ksiazkowy mol Opublikowano 16 Sierpnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Sierpnia 2007 Czyje wiersze najczęściej czytacie? Macie jakieś ulubione liryki, do których wracacie? jola :)
Jerzy Rybak Opublikowano 16 Sierpnia 2007 Zgłoś Opublikowano 16 Sierpnia 2007 Kiedy urodzę się na nowo (piosenka) - Jacek Podsiadło
Pan poeta Opublikowano 16 Sierpnia 2007 Zgłoś Opublikowano 16 Sierpnia 2007 ja to najchętniej czytam swoje wiersze ):
Mr._Żubr Opublikowano 16 Sierpnia 2007 Zgłoś Opublikowano 16 Sierpnia 2007 Panie Poeto! To niestety widać. Patrz: wątek poniżej. I proszę tylko nie doszukiwać się tu złośliwości.
Rafał_Leniar Opublikowano 16 Sierpnia 2007 Zgłoś Opublikowano 16 Sierpnia 2007 Ja często wracam do Iwaszkiewicza. Najbardziej podoba mi się cykl "Mapa pogody". Czuje sentyment do tych wierszy.
Mr.Suicide Opublikowano 16 Sierpnia 2007 Zgłoś Opublikowano 16 Sierpnia 2007 ja do Różewicza i Baczyńskiego.
Tali Maciej Opublikowano 17 Sierpnia 2007 Zgłoś Opublikowano 17 Sierpnia 2007 na śniadanie z kawą i papierosem http://www.poezja.org/index.php?akcja=wierszeznanych&ude=1225 a po pracy wieczorami http://www.poezja.org/index.php?akcja=wierszeznanych&ude=1174 http://www.poezja.org/index.php?akcja=wierszeznanych&ude=98 i bardzo często wracam również do tomiku który dostałem od pewnej osoby z forum, dojrzały kobiecy smak słów a mój ulu wiersz zacytuje tylko fragment z całego zbioru wtajemniczeni rozpoznają;-D kilka centymetrów pomiędzy wygłusza szmeranie klawiszy cisza. śpisz. ja piszę niekiedy upewniam się przez uchylone drzwi lubię być spokojna twoim spokojem lubię nie mieścić cię w wierszu (-:
ksiazkowy mol Opublikowano 17 Sierpnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Sierpnia 2007 osobiście czytam poświatowską, jasnorzewską - pawlikowską, asnyka, czasami stachurę, wojaczka, teraz kupiłam sobie tomik krzysztofa pieczyńskiego.
Jerzy Rybak Opublikowano 17 Sierpnia 2007 Zgłoś Opublikowano 17 Sierpnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. nie ma w necie, więc wklejam; może Messa dołączy tę piosenkę do swojego repertuaru ;PDobromirowi Kożuchowi Kiedy urodzę się na nowo, zwykły – z rękami, z fiutem, z głową, to ty już miej tam, wiesz, gotową… Żytnią? Żubrówkę? Żołądkową? Kiedy na nowo się urodzę, to będzie zwykły dzień. Jak co dzień. Jak święta Łucja, to po wodzie. Przyjdę. Wyglądał będę młodziej. Że niedzisiejszy, nietutejszy, przyjdę nieśmiałym krokiem gejszy, ciszy jak szpieg, dwa razy mniejszy. I nasłuchiwał będę. Węszył. Przyjdę o czwartej pięć, jak mistyk. Mydlanym krokiem opiumisty. Bezwonny i pół-przezroczysty. I perwersyjnie uroczysty. A cień mój straszny i zwęglony nie przyjdzie ze mną z tamtej strony, wreszcie granice i kordony przydadzą się. Nowonarodzony mogę być mdły i nawrócony, jeśli chcesz. I co dzień z rana wraz ze Stachurą na kolanach stać mogę przed wschodzącym słońcem. Tak aż do końca. A przed końcem, ponieważ ciągle będzie wcześnie, pójdę do sadu rwać czereśnie, rude i pogrążone we śnie. Mój ojciec w niewygodnym grobie pogratuluje chyba sobie, że mu na nowo się urodzę, choć pewnie znów tu coś przeskrobię. Spał będę w nocy, a nie w dzień. Już nikt nie powie o mnie: leń. Jeszcze się przydam. Dzieci spłodzę, kiedy na nowo się urodzę. Spał będę w lesie. Jak ten śmieć. Jadł będę szron, szadź, śnieg i śniedź. I kto by jeszcze śmiał mnie mieć, kiedy na nowo się urodzę? I choćby Michał Cichy zdychał, to póki jeszcze będzie dychał, będzie miłował swego syna i się go trzymał, trzymał, trzymał. Więc jak natchnione chuje z drzewa próbujmy własne pieśni śpiewać. Któż nasze słowa nam podpowie, jeżeli nie nasi synowie? Każdy we własną zadmie surmę. Natrzemy we trzech. Czyli hurmem. Weźmiemy sobie siebie szturmem. Zdamy egzamin. Wtedy umrę.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się