Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

on jest przestrzenią zamkniętą
więc stoję przed

licząc do zagadkowej liczby
milczącej jak wszystko co cenne

i na siebie
choć to tylko bajka

kwiaty w tym ogrodzie barwią rosę
tak czarująco

a pod moim okiem cierpliwa kreska
rosonieodporna

Opublikowano

kwiaty w tym ogrodzie barwią rosę
tak czarująco

Czarujące :)
Najbardziej podoba mi się zakończenie, potem wrażenie nieco słabnie. rzeczywiście miejscami wydaje mi sie niekompatybilny trochę.
Ale ogólne wrażenie pozytywne...
I ten początek :)
pozdr

Opublikowano

niedopowiedzenia zostawiają miejsce dla wyobraźni.
głębokich przemyśleń niestety nie mam, jestem zmęczony:) tym niemniej wczytuję się w "rosonieodporność" i jej związek z wcześniejszymi wersami.

"licząc (...) na siebie
choć to tylko bajka" - w połaczeniu z "przestrzenią zamkniętą" widzę trochę to, co Jay Jay.
Dwie osoby zamknięte na siebie, choć pewnie chciałyby to zmienić.

ogólnie podoba mi się, zresztą jak zwykle:)

pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dzięki, że pomimo zmęczenia zostawiłeś ślad obecności, jak ważny dla mnie - to już wiesz.
Myślę, że 'wiersz' pozostawia jednak sporo do życzenia, mam nadzieję, że nastepnym razem będzie lepiej. Pozdrawiam, wypoczywaj:)
Opublikowano

"kwiaty w tym ogrodzie barwią rosę
tak czarująco

a pod moim okiem cierpliwa kreska
rosonieodporna "ten kawalek wszedl mi najbardziej dobry wiersz chetnie zawiesilem na nim oko pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Bo wszystko to   Mróz.   Oto zima, o którą pytasz. Właśnie mi doniesiono, że Ż. wyskoczyła z okna. Z policyjnej notatki -  z dziesiątego piętra. Mógłbym napisać - nie znajduję sensu.  Ale to banalne.   Oto człowiek w podróży - między mną a Camusem, egzystencjalny bezsens szpica zgubionego w ogrodzie. Raz, że mały; dwa, że biały, jak anioł w dzień i w nocy skory do jazgotu. Genetyka,   rodzinna anamneza, niebieskie oczy tamtej,  jej śmiech, białe zęby, szminka, wciąż mam ją na ustach - śmierć,  utkana z powietrza, krasna,  która czeka. W tabletkach,  sznurze.  W insulinowym koncercie  na obój – tę lubię. Po dłoniowej stronie,   na wyciągniecie dłoni – w wieżowcu  za oknem. Moja i moja, moja  własna. Próbuję ją odroczyć, fatalne wyniki badań - do zrobienia, zapić.  Krwią. Intensywnie. Jak Kerouac. Coraz większy brak, coraz szerszy brak znajomych. Przeobrażam się w pariasa z mizantropa. Chcę, by umarł we mnie Miles. Czy jeśli nie żyje - Cotard,   mam prawo do miłości? Nienawidzić, profesorze? I jeszcze jedno - merdać ogonem  z zawieszoną puszką, prosząc OT o stypendium - pisanie jest mieczem obosiecznym,  tak wyszło! Wiersz mi - nie śpię i mam koszmary. Senne. Nocą potykam się o opuchnięte wargi kobiet, łażąc  z miejsca na miejsce, z punktu do punktu, oblicz odległość od do -  od bramy kutej do bramy – wejście od Karskiego. Od sypiam w dzień - po dyżurze. Przespałem: świadków Jehowy, armagedon, krucjaty, złożenie synogralic w styczniu - nikt z nas nie śpi na dyżurach, policzone włosy  na naszej głowie, na łysej głowie dziecka z rakiem,   świadkiem nieprzespanych nocy.  Obudzi się do zbawienia – naiwne. Oto jest słowo Pańskie. Oto jest włos na łysej głowie. Oto jest zima,  o którą pytasz, Reniu. Co zostanie, jeśli zgubisz ostatnią regułę pisowni - myśl o Bogu, nienajważniejszą - wg nowych zasad ortografii? Grzebiąc skostniałym palcem na mrozie  przy zakręcie ateizmu i wiary w czarno-białym oknie  rezonansu. Co zostanie  prócz czasu i przypadku. Bez mojego tak. Dla dobra.  Twoje życie K.  staje się nieznośne.  Właśnie się dowiedziałem, że Ż wyskoczyła z okna.  Wszystko to rozważyła.  ponieważ żyjący wiedzą, że umrą.    Jej szminkę, Kohelecie, słowo – wciąż mam na ustach.  
    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      a to zgoda mistrzu!
    • @Charismafilos Miałem na myśli miłość do siebie, która może zahaczyć o narcyzm.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...