Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

panie poeto - analfabeto
dla pana kartka jest myśli metą
wiersz pod dyktando myśli zrodzony
a pan na skrzydłach mkniesz nad poziomy
z odmętu - błędów- z pędu i wyżyn
stawiając w końcu pod wierszem krzyżyk
śmierć wierszom tylko zadajesz
kiedy im krzyżyk na drogę dajesz

panie poeto - analfabeto
stoisz nad myślą z barwną paletą
wbrew wersom tworzysz z rymu obrazy
i czasem piękne tniesz krajobrazy
cóż kiedy skrzydłem z pędu i wyżyn
pod pejzażami malujesz krzyżyk
śmierć wierszom tylko zadajesz
kiedy im krzyżyk na drogę dajesz

panie poeto - analfabeto
w ręku masz dłuto, przed sobą beton
dziobiesz w skorupie - kształty rymując
gdzież rysy wiersza się odnajdują
cóż kiedy dłutem z pędu i wyżyn
stawiasz na rzeźbie - śmiertelny krzyżyk
śmierć wierszom tylko zadajesz
kiedy im krzyżyk na drogę dajesz

panie poeto - analfabeto
tworzysz zawadą, a nie zaletą
raz byś nauczył się czytać z myśli
i stąd stosunek słów byłby bliższy
a ty z odmętu – z pędu i wyżyn
umiesz co umiesz - postawić krzyżyk
śmierć wierszom tylko zadajesz
kiedy im krzyżyk na drogę dajesz

Opublikowano

czytałem kilka twoich tekstów do piosenek (trudno je nazwać wierszami), ale ten wyjątkowo mi się nie podoba. Wydaje mi się że jest pisany "na siłę", Czy podmiot liryczny (poeta - analfabeta) jest tożsamy z autorem? Jeśli nie, to kto jest tym poetą? Poznałeś kogoś takiego, komu chciałeś udzielić lekcji poprawnego pisania wierszy? Potępiasz go za pisanie? Pozdrawiam z nadzieją, że nastepnym razem przeczytam coś lepszego.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ewo - posłuchaj

--------------------------------------

"stacja II" (męki pańskiej)

Mały więzień basniowej tapety
i sterty zabawek
co weźmie to odrzuci
niepokolei - co by ruszyć ...
wszystko popsute
i ten głos - co ci jeszcze syneczku ...
- nic mamusiu jeszcze ..
nudno mi

kolejny przezent
sprawia tylko ból
kiedy do ołowianego żołnierzyka
krzyczy przez łzy
- prezentuk broń
i odejdź
(daję ci krzyzyk na drogę)

----------------------------------

nie wiem kiedy to napisałem ale tych tekstów jest z 30 i trochę - jeden wiersz biały - drugi rymowany - wszystkie dotyczące drogi krzyżowej - pomysł był - tylko ja przestałem wierzyć stając się
tym poetą - analfabetą - bo krzyżyk sobie dałem na drogę - przeżyłem wiele mysli i słów zapisanych - lecz chciałrm wszystkim pokazać że i tak można - wybacz Ewo i wybaczcie wszyscy - jeśli kogoś uraziłem - spójrzcie więc na mnie - dogłębnie - szamotającego się wśród tłumu na męce pańskiej - eeeechhhh - to prawie pasja - prawie ja sprzed jakiś tam mgnień ...

pozdrówko W_A_R
ps. shiza mnie łapie więc szybko kończę


[sub]Tekst był edytowany przez Witold_Adam_Rosołowski dnia 19-03-2004 21:15.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez Witold_Adam_Rosołowski dnia 19-03-2004 21:28.[/sub]
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kuba - nawet Ty??? jak w tej scenie w jakimś tam cezarem rzymu - pewnie wiesz - a jak nie to się dowiesz - odpowiedź masz powyżej - tłumaczyć wiersza poprzez c'ltyzm nie mam zamiaru - wszystko co składa się na nas to droga ... - jedni kładą na niej puzzle - innym wiatr zrywa kapoty - jeszcze kolejni znaczą zupełnie inne slady

Kubo - czy ten komentarz w krótce bedzie bardziej dosadny??? wiec pomyśl - jeżeli zdarzyło by Ci się zobaczyć piramidę Cheopsa - to stanąłbyś i czy pomyślałbyś, że ją sam Cheops robił??? Kubo - koniec mądrzenia - koniec c'ltyzmu - jest wiele słów podpisanych krzyżykami

pozdrówko W_A_R

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Alfredzie - zapewne odpowiedzią będzie to że piosenki piosenkami - ale mnie nie zaszufladkujesz Pan - nie odpowiem też na wyżej postawione zażuty bo wydaje mi się, drogi Panie Alfredzie, że lekcji to Ty chcesz mi udzielić - lekcji chłosty - więc smiało - a poeta-analfabeta podda się - jestem gotów - nadzieja na lepsze ... Panie Alfredzie - nie wywyższam się nie nie mam zamiaru pisać pod Pana żadnego kolejnego wiersza - to moja droga - moje spojrzenie na świat - a choćbyśmy spoglądali w jedno miejsce wieloma oczyma to zawsze niejednako zobaczymy - to żadne pouczenie to już ktoś kiedys powiedział - ogólnie mówiąc Panie drogi - wiersz o mnie przeczytałeś i smutno mi z Twoich domyślań - ale komentarz komentarzem

pozdrówko W_A_R

Opublikowano

kiedy siadam pisać wiersz, bo myśl się we mnie jakowaś zrodziła, to nigdy nie wiem, jak się skończy, w którą stronę pobiegnie
nie słuchają mnie moje wiersze
i kiedy daję im krzyżyk na drogę, to każę samym sie bronić przed chłostą ludzką
w tym mój analfabetyzm
i tak twój wiersz odczytałam
dla mnie jest wielce prawdziwy
stokrotne dzięki
seweryna

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to nie irytacja, wiersz tworzy autor ale publikujac, oddaje sie go czytelnikowi, wiec jest tyle wierszy ilu jest odbiorow, nawet jesli istnieje "co autor chcial powiedziec"... odczytalam go po swojemu i zabralam do ulubionych, a komentarze...gdyby ich nie bylo, jakze ubogi stalby sie ten portal. Pozdrawiam :-)
Opublikowano

Komentuje, zgodnie z obietnicą. Dużo tych komentarzy i prawdę mówiąc nie chce mi się czytać wszystkiego. Napiszę po prostu co myślę o tym wierszu. A to z tym c'ltyzmem to tak jakoś mi się zażartowało...:)
Przyznam, że inaczej odczytałem ten wiersz, niż ostatnio.
Ów poeta, który pojawia się w wierszu, gdy stworzy sw dzieło, porzuca je...zrywa z przeszłością...odgradza się od pogardzonej części siebie..daje jej krzyżyk...
...zamiast unieśmiertelniać...

A tak na marginesie dodam, że według mnie rymy znów osłabiły siłę oddziaływania...ale cóż, WAR piszę rymami...i być może jako jedyny tu potrafi...:).
Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kubo - jeszcze raz dziekuję za komentarz - nie zrozumielismy się z tym c......zmem - ale ostatni akapit to juz zupełnie - Kubo - choć chłop jestem to się zaczerwieniłem - dziękuje - piszę rymami bo tak potrafię i tyle z tego ale jesli ktoś wiecej w tym widzi to - nie wiem jak to okreslić - to czuję się zobowiązany do ukłonu ...

pozdrówko W_A_R

Opublikowano

Po pierwsze nie wiem co to ten c'ltyzm (zacofany jakiś jestem).
po drugi to ja rozumiem ten wiersz oczywiśnie na swój sposób, a interpretację jeśli mozna tak powiedziec opieram na kilku rozmowach z toba, Witku, na wierszach twoich i na komentarzech twoich do moich (chyba sie nie zamotałem), wiersz sie nie kończy na ostztnim wersie tylko zaczyna, przynajmniej dla mnie, dopiero potem zaczyna (powinien)żyć. Wiersz "zabity" to taki do którego sie nie da nic dośpiewać. Sorry za wymadrzanie ale nie mogłem przejść obok bez echa ;)

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tomku - dziekuję że tu zajrzałeś - wiersz, który tu napisałem, jeju - powiem tak nie bierz sobie tego do serca - bo wyglada po naszych rozmowach, ze mógłbym Cię urazić - wiersz nie miał takiego celu - wiście-oczy - dziekuję Ci że zauważyłeś wyjscie - wyjście w ostatniej zwrotce - to nasze wspólne wyjście - wszystkich, któzy coś robią, coś tworzą - ale podniebne mi słowa wyszły - ale zahaczajmy o chmury aby dzień nie był taki bury - aby poleciały wióry z natury - a krzyżyk to symbol - bo jak tu odbić własne przezycie w wytworzeniu tego wiersza ... - jeszcze raz bardzo, bardzo, bardzo Ci dziękuję i przepraszam - bo po naszych rozmowach i po przeczytaniu tego wiersza mogą rózne nam mysli nachodzić w cień wyobraźni ...

pozdrówko W_A_R

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wszystkiego, co wiem, nauczyłem się od czarownic. Paracelsus
    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...   @Michał Pawica## Wstęp: List otwarty do Mistrza Wojciecha    
    • @Mel666   sierść jeży mi się na karku jak czytam ten wiersz.  Oryginalne pisanie. 
    • @Annna2 Przeczytałem z przyjemnością, pozdrawiam. 
    • @Anna_Sendor Po prostu - Przednio  !
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...