Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Espenko, sercem i czułością budujemy miłość do dzieci, inaczej nie może być...dzięki

Alu, jakże miło mi to słyszeć...

Beeni, pachnąca lekami, he he( teraz) dziękuje i pozdrawia ciepło

ot anko, ejże czy aby napewno? a co do formy to słabo.... pomocnicy brali w tym udział..pa

Nato miło że zawitałaś..

[Izuniu, takie słowa od ciebie to jak najpiekniejsza melodia dzięki

Everygrey serdeczności...ale jak sama wiesz trudno ująć szkody w psychice gdy nie ma miłości...

oj, Wuszko, trudno ci dogodzić, ale tamte wersje też są w warsztacie... buziam

Kochani, miło ze jesteście bardzo dziękuję i życzę zdrowia. Stasia
Opublikowano

Bardzo, bardzo na tak!
Dawno mnie u Ciebie nie było i przyznaję, że podczas mojej nieobecności na forum wzniosłaś się na wyżyny - czego dowodem jest ten wiersz.
Bardzo inteligentnie napisany, dopracowany, przemyślany.
Daje do myślenia.
Niskie ukłony :)
Weronika

Opublikowano

Stasiu, wybacz to jeszcze ja
bo temat - jak poprzednio napisałem - super.

zalegalizowana
pachnąca mlekiem domowa
...ura
z ryzykiem dopieszczenia młodych


moja wersja

zalegalizowana
pachnąca mlekiem
pani domu ------------ domowa pani ?
z nakazem dopieszczenia młodych

nie wiem czy nakaz najtrafniejszy, ale ryzyko?
nie pasuje mi.
A nakaz wewnętrzny, matczyny, instynktowny?
Ciągle myslę:)
Pozdrawiam

Opublikowano

egzegeto, jestem zzaskoczona że jeszcze dyskusja trwa, zajrzałam przypadkiem i dzięki temu mogę ci odpowiedzieć, wszystko co piszesz to racja- a ryzyko w dopieszczeniu zawsze jest, bo można przepieścić, i wtedy tez nie jest za dobrze, dzieci stają sie krnąbrne, a kura domowa, to taka osobowość tępiona pzrez poprzedni rzą, który uważała ze kobiety powinny pracować, a dzieci niech wychowują złóbki, przedszkola i tepe, i co mamy społeczeństwo bez serca i ducha.... uważam ze kura to nic zdrożnego... no ale skoro masz obiekcje, to mozna poprawić.pomyśli i może napiszesz nową 5 wersję... chętnie posłucham i może poprawię albo wezmę jako 5 w.sobie..pozdrawiam ciepło ES

acha, a może - z instynktem dopieszczenia młodych-?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśli i słowa  Nienazwane    W plątaninie czasu  Gubią się    I już nie wracają  Do wymyślonych snów   Chcesz to usłyszeć znów? 
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...