Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ufff... i spłynęla fala zrozumienia :)
dziękuję pięknie wszystkim za komentarze,
wiecie, gdy się ogląda świat, który ukazują nam ludzie zza szkalnego ekranu, może się wydawać, że może być już tylko gorzej, wszystko ocieka złem i kłamstwem, a przecież tak nie jest! Przynajmniej tak sobie wmawiam :) i dzielę się z Wami tym, jak to widzę,
pozdrawiam ciepło :)

Opublikowano

no jak juz sie dowiedzialem ze to o dzieciaka chodzi, to wiersz nowego wyrazu nabrał :)) (ale ost. strofka i tak za słodka - ja i mój instynkt ojcowski zmiękliśmy już duzo wcześniej :))

ps. czyli wychodzi na to że peelka roztoczyła nieprawdziwą wizję ojcostwa - czyżby pan oyey miał problemy z tajemniczym słowem na "i" ?? :D

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pani Natalio, zgorszenie mnie wzięło jak przeczytałem re:komentarze. (Tu w traumatycznym skurczu chylę się Pni Olesi). Wybaczy Pani, że dopiero teraz odczytuję, ale mnie dawno temu tu trochę było więcej. Teraz jestem jak bądź. Radziłbym jeszcze raz przeczytać komentarz, gdzie ja k... powiedziałem o pie..., czyli jak o-błędnie rozumianym erotyku. Zdanie "Ogólnie brzmi jak nastoletnie zdanie, co sądzisz o... " widocznie stało się dla Pani jednoznacznie interpretowalne. Mentalność współczena. Czemu tak łatwo się jej poddajemy. Nie wiem. Powtórzę jeszcze raz "wiersz ogólnie zdaje się być wporządeczku. Ale jak się temu dokładnie przyglądać to takie nutki erotyczne powinny być subtelniej grywane. Wg mnie erowiersz nie powinien mieć słabych stron. A tu po pierwsze denerwująca słodycz, po drugie słowne szlagiery, żeby nie powiedzieć komunały. No i to "słabe znanie się" jakby nie pasuje". Z drugiej strony co można więcej powiedzieć o macierzyństwie, skoro odrzuca się sferę intymną i erotyczną tego "cudu (ble, nie znosze tego słowa)". To co zrobiła Pani z moim komentarzem, to odrzuciła Pani komentarz erotyzmu w swoim wierszu. No i złapała się Pani na swój zabieg. Ale z "trzeciej strony", jako wiersz o ero-p... byłby jeszcze słabszy. Niech więc to będzie słowo nietylko niedzielne dla nie tylko niedzielnych poe-matek. Powiem szczerze, jak rozważałem komentarz, to dopuszczałem możliwość takiej interpretacji, ale uznałem, że temat został skrzętnie ukryty pod tą mało znaczącą kiczowatą skórą współczesnie pojmowanego erotyzmu i tylko "wrażliwość" autorska na tym zyskuje. No i jak widać na złą "matkę" postawiłem. Ale jako, że wrażliwości się nie komentuje, to napisałem: "Wiem, że krytyka erotyka bardzo boli, bo to graniczy z oceną peelowskiej wrażliwości. Żeby nie być (więc) brutalnym, dalszą cześć komentarza będę tyczył sposobu przedstawiania". Jak można być tak nieświadomą jakiegokolwiek poczęcia. "Bałbym się kuratora". Miało być bez "bycia brutalnym", tak myślałem, nie da się. Chylę czoła macierzyństwu, za nóż chwytam przy takim poetyzmie. Były wiersze o miłości, śmierci, życiu. Jeszcze nie widziałem żeby ktoś takim gniotem macierzyństwo szmacił. Proszę mi nie wyskakiwać z szowinizmem, bo to jest poniżej jakiegokolwiek poziomu krytyki. Powtarzam nie staję po żadnej stronie sexistowskiej barykady.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ______________________________________________________     Puszko! Zbawczynio moja! Ty byłaś i będziesz Zawsze patronem Pio w bogactwie, jak w biedzie Wspominać mi. Zapachem już ulotnych z pomum Adami, by! Wykrzyknąć brokat liter w centrum.   Świętej straży, co dziecku chciała Częstochowa Historią na gałęzi sekrety odchować Przeznaczeniem poznania sahary przez Ojca Po upadku z trzech metrów przy straganach akcją.   Był dotyk papieskiego przepisu w jego chleb Lepiejem pierogów z gwiazd, by powstały z gleby Czas miał na poskładanie po wyparowaniu Element układanki skryty w wykładaniu.   Dzisiaj świadomy w pełni wiedzy od Zbawczyni, Każdą cześć luksu czerpie, co sybilant głębin, Łącząc dzień i noc wyrwą po efekcie chinki, Spojrzał ponownie w życie dzięki polom innym.   Bilokacją z wielu miejsc, mając wpływ na zator, Lekiem żywicy drzewa chciałby zwrócić kolor. W żyły każdym gałęziom oszukanym przez los, Niechciane bóle zniszczy fałsz oddychający las. Zanim spłowieje ziemia, jeszcze ślepym powie: To dopiero początek — więzi w melaninie!   _____________________________________________________   Spis treści: ***Organiczny intranet ***Gdy młodziwo staje się siarką do draski atawizmu ***Kiedy dyada wraca na swoje miejsce ***Gniazdo ***Z cieśniny ***Jest ich więcej ***Jak cię piszą — nie myśl, że tak samo widzą po dziewięciu godzinach lucydności ***Praktyczny oniryzm — metonimia ***W najprostszy sposób wytłumaczę ***Nad morzem w Rockanje ***Z wyjścia na wejście ***Komplet uświęcony środkami — dzięki wiedzy MTJ ***Wasz tajny współpracownik wciąż działa w ukryciu ***Korektą rzeczywistości ***Jest twoja moczarka kanadyjska ***Z rejonów ***Złączcie kolory jednym oddechem i tą samą krwią
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pięknie i trafne słowa. Dziękuję za komentarz,  Pozdrawiam.
    • @viola arvensis To wiersz bardzo wyciszony, niemal medytacyjny. Porządkuje świat od środka. Najmocniej wybrzmiewa tu motyw granicy, ale nie jako muru wobec ludzi, raczej jako wewnętrznego azylu, miejsca, gdzie można: oswajać potwory, wygaszać burze, odkładać winę, podlewać nadzieję łzami. Bardzo kobiece samoukojenie :)
    • @Gosława to też danse macabre. Pozdrawiam!
    • Światło wbijało setki igieł w źrenice   Miłości świadkiem nie chcę być nigdy  Bo miłość sama się pcha na szafot Tuląc do siebie znamiona krzywdy  Da swe kończyny ucinać katom    Wtedy słońce wydało się bielsze   Gdy zwiędną pąki motylich skrzydeł  Co trwają może oddechów trzy I strzeli para z dusznych kadzideł  Ujrzysz jak nić przeznaczenia drży    Kropla potu na skroni była gęsta jak lawa   Krzyczymy ku niebu ściskając nadzieję  Że chmury będą nam pośredniczyć  Bo między nami wicher wciąż wieje Co nasze uszy przyszedł pożyczyć    Popękana ziemia wrzeszczy z pragnienia   Zwisając z płotu przebici w pół  Lgniemy do siebie nie wiedząc nic I czując w uszach płonący ból  W splecionych dłoniach będziemy żyć    Spadła kropla niebiańskiej krwi
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...