Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

negatyw mnie
jest pewnie biały
z odwróconymi kolorami
jest może fizykiem
albo ekonomistą.

każdy ma jakiś negatyw
na ogół lepszy od samego siebie
- ale nikt się do tego nie przyznaje.

samoobejrzyj siebie
na prześwietlonej kliszy
usłysz:
dzień dobry, panie pozytywie
co słychać po tamej stronie koloru?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Negatyw Ciebie z odwóconymi kolorami nie może być biały, bo odwócone kolony w negatywie nie dają bieli. Dopełnieniem czerwieni jest np. zieleń. Będąc czerwonym, w negatywie byłbyś zielony! Fizyka!!! Pozdrawiam.
Opublikowano

Wiem, i napisałem to z premedytacją. Zresztą pochodzę z rodziny fizyków ;) A dlaczego tak napisałem - do zastanowienia. Poza tym eksperymentowałem dużo ze swoimi zdjęciami na komputerze (do stworzenia negatywów wystarczy przecież paint). Zobacz sobie w tym nieskomplikowanym programie, czy kolor czarny po odwrócenia nie daje białego. Oczywiście taka idealna czerń na zdjęciach nie występuje, ale kto tu mówi o zdjęciach...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...