Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

siedzę w domu zmęczony po pracy
na gorze sąsiadka pracuje nad ciałem
z pomocą męża
ulicę rozrywa miejski orgazm :
krzyk opon samochodu i chłopiec
który, chciał przeskoczyć czerwone
mężczyzna z dołu męczy dywan
ten jęczy z rozkoszą
psy wyprowadzają swych władców na spacer
koty leniwie czeszą wąsy
do mojej skóry lecą komary
kto będzie pierwszy dostanie nagrodę
a między nogami
między nogami tkwi kolega
przestaje pracować
patrzy na mnie czule
zamykam mu usta
nagrywam muzę opartą na faktach.

Opublikowano

Czegoś tu nie rozumiem (... albo ;)... jakiś nie reformowalny jestem):

siedzę w domu zmęczony po pracy
(...) a między nogami
między nogami tkwi kolega
przestaje pracować
patrzy na mnie czule
zamykam mu usta
nagrywam muzę opartą na faktach.


Pozdrawiam.

Opublikowano

To, co napisałem jest tylko cytatem z powyższego wiersza. Dlatego nie rozumiem o co chodzi z tym "przegięciem" W końcu peel jest kobietą, czy mężczyzną? Bo na początku wiersza, to facet "siedzi zmęczony po pracy... a dalsz ciąg wiersza - jest, jaki jest. Nie rozumiem, więc tego oburzenia.
Może po prostu zamiast "zmęczony" powinno być "zmęczona"... i tyle.

Opublikowano

No cóż, jeśli nawet do mnie, to i tak nie czuję żebym w czymkolwiek tutaj przegiął. Po prostu (nomen omen) wiersz jest dla mnie w sensie czysto logicznym niezrozumiały. Być może wynika to z mojego hetero-konserwatyzmu (na pewno nie z homofobii).
Ale dzięki za Twoje wyjaśnienie katttka - Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • oto siedzimy tutaj ty ja i oni i ty masz tajemnice i ja nie jestem szczery na parapecie kwiat rozczapierzył palce walcząc o przetrwanie spóźniona konewka w spóźnionej dłoni wyschnięta twarz zegara z fałdem Verragutha anioł stróż jak hobbit latający tam i z powrotem mosty spragnione człowieka aut szyn pociągów na skraju mój podpis PC i rok lata całe choć zła jest akwarela przez chwilę byliśmy dziećmi i mniej jest tych chwil na lekach choć śpię mniej i miej mnie na względzie kiedy wejdziesz antynomiczne przeklnij i jeśli zechcesz cokolwiek mąci ci umysł zdradź kto mi zapieprzył godzinę twój zwrot po zawrocie głowy spieszą się galaktyki muszą nadrobić w czarną przestrzeń decyzje bez odwrotu jak to ma działać do cholery wytworne perpetuum mobile - ziemia droga ruch (okrężny) ja nietrzeźwy i ty pijana oni i wreszcie bez nich kolor butelek na ścianach centralny punkt wszechświata z dystansem fiksujący soczewkę blisko blisko   i coraz dalej dalej    dość.    
    • @_M_arianna_W... fajne!
    • Zapytasz: skąd się tam wzięła ta odrealniona istota?   Gdybym go sam nie zobaczył, a on nie prosił mnie o pokarm, uznałbym go za nocną zjawę sunącą poprzez uroczą Grenadę.   Zlazł bezszelestnie z płótna Dalego, ogonem zawijając — flamenco tańczy. Skacze ponad dachami złotej Malagi, zwinny jak kot Don Kichota z Manczy.   Piękny rycerz o pociągłej twarzy siedzi tam ciągle i o czymś marzy. Jakże chciałoby się do niego podejść, zahaczyć w tańcu o gorącą Kordobę.   Uczuciem uderzyć w pierś bailaory, wytrącić jej ze zwinnej dłoni kastaniety, na kopię nadziać wszystkie podniety i tobie je podarować, piękna Sewillo.
    • @Łukasz Jurczyk tak...masz rację  dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @.KOBIETA. dzięki serdeczne  
    • @jjzielezinski   Niewidzialny   Jestem najskromniejszy, najcichszy. Nie było mnie widać i nie ma.   Zrodzon z obcej matki. Ilu nas było, drogi bracie, w cieniu dowództwa?   Tamten czas nas nie kochał. Przetrwałem trzydzieści trzy warty, patrząc, jak gasną kolejne baony.   Jam uciekł z transportu, jam walczył do końca, jam padał żywy.   Pod gradem kul udawałem trupa, żeby się jeszcze na coś przydać.   Jestem niepopularny. Mówią, że mam spróchniałe korzenie. Matka odeszła za wcześnie. Przyszła Polska. Zrozum, że to nie była moja matka!   Poszedłem walczyć, żeby cokolwiek ocalić. Że krew była niemiecka? Tego wyboru nie miałem.   Potem byłem cichutki, najcichszy. Nigdy nie nagrodzono mnie miłością.   W kraju stałem się banitą, do końca obcym, niezaakceptowanym.   Cisza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...