Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1.
Gdy wpadną do jaskini,
nie pomną, co uczynił Daniel.
Gdy wpadną do jaskini,
– wolą stać się lwami.

Inni przybiorą stwórcy imię
Szem Ha-Meforasza.
I na czole golema
napiszą słowo Prawda.

I nawet Ecce Homo
w końcu stał się deistą.
„Eloi, lema sabachthani!”,
kiedy cierpiał na krzyżu.


2.
Bo we wszystkich się kryje
odwieczny kompleks Hioba
– jak nic nie tracąc,
móc wszystko zachować?!


3.
Bo nie chcemy Bogu wybaczyć
napiętnowania s t r a c h e m
- niech sam "zmiażdży mu głowę",
a nie – wyręcza się nami!

Opublikowano

To pojęcie względne - kto komu, co ma wybaczać:

Bo nie chcemy Bogu wybaczyć
napiętnowania s t r a c h e m.
Niech sam „zmiażdży mu głowę”,
a nie – wyręcza się nami.

- wierzysz w Boga? Wydaje mi się, że tak skoro Bóg piszesz wielką literą.
Jeżeli jesteś inteligentny, mądry, oświecony - nie pisz takich bzdur.

Kompleks Hioba??? Pierwsze słyszę! Poza tym Hiob, to postać literacka - żeby pisać o Bogu, mieszać Go do spraw ludzkich, identyfikować z kimś, oskarżać o coś, lub choć o Nim dyskutować - trzeba mieć wiedzę na Jego temat, tę prawdziwą, jedyną i oczywistą, a nie tę "kościółkową", lub (co gorsza) pobieżną.

A poza tym pisz za siebie - "nie chcemy Bogu wybaczyć napiętnowania strachem" - kto MY? i jakim strachem??? I Bóg się nami wyręcza????

Współczuję Ci takiej wiary....



A poza tym wiersz do kitu.

Słońca!

Opublikowano

Ale o Ci chodzi? :)

1. "To pojęcie względne - kto komu, co ma wybaczać" - czy chodzi Ci o to, ze czlowiek przy Bogu jest tak niepozorny, ze to wybaczanie moze zachodzic tylko w drugą stronę? Jesli tak, to zgadzam sie w 100%. A to ze w codziennym zyciu ludzie o tym zapominają albo w swojej prózności myslą odwrotnie - to zupełnie inna bajka.

2. "Jeżeli jesteś inteligentny, mądry, oświecony - nie pisz takich bzdur." - nie jestem oświecony, a na pewno nie na tyle by się domyslać o jakie bzdury mnie oskarżasz :)

3. Pierwsze słyszysz o kompleksie Hioba, to wysil sie chwile i pomysl o co moglo chodzic autorowi.. :)

4. "trzeba mieć wiedzę na Jego temat, tę prawdziwą, jedyną i oczywistą" - a tu jestem naprawdę zaintrygowany. A co to za wiedza? i kto ją ma?

4. A co ma to ze Hiob jest postacią literacką do pisania o Bogu i mieszania go do spraw ludzkich?...

5. A poza tym pisz za siebie - "nie chcemy Bogu wybaczyć napiętnowania strachem" - kto MY? i jakim strachem??? I Bóg się nami wyręcza???? - Jak sądzisz, co mogłem mieć na mysli, na chwilę zakładając, że może tam byc ukryty jakis glebszy sens poza oskarżaniem Boga (od czego podmiot liryczny moim skromnym zdaniem jest bardzo daleko. Hmmm, a może podmiot liryczny oskarża ludzi, którzy tak myślą?? no nie wiem....)

6. "Współczuję Ci takiej wiary...." - a to juz rodzynek! a co Ty możesz wiedziec o mojej wierze???

Opublikowano

a ja sobie wiersz skopiowałam. co uprzejmie donoszę jako, że nie mam nic do ukrycia :) może ci, co nie rozumieją (i bardzo sie obruszają) wrócą tu jeszcze z głową posypaną popiołem. może zrozumieją. pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



kompleks Hioba - może raczej dylemat?
nie chcemy Bogu wybaczyć - podzielam zastrzeżenia przedmówców(y?), niezbyt rozumiem czemu mamy coś Bogu wybaczać , rozumiem, że chodzi o to, że nie podba się ludziom strach i chcieliby, żeby Bog się go pozbył, zamiast zmuszać człowieka do radzenia sobie z nim - pomyśł może i dobry, tylko niezbyt dobrze przekazany, zmieniłnym to "bo nie chcemy Bogu wybaczyć" - Bo nie chcemy Boga zrozumieć, czemu (może lepiej) ukarał nas strachem.
(czy strach jest piętnem, mnie sie to niezbyt podoba ale to moje zdanie)

wers dwa moze byc, tlyko ten kompleks :/


I nawet Ecce Homo
w końcu stał się deistą.
„Eloi, lema sabachthani!”,
kiedy cierpiał na krzyżu.

Osobiście nie lubię wtrąceń w obcym języku: „Eloi, lema sabachthani!”, bo uważam że nasz język jest na tyle bogaty, że nie trzeba się posiłkowac innym, nawet, jeżeli ma to wzmocnić przekaz. (I tu się z panem Krzywakiem nie zgodze) Woloałbym po prostu: Boże, czemuś mnie opuścił?. Ecce Homo - tak musi zostać.

I na czole golema
napiszą słowo Prawda. --> niezbyt rozumiem czemu na czole golema ma być slowo prawda? Mógłby pan wyjaśnić.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Witam.
Rzeczywiście słowo "dylemat" byłoby lepsze. Pozostałe Pana uwagi także godne przemyślenia. Dziękuje.

Golem jest dla mnie metaforą sztucznego tworu, który człowiek powołuje do życia, aby uporządkować rzeczywistość, z którą sobie nie radzi, aby zredukować strach przed światem. Najprostszym przykładem mogą być ideologie totalitarne. Mam nadzieję, że to wyjaśnia wers, o który Pan pytał, nie chciałbym jakoś głeboko wchodzić w interpretacje własnego tekstu... Dodam tylko, że wg legendy rabini powoływali do życia golema właśnie pisząc na jego czole słowo "Prawda".

Legenda o golemie jest dosyć znana tudzież łatwa do znalezienia w sieci, natomiast może gorzej jest z historią o Danielu.
W największym skrócie: Daniel był Zydem, który dostał się do niewoli babilońskiej, Radził sobie tam całkiem nieźle, bo był uczonym a na dodatek umiał tłumaczyć sny. W pewnym momencie babilończycy zakazali modłów m.in. do boga Daniela. Ale ten za nic miał zakazy i nadal robił swoje - kilka razy dziennie modlił się, w ogole sie z tym nie ukrywając. Skazano go więc na pożarcie przez lwy. Gdy Daniel został wrzucony do jaskini z lwami, nie zwątpił w swoje zasady/wiarę/ideały i pokładając nadzieje w Bogu, modlił się nadal. Jak łatwo się domyślić, oczywiście został uratowany.


Dziękuję wszystkim, którzy poświęcili trochę czasu na więcej niż pobieżne przeczytanie mojego tekstu :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pan nie musi tłumaczyć podstawowych rzeczy, mieliśmy religię w szkole. Niech pan lepiej wyjaśni, skąd u pana deizm w połączeniu z "Eloi..." i co pan rozumie przez kompleks Hioba w odniesieniu "wszyscy"? Skąd podmiot ma taki autorytet i taką pewność? Dalej - jacy "inni"? Tradycja tej nazwy jest jedna, a jak wiemy, czerpiąc z tej tradycji, każda nazwa własna posiada swoją rzeczywistość i moc. Zatem, proszę pana, nazwa własna jest niepowtarzalna. I dlatego nie zgadzam się z pańską myślą. Co do golema, to ni przypiął, ni przyłatał, miesza pan biblizmy z magią (wie pan oczywiście, jakie są korzenie legendy o golemie) i robi dość dziwny koktail.
Dalej deizm a Chrystus na krzyżu to kolejne dwa słowa, które są stosunkowo odległe - pan wie, co to jest i po co "deizm"? A ateizm np, albo nihilizm? Ecce Homo raczej w widzimisię tego akurat wzorca lirycznego przybiera postać deizmu. Pomijając, że znowu miesza pan nazwę gatunku z nazwą kierunku poglądów. A ta łacina po co? Człowiek to człowiek (patrz pan, nazwa własna, mająca swą moc i znaczenie). A deizm?
I wreszcie puenta - jakie "my"? Co wy chcecie wybaczać Bogu? Sami żeście stwierdzili, że człowiek to deista, a nagle pojawia się Bóg.
Pan naprawdę nie wyczuwa, że to nie ma najmniejszego sensu?
Przykre.
Opublikowano

1. Można podumać, czy Jezus mówiąc , że Bóg Go opuścił, nie stał się na chwile deistą... Może mi się nie udało, ale chciałem w tej strofce powiedzieć ze w chwili cierpienia przestaje sie wierzyć w obecność Boga,sens i harmonię świata itd - i że jest to bardzo ludzkie. A aramejski (być może jest to inny język, ale z pewnościa zostane poprawiony:) stąd, bo chciałem podkreslic tajemniczosc i dziwność tych słów... A Ecce Homo dlatego, bo w moim uchu brzmi lepiej jako nazwa własna i określenie Chrystusa, niż Oto Człowiek.

2. Owszem koktail jest, nawet dużo mniejszy niż planowałem - coz, nie starczylo mi wyobrazni. Moze sie to podobac lub nie. Mysle ze stawiajac obok siebie Kabałę i Ewangelię nie obrażam niczyich uczuc religijnych, nie uważam tez zeby miezanie żródeł, konwencji, światów znaczeń itd było z zasady czymś złym.

3. Uzywam słów "wszyscy" i "my" w odniesieniu do ludzi, ktorych to dotyczy, a nie do doslownie kazdego :) Przychodzi mi do glowy Kazik i "Wszyscy artyści to prostytutki" - chyba oczywistym jest ze autor nie miał na mysli wszystkich bez żadnego wyjątku artystów :)

4. Puenta i rzekomy brak logiki - natura człowieka nie jest zbyt logiczna, potrafi wierzyć i nie wierzyć na raz... Ta i inne Pana wypowiedzi (o religii w szkole, nazwach własnych i że Panu przykro) wynikaja chyba albo tylko ze złośliwości albo czepiactwa, więc nie będę się odnosił. Nie rozumiem, po co się tak ekscytowac? :)

Opublikowano

ad1) tak, Jezus rzeczywiście wierzył w nieokreśloną dokładnie duchową siłę sprawczą, która stworzyła świat materialny i prawa nim rządzące i na pewno to miał na myśli

ad2) uczuć religijnych pan nie obraża, wyobraźni zabrakło

ad3) podmiot jest zbiorowy, a Kazik to Kazik, grał nawet pod szyldem Marlboro

ad4) ja też.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Tak jak pan, nie sądze aby Jezus to miał na myśli. Za to sądze, ze na zbyt poważnie bierze pan wyolbrzymienia i delikatne prowokacje. Coz, w wierszach jest także na nie miejsce. Czytałem pana wiersz Ananke - cos mi sie widzi ze lubi pan miec monopol na zakęcone historie o prorokach :) Tyle ze w moim wierszyku akurat nie o zakręcone historie ani zagadki idzie, ani nawet o tych proroków.
A co kogo obchodzi pod kim grywa Kazik, to zupelnie nie rozumiem. Dziekuję za rozmowę.
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

świat pełen jest zawistników i czepialskich. trzeba mieć zaiste świętą cierpliwość i stalowe nerwy nawet w takim serwisie jak ten. i w imię czego to wszystko? pozdrawiam autora, który zwycięsko wyszedł z pojedynku :) walcząc (co ważne) w eleganckim stylu

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję za szczery komentarz, bo to wszystko prawda. Cóź mogę powiedzieć.. Trzeba nieustannie dbać o to, żeby w merytoryczny i przystępny sposób przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom, żeby wiedziały więcej.. żeby np. rozumiały PRAKTYCZNĄ część zastosowania "nudnej" historii, a mianowicie, iż historia to dziennik zdarzeń, który wykorzystany w odpowiedni sposób pozwoli oszacować przyszłość. Najciekawsze w tym jest to, że pisze to człowiek, który raczej ukochał przedmioty ścisłe: matematykę, fizykę, chemię, biologię, etc. ;) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Poet Ka Jest mi bardzo miło, że mój skromny wierszyk się Tobie spodobał Poet Ko :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Berenika97 Mam dokładnie to samo zdanie. Uważam, że jako Polacy posiadamy na tyle intelektu i sprytu, że powinniśmy to wykorzystać. Nie na darmo słowo wywiad i kontrwywiad po angielsku to odpowiednio: inteligence i counterinteligence. ;) Dziekuję za przepiękny, rymowany komentarz, który mógłby być doskonałym uzupełnieniem tegoż wiersza. Bardzo to doceniam Bereniko. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński      
    • porwane w ry- trzepot lekkich skrzydeł w wietrze nawzajem przycią- wpadają w quasi-śnieżny puch w impecie zaginają sobie skrzydła skra, rzucona w ogień zapalniczka słońce najcieplejszego dnia w tym roku smugi jak opatrzność bo- stęk połyka jej sapiący oddech pot to rosa miłości skraplana z trudnej do wdechu, ach, pa- pary, pary.. w powietrzu... smuga jego cienia ledwo widoczna z zniknęła jacy oni muszą być czer- jej skrzydło muska jego skrzydło tracą na chwilkę swe impety on ucieka, od tego, że goni ona goni, za tym by uciekać gorący wiatr po- porywa ziarnka piasku na rzęskach osiada więcej puchu za słabe skrzydła by je złamać trzeba by je zmiąć, czy podrzeć wir..zakręcił        ...nie nie widzę nie widzę cię a wiszę, wiszę kiedy ćmy wskakują w ognie wskaż mi dro- gi, drogę, drogi, drogi zderzenie samymi paliczkami odrywa z obu część energii aż padną oboje na ziemię   ============ dla najlepszego efektu sugeruje się, aby osoba recytująca wykonywała w międzyczasie deskę.
    • Zamknięty na pustej łące. Uwierzył. Ma przy sobie śniadanie, lecz usłyszał, że odczuwa głód. Uwierzył i opada z sił. Cisną go buty, chociaż idzie na bosaka. Też uwierzył. Pada deszcz, lecz nie może zwilżyć ust. Kolejny raz uwierzył. Ma dziesięć centymetrów wysoka, a trawa cholernie wysoka. Tak rzekł Głos.   –– A on uwierzył? –– Skąd wiedziałeś? Prorokiem jesteś? –– Jestem mówiącą małpą. Wierzysz? –– Wierzę. –– Akurat… zwierciadłem. Wierzysz? –– Wierzę. –– Cholera jasna. Czy jest coś, w co nie wierzysz? –– Tak. –– Co? –– Nie wierzę, że mógłbym w coś nie uwierzyć. –– To jest sprzeczność. –– Wierzę, że nie jest. –– Hmm… a zatem nic dziwnego, że jesteś... kim jestem.   ***   –– A kim jesteś? –– Tym, w co wierzysz. –– A w co wierzę? –– Skąd mi wiedzieć, konkretnie w co? Jestem wszystkim. –– Jak to wszystkim? –– Skoro wierzysz we wszystko, a ja jestem tym w co wierzysz, to jestem wszystkim.   –– Nie chce wierzysz we wszystko. Chce mieć wybór. –– Trudna sprawa. Szczególnie dla ciebie. Kolejna sprzeczność. –– A wiesz, że zawsze kłamię? –– Skoro powiedziałeś prawdę, że zawsze kłamiesz, to nie zawsze, bo przed chwilą nie skłamałeś. A jeżeli skłamałeś, że zawsze kłamiesz, to też nie zawsze kłamiesz. –– Ale wierzę, że kłamię. –– Czyli nie we wszystko wierzysz, bo w niektórych kwestiach mogłeś mnie okłamać? To ja już nie wiem, kim jestem. –– Wierzę, ale to nie zmienia faktu, że przez to zmienię realny świat. Pozostanie takim jakim jest faktycznie. Moje wierzenie lub nie, tego nie zmieni. –– Zatem dla każdego innym, w zależności od kontekstu, związanego z jego pojmowaniem świata. Czyli każdy ma swoje małe światki, z którymi się boryka w jednym dużym, takim samym dla wszystkich, w sensie niezmiennych zasad. –– Niezmiennych? Czy aby na pewno? Wierzę, że nie.   –– Skoro wierzysz, że potrafisz kłamać, to nie wiem, czy mogę ci zaufać? –– Nie możesz. A wiesz dlaczego? –– Wiem. Bo ty sam sobie nie ufasz? –– A ty? –– Nie można do końca ufać teatrowi, w którym gra się główną rolę. Kurtyna może być podniesiona za wcześnie. –– Lub za późno zasłonić nasze przedstawienie, przed publicznością. –– Chyba, że jej nie będzie. –– Ważne, by mieć dystans do samego siebie i wciąż ten dystans pokonywać, czasami na bieżni autoironii, co daje zupełnie inna perspektywę, spojrzenia na bliźniego swego i świat wokół. –– Jest jeszcze sufler. –– A co ma sufler do tego? Wierzysz, że jest i zawsze słusznie podpowie? –– Wierzę, że trzeba nam skończyć przynudzać, bo żaden rozumny tego nie przeczyta, ze zrozumieniem.   –– Rozumny w jakim zrozumieniu? W porównaniu, do jakich umysłów? Racjonalnych, zwariowanych, roztropnych, praktycznych, szalonych, abstrakcyjnych, stąpających twardo po ziemi lub kompilacji tego wszystkiego, co wymieniłem i nieskończonej reszty możliwości –– Wierzę, że umysł nie może stąpać twardo po ziemi. –– Ale jego transporter szarych fałd, już tak. –– Chyba, że się poślizgnę na własnej pewności, bo za gładko. –– Pewności czego? –– Wszystkiego w co wierzę, że uznaję za pewne. –– Na przykład życia po tym, jak zwalisz… –– Kupę? –– Nie. Kopnę nogą w kalendarz, a kołek w ścianie, za bardzo przerdzewiały? –– To akurat nie jest pewne, to całe: po tym, aczkolwiek możliwe. Na to nie mamy żadnego wpływu. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać i tu akurat jest pewność, że każdy doczeka swój rozkład jazdy. –– Dokąd?   –– A skąd mam to wiedzieć? Nie byłem, nie wróciłem, a jak będę, to nie wrócę. Można jedynie domniemać, że jeżeli nic tam nie ma i znikniemy zupełnie absolutnie, razem z tym wszystkim, cośmy dokonali jako rasa ludzka, to można takie założenie, bardzo skrótowo przyrównać do sytuacji, kiedy człowiek przeżywa wiele wspaniałych przygód i nagle doznaje totalnej amnezji i nic nie pamięta, z tego co przeżył. To równie dobrze, mógłby tego wszystkiego nie zaznać i wyszło by na to samo. Szczęście nie pamiętane w nas umiera. Przestaje być szczęściem. –– Zło nie pamiętane, też przestaje nas męczyć jak diabli. Bo ta cała rasa, taka święta nie jest. I my razem z nią. Tfu! –– Ale jest czasami potrzebne w sensie porównawczym, by wiedzieć, co nas dobrego spotkało i co nam się udało uniknąć, gdyż czasami o tym zapominamy. Niezapominajki mają lepiej. Rosną i wszystko pamiętają. –– Nie wiem czy lepiej, skoro tak. No dobra. Kończmy, bo zgłodniałem. –– Chcesz mnie zjeść? A może wszystkie rozumy? –– Zgadnij w jakim zrozumieniu, jestem rozumny? –– Tak głupkowato skończymy naszą wspaniałą, jakże nowotarską dysputę? Jak tak można? Czterema razami o rozumach?   –– No przecież jesteśmy aż i tylko ludźmi. Potrafimy równie mocno miłować lub przeciwnie. Taki kogel mogel, cały czas przez los, lub nas samych mieszany. Mamy rozum, ale nie całą wiedzę, by pojąć chociażby własny umysł i nie podcinać gałęzi, na której siedzimy, od strony pnia. Już nie wspomnę o tym, co poza naszym pojmowaniem.   –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz?...        
    • @Na liniach czasu   lato z miodem   niebo z konstelacjami gwiazd   łąka złocista od kwiatów    lgną i tak przenikają się   jak miód na tej kromce chleba     dając smak ciepłych miesięcy   i kwiatów w słońcu stopionych
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...