Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Fakt, dobra "idealnego" oczywiście nie ma, bo wszystko zależy od postrzegania rzeczywistości. Można jednak określić pewne spektrum, które uważamy za 'dobro' i 'zło'. Można wyprowadzić jakiś kanon, tak jak w przypadku np. piękna. Bo dlaczego prawo wygląda tak a nie inaczej, a modelki są do siebie 'podobne'?
O milionach Niemców zabitych przez aliantów wspomniał już między innymi Kurt Vonnegut w świetnej książce "Rzeźnia nr5". Tu nie chodziło o pojedynczych ludzi, walczących na polach drugiej wojny światowej, tylko o przeciwstawne ideologie i skutki z nich wypływające.
  • Odpowiedzi 160
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

ale to spektum jets też względne..i ja wiem, że to jest straszne, ale w takim świecie żyjemy...
ps. Przeżywamy holocaust, mimo że podobne rzeźnie zdarząły się wczesniej w historii..czyżby to rozczarowanie to wynik tego, że za osłonką techniki i rozwju nie duało się nam ukry swej prawdziwej natury.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


I co? O co Panu chodziło? Że niby Bóg mu każe tak zrobić?

Pan miesza pojęcia. Z jednej strony Pan pisze, że przypadek powoduje porządkowanie materii, z drugiej pisze o entropii, czyli dążeniu do chaosu, które bardziej pasuje do definicji przypadku, chociaż niedokładnie. Wszystko, czym rządzą znane zasady, jest nieprzypadkowe, bo używając tych zasad można przewidywać. Entropia nie jest pojęciem chemicznym, lecz fizycznym. To, że Pan o niej usłyszał na chemii jeszcze o niczym nie świadczy.
Porządkowanie materii polega na równoważeniu sił. Takim, by efekt odpowiadał ludzkim zamierzeniom.

Co mają pisma do Boga?

Proszę podać te niedoskonałe cechy i kryteria określania doskonałości.

O czym Pan w ogóle mówi?

A czemu miałby mieć? A czemu Pan uznaje za stosowne tak bajdurzyć bez sensu? Tak się nie da dyskutować. Niech Pan zaprezentuje spójny wywód.
Opublikowano

Po pierwsze: niech pan nigdy, ale to nigdy nie porownuje idealnej hemioo d obagna jakim jest fizyka...gwoli śisłości jest to pojęcie fizykochemiczne....aż mnie ciarki przeszły..tak obrazić chemię...brrrrrrr
Nie mam ścisłego wywody bo najchetnije bym mówił to o pan,. bo jak npisąłem w 99% się zgadzam, ale próbując to udowodnić zaczynam si ę chwyta wszystkiego....pan ma prościej bo pan nie ma tyh wątpliwości, ja też ihk iedys nie miałe,,,ale obserwacja kazał mi zmienić swoje stanowisko,,,weci probujac uczynic je jak najbardziej logucznym :-) zaczalem odrzucac to o powodowałoby że pańska teroia byłaby dla mnie mnije słuszna,a tego niechiałem, bo głupi nie jestem i też widze pewne oczywistośi....
a wię tak: jest oś idealnego i zazyna kazać, żeby oś się stało....sama się uporzadkowuje....???zaczynam mie wątpliwości....
ach...no i po to jest dyskujsa..terazmsuze się głebiej jeszcze zastanowić..

entropia....brrrr.............każdy wie że hemiaj est dla wybrańców a fizyka dla....prosze dokońzy :-)

a Pan co sądzi o Bogu?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No i co z tego wynika? Że Bóg istnieje? Jak twierdził Jung w ludzkim umyśle istnieją archetypy, a jednym z nich jest archetyp Boga, jednak to jest raczej przesłanka za tym, że on nie istnieje. Zwykły, zachowany w genach mechanizm wiary, który miał zwiększyć szanse na przeżycie gatunku w początkowym stadium rozwoju. Ot co.

ps. Dlaczego pan tak niedbale formułuje swoje myśli? Czasami nie wiadomo o co Panu dokładnie chodzi.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Fizyka mówi - nie ma układu idealnego. Tworzy się modele idealne wtedy, gdy szczegóły i niedoskonałości mają na tyle niewielkie znaczenie, że można je pominąć. Fizyka to w gruncie rzeczy nauka przybliżeń.
Pan wchodzi w dylematy moralne. Nie istnieje coś takiego jak uniwersalna moralność, która zawsze znajdzie odpowiedź uniwersalnie dobrą. Kiedy Pan zrozumie, że zaczyna Pan od ogona: Dobro jest abstrakcyjnym konstruktem, wyobrażeniem. I dlatego właśnie jest doskonałe. Dobro jest ideałem, wartością, do której zaleca dążyć doktryna chrześcijańska. Zgodnie z nią ucieleśnieniem Dobra jest istota nadprzyrodzona czyli Bóg. To jest założenie. A Pan usiłuje polemizować z cechami Boga, które bazują na założeniu, że Dobro jest idealne, a Bóg jest dobry. Pan polemizuje z aksjomatem.
Jeśli Pan zapyta któregoś z tych "kretynów", co to jest dobro, to Panu odpowie: "Bóg". Jeśli Pan zapyta, czym jest Bóg, odpowie Panu: "Bóg jest nieskończenie dobry".
Co do racji, mam dla Pana zagadkę: ktoś uderzył Pana kolegę, który zalał się krwią. Następnie Pan przyłożył tamtemu tak, że się nakrył nogami. Kto miał rację: Pan, czy tamten? Czy istnieje możliwość, że obydwaj zgodzicie się co do racji któregoś z was?
Opublikowano

a gdyby się dało? odszlibyśmy do ideału??????
jak by na to nie patrze marniymi jesteśmy istotami............kto za milion lat bedzie wiedział co sie działo hoby na tym forum...ah...skoro wszystko przemija......
nie wiem...ta niewiedza jest frustrująca...
to mnie pryzpadek że wybrąłem chemię..bo ta łazy w soibe i sponość fizyki ale i ma wiele wyjątków ktore są zbliożne w swojej neispojnośi do wiary....
jak życ?? hhhhee :-) nie wiem...w moim przypadku ma wiedza o marnośi powinna mnie doprowadiz do konkluzji zabić się :-), ale tego nei zrobię bo wiąż mam wiae, że może jednak,,,

ZATOPMY FREEDOM OF THE SEE, gdybym mółby iznynierem zbudowałbym titanica 2, ale że z góry nie dano mi tej możliowści, bo nie mam takich zdolnośi...achhh............hciałbym twż być architektem......ale też nei umiem...rzeżbiarzem....malarzem..ale nic z tego nie umiem...czasami mam pomyśł na świetny obraz i óz z tego keidy za ni nie narysuuje...czyz nei jesteśmy determinowani????????????

Opublikowano

adolfie drogi, widzę, że dyskusja wywołuje coraz ciekawsze hipotezy. Szkoda tylko, że nie wysuszyłeś jeszcze tej zalanej klawiatury, bo naprawdę nie da się czytać. Chociaż... "o sowih genah" było całkiem ciekawie ;))
A tak w ogóle to polecam jeszcze jedną teorię na ten temat. Książka ma tytuł "12 planeta", a autorem jest Zacharia Sitchin. Za dużo, by gadać o treści, poza tym zepsułbym przyjemność czytania. Jedna wskazówka - a może jesteśmy hodowani, jak zwierzątka? :))
Pozdrawiam.

Opublikowano

pMa pan raję panei zdzisławie (przepraszam ze po nicku ale tu jest dyskujsa dwutorowa) , ALE JA JESTEM BIEDNY BO SOBIE POSTANOWILEM ZA SWIETY EL POGODZIC RAJONALIZM Z WIARA i nie odstaoić zadnego z nih..dlatego tez ta moja histeryczna...gdybym mógł iwrrzyc..ale wtedy moja racjonalna ząstka mowi: bździny :-) fajne słowo,,,próbuję rajonalnie pdoejść do świata to wiaram ówi nie okiem sercem i mam przyklady..ach.....a suma tych dwóh byłaby iealna..........

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dziekuje i pozdrawaim...przezytam na pewno..a co do klawiatru do wysuszyłem...przetarłem..obmylem spirytusoem i demonotwałe (jeden klaiwsz przez 1,5 h) ale nadal cześć nie działa, kupie spbie nową ale mi się na razie nie chce :-) i tak macie do mnie cierpliwosć na jednym forum nadgorliwy admin poprawiał wszystkie moje literowki i dostal pierdola i mnie zbanował..kto mu kazał poprawiać???
Opublikowano

Tak czy owak,
dziękuje za dyskusje, może jeszcze się ją pociągnię później.
rozważe pana argumenty i się jeszcze zastanowie....przezytałem wszystko jeszze raz i hyba sam jestem niespojny...
pozdrawiam i życzę wszystkim wesołuych świąt

ps.ciekawe jakby wyglądał statek o długości 2 km i szerokości 900 m
ps2. iekawe jakby wygładąło miasto zbudowane na bazie koła o promieniu 500km i otoozne 10km murami? :-)

Opublikowano

tymczasem wstaje i zachodzi słońce, a chmury przemieszczają się

a człowiek dalej nie wie kim jest
więcej: w ogóle to go nie interesuje

woli bajać o równoległych światach i przeznaczeniu

Opublikowano

Człowiek nie wie, kim jest, bo brakuje mu kluczowych danych potrzebnych do tworzenia tożsamości. Nie wie, jak działa jego umysł. Nie wie tak naprawdę, gdzie jest. Nie wie tak naprawdę, skąd się wziął. Trochę jak niedouczony nastolatek-sierota. Jeszcze do tego wydaje mu się, że jest wyjątkowy.
:D

Opublikowano

Ciekawy temat. Dla mnie nie nowy.....od dawna w moich opowiastkach przewija się.."destiny". W dobie komputerów i cyber sexu ludzie zapomnieli o czymś takim jak przeznaczenie. Pozdrawiam.p.s. Nawiasem mówiąc, naukowe badania nad tym tematem są niebezpieczne. Lepiej się przyzwyczaić, że nie wszystko zależy od nas samych.

Opublikowano

Przygladam sie tej dyskusji i widze, ze to kolejny przyklad jak ludzie pragna cos zrozumiec, a nie czynia nic w tym kierunku. A moze czynia tylko dlaczego nie daja na to dowodow. Tak sie sklada, ze szerokopojety termin "przeznaczenie" stoi na pograniczu filozofii i ezoteryki. Takze antropologia kulturowa daje mnostwo dowodow wierzen ludow perwotnych w owe fatum.
W literaturze z tych nauk radzilbym szukac odpowiedzi, a nie mieszac z fizyka. Widac nie jest to zagadnienie nowe - w zasadzie czlowiek wspolczesny nic nowego na ten temat nie wymyslil. Co ciekawe - przeznacznia nie da sie udowodnic, mozna w nie jedynie wierzyc. Kazda przepowiednie da sie obalic i kazdego proroka wysmiac. Jest jeszcze ciekawa rzecz z innej dziedziny nauki, a mianowicie psychologii - pewnie slyszeliscie o takim zagadniniiu jak "samospelniajaca sie przepowiednia". Podswiadomosc w powiazaniu z wiara maja niewyobrazalna sile. Kto wie czy Tytanic wlasnie dlatego nie ulegl katastrofie.

Tak sie sklada, ze mieszacie panowie fakty z wlasnym ego - chcac zaspokoic swoje wewnetrzne bole, pytania, rozterki, racjonalizm z wiara. Nauka a wiara - odwieczne spor ludzkosci. Moznaby tu przytoczyc cytat Sw. Augustyna: "Najpierw wierze potem rozumiem", co ciekawe Albert Einstein rowniez podzielal ten poglad. A zatem...

Wiara w przeznacznie jest typowa dla ludow poganskich, ale i glownie religii: buddyzmu, hinduizmu, dzinizmu, mowiac inczej mistycyzmu wschodniego. Religia katolicka daje jasno do zrozumienia, ze czlowiek posiada wolna wole i wszystko lezy w jego rekach, w jego odpowiedzialnosci - nie moze byc zatem zniewolony przeznaczniem. Trzeba mocno oddzielic "moc interwencji Boga" od "przeznaczenia". Nalezy sobie zdac sprawe, ze to zupelnie cos innego. Dla prawdziwego katolika przeznaczenie ma byc zabobonem stawianym na rowni z wrozbami i przesadami roznego typu. Bzdura jest dla chrzescijanina takze, ze Bog gotow jest posunac sie do zemsty, i dac sie sprowokowac np. rzekomym napisem na Titanicu (to by zrownalo slabego czlowieka z Bogiem). Prosze pamietac - wiara katolicka opiera sie w 100%-tach na Nowym Testamencie i na naukach Chrystusa. Chrzescijanstwo jest zatem nowa jakoscia Boga, ktory odcina sie od Starego Testamentu, wyrzeka sie zemsty, wyrzeka sie przemocy, wyrzeka sie udzialu w wojnach. Za cel nr 1 Bog chrzescijan stawia zycie ludzkie, ktore jest samo w sobie dobre - tak jak i Bog.

Panowie - na waszym miejscu najpierw zastanowilbym sie dobrze w Kogo wierze, a potem dopiero bral sie do odpowiedzi na glowne pytanie: "Czy wierze w przeznaczenie?"

Wydaje sie, ze aktuale te zagadnienia zwlaszcza, ze nadchodza swieta. Tak - wazne, by pamietac z Czyjej to okazji.

Pozdrawiam

Wojtek

Opublikowano

dziękuję za komentarze;
Moim zadaniem jest połaćzyć racjonalizm z wiara bo to byłoby idealne, najchetniej bym tylko jednpo wybrał, ale nie moge, bo jak wcześniej napisalem bylem racjonalista-ateistą skrajnie antyreligiinym po czym zmieniłem swe poglądy i na skutek rpzemyśłen i obserwacji uznaem, że jednak wiara nie jest taka błupia jak myślałem, problem polega na tym że nie jestewm w stanie odrzucić ani racjonalizmu ani wiary..stąd ma proba...

a)co do lofiki to pownawiam pytanie 1=0,(9) ?
b) czyż nei jestwśmy zdeterminowani...nie mamy wpływu ani na swój wuygląd ani zdolności

pozdrawaim i życzę wesołych swiat.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...