Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zbrodnia


Rekomendowane odpowiedzi

Gość Jerzy Mariampolski
Opublikowano


Wczoraj wieczorem
zamordowałem pamięć

Pochowałem ją cicho w ogródku
za domem

Łzą wzruszyłem ziemię - posadziłem kwiaty

I wiesz; przystaję tam nieraz czasem
bo wiem , że nie wolno mi zapomnieć

że była to pamięć o Tobie ...

[sub]Tekst był edytowany przez Jerzy Mariampolski dnia 18-03-2004 11:44.[/sub]

Opublikowano

trochę brutalne to "zamordowałem"....ale chyba o to chodziło,
"nieraz czasem" to masło maślane :) ale poza tym to śliczna miniaturka Jurku (jeśli można) smutna, ale czasem bywa i tak, więcej słońca i uśmiechu życzę :)

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Opublikowano

Już o maśle maślanym napisano ( a jest to raczej o jeden przysłówek za dużo), dlatego napiszę tylko, że tekst bardzo mi się podoba.

Czy jednak, Panie Jurku, można unicestwić pamięć o Kimś?

Pozdrawiam.
A.

Gość Jerzy Mariampolski
Opublikowano

"...Czy jednak, Panie Jurku, można unicestwić pamięć o Kimś?"

- no właśnie, Pani Joanno, ta miniaturka mówi o tym - mam nadzieję - że nie można :)

chociaż przecież czasem, bardzo by się chciało to zrobić.

dziękuję za komentarz :)

Jurek

Gość Jerzy Mariampolski
Opublikowano
lang="pl-PL" dir="LTR">


Och, Antiope;
nie przypuszczałem, że może wywołać tyle wzruszeń :)

serdecznie dziękuję
Jurek

Opublikowano

Witam Jurek!nie ujelabym tego jak moi poprzednicy,ze to" maslo maslane"
to raczej paradoks,zreszta jak wszystko co nas otacza i mysle ze w tym slowie wlasnie jest jakas nierozszyfrowana dotad tajemnica.przyznam ze tytul mnie odstraszal i opuszczalam twoj wiersz ale za to jak zajrzalam doznalam nader milego zaskoczenia.
slowo "zamordowalem" jest rzeczywiscie ostre,ale to pokazuje jaka walke musiales stoczyc by zapomniec...a potym ulga dalej wiersz jest juz cieply i melancholijny.Wiesz gdybym byla muzykiem napisalabym melodie do twojego tekstu ,a raczej klimatu,czuje ja...
pozdr, M+A

Gość Jerzy Mariampolski
Opublikowano
lang="pl-PL" dir="LTR">


Mario:

fantastyczna, trafna interpretacja :)
nie potrafię nic więcej dodać do Twoich słów,

właśnie dlatego trudno było mi zmienić to nieszczęsne sformułowanie; wiem, że ono 'nie pasuje' ale NIE PASUJE tu też NIC INNEGO, prawda?
bo gdyby napisać to inaczej, to - obawiam się - zmieni się cały wiersz, a tego nie chciałem.

to taki paradoks wielowymiarowej nie jednoznacznej rzeczywistości; może pewne sprawy są ograniczone jakby 'od góry'

doskonale odpowiedziałaś na pytanie: "...co poeta chciał powiedzieć?" :)

dziękuję i pozdrawiam;
Jurek

Gość Jerzy Mariampolski
Opublikowano
lang="pl-PL" dir="LTR">


UWAGA!
- kupię lub wynajmę zamiennik do 'NIERAZ CZASEM'
- dostawa; natychmiastowa,
- forma płatności; wdzięczność z pocałowaniem dłoni.
- tylko poważne poropozycje!!
:)
Jerzy Mariampolski

Opublikowano

wiesz co Jurku w tym zachwycie pobieznie przelecialam komentarze i przez to nie zrozumialam nalezycie dlaczego wlasciwie maslo maslane?przyznaje sie bez bicia );
myslalam ze chodzi o tresc,bo najpierw mordujesz a w koncu,ze "nie wolno mi zapomniec"w tym miejscu myslalam o paradoksie.
"nieraz czasem" zamienilabym na "jeszcze czasem"
przepraszam za nieporozumienie ): M+A

Gość Jerzy Mariampolski
Opublikowano
lang="pl-PL" dir="LTR">


Mario:
pamięć została jednoznacznie i definitywnie 'zamordowana'.
i nie zmartwychwstała - jak przypuszczałaś. umarła. nie ma jej.
pozostał tylko wzruszony łzą kopczyk ziemi nad nią.
i - ja z kolei - nie widzę tu paradoksu, bo odwiedzamy groby zmarłych,(przystaję tam nieraz czasem)

paradoksem - w moim rozumieniu, jest masło maślane sformułowania: "nieraz czasem",
bo: jedno nie może istnieć równolegle wespół z dugim, gdyż albo "nieraz" albo "czasem" do wyboru; ale nie razem; jedno wyklucza drugie.

jednakże jakimś dziwnym trafem, tak to pierwotnie zapisałem i - naprawdę na nic innego nie umiałem się w zastępstwie zdecydować, aby NIE POPSUĆ,
i aby było zabawniej; ta dwoistość trochę tu pasuje 'NIEPASUJĄC'
tak rozumiem ten paradoks.

twoja sugestia - odpowiedź na ogłoszenie - też do mnie nie trafia,
po prostu; konsekwencja użytych przeze mnie do budowy formy tego wiersza środków zapędziła mnie w 'kozi róg' którego efektem jest to - legendarne za nie długo - sformułowanie.

uufff, powiało grobowym chłodem, brrr :)

podobały nam sie przez chwilę dwie odmienne zupełnie sprawy :)
no cóż ... paradoks,

Pozdrawiam cię
Jurek
[sub]Tekst był edytowany przez Jerzy Mariampolski dnia 18-03-2004 22:10.[/sub]

Gość Jerzy Mariampolski
Opublikowano
lang="pl-PL" dir="LTR">


jednak muszę coś jeszcze dodać;
oczywiscie paradoksem jest też cały wiersz;
"po co zabijał jesli teraz chce pamiętać?" - prawda?

ale w natłoku myśli zapomniałem poprzednio dopisać.

Jurek

Opublikowano

Jurku - nie obraź się ale ten wiersz ma kilka mankamentów - przede wszystkim - ...wczoraj... - krótka ta Twoja pamięć - ciekawe co zrobisz za miesiąc, za rok - myślę też o ogródku gdzie łzy spijasz - ile to jeszcze innych pamięci łzą przytopiłeś w tych grządkach - ile razy tam przystanąłeś aby wdeptać to co jeszcze chciało wywiać z wiatrem - nie podoba mi się treść - katastrofa - wybacz, że tak piszę - minął dopiero jeden dzień a TY? już piszesz wiersz - gdybyś napisał tuż po albo po roku - rozumiem

pozdrówko W_A_R

Opublikowano

.....ależ zamieszanie zrobiłam tym masłem... chodziło mi tylko o to, że te dwa terminy oznaczają to samo i w moim odczuciu pisanie ich naraz no jest hmm niepotrzebne :)

co do ogłoszenia to ja proponuję: co jakiś czas.

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Gość Jerzy Mariampolski
Opublikowano
lang="pl-PL" dir="LTR">

Szanowny W_A_R
oceniaj wiersz a nie buduj sobie na jego podstawie obrazu człowieka.
bo to moja pamieć i moje grządki, ja w Twoje nie zaglądam.

no bo jak miałem napisać? - " pragnę państwa zawiadomić że dwadzieścia osiem lat (i dwa miesiące) temu, rozstałem się z piegowatą dziewczyną na środku rynku w powiecie krakowskim, a zaraz potem ochlapał mnie samochód wodą z kałuży"?

jak by to wygladało?
no skoro tak, to następnym razem spróbuję, ale wyślę go tylko Tobie.

rzeczywiście jeśli 'wczoraj' to...trochę za szybko, ok, trafne spostrzeżenie, dziękuję :) rzeczywiście katastrofa

widzę ze mały prosty wierszyk a mnóstwo namieszał.

wiesz Szanowny W_A_R; ja chyba naprawdę mam dwie dusze :)
kurcze :)
no, sam już nie wiem

takie forum poetyckie jak ten Portal to bardzo fajowa sprawa,
wiele można się nauczyć,
i wiersze też wielokrotnie są przednie,

Pozdrawiam i dziekuję:

Jurek

Opublikowano

Wytworzyłeś niesamowity klimat, ale rzuciły mi się w oczy dwie rzeczy:
oczywiście "nieraz czasem" i mała niekonsekwencja: jeśli stało się to wczoraj wieczorem, a Tobie już się zdarza tam przystawać to chyba błąkasz się bez przerwy po ogrodzie. Ten utwór jest tak rozgorączkowany jak wyznanie mordercy i przez to bardzo autentyczny. Nie zgadzam się, że zabrakło Ci talentu. Zwyczajnie zabrakło Ci czasu, żeby go dopracować /od wczoraj/.
małe poprawki i dla mnie bomba!

pozdrawiam

Grzegorz

Opublikowano

Czytałem go już wielokrotnie, za każdym razem nie wiem co napisać, lubię ten wiersz i tą formę, pisz więcej, a ja biorę go do ulubionych
[sub]Tekst był edytowany przez zbigniew Wilk dnia 20-03-2004 21:30.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez zbigniew Wilk dnia 20-03-2004 21:30.[/sub]

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wszystkiego, co wiem, nauczyłem się od czarownic. Paracelsus
    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...   @Michał Pawica## Wstęp: List otwarty do Mistrza Wojciecha    
    • @Mel666   sierść jeży mi się na karku jak czytam ten wiersz.  Oryginalne pisanie. 
    • @Annna2 Przeczytałem z przyjemnością, pozdrawiam. 
    • @Anna_Sendor Po prostu - Przednio  !
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...