Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Jola z Bartkiem w szkole parą byli.

Jola jakiś wabik w sobie miała,

więc Bartkowi wszyscy zazdrościli,

gdy po lekcjach na niego czekała.

Znajomi wróżyli im wesele.

Cztery lata to trwało bez mała,

aż powiedziała w pewną niedzielę:

 

„Chyba Bartku trochę odpoczniemy.

Cztery lata to dla mnie za wiele.

Jakiś czas się widzieć nie będziemy,

bo na studia jadę do Brukseli.

Odległość rodzi same problemy.

Mądrzy ludzie mi tak powiedzieli.”

 

Kiedyś po powrocie z zagranicy,

przez przypadek, po Wielkiej Niedzieli,

spotkała go Jola na ulicy.

Zapytała, gdy się przywitali:

 

„Mieszkasz Bartku w tamtej kamienicy?

Może byśmy znów się spotykali?

Na to zawsze jest dobra godzina.

Zobaczymy więc, co będzie dalej.”

 

Bartek na to: „Też czasem wspominam

nasze dawne, wspólne szkolne lata.

Lecz wspaniałą żonę mam i syna,

a tam jest przedszkole małolata.”

Edytowane przez Gra-Budzi-ka (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Achilles_Rasti bynajmniej nie nawołuję do przeżywania nieadekwatnych emocji! Jest smutek... bierzemy smutek. Na szczęście każda emocja ma początek i koniec. :)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Tak… tym razem smutek sam się napisał. Życie ma też ciemniejsze barwy.
    • patrz, co tu mam: album pełen artystycznych zdjęć. na każdym  – odbudowuję Warszawę zmienioną wczoraj w pył  (uwierz – musiałem dopuścić się tak olbrzymiej demolki). i gdzie to robię: w swoich Dańcach! nie z chęci zawłaszczania, czysto egoistycznych pobudek. radość jest w tym, odmajaczenie, real tak bardzo osobisty, że aż wyżera, działa jak antydepresant, psychotrop, środek przeciwko zgorzeli zgnilakowej, nudzie, wszelakim strachom. mój czarny pałac rośnie pod ziemię, setka iglic wnika w chłód gleby. tworzę na kanwie, ale na swoją modłę. klimat w sercu, jak w prażarce, po słonecznych arteryjkach biegnie promyk, cieknie strużyna lawy. w głęboko utajonych budynkach rosną konstelacje, w pałacu zamieszkiwanym przez człekoształtne pulsary trwa niekończący się bal. wesoło w tym mieście, choć to niemal bezludzie, metropolijka zbudowana jedynie dla dwóch osób. oglądaj zdjęcia. nie zdziw się, gdy zauważysz, że na każdym kolejnym jestem mniejszy i mniejszy, że coraz trudniej jest mi podnosić cegły, dźwigać pustaki. wiesz, czemu tak się dzieje? planuję nigdy nie skończyć odbudowy. niech to trwa, dzieje się na przekór, na złość przeciwieństwom.  
    • @.KOBIETA.za mnie jest opowiedzalny Jezus:) ja to tylko jestem dzieckiem bożym i jego słucham:)
    • @Berenika97 latarnie miały być tutaj bohaterami wiersza, bo od ich zdjęcia zrodził się pomysł na wiersz:) Choć są na końcu refleksji mam nadzieję, że udało się uwypuklić ich funkcję- Te latarnie są świadkami  spaceru...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...