Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ciepły poranek
śpiew białych skrzydeł
za nim łabędzie w locie
kątem oka złapane
na nieba błękicie

krótka podróż
za szybą auta zamarła w bezruchu
umyka płochliwa jak chwila
młoda sarna
na zielonym życie

śmiech dziecka
szczęśliwego bo nic nie wie
jeszcze o śmierci
za mało
o życiu

wiele łez na chłodnej posadzce kościoła
małe miasteczko
smutni ludzie na ulicy
furkot czarnych wstążek
odkurzone flagi

.........................................................

wielka historia co kręgi zatacza
minionych chwil nam nigdy nie zwróci
na zawsze gasną promienie słońca
nie pojmie tego kto nie przeżywa
życia
do końca.

Opublikowano

Z reguły nie komentuję swoich wierszy jako pierwszy, tym razem robię wyjątek. Wklejam ten wiersz po raz drugi (mam nadzieję, że mi wybaczycie). Wprowadziłem kilka drobnych poprawek do poprzedniej wersji, która została przyjęta dość krytycznie.

Pozdrawiam Serdecznie

Opublikowano

po pierwsze przyznam, że przeczytałam wiersz, bo przyciągnęło mnie nazwisko autora....

wiersz całkiem fajny, przyjemnie się czyta, choć ostatnia zwrotka dla mnie jest zbędna...
i pytanko, co to jest "furkot"??(moze to jakies regionalne powiedzenie, bo ja pierwsze słyszę)
pozdrawiam
czarna perła

Opublikowano

.... eeeetam.

śpiew białych skrzydeł
umyka płochliwa jak chwila
wiele łez na chłodnej posadzce kościoła


to nie byłyby wersy słabe gdyby znalazły się w mocniejszej, bardziej wyrazistej oprawie wersów innych. Jak dla mnie zbyt przewidywalnie. Wiersz ma klimat, lecz klimat ów jest przeciętny, smutek ze zbyt małą (przynajmniej dla mnie) ilością refleksji bardziej poetyckiej :(
Powodzenia na przyszłość. Coś z tego będzie :)
Pozdrawiam

Opublikowano

ja się tylko podpiszę pod panem Jackiem Muchą, bo odniosłam identyczne wrażenie.

a co do furkotu, odrobinke pogryzł mi ucho, bo zwykle kojarzyłam go z pojazdami. ale trzepot nie pasuje, a furkot z kolei podkreśla odkurzanie flag, niech zostanie:)

pozdrawiam serdecznie!
ER

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dzięki za dobre słowo, ale z interpretecji niedostateczny...
albo przekaz jeszcze niedostatecznie czytelny.



...???



no cóż, gdyby nie ta zwrotka nie byłoby tego wiersza... bo dla mnie jest tutaj najważniejsza



furkot - dźwięk powstający przy silnym uderzaniu skrzydłami przez ptaki w czasie lotu, przy poruszaniu się tkaniny pod wpływem wiatru, przy głośnym działaniu maszyny itp.; furkotanie, łopot, warkot

jest w słowniku PWN 2003

tutaj dźwięk wydawany przez wstążkę przywiązaną do anteny szybko poruszającego się pojazdu

Pomimo wątpliwości dzięki za miłe słowa.

Anna Maria K - Dzięki za odwiedziny i... wsparcie

Ewo Rajska i Jacku Mucho - uwagi zostały pokornie przyjęte. Ważny ten wiersz jest dla mnie więc zapewne jeszcze trochę nad nim popracuję. Boję się jednak aby nie zatracić pewnej prostoty, na której mi zależy. No i cóż, trzeci raz już go chyba tutaj nie opublikuję, eeeech...


Jeszcze raz wszystkim Serdecznie Dziękuję za czytanie i wyrażanie opinii
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



...???

"Baliński" to nazwisko jednego z moich ulubionych żużlowców [(Unia Leszno)...która dziś niestety przegrała z Bydgoszczą, ale za tydzień jedzie u siebie, więc mam nadzieję, ze wygra....]-mała dygresja....



no cóż, gdyby nie ta zwrotka nie byłoby tego wiersza... bo dla mnie jest tutaj najważniejsza


tą ostatnią strofę miałam w domyśle (tak jakoś samo nachodzi na myśl) więc nie musiałam jejprzeczytać, aby poczuć "to coś", ale przyznaję, ze dla innych może być ważna w odczytaniu wiersza.

pozdrawiam wieczornie :)
czarna perła
Opublikowano

No to chyba muszę się zainteresować żużlem ;))

"tą ostatnią strofę miałam w domyśle (tak jakoś samo nachodzi na myśl) więc nie musiałam jejprzeczytać, aby poczuć "to coś", ale przyznaję, ze dla innych może być ważna w odczytaniu wiersza."

będę się upierał przy swoim. "przeżywanie życia" jest przecież dwuznaczne, bo: "nie przeżył wiele ten, kto żył długo, lecz ten, kto wiele doznał". to jedno, a druga rzecz, to jeśli nie przeżyłem życia do końca, to co ja mogę o nim powiedzieć???
jeśli tak odczytujesz ten wiersz bez tej zwrotki, to rzeczywiście jest ona zbędna...

Pozdrawiam Serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Czarek Płatak   Przeczytałam wiersz trzykrotnie, lubię takie ciekawe teksty - są jak piękne zagadki, które można w różny sposób rozwiązywać.  Dla mnie jest to subtelne studium oczekiwania na to, co nieuniknione, ale jeszcze nieznane. Traktujesz przyszłość nie jako abstrakcyjną datę w kalendarzu, ale jako zmysłowe doświadczenie i niemal fizyczną obecność. To, co ma nadejść, kusi jak „nowe ubranie”. Sugeruje to świeżość, obietnicę zmiany i pewną estetyczną przyjemność. Nie boi się przyszłości - raczej jesteś nią zafascynowany. Szukasz w przeznaczeniu „twarzy”, czegoś, w co można spojrzeć bezpośrednio. To wyraz ludzkiej potrzeby oswojenia nieznanego. Ostatnia część wiersza przynosi pewien niepokój. Prekognicja jest ulotna. Najbardziej porusza mnie metafora wazonu - jeśli nie uchwycimy tej konkretnej chwili, tej „jedynej” wersji wydarzeń, to to, co nam zostanie, będzie jedynie „sklejone jak wazon”. Można to rozumieć tak- rzeczywistość przeżyta bez uważności, nieutrwalona, jest tylko odłamkiem, czymś potłuczonym, co próbujemy niezdarnie poskładać z pamięci. To niezwykle intrygujący wiersz, wielowarstwowy. I bardzo mi się podoba. :) 
    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       Bardziej srebrem, bo można na głos. 
    • zawiłe jak potknięcie o słowo
    • @andrew widzę, że wciąż w nurcie... komunikacyjnym :)
    • @Berenika97 Bereniko, no i obejmuję, myślą, słowem, pragnieniem tęsknotą. To tyle o Kubeczku. A o kawie, to wcale nie byłam taka dorosła, a już mnie nęciło, co to jest, że dorośli piją, a ja nie mogę. Jak mama nie widziała, to i tak piłam po gościach kiedy coś zostawało na dnie i to mi smakowało. Mój brat robił to samo i kiedy mama zapytała lekarza, ten się tylko uśmiechnął i powiedział  - łyżeczka kawy czy dwie, nie zaszkodzą dziecku. Może małemu w pieluszkach, owszem, ale takiemu co już chodzi do szkoły - niekoniecznie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A kto chce, niech sobie zgaduje dalej - Dziękuję 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...