Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mam racje - to dno, że też to ciągle trzeba tłumaczyc - takim niepoetom (dobra koncówka?)

Panie Krzywak, jak powiem że najlepsze końcówki mają mężczyźni w rozporkach
to pan będzie sikał z zachwytu? Pan jest nieciekawy i jednostronny poetycko. U gotowa jestem sobie pomyśleć, że mało inteligentny. Tak, człowiek inteligentny widzi coś tam, gdzie wydaje się nic nie ma. Weźmy dno, pan wie, jaki interesujący jest taki Rów Mariański (proszę nie kojarzyć od razu z rowem Marianny). Pan wie, że na dnie leży więcej szczegółów niż nad powierzchnią wód? A zresztą, co będę zarażała po godzinach i za darmo kogoś swoją ynteligencją :)

Odpowiem tyle - kupsztal to kupsztal, więc reszte niech sobie szanowna pani daruje. To, co pani napisała (czyli "Dusza"), to są genitalia poezji, a nie poezja... (a o mojej końcówce to sobie może pani tylko pomarzyc :)
A to, co pani o mnie myśli, mam głępoko w ... Może się pani ewentualnie iśc pożalic z innymi pokrzywdzonymi przez los bambusami.
  • Odpowiedzi 47
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zwierzęta to też świat. I jeśli już mowa o duszy - czyli o niematerialnym aspekcie świata, jakkolwiek by go sobie wyobrażać i nazywać - to zwierzęta w tym samym stopniu należą do tego świata, co i ludzie (mówiąc Twoim słowem: w tym samym stopniu mają duszę czy też do niej należą). Ludzie nie są czymś oddzielnym od reszty przyrody, i to już w naszej epoce wiemy doskonale.
"Matrix" jest utworem baśniowym, fantastycznym, więc z samego założenia pokazuje nieprawdziwy świat. Dlatego nikt oglądający "Matrixa" nie krzyczy: "To nieprawda!" Podobnie, jak nikt tak nie krzyczy przy czytaniu baśni o Kopciuszku na przykład.
Ale poezja z założenia powinna pokazywać jakieś rzeczywiste zjawiska, wyrażane w subiektywny sposób i opatrzone odautorskim komentarzem. Toteż jeżeli wiersz wyraża jakiś pogląd (religijny, filozoficzny czy inny), czytelnicy mają prawo z nim polemizować.
Twój sonet podoba mi się bardziej niż poprzedni. Nie jest najgorszy, chociaż preferuje dualistyczną koncepcję świata (czy może w dodatku tylko człowieka): podział na duszę i ciało. Ja się nie zgadzam z tą przestarzałą koncepcją, jest dla mnie zbyt uboga, naiwna, jednostonna, niczego nie wyjaśniająca, soprzeczna ze zdrowym rozsądkiem. Jednak niezły jest język i forma wiersza.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zwierzęta to też świat. I jeśli już mowa o duszy - czyli o niematerialnym aspekcie świata, jakkolwiek by go sobie wyobrażać i nazywać - to zwierzęta w tym samym stopniu należą do tego świata, co i ludzie (mówiąc Twoim słowem: w tym samym stopniu mają duszę czy też do niej należą). Ludzie nie są czymś oddzielnym od reszty przyrody, i to już w naszej epoce wiemy doskonale.
"Matrix" jest utworem baśniowym, fantastycznym, więc z samego założenia pokazuje nieprawdziwy świat. Dlatego nikt oglądający "Matrixa" nie krzyczy: "To nieprawda!" Podobnie, jak nikt tak nie krzyczy przy czytaniu baśni o Kopciuszku na przykład.
Ale poezja z założenia powinna pokazywać jakieś rzeczywiste zjawiska, wyrażane w subiektywny sposób i opatrzone odautorskim komentarzem. Toteż jeżeli wiersz wyraża jakiś pogląd (religijny, filozoficzny czy inny), czytelnicy mają prawo z nim polemizować.
Twój sonet podoba mi się bardziej niż poprzedni. Nie jest najgorszy, chociaż preferuje dualistyczną koncepcję świata (czy może w dodatku tylko człowieka): podział na duszę i ciało. Ja się nie zgadzam z tą przestarzałą koncepcją, jest dla mnie zbyt uboga, naiwna, jednostonna, niczego nie wyjaśniająca, soprzeczna ze zdrowym rozsądkiem. Jednak niezły jest język i forma wiersza.
Pozdrawiam.

Twoja ocena jest zawsze tak definitywna, że mój przekaz daje więcej pola do manewru :)
(choćby to, że z tego co wiem, podoba się wielu osobom)
"Preferuję" - przecież to nie panaceum na wszelkie gusta! I to, że mój subiektywny pogląd - to chyba dobrze? Nie jestem rzecznikiem praw obywatelskich tylko poetką.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Owszem, bardzo Cię lubię a osądy szanuję ponieważ każdy może mieć swoje zdanie, nie tylko autorzy :) A wiesz, że ja na kanwie tego sonetu już prawie całą książkę napisałam? *Dusza* pojawia się w niej pomiędzy innymi sonetami przeplatana historyjkami pisanymi ku nauce grzesznikom:



Lokator

W samo południe mistrz Zadupuk Ościanek
odpowiedzialny za nabór młodych mnichów,
zebrał na klasztornym dziedzińcu przeszło stu kandydatów
aby wyłonić z nich tych wyjątkowych, w których Bóg
o tej mniej więcej porze dojrzewania wynajmuje mieszkanie na zimę.
Wszystkim nakazał wpatrywać się w niebo a potem wzywał
każdego z osobna, by zapytać: powiedz no, chłopcze, co takiego zobaczyłeś?
Większość mówiła, zgodnie z prawdą, że słońce. Niektórzy kłamali,
że widzieli Boga, aby móc dostąpić przywileju Nauk Świętych
i tylko jeden, jak co roku, odpowiedział:
widziałem ludzi wpatrujących się w niebo.


21 gram

Nie wiadomo, na jakich badaniach opierał się reżyser filmu "21 gram",
bo kiedy umarł mistrz Zadupek Ościanek, jego ciało uniosło się do góry
i wniebowstąpiło, a był z niego za życia kawał chłopa - niemal dwa metry
wzrostu których nabawił się sięgając przez całe lata nieba myślami.
Mistrz Zadupek Ościanek umierał długo - najpierw jego nogi wisiały
przez dwa dni nad łóżkiem, w niedzielę już tylko głowa spoczywała
na poduszce - niechybny znak, że cała dwumetrowa dusza wypełniła
czaszkę szykując się do skoku na druga stronę. Mistrz Ościanek poruszał
głowa tą w tą to w tamtą a mnisi modlili się i szeptali: patrzcie no,
braciszkowi, jak to dusza rozgrzewa swój mięsień przed skokiem
na łydkę Pana Boga - zaiste, żadna inna tak daleko nie skoczy
bo całe życie do tego szykowana była...
W ostatniej chwili jeden z braci bosakiem złapał ciało, kiedy niesione
przeciągiem przez okno wylatywało. Zaważono je potem -
dwóch pokaźnych mnichów obłapiając je mocno stanęło na wadze
a ta pokazała coś niecałe 15 kilogramców, następnie przywiązano
je do pnia drzewa i zważono braciszków ponownie - równe 193 kilogramce
dwóch ciał i dwóch dusz.



Koniec świata

Mistrz Zadupuk Ościanek pięć razy przewidział koniec świata.
Zawsze, kiedy zbliżała się zagłada, siadał na klasztornym dziedzińcu
i zakładał na głowę wielką, czarną prezerwatywę. Co czynisz, mistrzu?! -
wykrzykiwali za pierwszym razem bardziej zdziwieni, niż przerażeni
ostatnim dniem braciszkowie.
Mistrz Zadupuk Ościanek odpowiadał: czynię cokolwiek co w takiej chwili
leży w ludzkiej mocy by nie zarazić się paniką i brakiem nadziei.
Pan bowiem zsyła nieszczęścia nie po to by nas zniszczyć, tylko
żeby sprawdzić, czy kiwniemy choć palcem by jeszcze raz przetrwać....
Siedział tak na dziedzińcu w czarnej prezerwatywie na głowie
a na zewnątrz jak zwykle wstawał kolejny dzień, świergotały
ptaki nie zdające sobie sprawy jak bliskie były ostatecznej zagłady,
tuż pod mistrzem w norkach grzeszyły dzikie chomiki bo tylko grzesząc
można przetrwać.


Pięć grzechów mistrza

Pięć razy w życiu zgrzeszył mistrz Zadupuk Ościanek, żeby uratować świat
przed gniewem bożym, bo co dla człowieka świętego jest największa ofiarą?
Poświęcenie życia, które i tak nie należy do niego, tylko do Pana? Otóż
grzech! Grzech, którym brzydzi się, jest mu wstrętny i obcy a który musi
przyjąć na siebie w dowód największego oddania i miłości do Stwórcy.
Zbawienie świata poprzez grzech - nie można sobie wyobrazić większej
ofiary dla człowieka świętego, a takim poza po pięcioma wyjątkami
był mistrz Ościanek Zadupuk.


.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



I taką Panią lubię, Oxyvio! :) Jak wrócę do Polski to wkleję więcej opowieści o mistrzu Zadupku Ościanku plus oczywyście, sonety w przerwach.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


doczekam się?
z ukłonikiem i pozdrówką MN

Bardzo ale to bardzo przepraszam - dopiero teraz widzę, że napisałeś już wcześniej.
Troszkę chaotycznie rzucam okiem na to co się tu dzieje, więc gdybym gdzieś, czegoś nie dopisała, proszę darować do 14 tego - wtedy wracam po więcej czasu dla siebie do kraju.
Siedem dusz?

Rozterka

... Jest pewien rodzaj umowności tam gdzie mowa o czymś, czego nie ma.
Zupełnie jak z duszą: dusza dostaje ciało do tresury i musi dać
sobie z nim radę. Podobnie jak ciału choroby dziedziczne - duszyczce
może przytrafić się okaz z dziada pradziada skory do alkoholizmu,
chętny hulankom i ciężki do poskromienia. Innej z kolei flak potulny jak
baranek, wystarczy takiego sumieniem postraszyć a już do kościółka leci
w sukience w kwiatki. Nie wiem, jak po śmierci jest to rozliczane, czy
niesprawiedliwie na akord, czy indywidualnie od łebka z uwzględnieniem
stopnia trudności? Podejrzewam, że aby posiadać niesforne ciało
dusza musi wykazać się poskramiając w przeszłości i doprowadzając
do jako takiej uległości kilka innych, bardziej potulnych. W końcu
u nas też nie wydaje się zezwolenia na broń byle komu. ..
I jak widać z historii, dusze zajmujące kiedyś ciała Hitlera, Stalina
i tym podobne, nie sprostały zadaniu - kto wie, może dostały je
po znajomości, bez sprawdzenia czy posiadają ku temu
odpowiednie kwalifikacje?...

Tu mistrz Zadupuk Ościanek przestał mówić i zamyślił się.
Może zastanowiał się, czemu wybrał ciało święte, skore
do zadręczania się postem i niechętne kobietom i czy
nie było to czasem pójściem na łatwiznę?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


doczekam się?
z ukłonikiem i pozdrówką MN

Bardzo ale to bardzo przepraszam - dopiero teraz widzę, że napisałeś już wcześniej.
Troszkę chaotycznie rzucam okiem na to co się tu dzieje, więc gdybym gdzieś, czegoś nie dopisała, proszę darować do 14 tego - wtedy wracam po więcej czasu dla siebie do kraju.
Siedem dusz?

Rozterka

... Jest pewien rodzaj umowności tam gdzie mowa o czymś, czego nie ma.
Zupełnie jak z duszą: dusza dostaje ciało do tresury i musi dać
sobie z nim radę. Podobnie jak ciału choroby dziedziczne - duszyczce
może przytrafić się okaz z dziada pradziada skory do alkoholizmu,
chętny hulankom i ciężki do poskromienia. Innej z kolei flak potulny jak
baranek, wystarczy takiego sumieniem postraszyć a już do kościółka leci
w sukience w kwiatki. Nie wiem, jak po śmierci jest to rozliczane, czy
niesprawiedliwie na akord, czy indywidualnie od łebka z uwzględnieniem
stopnia trudności? Podejrzewam, że aby posiadać niesforne ciało
dusza musi wykazać się poskramiając w przeszłości i doprowadzając
do jako takiej uległości kilka innych, bardziej potulnych. W końcu
u nas też nie wydaje się zezwolenia na broń byle komu. ..
I jak widać z historii, dusze zajmujące kiedyś ciała Hitlera, Stalina
i tym podobne, nie sprostały zadaniu - kto wie, może dostały je
po znajomości, bez sprawdzenia czy posiadają ku temu
odpowiednie kwalifikacje?...

Tu mistrz Zadupuk Ościanek przestał mówić i zamyślił się.
Może zastanowiał się, czemu wybrał ciało święte, skore
do zadręczania się postem i niechętne kobietom i czy
nie było to czasem pójściem na łatwiznę?

nie odpowiedziałaś
z ukłonikiem i pozdrówką MN
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ach, gdzieżbym śmiała skoro są inni. lepsi którzy tego dowodzą. Przyznam, że trochę o tym czytałam, stąd zdaję sobie sprawę ile trzeba czasu aby zaledwie musnąć temat:


Duszę identyfikuje się z osobą ludzką, Ja identyfikuje się często z duszą. Mówi się czasem: To miasteczko liczy około tysiąca dusz. U ludów pierwotnych człowiek może mieć jednak kilka dusz. Ale Melanezyjczyk, który ma aż siedem dusz, w kłótni z innym Malanezyjczykiem nie powie: obraziłeś moją piątą duszę. Ja Melanezyjczyka jest czymś innym niż jego dusze. Ale również w języku polskim mówić mogę o “duszy mojej”, jako o czymś zewnętrznym wobec mego Ja. Staf mówił:

Jesień przyjść musi, duszo moja - to daremne.
Patrzysz na mnie z przeczącą niewiarą w uśmiechu.
A jednak przyjdzie, chociaż zwolna, bez pośpiechu.
Pogodna słodka, złocąc skośnie źdźbła przyziemne.


Cały artykuł na stronie http://rodman.most.org.pl/WP/O_tozsamosci.htm
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ach, gdzieżbym śmiała skoro są inni. lepsi którzy tego dowodzą. Przyznam, że trochę o tym czytałam, stąd zdaję sobie sprawę ile trzeba czasu aby zaledwie musnąć temat:


Duszę identyfikuje się z osobą ludzką, Ja identyfikuje się często z duszą. Mówi się czasem: To miasteczko liczy około tysiąca dusz. U ludów pierwotnych człowiek może mieć jednak kilka dusz. Ale Melanezyjczyk, który ma aż siedem dusz, w kłótni z innym Malanezyjczykiem nie powie: obraziłeś moją piątą duszę. Ja Melanezyjczyka jest czymś innym niż jego dusze. Ale również w języku polskim mówić mogę o “duszy mojej”, jako o czymś zewnętrznym wobec mego Ja. Staf mówił:

Jesień przyjść musi, duszo moja - to daremne.
Patrzysz na mnie z przeczącą niewiarą w uśmiechu.
A jednak przyjdzie, chociaż zwolna, bez pośpiechu.
Pogodna słodka, złocąc skośnie źdźbła przyziemne.


Cały artykuł na stronie http://rodman.most.org.pl/WP/O_tozsamosci.htm

widzę, że o duszy nie wiele wiem, ot, różne ludy różnie do tego podchodzą - a każde zmaga się jak ze smokiem - nie wiem czy czytałaś przypowieść o Sowim? ta część spraw związanych z duszą najbardziej mi przylega

z ukłonikiem i pozdrówką MN
Opublikowano

Zwierzęta mają duszę, upewnia mnie w tym nie tylko św. Franciszek, ale także moja kotka - Matylda; porównanie człowieka bez "duszy" do zwierzęcia to ogromne naużycie pojęciowe, i nietaktowne uproszczenie;
a zatem, zwierzęta mają duszę - powtarzam, tylko nie mają wolnej woli; tę zastępuje im instynkt, pewien zamknięty, skończony kod postępowania, aby przeżyć, i to kod bardzo czytelny dla każdego weterynarza;
takim czytelnym kodem postępowania już nie kieruje się człowiek, choć mógłby - zważywszy na 10 Przykazań; rozprawka "O duszy" Arystotelesa duszę nazywa "źródłem życia, siedliskiem myśli i uczuć", ale już Hebrajczycy rozróżniali duszę organiczną i duszę myślącą. Problem nieśmiertelności duszy rozwiązywał i ustalał w "Fedonie" Platon. O związku duszy z ciałem traktował Kartezjusz. Mnie najbardziej podoba się spojrzenie na duszę w "Książeczce o człowieku" Romana Ingardena.
Jeśli chodzi o formę sonetową wiersza, to schemat powtórzony poprawnie; rozważania "o duszy" są wtórne, mało interesujące.
J.S

Opublikowano

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że peel bez duszy byłby zwierzęciem. Zwierzęta mają duszę. Moim zdaniem. Bo wiem, że nie według chrześcijan. Ale ja sądzę, że duszę ma każda żywa istota. Bo czymże jest dusza? Można to różnie rozumieć, ale według mnie to są wszelkie emocje, uczucia i myśli. A przecież zwierzęta też potrafią czuć, odczuwać i myśleć.

Poza tym - czemu nikt na to zwierzę nie spojrzy? Bo wolne - a więc biega po lasach i kryje się po krzaczorach? No i co z tego? Wszak czasem widzi się dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Jeśli tylko umie się patrzeć. No i inne zwierzęta spojrzą na danego osobnika... ;)

Jednak pomimo, że nie zgadzam się z puentą - wiersz na plus. :)

Pozdrawiam, R.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pani Rhiannon i Pan Sojan:

Proszę przeczytać jeszcze raz uważnie. Gdzie jest napisane, ze człek bez duszy byłby zwierzęciem? Byłby zwierzęciem, które choć wolne jest nikomu niepotrzebne. Tresowanym
niedźwiedziem który uciekł z cyrku i nie wie co robić na wolności: macha łapą do dzikich pszczół, żeby dostać ciuciu :)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wszystko jest wtórne i mało interesujące. Sonety Szekspira bo jeden mówi o milości, drugi
o przemijaniu, inny o róży. Sonety Mickiewicza bo pisze, że sunie wozem jak łodzią przez akermańskie stepy i wiadomo, że nikt go nie usłyszy bo i na morzu nikt nie usłyszy płynącego.
Ale facet musi dzielnie trzymać się logiki - mógłby napisać, że ktoś zawoła ale skoro
porównał wóz do łodzi a step do morza, to ni diabła nie może nagle powiedzieć: o,
zdaje się, że ktoś mnie usłyszał oprócz wiatru. Albo sonet Dobranoc: od razu wiadomo, że
dobranoc i więcej nie będzie się nikt bawił, ale Mickiewicz musi napisać:
Dobranoc, dobranoc... już więcej nie będziem bawili. Mało to odkrywcze, nieprawdaż?
A i potem, przez kolejne wersy o tym samym, że dobranoc.

Pozdrawiam wierszem, który zakłada, że dusza też posiada swoją duszę:

wdusza

skoro przelecieliśmy teresę co ze snu wyrasta
w wiklinowym lustrze stolika
widzimy, żeśmy się zechrząszczyli jak dwa lipcowe skwary:
pierwszy ćwierka w samochodowej świecy
(dziewka rafała ramiączka załamuje
o! ćma! ćma płonie!
aj... rycząca... nie rycz...
tu jest ala i as. i drzewa
i bzzzyy bzyyyy
w imię nocy i wody i chleba)
drugiego nie pamiętam (i nigdy nie pragłem polubać)
umarł we mnie na trąd duszy
wewnątrzczłeczy
wchrząszcz trzmiący w brzcinie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MÓJ SZLOCH NAJ!


      Kochać cię to nie był trud
      Nie trzeba było silić się zbyt
      Kochać cię to nie był znój
      Ja piąłem się do twych ud
      A jemu zbyt szybko opadł mit 
      Och, mój ból, ból cud


      Wzięli cię na posterunek
      Nie pytałem, dlaczego, jak
      Nie wołałaś na ratunek
      Nie myślałem dlaczego tak
      Miał cię przez chwilę na wznak
      Och, mój o mój męki szlak


      Wszyscy chłopcy machają
      Próbujesz im w oko wpaść
      Wszyscy chłopcy wołają
      Chcesz czułą chwilę skraść
      Miał cię na liście "Na zaś"
      Och, mój deszczowy płaszcz?


      Kochać cię łatwo przyszło mi
      Lekko też odeszło w dal
      Kochając, byliśmy ciężcy, źli
      Serca były harde od dni
      Mieliśmy się przez parę chwil
      Och, mój ból, twardy jak stal

       


      (Opuszczanie zielonych rękawów)
      WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ


      Wojna w klęskę zmieniła się
      Traktat jest spisany krwią
      Lecz nie wpadłem im do rąk:
      Przekroczyłem linie swe


      Bardzo chcieli złapać mnie
      Lecz im zbiegłem i jak zbieg
      Żyję tu, w dzielnicy złej,
      Pod przykrywką szpieg


      Musiałem iść, całkiem sam
      I życie porzucić swe
      W szafie zbiór szkieletów mam,
      Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie


      Snuję życia wątek, a w nim
      Tam fakt, a tu mit
      Kiedyś miałem imię lecz
      Nieważne to, poszło precz


      Nieważne to
      Nieważne co
      Ponieśliśmy zwycięstwo
      A akt spisano krwią
      Nie wpadłem do ich rąk
      Chodzę po linie Być


      Jest prawda, co ma żyć
      I ta, co ginie w mrok
      Nie wiem, w którą mam iść
      Lecz nieważne to


      Bo twój triumf miał
      Tak miażdżącą moc,
      Że niektórzy z nas
      Myślą, jak zachować choć


      Strzęp kronik o tym, jak
      Odbywamy marny byt swój;
      Beret, znoszony płaszcz
      Łyżkę nóż i stół


      Igrzyska i chleb
      W które gladiator gra
      Kamień, który rzeźbiarz tnie
      Pieśni ku chwale, niech trwa..


      Nasze prawo to wciąż
      Pokój, rozumie, że
      Chociaż strzela mąż
      Żona kule nosi mu


      I wszystko to w duszy mej
      Wyrazy, co obrazem są
      Słodkiej obojętności tej
      (Są tacy, co miłością ją zwą)


      Jej wysokości czczonej w krąg
      Niektórzy mówią na nią Los
      Lecz mieliśmy nazwy, co
      Ciut bardziej intymne są


      Nazwy te co wchodzą w głąb
      I tak prawdziwe są,
      Że dla mnie są krwią
      A dla cieby jak proch


      Nie potrzeba nam
      By uchowały się
      Jest prawda, co żywa jest
      Prawda, co żyje w nas...
      I ta, co umiera bez dram


      Nieważne, z kim
      Nieważne, czym
      Żyję życiem tym
      Które zostawiłem im


      Zabić wciąż jest wrogiem mi,
      I Nienawiść obcą też,
      Chciałem nauczyć się kochać je,
      Lecz całkiem nie wyszło mi


      Raz chciałeś mnie oddać im
      Lecz to nie dziwi mnie -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzi serce twe


      Twoje serce było o tu
      Tu gdzie rój much masz
      To jest kuweta Twych ust
      A to twoja miska kłamstw


      Dobrze służysz im, wiem
      Lecz nie dziwi mnie to
      Oni to twoja krew
      A Ty - ich z kości kość


      Nieważne, gdzie
      Nieważne, że
      Serwujecie historii bieg
      W pasztecie faktów i kłamstw
      Do was należy świat
      Więc to nieważne i tak


      Nieważny klan
      Nieważny świat
      Żyję pełnią mych lat
      I pełnią każdego dnia
      Przez przestrzeń i czas
      Nie dam ich rozdzielić wam


      Moja kobieta sprzyja mi
      Me dzieci pójdą za mną w noc
      Ich groby bezpieczne są 

      Od horroru takich jak wy
      Od upiorów snów złych


      W głębiach pocałunków ich
      Korzeń mocno wbity mam
      Żyję wciąż pełnią dni
      Które zostawiłem wam


      Zostawiłem igrzyska o chleb
      W których nasz żołnierz grał
      Kamień, który grabarz tnie
      Piosenki, pisane na chwał..


      Lewo ponad prawem, zabawa trwa
      Pokój to wojna, wojna cały czas
      Chociaż strzelam ja
      Kule robi Diabeł w was


      Bo ważne, z kim
      Ważne Iść
      Żyć całym życiem swym
      I nie oddać go za nic
      Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym


      Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach
      Chciałem go uczynić kompanem mym
      I nienawiść też, lecz tak chciał traf
      Że całkiem nie wyszło mi


      Raz przedstawiłeś mnie im
      Próbowałeś, bo wiem, że -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzę.


      Je t'aime,
      L. Cohen


      PACTUS DIABOLICUS


      Znam cud przemienienia w wino wody stągw
      I obrócenia go w wodę znów, więc daj,
      Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc,
      Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój
      Jestem wściekły i zmęczony wciąż
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Zwiąże kochanie me z miłością twą


      Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra -
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch


      Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal,
      Którego kłamca by nie powstydził się
      Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal
      Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest"
      Byłaś Dedalem moich lat


      Pola wołają - pękł nowy wiek!
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Ty to nie ty, tylko Twój duch


      Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja


      Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech
      Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest...
      Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść
      Jad przenika samą ciała treść


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój
      Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Przywiąże mnie do miłości Twej 


      Jestem zły i cały czas zmęczony
      Chciałbym, by był traktat albo pakt
      Między tym co ocalono
      Z naszej miłości, z wpisem do akt

      ───

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...