota bene, z kosowskimi Albańczykami jest całkiem, ale to całkiem inaczej...
Po tym, co piszesz widzę, że twoja znajomość spraw, o których mówisz, jest zerowa, wręcz żałosna.;
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To ja dam taki przykład.
Moją rodzinę wypędzono z domu rodzinnego. Ja się tam urodziłem, stawiałem pierwsze kroki i z tym domem zwiazana jest rodzinna historia. Dziadkowie musieli uciekać, aby nie zostać zesłanym na Sybir. Bardzo kochali swój dom, swoją Ojczyznę i swoją ziemię.
Dom ten zasiedlono rodziną, która dostała przydział z kwaterunku, prawdopodobnie w nagrodę za przynależność do partii jedynie słusznej.
Dzisiaj przychodzę do tego domu z wyrokiem sądu i mówię, że to jest mój dom i chcę się do swojego domu sprowadzić.

- W miejsce "Piast i moja rodzina" wstaw "Zdzisław dyrman i moja rodzina".

To ja dam taki przykład.
Rodzinie Dyrmanów zabrali mieszkanie. Z kwaterunku przydzielili niejakiemu Piastowi. Tam się wychowały jego dzieci, bardzo się do tego miejsca przywiązały i dla nich z tym miejscem związana jest rodzinna historia. Potem syn Piasta w nowych czasach wykupił to mieszkanie.
Przychodzi niegdyś wywłaszczony Zdzisław Dyrman z wyrokiem sądu i mówi, że...

No... co mówi Zdzisław Dyrman? Chciałbym wiedzieć, co Zdzisław powie mojemu synowi?

Pozdrawiam.

p.s. "... Przychodzi niegdyś wywłaszczony..." - a ja uzupełnię od siebie, bo zapomniałeś dopisać, albo nie wiesz o tym -

- Przychodzi niegdyś wywłaszczony ( jedyny, ocalały z transportu na Workutę, który pod warstwą trupów przeleżał dwa dni w syberyjskim lesie, a potem pieszo przyszedł do Polski, w której następnie przesiedział w więzieniu 25 lat jako wróg ludu i szpieg ) posiadacz z wyrokiem sądu i mówi...

A, nota bene, z kosowskimi Albańczykami jest całkiem, ale to całkiem inaczej...
Po tym, co piszesz widzę, że twoja znajomość spraw, o których mówisz, jest zerowa, wręcz żałosna.;
Nie bardzo rozumiem, co oznacza cały ten początek. Lepiej jest pisać bardziej składnie, bo inaczej samemu wychodzi się na niewiedzącego, co pisze, i przy okazji wymawiającego to samo innym.
Nie bardzo wiem, co ma do rzeczy transport na Workutę i zamiana Piasta na Zdzisława Dyrmana. I chyba sam Pan nie wie.
Prawda jest taka, że Albańczycy w Kosowie żyją i są w większości. Zdecydowali się na niepodległość. I nic nie da Pańskie biadolenie o jakiejś bliżej nieokreślonej "sprawiedliwości historycznej". Coś takiego nie istnieje, nigdy nie istniało i nigdy nie zaistnieje. Zatem takie gadanie jedynie podsyca wrogość pomiędzy grupami i jest niezawodnie inspirowane przez ośrodki, które starają się zbić kapitał polityczny na konfliktach międzygrupowych. Nie chodzi mi w tym momencie o Kosowo, ale raczej o styl myślenia, który Pan niewątpliwie stosuje codziennie.
Co do Kosowa. Pan by chciał, żeby rząd polski i ludzie na całym świecie kierowali się faktem, że kiedyś tam w Kosowie żyli Serbowie i by wszyscy zgodnie oprotestowali tę niefortunną deklarację niepodległości. Tylko po co? Żeby Serbom zrobić dobrze? Co kogo obchodzą Serbowie i Kosowo? Mnie niewiele. Jeżeli Pana tak dalece obchodzą, to w sumie Panu zazdroszczę, że nie ma Pan innych problemów, w imię których mógłby Pan równie płomiennie występować.
Ale niech będzie, i tak składam to na karb niezrozumiałej dla mnie solidarności panslawistycznej. Jeżeli Pan twierdzi, że moja wiedza jest żałosna, to ja to przyjmuję z pokorą; pragnąłbym jednak dowiedzieć się bliżej, co jest w niej żałosnego. Jak na razie jedyną pożałowania godną rzeczą, którą tutaj zobaczyłem, jest poziom Pana polemiki, która wydaje się, że została gdzieś w transporcie pod Workutą.
Notabene ciekawym jest, że nie zaprotestował Pan wobec niezbyt inteligentnej analogii, jaką jest porównanie Małopolski do Kosowa, natomiast niezwykle żywo zareagował na wyśmiewanie projektu obrony Serbów przed dziejową niesprawiedliwością. Symptomatyczne są te podwójne standardy i chyba nie wymagające komentarza.
Uświadomię Panu coś - Serbowie nie wrócą już do Kosowa. Bo może to zaowocować na dwa sposoby: albo Albańczycy ich zaczną wyrzynać w ramach sąsiedzkich stosunków (i to nie dlatego, żeby Albańczycy mieli rzekomo być tymi złymi, ale dlatego, że będzie ich więcej), albo dojdzie do masowych przesiedleń ludności albańskiej, na co chyba nikt się nie zgodzi.
Ale nawet gdyby, to zastanawiam się, którą ewentualność Pan woli, chociaż obydwie wiążą się z poważnym przelewem krwi. A miałoby do tego dojść, dlatego że wieki temu Serbowie zbudowali sobie w Kosowie stolicę i parę cerkwi, a potem ktoś ich stamtąd przegonił.
Inna sprawa, że Serbowie nie byli tam od zawsze, oni z kolei przegonili kogoś innego i to nawet nie Słowian, bo wcześniej to były tereny bizantyjskie i bułgarskie. Ale Pana to wszystko nie obchodzi, bo Pan ma swoją "sprawiedliwość dziejową", przy której będzie trwał jak błędny rycerz do samego końca, jego lub jej. Nieważne, że nawet nie był Pan uprzejmy wytłumaczyć, dlaczego taka rewindykacja Serbom się należy, a innym narodom nie bardzo. Taka konkretyzacja nie jest przecież konieczna, wystarczy, że "racja po naszej stronie". Gott mitt uns. Pamięta Pan to hasło?
A jeśli innym też się rewindykacja należy? to zróbmy ze świata jeszcze większy burdel na kółkach po to, by ustalić, kto gdzie był wcześniej. Pisałem już o tym, ale do tego też nie był Pan łaskaw się ustosunkować, zamiast tego uznał za stosowne wypisywać jakieś łzawe i niezbyt jasne historyjki o Workucie, a na koniec napisać, że moja wiedza na temat jest żałosna. Szanowny Panie, otóż może i jest. Ale poza dogłębną wiedzą o historii Kosowa jest jeszcze coś takiego jak zdrowy rozsądek i w miarę dorzeczne rozeznanie w sytuacji międzynarodowej. O czym Pan najwyraźniej zapomniał.

Kłaniam się
Opublikowano

Prawda jest taka, że Albańczycy w Kosowie żyją i są w większości. Zdecydowali się na niepodległość. I nic nie da Pańskie biadolenie o jakiejś bliżej nieokreślonej "sprawiedliwości historycznej".

bzdury vacker gadasz - u mnie niedlaeko nad wisłą żyją cyganie w obozie - z tego wynika że sobie mogą niepodległość ogłosić?
zresztą w niemczech podobno serio są miasta w których większością są turcy...
- co jak co, ale z walk narodowo-patriotyczno-wyzwoleńczych to europa powinna już dawno temu wyrosnąć
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Rozumiem, że to do mnie.
Ciekawe rzeczy Pan pisze. Źródła demograficzne podają, że z nieco ponad dwóch milionów mieszkańców Kosowa powyżej 90% to Albańczycy. Zresztą w ogóle nie o to chodziło w mojej wypowiedzi.
Jeżeli coś jest bzdurą to pewne sposoby myślenia. Jeden z nich to naiwna i niczym nieuzasadniona wiara, a wręcz przekonanie, że o stosunkach międzynarodowych powinna decydować historia. Otóż gdyby tak miało być, Europa byłaby areną niekończących się wojen. Kolejną bzdurą jest zbytnie przykładanie wagi to zagadnienia niepodległości w dzisiejszej Europie - to pojęcie przemija, a przynajmniej w sposób drastyczny zmienia się jego znaczenie. I wreszcie bzdurą jest przekonanie, że wystarczy znaleźć grupę etniczną w obojętnie jakich warunkach i podać jej przykład jako analogię do Kosowa...
Ale przecież na tym portalu nie chodzi o kulturalny dyskurs, ale o to, by w trzech linijkach napisać komuś, że pisze bzdury (bez dania racji). Przeczytać, napisać, porechotać się. Szybko, łatwo i przyjemnie. Jest oczywistym, że na całym świecie, w wielu krajach istnieją wyspy etniczne, nawet bardzo liczne i wpływowe. Nie można wykluczyć, że mogłoby się tak zdarzyć, że za dwieście lub trzysta lat mniejszość turecka w Niemczech opanowałaby jakiś obszar i zdecydowałaby się odłączyć. Jednak z pewnością nie w sytuacji, gdy emigracja turecka w Niemczech liczy sobie kilkadziesiąt lat i w gruncie rzeczy asymiluje się w przeciwieństwie na przykład do mniejszości muzułmańskiej we Francji.
Wszak jeżeli rozpatrywać Kosowo w kategoriach albańskiej wyspy etnicznej na terenach serbskich, to jest to bardzo duża wyspa.
A nawet jeśli założymy, że ci Pańscy Cyganie ogłaszają niepodległość. Zabroni im Pan? Mogą sobie ogłosić, co tylko chcą. Będzie Pan protestował, czy tylko się śmiał? A może takie drastyczne działania są po prostu desperackim sposobem zwrócenia na siebie uwagi? Czy w takim razie jest z czego się śmiać? Często śmieje się Pan z ludzkiej bezsilności?
Bo chyba nie uważa Pan, że w Kosowie istnieją środowiska, które wyobrażają sobie niepodległość.
Jeszcze inna sprawa to zwrócenie uwagi na to, które państwa jak dotąd ogłosiły, że Kosowa nie uznają. To dość ciekawe towarzystwo: Rosja, Białoruś, Kazachstan, Słowacja, Rumunia, Serbia, Hiszpania, Mołdowa, Wietnam, Sri Lanka, Argentyna, Boliwia, Wenezuela... to absolutna czołówka światowa, jeśli chodzi o podejmowanie konstruktywnych prób rozwiązywania problemów międzynarodowych...
I wszyscy zapominają, że niczym się nie zmusi kosowskich Albańczyków do stanowienia części "Wielkiej Serbii", można próbować, lecz skończy się to tylko nowym konfliktem, podobnym do czeczeńskiego.

Pozdrawiam
Opublikowano

Mój przekaz jest bardzo czytelny, jasno napisany i składniowo bez zarzutu, trzeba go tylko zrozumieć. I dziwię się, że pan tego nie pojał.

Chciałem panu wykazać, żeby pan postawił się w sytuacji tego "niegdyś wywłaszczonego posiadacza". On nie oddał panu tego mieszkania, w którym pan się urodził, wychował i z którym pan wiąże rodzinną historię, dobrowolnie. On został z tego mieszkania wypędzony i losy jego i jego rodziny bardzo często kończyły się na nieludzkiej ziemi, hen, tam w Workucie na Syberii, albo w więzieniach.
Co by pan powiedział, gdyby to pan był tym wypędzonym i wrócił do swojej własności?
Czyja krzywda jest większa - tego wypędzonego, czy tego, który dostał mieszkanie z kwaterunku, a teraz musi oddać prawowitemu włascicielowi?

I własnie to chciałem wykazać - moralność Kalego...
Ja wiem, że są to delikatne sprawy i trudne, ale jakieś zasady obowiązują.

" Mam albo stamtąd pójść, albo zostać i respektować podrzędność wobec właściciela.
Tak samo jest z kosowskimi Albańczykami".

Nie jest tak samo.
Albańczyk nie wybiera między pójściem, a zostaniem i respektowaniem praw serbskich. On zostaje, bo ma poparcie natowskich bomb i wygania prawowitych włascicieli, mimo, że na tej ziemi jest obcym, przybyszem nasłanym tu w celach iście nieżyczliwych, by pomóc w eksterminacji najechanego narodu.
Nie czuje żadnej wdzięczności, że może żyć wśród narodu, gdzie się znalazł. On dostał tu mieszkanie z kwaterunku, a własciciele zostali wypędzeni lub wymordowani.
Teraz on mówi, że to jego ziemia i wara stąd Serbom.

Nie widzi pan tej subtelnej różnicy??? Panie Zdzisławie - nie widzi pan???


"Uświadomię Panu coś - Serbowie nie wrócą już do Kosowa."

Panie Zdzisławie.
Polska przez 123 lata była wymazana z mapy Europy... i co???
Upadł hitleryzm, który równał Polskę z ziemią, miał kamień na kamieniu nie zostać... i co???
Upadł komunizm ... etc, etc... i co??? ( a w dodatku rozlewu krwi nie było - w szerokim tego słowa rozumieniu ).

Z mediów sączy się antyserbska propaganda.To co nas łączy z Serbami jest dzisiaj przemilczane.

- Serbowie i Polacy przez wieki najmocniej powstrzymywały agresję muzułmanów na Europę;
- Serbowie zawsze byli przyjaźnie nastawieni do Polski udręczonej rozbiorami, katowanej i zniewolonej;
- W XIX wieku Polacy i Serbowie często walczyli o wyzwolenie;
- Podczas II wojny Polacy i Serbowie stworzyli najsilniejsze partyzantki antyhitlerowskie;
- Serbowie uczynili hymnem Jugosławi "Mazurek Dąbrowskiego" dodając do naszej melodii własny tekst;
- Tak jak na Polakach, tak na Serbach dokonywało się (i dokonuje) masowe ludobójstwo;

... a Albańczycy świętowali zdobycie Polski przez hitlerowców i tworzyli dywizje SS dla wspomagania Niemców. A dziś tworzą jedną z największych mafii narkotykowych...

Można jeszcze dużo pisać na te tematy.
Chodzi mi o zwykłą, ludzką uczciwość i prawdę. Jeszcze raz powtarzam - uznanie niepodległości Kosowa to hańba dla polskiego rządu, to zdrada narodu, który znalazł się w takiej samej sytuacji, w jakiej była Polska. I nie ma znaczenia, czy kierujemy się rzeczywistościa polityczną (jak pan pisze) sprzed 600 lat, czy 300 lat, czy 20, czy 5 lat. Bo ile wynosi ta granica???

Nie można budować szczęścia jednych na krzywdzie drugich.
To uznanie niepodległości nic nam nie daje, a tracimy dużo - swoją godność. Dlatego jestem pewny, że Naród Serbski będzie pamiętał, że to nie Naród Polski uznał okupację Kosowa, a rząd, który tym posunięciem skompromitował się i podlizał Unii Europejskiej, a więc stanął po stronie obcych , a nawet wrogich nam interesów.
I to już niedługo pokaże czas. Oby bez rozlewu krwi.
Chodzi mi o uczciwość i godność. Politycy przychodzą i odchodzą, a wartości są trwałe, choćby wydali miliony ustaw, traktatów, deklaracji itd, itd...

Pozdrawiam.

p.s. Nie odnoszę się do innych komentarzy, bo są przecież prześmiewcze, groteskowe i satyryczne, więc proszę mi nie zarzucac braku reakcji na niektóre stwierdzenia.
A dlaczego "taka rewindykacja Serbom sie należy"? Bo byli na tych ziemiach od IX wieku, jak Polacy na swoich (dlatego nie musimy, jak to się dziś mówi - wchodzić do Europy - bo mu tu już ponad 1000 lat), a Albania powstała w 1912r., I tyle...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


fajnie, ale przydałoby się powiedzieć dlaczego
bo:
Ale przecież na tym portalu nie chodzi o kulturalny dyskurs, ale o to, by w trzech linijkach napisać komuś, że pisze bzdury (bez dania racji). Przeczytać, napisać, porechotać się. Szybko, łatwo i przyjemnie.
oraz:
Jest oczywistym, że na całym świecie, w wielu krajach istnieją wyspy etniczne, nawet bardzo liczne i wpływowe.
a więc - teraz skoro uznaliśmy kosowo mają swoj precedens - będą sie mogły domagać swojej "wolnosci"

a juz tym
które państwa jak dotąd ogłosiły, że Kosowa nie uznają. To dość ciekawe towarzystwo: Rosja, Białoruś, Kazachstan, Słowacja, Rumunia, Serbia, Hiszpania, Mołdowa, Wietnam, Sri Lanka, Argentyna, Boliwia, Wenezuela...
się wypuściłeś - nie wszystko trzeba wiedzieć, ale akurat to że hiszpania ma swoich basków, którzy teraz ocipieją ze szczęścia - jednak wiedzieć powinieneś...

uznanie niepodległości to tylko dawanie do rąk argumentów róznym wichrzycielom... kto jak kto ale akurat polacy wiedziec najlepiej powinni że jeden kraj od dwóch krajów rózni się tylko ilością rządzących i urzędników - ludziom żyje sie tak samo (a pieprzenia o dyskryminacji religijnej słuchać mi się nie chce, bo to argumenty na poziomie "polska zasługuje na cud gospodarczy" jeśli ktoś w takie rzeczy wierzy to niech lepiej zajmie się kopaniem rowow a nie dyskusjami o polityce zgranicznej :)
Opublikowano

Panie Piaście.

Wystarczyłoby napisać: "proszę sobie odwrócić tę sytuację" i nie rozszerzać jej o jakieś wynurzenia poetyckie na temat Workuty i Syberii w ogóle. Pan pyta, co bym powiedział w podobnej sytuacji. Poszedłbym do tych, którzy dali mi to mieszkanie i powiedział, żeby coś z tym zrobili. Nie jest moim problemem niesprawiedliwość dziejowa i to, że ktoś rozporządza czymś, co do niego nie należy. A gdybym został zignorowany, prawdopodobnie dobrowolnie bym mieszkania nie oddał. Bo też miałbym prawo tam być. Z całym współczuciem dla wywłaszczonego walczyłbym o swoje.
Nie chodzi o to, kto z której strony się znajduje. Istotą jest niezbywalne prawo do walki o swoje. Albańczyk nie wybiera? Właśnie wybrał niepodległość. Tak nakazywała mu logika jego sytuacji, stwierdził, że takie posunięcie będzie z jego punktu widzenia najkorzystniejsze. Zgadza się, że zostaje dzięki NATO, ONZ i innym coraz bardziej dziwacznym organizacjom. Ale co by było, gdyby tych organizacji zabrakło? Co by się stało? Ginęliby ludzie, proszę Pana, w dużych ilościach. Prawdopodobnie Serbowie w końcu dokonaliby eksterminacji Albańczyków, niedobitki wygonili i byłoby po sprawie. Pozamiatane, jak to mawiał detektyw Rutkowski. I Pana by takie rozwiązanie cieszyło? Sprawiedliwości stałoby się zadość? Pan uważa, że ta sprawiedliwość (co do której nie jestem do końca przekonany) jest tego warta?
Ja rozumiem Albańczyków. Rozumiem też Serbów, mimo że lata 90-te w ich wykonaniu sympatyczne nie były. Ale nie rozumiem Polaków, którzy w imię jakiejś dziwnej solidarności godzą się na rzeź w Kosowie.
Pan porównuje historię Polski do historii Kosowa i popełnia przy tym kilka nadużyć. Po pierwsze, Pan pisze tak, jak gdyby niepodległość Serbii była właśnie likwidowana. Pisze tak, jak gdyby ktoś miał plan eksterminacji serbskiej nacji. To jest z kolei propaganda serbska. Do tego nie wiem, po co Pan przywołuje komunizm, tym bardziej, że Polska po roku 1945 to kraj właściwie jednorodny etnicznie. Paradoksalnie dzięki przesiedleniom nie ma u nas tego problemu.
Pan czuje więź z Serbami - proszę bardzo. Dobrze by jednak było, by Pan tego uczucia nie przenosił na wszystkich Polaków. Bo nie dla wszystkich taka więź jest oczywista, dla mnie na przykład nie. Jasne - Słowianie, język podobny, ale poza tym? Co nas łączy? Nawet historycznie? O wiele więcej mamy wspólnego pod tym i innymi względami z Węgrami.
Wymienia Pan różne sprawy. Będę polemizował z dwoma stwierdzeniami, bo najbardziej mnie uderzyły. "Serbowie i Polacy przez wieki najmocniej powstrzymywały agresję muzułmanów na Europę." Zapomniał Pan o Węgrach. Ale nie wiem, na jakiej podstawie używa Pan określenia "najmocniej". Może chodzi o rozmiar przeciwnika, jakiego kolejno napotykali Turcy? Pod tym względem Serbowie jednak Węgrom ustępują.
Następna rzecz: ludobójstwo. Pan zapomniał, albo celowo przemilczał, masakry dokonywane przez Serbów i kreuje ich na niewiniątka, wręcz ofiary.
Stosuje Pan zaiste naiwne zestawienie dwóch nacji na zasadzie zły-dobry. Czy Pan wyznaje wiarę, że jedna nacja składa się z gorszych ludzi niż inna? I rozlicza narody z przestępstw na ludzkości? A może instytucje też? Zlikwidujmy zatem kościół katolicki, który jest jedną z najbardziej zbrodniczych organizacji w historii, bo ofiary jego działalności są niepoliczalne.
Ale co ja będę pisał o ofiarach, skoro Pan się zgadza na ludobójstwo w Kosowie (oczywiście to słuszne, czyli zmasakrowanych Albańczyków), ewentualnie na masowe przesiedlenia. A propos, czy Pan nie sądzi, że gdyby myśleć Pańskimi kategoriami, przesiedlenia w ramach "sprawiedliwości historycznej", przepychanki, rewanże międzynarodowe i inne tumulty nigdy by się nie skończyły? Pisze Pan: "I nie ma znaczenia, czy kierujemy się rzeczywistościa polityczną (jak pan pisze) sprzed 600 lat, czy 300 lat, czy 20, czy 5 lat. Bo ile wynosi ta granica???" No właśnie, ile? Do których czasów powinniśmy się odnieść, aby zrekonstruować mapę polityczną Europy? Czy Pan się w ogóle nad tym zastanowił? Pisze Pan: "Nie można budować szczęścia jednych na krzywdzie drugich." Nie można. Ale nie tylko nie można budować na krzywdzie Serbów, ale także i na krzywdzie Albańczyków. Bo nawet gdyby ich obciążyć odpowiedzialnością za turecką politykę wobec mniejszości, to mnie nie wydaje się, żeby było zasadnym karać za to dzisiejszych mieszkańców Kosowa. Taka mentalność prowadzi do wniosków niebezpiecznych i dla Polski. Bo w takim razie można faktycznie uznać, że Skarb Państwa Polskiego powinien wypłacać odszkodowania Niemcom za majątki pozostawione na Ziemiach Odzyskanych. Przecież Polacy skorzystali na tych wysiedleniach, czyż nie? Pan zakrzyknie: To były prastare piastowskie ziemie! Zaiste, prastare. Jednak co z prawem własności jednostki?
Na koniec pisze Pan: "Bo byli (Serbowie) na tych ziemiach od IX wieku". A ja odpowiadam: a teraz ich nie ma, i to od dłuższego czasu i ponawiam pytanie: co Pan zrobi? Wymorduje teraźniejszych mieszkańców, czy ich przepędzi? A Albania? Że powstała w 1912 roku? A Ukraina w 1991. I co z tego wynika według Pana? Że Kosowo nie ma prawa ogłosić niepodległości i że to hańba...
Prawda jest taka, że w historii prostych analogii nie ma. Nie ma też prostych odniesień sytuacji politycznej w danym okresie do sytuacji dzisiejszej. I nie jest hańbą to, że Kosowo ogłasza niepodległość, nie jest zdradą wobec Serbów zgoda na tę deklarację. Hańbą jest to, że społeczność międzynarodowa ma Kosowo i problem, który stanowi, głęboko w poważaniu.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


fajnie, ale przydałoby się powiedzieć dlaczego
Właśnie z powodu różnych warunków, w których mniejszości funkcjonują. Również z tego powodu, że Albańczycy w Kosowie są większością.

Nie trzeba precedensu, by się domagać jakiejkolwiek wolności. Uzyskać ją to kwestia raczej siły, lub słabości tego, kto niewoli. O ile w ogóle jest mowa o jakimkolwiek zniewoleniu

A Rosja Czeczeńców. Mołdowa Naddniestrze. Słowacy boją się Węgrów. Rumuni tak samo.
Do tego mamy: Osetię, Abchazję, Karabach, Quebec, Ligę Flamandzką, Ligę Północną we Włoszech i całe mnóstwo innych mniej lub bardziej fortunnych pomysłów.
Co z tego? Pan sądzi, że Kosowo to jest naprawdę taki precedens? Zresztą. Pan polemizuje ze zdaniami wyjętymi z kontekstu.

Tak się zastanawiam już całkiem, o co Panu chodzi i wydaje mi się, że tylko się Pan wymądrza albo przekomarza. Bo gdzie Pan ma dyskryminację religijną? Religijne argumenty to raczej nie pod moim adresem, to chyba bardziej do Pana Piasta. Ja się na dyskryminacji religijnej nie znam, jednak jakoś tak wychodziło zawsze, że ludzie odmiennych wyznań i religii średnio potrafili się dogadać. I tyle.
Nazywa Pan dążenia niepodległościowe wichrzycielstwem. Nie mam zamiaru z tym polemizować, bo nie jest moim celem prezentacja praw narodów. Mnie chodzi o system myślenia, który nie uwzględnia pogromów, masakr, ludzkiego nieszczęścia, przedkładając historyczne zaszłości. Wie Pan, mnie bulwersują różne rzeczy. Nadaktywność świata w niektórych rejonach i bierność w innych są co najmniej zastanawiające. Nie widzi Pan tego dopingu dla takich Kanadyjczyków, czy Hiszpanów, żeby wreszcie w sposób cywilizowany rozwiązać problem Kosowa? Powtarzam, że moim zdaniem to państwo nie ma żadnych szans na przetrwanie. Nie ma ani przesłanek politycznych, ani gospodarczych, że jest w stanie samodzielnie sobie poradzić. I można być pewnym, że nikt im w tym nie pomoże.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • śnieg przestanie odbijać światło a źrenica pochłaniać   na granicy pęknięcia zaczną rosnąć nieśmiałe rośliny później pojawią się opiłki srebra
    • Iwo, gamety myte magowi   Aga maca ryby, raca maga
    • Moja Tania, Kaina Tajom!
    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Popatrzył w okół siebie. Cztery ściany pokoju, zadymionego pomieszczenia z pożółkłymi firanami, za kurtyną zasłon, ciężkich, nietransparentych, zasuniętych przez cały czas by oddzielić go od dnia ze swoimi promieniami słońca, by nie okazywać mu nocnego nieba pełnego gwiazd, z tym całym ziemskim satelitą, który znów kojarzy się ze słońcem. Słońcem na które nie zasługiwał, ze swoją życiodajną mocą, z umiejętnością nadawania barw, koloru światu, który winien być szarym i zadymionym miejscem. Miejscem jak ten pokój. Poszarzałe ściany, dym pod sufitem, przez który ledwo przebijało się światło żarówki zawieszonej bez żadnego żyrandola, bez jakiegokolwiek abażura, dekoracja zbędna jako wyraz pożądania, chęci nadania piękna. Piękna, którego nie cierpiał bo nie rozumiał czemu miałby nadawać estetyki tam gdzie nie zasługuje się na przedmioty warte podziwiania. Zawiesił się wzrokiem w pustce, gdzieś za ścianą było coś co powinien dostrzec a czego nie dane mu było zobaczyć. Gdyby się zamyślił w tym momencie to pewnie odkopał by jakieś swoje wady ukrywane jak w labiryncie w skrzyniach, których klucze powyrzucał. Ale to było tępe spojrzenie. Mówią, że jak nie możesz oderwać tak wzroku to wpatrujesz się w zagubioną duszę. Ducha osoby, która nie dotarła do zaświatów i włóczy się po ziemi głodna bo nie może się nakarmić, zziębnięta bo nie może się ogrzać. Daleko mu było do rozmyślania w tym momencie. Bezmyślnie więc sięgnął do leżącej na stole przy którym siedział paczki tanich papierosów. Pomietę opakowanie z ostatnim już szlugiem, po wyciągnięciu go poleciało w róg pokoju gdzie stał śmietnik. Nietrafiony rzut, którym się nie przejął, na ziemi i tak stały i leżały puste butelki, zaschnięte talerze, klejące się szklanki i wiele zapisanych niechlujnym pismem a pogniecionych kartek i kurz, kłęby kurzu tu i gdzieniegdzie.  Rozejrzał się za zapalniczką. Na stole jej nie było. na szafce pod ścianą nie leżała. Więc automatycznie sięgnął do kieszeni marynarki zawieszonej na krześle na którym przesiadywał. Nie ma tam zapalniczki stwierdza i rezygnuje z poszukiwań wiedząc że w zabałqanionych szufladach komody znajdzie paczkę zapałek.  Wstał ociężale i musi się przytrzymać krzesła bo nim kiwnęło. Komoda i jej szuflady skrywają kolejny bałagan, powciskane ubrania, dokumenty ułożone bez ładu i składu, listy nigdy nie otwarte z urzędowymi pieczątkami, i zeszyty zapisane niechlujnym pismem. Gdzieś tam są zapałki trzeba się przekopać co trwa chwilę i jest irytujące dla głodnego dymu tytoniowego palacza. Potrwało to chwilę ale wśród burdelu upchanego w otchłaniach mebla znajduje pudełko z zapałkami. Potrzasnietę zdradza, że niewiele w nim zapałek a paski do odpalania po bokach sugerują już zużycie ponad miarę. Kłopot polega na tym, że trzęsące ręce mają trudność w utrzymaniu płomienia. Ale udaje się za pierwszym razem. Wraca na swoje krzesło i strzepuje popiół po pierwszym, przeciągniętym z zachłannością machu do popielniczki. I wtedy zauważa coś. Coś co przestaje mu od tej chwili pasować. Obrus na stole. To zbędna ozdoba.  Choć nikt tego obrusu nie nazwałaby ozdobą. Pożółkły, pełen plam, dziur przypalonych papierosami i rozszarpanych pociętym szkłem czy to ze zbitych kieliszków czy z roztrzaskanych butelek po tanich wysokpolrocentowtch alkoholach.  Ten obrus był niegdyś biały. Jeszcze w czasach gdy ściany miały ciepły kolor gdy zasłony porozsuwane wpuszczały światło dnia do mieszkania i pozwalały by podziwiać czy choćby dostrzegać świat na zewnątrz.  Przypomniał sobie jak ten obrus pierwszy raz zasilił ten stół. Wtedy, z nią razem rozciągnęli go by spożyć wspólnie posiłek.  Z nią. Wtedy. Ona. Kim była i dlaczego tak się zmieniło jego życie jak ten obrus. Z bieli do kawałka zabrudzonej szmaty, pełnej dziur.  Nie ma nadziei są papierosy, alkohol i wstręt do siebie. Za to jak potraktował obrus.  Wściekł się i szybkim ruchem zrywa go ze stołu ciskając za siebie w miejsce gdzie nie będzie mu przypominał swoim widokiem do czego doprowadził swoje życie.  Wypalił papierosa i schylił się po zrzuconą w napadzie furii wraz z obrusem popielniczce by ugasić kiepa. Nie przejął się rozsypanymi niedopałkami i popiołem na ziemi. Postawił na nagim stole szklane naczynie i wcisnął w nie zgniatając filtr. Papieros zgasł i przyszła refleksja. Znów musiał wstać i znów ociężałe wstał, chwiejnie ale ustał i podniósł obrus.  Niech leży,  niech mu przypomina jaki jest wstrętny.  Po chwili wyrwał kartkę z zeszytu i ołówkiem skreślił na niej pare słów niechlujnym pismem.  Wszystko chuj pomyślał i zgniata zapisany kawałek papieru by rzucić nim w stronę kosza oczywiście nie trafia ale ta kolejna kartka nie zmienia wnętrza zabrudzonego, pełnego śmieci.  Trzeba będzie iść po papierosy, trzeba będzie kupić butelkę wódki lub whiskey z najniższej półki albo na promocji.  Wyjść i przejść to wyprawa wśród ludzi. Ludzi, którzy go mijają bez wiedzy o pogardzie jaka mu się należy. Sprzedawca w sklepie pozdrawia go słowem jak dobry wieczór co go mierzi. Bo to nie dobry wieczór gdy jest się nim.  ‘Co za mruk' - myśli sprzedawca za ladą gdy jego pozdrowienie pozostaje bez odpowiedzi.  Tą litrową pokazuje palcem na butelkę wódki i wymienia nazwę swoich tanich mocnych papierosów bez słowa proszę prosi o dwie paczki.  Okno nieotwarte nie wpuszcza świeżości powietrza co sprawia że w pomieszczeniu panuje bezruch z dymem zawieszonym niczym gęsta deszczowa szara chmura pod sufitem. Kieliszek nie pamięta by był myty od niepamiętnych czasów ale nie przeszkadza to by wlać w niego trunek, szybko łyknąć bez grymasu i uzupełnić po raz drugi by jak.najszybciej i jak najmocniej uderzył w myśli.  Bierze zeszyt i wyrywa z niego kartkę.  Zakładając mu przez ramię można przeczytać co pisze  Myśli nieczyste Brudny kieliszek Dym z papierosów wypełnia ciszę  Macha głową i zgniata zapisany papier by cisnąć nim za siebie.  Dwa kolejne kieliszki i papieros.  Wyrwana kartka i ołówek zapisuje: Pod kolorami skrywa się szarość  Stworzona z czerni i bieli  Wypływa na powierzchnię Kartka ląduje zgnieciona na podłodze  Dni mijają ale on nie mija gdy już sam się pominął. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...