Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Do dziś nie potrafię ustalić, jak długo tkwiłam na podłodze. Gdy się ocknęłam – moje ciało było mocno wyziębione. Leżałam pośrodku wejścia z głową i ramionami wysuniętymi na zewnątrz, gdzieś na wysokości kości ogonowej czułam dotkliwy ból, spowodowany wrzynającą się we mnie ostrą krawędzią progu. Reszta ciała rezydowała po drugiej stronie. Podniosłam nieznacznie głowę i wytężając wzrok usiłowałam dojrzeć jakieś kontury postaci czy czegokolwiek, co przypomniałoby mi o zaistniałej sytuacji. Na próżno. W pobliżu nikogo nie było. Krople lodowatego potu spływały cienką strużką z czoła, kilka z nich, znajdujących się pomiędzy brwiami runęły prosto na powieki i zahaczając o rzęsy, wsączały się powoli w głąb oczodołów. Wstrząsnął mną spazmatyczny dreszcz. Doznania kinestetyczne stawały się intensywniejsze. Młot pneumatyczny bezlitośnie wyrąbywał w mojej czaszce morderczą pieśń. Otwarłam usta, licząc zapewne, że tą drogą wyzionę część przepełniającego cierpienia na zewnątrz.
Stopniowo zaczęło do mnie docierać, że znajduję się w innym, nieznanym miejscu: jakieś brzydkie, odrapane ściany, porozrywane firany, zamiast terakoty, czy chociaż jakiegoś dywanu – zwykły, zimny, odpychający beton. Wszechobecna pustka i całkowita głusza. I ten ból, przeszywający i pozbawiający nadziei na przyszłość. Powoli zaczęłam wstawać, najpierw na kolana, a potem przytrzymując się ścian ustawiłam ciało w pionie. Ból głowy jakby złagodniał, podeszłam do okna, zabitego w połowie mnóstwem zardzewiałych gwoździ. Na szczęście druga część była na tyle sprawna, że mogłam bez obaw wpuścić trochę świeżego powietrza. Obrzydliwy, kwaśny odór wydobywał się ze wszystkich szczelin. Stanęłam w otwartym oknie. Co za ulga.
Fizyczne cierpienie ustąpiło ogólnej apatii i poczuciu bezcelowości. A co najważniejsze – uświadomiłam sobie przyczynę owego stanu. „Nigdy więcej” – zawzięcie przekonywałam samą siebie – „Trzeba przerwać to błędne koło”. Dojrzałam, a powzięta decyzja zagnieżdżona bardzo głęboko mojego jestestwa domagała się natychmiastowej realizacji. Oglądałam sceny filmu, toczącego się w rozgorączkowanej wyobraźni. Stałam z boku i obserwowałam kolejne kadry. Widziałam postaci, przemieszczające się w zawrotnym tempie. Nie posuwały się one do przodu lecz wstecz. Rzecz przedstawiała się mniej więcej tak, jakby ktoś cofał video film.
Zamknęłam okno i wyszłam z budynku. Rozejrzałam się uważnie nie dostrzegając jednak żadnych znajomych elementów krajobrazu. Zignorowałam ten fakt, ponieważ miałam wewnętrzne przekonanie, a nawet przeświadczenie o celowości tego zjawiska. Emocje ewoluowały, przekształcając się, zmieniały natężenie a ja poddawałam im się, nie czując żadnej presji. Wciągnęłam łapczywie spory haust orzeźwiającego powietrza i pomaszerowałam w wiadomym kierunku.


*

- Chcę poddać się operacji mózgu – oznajmiłam stanowczo po wejściu do gabinetu, nie czekając nawet, aż lekarz poprosi mnie bym usiadła – wiem, że jest to możliwe – dodałam widząc, jak powoli otwierał usta ze zdziwienia.
- Skąd taka decyzja? – zapytał, wpatrując się we mnie zbyt intensywnie. Wyjaśniłam pokrótce, o co chodzi. Odwrócił się w stronę komputera i wyłączył monitor – nie mam żadnych pani danych. Nawet nie znam nazwiska, a pani nie jest w stanie sobie nic przypomnieć.
- Nie szkodzi – odparłam sucho – mojemu mózgowi to nie przeszkadza – zamilkłam na chwilę, aby zebrać myśli – po prostu chcę przestać czuć – zakomunikowałam zdecydowanym tonem. Uniosłam głowę i starając się wytrzymać świdrujące spojrzenie neurologa powtórzyłam głośno – ja muszę przestać czuć.
- No tak.... ale w ogóle, czy ... tak wybiórczo? – doktor cedził powoli słowa, splatając i rozplatając wypielęgnowane dłonie nad blatem eleganckiego biurka.
- ??
- Wie pani, na przykład ktoś chce się pozbyć bardzo uciążliwych uczuć, emocji, które rujnują mu życie, rozumiemy się? – spojrzał wyczekująco.
- Tak proszę pana, pozbyć się rujnujących emocji – pokiwałam głową na znak aprobaty – dokładnie to miałam na myśli.
- Dobrze – lekarz westchnął przeciągle – a nie myślała pani o psychoterapii, czy pójściu do psychiatry? – zawiesił głos – współczesna psychologia może poszczycić się doprawdy sporymi osiągnięciami w tej dziedzinie. Na przykład NLP, czyli neurolingwistyczne programowanie. To jedna z najnowoczesniejszych metod psychologicznych, a co najważniejsze bardzo skutecznych. Jest wielu wysokiej klasy fachowców specjalizujących się w tej dziedzinie.
- Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że korzystałam już ze wszystkich możliwych metod i technik. W przeciwnym wypadku z pewnością nie przyszłabym do pana, panie doktorze.
- Rozumiem, że jest pani bardzo zdeterminowana. Jednak w obecnej chwili skierowanie pani na taką operację, ba nawet wykonanie odpowiednich badań jest najprościej mówiąc niemożliwe. Przykro mi. W tej chwili kwalifikuje się pani tak czy inaczej do leczenia psychiatrycznego, przynajmniej do czasu odzyskania pamięci i ogólnej orientacji. Wie pani na przykład, czy ma rodzinę?
- Jestem pewna, że tak. Nie znam adresu, ale wiem, że tam trafię. Najpierw chciałam się spotkać z panem
- Pani... – rozłożył bezradnie ramiona – nawet nie wiem, jak się do pani zwracać. Proponuję zastępcze imię, powiedzmy Natalia. Co pani na to?
- Owszem, całkiem miłe – skinęłam na znak aprobaty – ale niebawem poznam swoje prawdziwe imię, jak tylko spotkam się z rodziną – odparłam z uśmiechem.
- Naturalnie – energicznie przytaknął - ...zdaje pani sobie sprawę, że nie powinienem jej stąd wypuścić samej?
- Ależ panie doktorze – obruszyłam się – ja tu wrócę, obiecuję – zapewniłam go żarliwie – zresztą ... może pan jechać ze mną, albo kogoś przydzielić. To nie potrwa długo. Wrócę tu i omówimy mój przypadek.
- Przekonała mnie pani, zawołam pielęgniarkę. To zaufana osoba, proszę się nie obawiać.
Lekarz zniknął za drzwiami i pojawił się po chwili w towarzystwie dziewczyny. Miała ciemne, krótkie włosy i nierówno przystrzyżoną grzywkę. Okulary w cienkich oprawkach wyostrzały rysy twarzy. Uśmiechała się, ale jej oczy były bez wyrazu. Oblepił mnie paraliżujący lęk.

Opublikowano

O cholerka;) Mieszasz wątki, sytuacje, epizody a mnie babska ciekawość popycha ciągle ku następnym częściom;) Kurcze Basiu zaserwuj już to rozwiązanie!;)

A apropo stylu - ciągle trzymasz formę;) I urywasz akcję we właściwych momentach.

Opublikowano

Witaj Veggo - myślę, że tych części będzie jeszcze z kilkadziesiąt, bo są króciutkie. Mam nadzieję, że czytając dalsze kawałki nie zanudzisz się ;-). Póki co - dzięki gorące za słowa otuchy i pozytywny komentarz. Tego mi teraz trzeba. Pozdróweczka/B.

Opublikowano

Przyznaje się, że nie czytałem wszystkich części. Odnosząc się do słów poprzedniczki, broń cię panie Boże zebyś coś rozwiązywała. Lepiej przecież, brzdęczek w nos czytelnikowy, że niby taki madry i że wszystko wie a tu niespodzianka:P . A co do motywu zaniku pamięci, jej braku, to niezrozumiałe wydaja mi sie słowa :Nigdy więcej” – zawzięcie przekonywałam samą siebie – „Trzeba przerwać to błędne koło”. Pozdrawiam.

Opublikowano

Witam Adamie. Jeśli chodzi o te niezrozumiałe dla Ciebie słowa w kontekście zaniku pamięci to wygląda to mniej więcej tak:
bohaterka przeżywa potworne, rujnujące ją uczucia. Fakt, ma chwilowy, wybiórczy zanik pamięci, ale podświadomie wie, iż jest on spowodowany właśnie tymi destrukcyjnymi emocjami. Wie, że aby wrócić do stanu normalności musi poddać się owej operacji przerwania kilku połączeń w mózgu odpowiadających za przeżywanie niszczących uczuć. W przeciwnym wypadku pozostanie na zawsze wyalienowana. A więc rozpoczyna walkę o życie... dłużej już nie jest w stanie dźwigać tego ciężaru.
Dzięki za odwiedzinki i pozytywne słowa. Pozdrowionka/B.

Opublikowano

hahaha...przychodiz baba do lekarza. Co pani dolega? Chcę przestać czuć... znam to już ale nie ważne. Nie jestem pewien, ale do psychiatry nie można chyba sobie pójść. Najpierw trzeba być wariatem, albo próbować chyba popełnić samobójstwo. Nie pamiętam poprzednich częśći, za pojedynczy odcinek plusik. Dobry start. Przeciętna osoba, utkwiona w bezsensownej sytuacji...dobre. Plusik ode mnie.

Opublikowano

Dzięki Piotrze za plusik. Dawno Cię u mnie nie bylo. Do psychiatry można sobie pójść, jak się ma ochotę, albo potrzebę. Ja nawet byłam kiedyś, prywatnie. Facet wypalił pół paczki papierosów i zasłonięty gęstą chmurą papierosowego dymu słuchał z wypiekami na twarzy moich opowiastek. Miał śmieszną minę i w ogóle śmiesznie wyglądał, co na niego spojrzałam to wybuchałam śmiechem. Ogólnie było przezabawnie. Po wyjściu z gabinetu zastanawiałam się nawet, czy nie ma on większych problemów niż ja. Pozdróweczka:-))).

P.S. Może napiszę kiedyś serię o samych psychiatrach ;-).

Opublikowano

na początku rzuciło mi się w oczy powielone "leżałam" (1 i 3 zdanie),
za to reszta akapitu - sama słodycz; bardzo plastyczny opis.

dlaczego Ty zawsze kończysz w takim momencie? :] igrasz sobie z czytelnikiem, kiedy zaczyna robić się ciekawie ;] jak by nie było - kawałek niezłej prozy, ilość wątków, które wplatasz nadają tekstowi świeżości i powodują, że chce się do Ciebie zajrzeć następnym razem. Naprawdę ciekawi mnie jak to rozegrasz, tę sprawę z ojcem, śmierć detektywa, teraz szpital, no i jeszcze ten szczęsny/nieszczęsny Miś.

3maj się
p.s. aha, może hipnoza?

Opublikowano

Jak długo tkwiłam na podłodze – tkwiłaś, czy leżałaś?
Gdy się ocknęłam – moje ciało było mocno wyziębione.- piszesz z dystansu, niby lekarz. Byłas wychłodzona, zimna...
Krople lodowatego potu spływały cienką strużką z czoła – albo spływały krople, albo cienka strużka.Tertium non datur.
wsączały się powoli w głąb oczodołów – czyli aż poza gałki oczne!?
Młot pneumatyczny bezlitośnie wyrąbywał w mojej czaszce morderczą pieśń. – może melodię?, lub mordercze staccato,, morderczefortissimo?
podeszłam do okna, zabitego w połowie mnóstwem zardzewiałych gwoździ – okno zabite gwoździami?- szok! –proponuję: którego jedna połowa przybita była do futryny przerdzewiałymi gwoździami.
i pomaszerowałam w wiadomym kierunku - WIADOMYM?
Nawet nie znam nazwiska, a pani nie jest w stanie sobie nic przypomnieć. – Skoro lekarz stwierdził, że twoja bohaterka nie jest w stanie nic sobie przypomnieć, to co mu w skrócie wyjaśniła? Cały ten akapit prosi się o interwencję.
Najnowoczesniejszych – ś
To chyba był "ten" dzień. :-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...