Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 56
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




nie twierdzę, że to jest dobry wiersz, wiersze dobre przychodzą z czasem, tego trzeba się nauczyć(a żeby się nauczyć - trzaba być dobrym uczniem, posiąść talent), więc i pan może pisać tak jak i ja(chociaż nie uwarzam się z dobrego poetę, naprawdę dobrego) i jak reszta współczesnych twórców, którzy gdzieś zaszli, naprawdę.


serdeczkości

-proszę pisać uważniej, znowu ortografia i to taka ,że dech zapiera!!!
-widzę po ortografii właśnie, jest Pan młody.Pisze Pan bardzo szybko od ręki, tak sądzę, to nie wada, zaleta i posiada talent-łatwość obrazowania, oraz swobodę przechodzenia z tematu w temat.W filmie jest to montaż,a mistrzem był Bergman.
Życzę Panu, wytrwałości w zdobywaniu rzemiosła, malowania słowami. Ma Pan szansę zostać Mistrzem.
-za ortografię i za to, że nie sprawdza Pan tego, co napisał, MINUS
-korzystanie ze słownika w kompie, nie jest trudne
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



fakt !!!
brzdęk!
Pani ma wdzięk
ja jednak mam
coś poniżej
pasa
no...Pani wie
jaka Pani !? ;p
Dominik jestem, miło mi :)

pozdrawiam.


to końcówka na e taka myląca
powiem wiecej
powalająca
żal jednak
że nie Pani
mógłbym powiedzieć
cmok
a tak
wrzeszczę
równaj krok!!!
co z tego wynika
świnia jestem
wiem
Dominik
jesteśmy
kwita
Opublikowano

Oczom nie wierzę! Miałem wątpliwą przyjemność przeczytać wypociny Pana poety 2 w pierwotnej wersji, a teraz widzę długą listę pochlebnych komentarzy. Pozwolę sobie podzielić się swoimi odczuciami.

Po pierwsze - jeśli w tych kilku wersach jest coś, czego nie dostrzegam, to gratulacje należą się panu Wstrentnemu.

Po drugie - nie dostrzegam, ponieważ zabieg zastosowany przez pana Wstrentnego to klasyczny przykład użycia Instrukcji pisania wierszy autorstwa Stefana Rewińskiego. Weź dowolny tekst, wytnij co drugi wers, wymieszaj i gotowe!

Po trzecie - nawet w tej formie jest to tylko słowotok bez ładu. O czym jest ta opowieść? Do czego się odwołuje? Do komiksowej Ghost Woman, czy do jakiejś większej grupy widmowych kobiet z tytułu? Jeśli jest ich więcej, to jak się mają do treści? Tytuł to tylko przykład. Takich bezsensów jest więcej.

Jest kilka ciekawych momentów, które moim zdaniem nie tworzą spójnej całości. Wygląda to jak upchnięcie wszystkiego, co w danym momencie autorowi urodziło się w głowie. Na dodatek kompletnie niejasna pointa.

Bez względu na to, jak bardzo, oddając sprawiedliwość, podobają mi się frazy "na krzyż rozciągliwa" lub "w dalekiej Mongolii, gdzie nie dociera żaden z wieżowców USA", czy też "wyznawanie religii niegroźnych", ten tekst trudno nawet nazwać wierszem. Mógłbym podsumować cytatem z Karola Maliszewskiego: "Uciekając przed banałem, wpadamy w pułapki niekomunikatywności".

Pozdrawiam
/S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no akurat, pan karol mi wczoraj na cicho pomagał ten wiersz poprawiać, jestem jeszcze uczniem, i oczywiście nie sądzę że to zemsta(bo skądże!), problem jest w innej sprawie, rozwijam się, pan nie, jak pan pisał pięć miesięcy temu, tak dalej pan pisze,ja preferuję tzw:szkołe nieszuflady.pl, to jest pisanie wierszy, które zyskują komercyjny wymiar, i może się wydawać że w ghost women nie ma logiki, no ale, jeśli pan nie potrafi się posługiwać domysłami, smakiem ironi, naprawdę - nie chcę wzniecać kolejnej wojny pod tym wątkiem, więc niech pan sobie daruje rady, proszę, także - egal narazie(jak mawia pewien):
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


przede wszystkim wiersz bardzo ładnie się zaczyna. pierwsza linijka płynie, doskonale oddaje treść,
przebija z niej pogodzenie się z tym co nadejdzie i melancholia. widać muzułmański (turecki) księżyc wyrażony przez charakterystyczny kształt tympanonu, który zarazem odnosi się do bębenka w uchu. nasłuchiwanie odgłosów zbliżającego się Końca.
o tym można w nieskończoność, więc może podeśle do jednej ze stron, czemu akurat tympanon
(naprawdę warto zajrzeć) www.intempore.umk.pl/intempore_artykuly/2007/6.htm

znaczenie księżyca i jego związek z nasłuchiwaniem i tympanonem pobieżnie wyjaśniłem, a jak ma się do tego pluszowa chrześcijanka? ja wiążę to z niedawną głośną sprawą Gillian Gibbons - angielskiej nauczycielki skazanej przez sudański sąd na karę 40 batów i sześciu miesięcy więzienia.
otóz jej tragedia zaczęła się od tego, że któreś z dzieci przyniosło do szkoły pluszowego misia.
pani Gillian zaproponowała, żeby dzieci wymyśliły dla niego imię i większością głosów nazwany został bardzo popularnym imieniem Muhammad. i wtedy się zaczęło! islamiści uznali to za obrazę Proroka. tak więc pluszowa chrześcijanka to aluzja do tego zdarzenia, tylko odbita w krzywym zwierciadle. na tym tez skończę swoją interpretację bo po pierwsze nie bardzo mi się chcę dłużej pisać i wyjaśniać oczywiste rzeczy, po drugie już chyba nikt nie będzie miał problemu powiązać z tym resztę wiersza.
a ja przy okazji jeszcze raz pogratuluję Autorowi: brawo!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


przede wszystkim wiersz bardzo ładnie się zaczyna. pierwsza linijka płynie, doskonale oddaje treść,
przebija z niej pogodzenie się z tym co nadejdzie i melancholia. widać muzułmański (turecki) księżyc wyrażony przez charakterystyczny kształt tympanonu, który zarazem odnosi się do bębenka w uchu. nasłuchiwanie odgłosów zbliżającego się Końca.
o tym można w nieskończoność, więc może podeśle do jednej ze stron, czemu akurat tympanon
(naprawdę warto zajrzeć) www.intempore.umk.pl/intempore_artykuly/2007/6.htm

znaczenie księżyca i jego związek z nasłuchiwaniem i tympanonem pobieżnie wyjaśniłem, a jak ma się do tego pluszowa chrześcijanka? ja wiążę to z niedawną głośną sprawą Gillian Gibbons - angielskiej nauczycielki skazanej przez sudański sąd na karę 40 batów i sześciu miesięcy więzienia.
otóz jej tragedia zaczęła się od tego, że któreś z dzieci przyniosło do szkoły pluszowego misia.
pani Gillian zaproponowała, żeby dzieci wymyśliły dla niego imię i większością głosów nazwany został bardzo popularnym imieniem Muhammad. i wtedy się zaczęło! islamiści uznali to za obrazę Proroka. tak więc pluszowa chrześcijanka to aluzja do tego zdarzenia, tylko odbita w krzywym zwierciadle. na tym tez skończę swoją interpretację bo po pierwsze nie bardzo mi się chcę dłużej pisać i wyjaśniać oczywiste rzeczy, po drugie już chyba nikt nie będzie miał problemu powiązać z tym resztę wiersza.
a ja przy okazji jeszcze raz pogratuluję Autorowi: brawo!

już sam nie wiem, czy to ironia, czy las palmas krytyki, oczywiście - ...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nieważne. pisz Pan Poeto więcej takich wierszy a od myślenia, co Autor miał na myśli są krytycy.
naprawdę mi się podoba ten wiersz, a to co powyżej przystaje do niego. oczywiście są inne płaszczyzny ale tą wybrałem ze względu na największą ilość przystających do siebie punktów
(mam tu na uwadze także dalszą część wiersza)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nieważne. pisz Pan Poeto więcej takich wierszy a od myślenia, co Autor miał na myśli są krytycy.
naprawdę mi się podoba ten wiersz, a to co powyżej przystaje do niego. oczywiście są inne płaszczyzny ale tą wybrałem ze względu na największą ilość przystających do siebie punktów
(mam tu na uwadze także dalszą część wiersza)

to mniej więcej streszcza to, co miałem na myśli. na ile autorem wiersza jest jego redaktor? wybrałeś płaszcyznę i dociąłeś do niej treść.

podany trop muzułmański przyszedł mi do głowy, ale bardziej pod kątem symboliki, głównie w malarstwie sakralnym (półksiężyc pojawiający się u stóp Matki Boskiej). natomiast nie zgadzam się (upieram się przy prawie do własnego zdania), że są tu jakieś rzeczy oczywiste. chodzi o konflikt religii, brak tolerancji, świętą wojnę, ekspansję religii? jakie jest stanowisko podmiotu? nasłuchiwanie jakiego końca masz na myśli? jeśli już to bardziej skłaniam się ku interpretacji, że wszystko nie ma sensu, bo nasza wiara jest okazjonalna, na pokaz (w poincie). skąd Mongolia? tu nic nie jest proste. autor (znowu ponawiam pytanie - kto jest autorem) zostawia tak wiele tropów w różnych kierunkach i tak niejasnych, że dochodzi moim zdaniem do absurdalnych interpretacji tympanonu jako błony bębenkowej, symbolizującej nasłuchiwanie nadchodzącego końca. nie łatwiej wyobrazić sobie wojownika, który przed namiotem zrzuca z tamburynu kawę i zaczyna używać go, żeby podkreślić wagę swoich słów? - ale to jest trop grecki, nie arabski.

skrytykowałem wiersz jako całość. poszczególne pomysły są bardzo ciekawe i jeszcze raz to podkreślam - jeśli w tym kierunku szły intencje autora, to gratuluję. pozostawianie pola do wlasnej interpretacji jest zaletą. pozostawianie zbyt szerokiego pola, chaos językowy i kulturowy powoduje, że wiersz traci komunikatywność, a czytelnik traci szansę na interpretację możliwą do przyjęcia.

czy można napisać to lepiej - zawsze można. takie jest moje zdanie

na koniec do autora - piszę o wierszu, nie prowadzę vendetty, bo nie widzę powodu
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nieważne. pisz Pan Poeto więcej takich wierszy a od myślenia, co Autor miał na myśli są krytycy.
naprawdę mi się podoba ten wiersz, a to co powyżej przystaje do niego. oczywiście są inne płaszczyzny ale tą wybrałem ze względu na największą ilość przystających do siebie punktów
(mam tu na uwadze także dalszą część wiersza)

to mniej więcej streszcza to, co miałem na myśli. na ile autorem wiersza jest jego redaktor? wybrałeś płaszcyznę i dociąłeś do niej treść.

podany trop muzułmański przyszedł mi do głowy, ale bardziej pod kątem symboliki, głównie w malarstwie sakralnym (półksiężyc pojawiający się u stóp Matki Boskiej). natomiast nie zgadzam się (upieram się przy prawie do własnego zdania), że są tu jakieś rzeczy oczywiste. chodzi o konflikt religii, brak tolerancji, świętą wojnę, ekspansję religii? jakie jest stanowisko podmiotu? nasłuchiwanie jakiego końca masz na myśli? jeśli już to bardziej skłaniam się ku interpretacji, że wszystko nie ma sensu, bo nasza wiara jest okazjonalna, na pokaz (w poincie). skąd Mongolia? tu nic nie jest proste. autor (znowu ponawiam pytanie - kto jest autorem) zostawia tak wiele tropów w różnych kierunkach i tak niejasnych, że dochodzi moim zdaniem do absurdalnych interpretacji tympanonu jako błony bębenkowej, symbolizującej nasłuchiwanie nadchodzącego końca. nie łatwiej wyobrazić sobie wojownika, który przed namiotem zrzuca z tamburynu kawę i zaczyna używać go, żeby podkreślić wagę swoich słów? - ale to jest trop grecki, nie arabski.

skrytykowałem wiersz jako całość. poszczególne pomysły są bardzo ciekawe i jeszcze raz to podkreślam - jeśli w tym kierunku szły intencje autora, to gratuluję. pozostawianie pola do wlasnej interpretacji jest zaletą. pozostawianie zbyt szerokiego pola, chaos językowy i kulturowy powoduje, że wiersz traci komunikatywność, a czytelnik traci szansę na interpretację możliwą do przyjęcia.

czy można napisać to lepiej - zawsze można. takie jest moje zdanie
"dochodzi moim zdaniem do absurdalnych interpretacji tympanonu jako błony bębenkowej"
proszę bardzo, Kopaliński:
"tympanon anat. bębenek ucha; błona bębenkowa" www.slownik-online.pl/kopalinski/A98A120A04B2DE90412565B00082E9F1.php
natomiast nasłuchiwanie, to choćby bębny (tympanon - "antyczny bębenek ręczny o dwóch membranach")
co do usunę kawę i mleko to mamy skojarzenie z: spojrzę na to bezstronnie. kawa i mleko symbolizuje tu: czarne i białe. Potwierdza to końcowy Brukowiec, jako jedyny napisany (niczym Bóg, któremu wierzą bezgranicznie czytelnicy) z dużej litery.
na krzyż rozciągliwa oznacza strony świata, swoiste znaczenie ma też fire-fox (fox jako kłamca)
itd. a tymczasem dobrej nocy życzę
Opublikowano

dziękuję za podanie definicji słownikowej, choć zapewniam że było zbędne. wiem co to znaczy tympanon i uważam, że interpretacja w tym kierunku jest absurdalna. na krzyż rozciągliwa - a może chodzi o islam, który rozciąga się na wszystkie strony świata i chce zdominować chrześcijaństwo?

mam wciąż tą samą uwagę - za dużo tropów i na koniec nie wiadomo o czym wiersz traktuje, czyli według mnie nie ma dla mnie komunikatu.

niech Pan przestanie wyłuszczać mi znaczenia każdego słowa. naprawdę umiem myśleć samodzielnie i zawsze czytam uważnie zanim coś skomentuję (co robię naprawdę okazjonalnie). takie mam zdanie i wydaje się, że przynajmniej starałem się je umotywować. mamy swoje racje i nikt nie mówi, że musimy się zgadzać.

cieszę się, że jednak czasem można z kimś podyskutować. ja z kolei życzę udanego dnia :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


zbyt wiele tropów? owszem, tak bywa też na polowaniu ale jeśli po uważnej analizie okazuje się, że wszystkie prowadzą w jednym kierunku? "tympanon - uważam, że interpretacja w tym kierunku jest absurdalna" - a jednak słowo ma takie właśnie znaczenia, od architektury po anatomię. poza tym poezja zawsze cechowała się tym, że nie można jednoznacznie powiedzieć, jak w kawale, który nagle się zrozumiało: aaaa... to o to chodzi? dobre, dobre...
przykładów można podawać wiele, choćby z muzyki wspomnieć naszego "Zegarmistrz światła purpurowy" Tadeusza Woźniaka, czy światowe legendarne "Schody do nieba" Led Zeppelin. teksty te wywołały swojego czasu sporo zamieszania i liczne spory o czym właściwie mówią.
podobnie i tu: "rozciągliwa na krzyż" ma przynajmniej 2 znaczenia (a trzecie wręcz erotyczne)
- strony świata (północ, południe, zachód i wschód)
- te, o którym wspomniałeś
dalej wymienione są nawet niektóre z tych stron: Mongolia (tu mamy też aluzję do tego, że stąd kiedyś ruszyły nieoczekiwanie hordy barbarzyńców, którym nie potrafiły się oprzeć nawet wysoko rozwinięte cywilizacyjnie kraje)
taką stroną świata jest też: tam, gdzie nie docierają wieże, a zarazem aluzja do mongolskich - skośnookich - najeźdźców. dlaczego? bo wieże szachowe poruszają się po liniach prostych i dlatego są narażone na atak teoretycznie słabszych, ale poruszających się na skos gońców.
itd, itp. a tymczasem również życzę dobrego dnia, i tych co po dziś

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...