Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Polemika z Markiem Wieczornym odnośnie postów pod wierszem Samego Zła


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Panie Januszu, Wielce Szanowny
Należałoby zacząć od tego, że wysoce niestosowne wydaje mi się wpisywanie się pod czyimś wierszem odnośnie kwestii „moralnych” (cudzysłów nieprzypadkowo). Z tego co Pan pisze, utożsamia Pan moralność właśnie z kołtunerią; otóż według Pana niemoralne jest używanie pewnych słów, zwłaszcza przez osoby płci żeńskiej, zwłaszcza w pewnym wieku. Osobliwa ta myśl mnie zdruzgotała, powiem szczerze. Muszę również przyznać, że od pewnego czasu już irytowała mnie świętoszkowatość niektórych Pańskich wypowiedzi i Pańskie zapędy moralizatorskie. Zastanawiam się, kto Panu do nich dał prawo. To, że podpisał się Pan wreszcie swoim nazwiskiem, zaprawdę niewiele zmienia, gdyż nadal pozostaje Pan kimś kompletnie nieznanym, przynajmniej dla mnie. Pan tłumaczy niewłaściwość używania wulgaryzmów? Pan nie tłumaczy, Pan stwierdza, że jest niewłaściwe i koniec, nie widziałem ani słowa w Pańskim „tłumaczeniu”, które odniosłoby się do natury wyrażeń rynsztokowych, których używają prawie wszyscy. Zmartwię Pana, że takie wyrażenia, czy Panu się podoba, czy nie, są elementem kultury, zawsze były i zawsze będą, bo to żywa część języka. Ja się nie uważam za dojrzałego człowieka, nie uważam również, aby stanie się takim było związane z postawą w stosunku do wulgaryzmów. Pan wypisuje bzdury o rozróżnianiu dobra i zła, powtarza Pan jakieś oderwane od rzeczywistości dyrdymały rodem z katechizmów, co tym bardziej mnie dziwi, bo chyba trochę Pan na tym świecie pożył. Na tym portalu wszyscy powinni być równi chyba i traktowanie jakiegokolwiek autora przez pryzmat jego wieku (co jak mniemam w danym przypadku jest informacją raczej pozyskaną z plotek niż z wiarygodnego źródła, ale nie wiem, nie moja to sprawa) jest moim zdaniem czymś dalece bardziej niewłaściwym niż użycie słowa wulgarnego. Jeszcze raz wracam w tym momencie do Pańskiego mandatu do udzielania „nauk moralnych”. Jeśli odczuwa Pan misję, to powinien Pan załatwiać takie sprawy prywatnie, a nie publicznie grzmieć pod czyimś wierszem, bo najzwyczajniej w świecie Pan się ośmiesza. Dodam tylko, że inteligencja człowieka pozwala mu samemu stwierdzić groteskowość nadużywania pewnych form, nie potrzeba do tego kazań z ambony. Użyłem cytatu z Haszka nieprzypadkowo. Otóż autor ten wyznawał filozofię „żyj i daj żyć innym”. Ja nie wiem, w jaki sposób zagrażają życiu społecznemu dwie nastolatki, które wymienią między sobą np. słowo „zajebisty”.
Mógłbym dłużej wymieniać nonsensy i nieścisłości Pańskiego postępowania, lecz pora jest późna i chyba oczywiste jest, że mam lepsze rzeczy do roboty. Zakończę życzeniem, aby łaskawie Pan się nie interesował tym, co moja skromna osoba w przyszłości może powiedzieć swoim dzieciom, bo (niech Pan sobie wyobrazi) jest to nie Pańska sprawa.
Z poważaniem
Karol Andrzejewski (vacker flickan)

Opublikowano

świetna wypowiedź. najpierw przyczytałam pańską a dopiero potem wóciłam do wontka pod wierszem Samego Zła. zdecydowanie sie pod panem podpisuje, nie wydaje mi się żeby pan Marek miał prawo i sposobność do udzielania nam rad co jest dobre a co złe. żyje troche i z tego mi sie wydaje to nie da sie jednoznacznie niczego nazwać dobrym bądź złym. czemu zatem pan marek uważa sie za osobe która ma nas nauczać co jest dobre a co złe? nie wydaje mi sie żeby to było odpowiednie, robi z siebie w ten sposób osobe śmieszną i nadentą, po pierwsze dlatego ż poezja współczesna jaką tu promujemy opiera sie na kul;turze współczesnej, której częścią, jak to dobrze zauważył pan andrzej, jest język potoczny, którego żywą częścią jest owo słówko które wywołuje w panu taką bulwersację. zastanawiaam sie rónież skąd sugestia że pani patrycja ma 13 lat, ale to już mniej ważne. niech pan więc sobie daruje kazania na temat etyki, bo jest pan nikim dla mnie żeby to oceniać, a w ten sposób buduje pan sam siebie i pisze na czole 'autorytet', niestety jest to dosyć naiwne. tak więc prosze przestać komentować komentarze, a wiersze, prosze przestać wtrącać sie w sprawy które nie są pańską rzeczą i darować sobie rbienie z siebie filozofa sprzed 700 lat. pozdrawiam. pozdrawiam rózniez załozyciela i gratuluje tak ściasłego ujęcia całj sprawy ;).

Opublikowano

a może mi ktośkurwa wytłumaczyć w jaki sposób napisanie słowa "kurwa" albo "dymać" jest szkodliwe dla kogokolwiek??
i w jaki sposób zwrócenie się do kogoś per "głupi chuju" może być "zbrodnią"? skoro można kogoś dużo dosadniej obrazić używając słów "zwykłych"... dyskusje na temat szkodliwości słów są tak bzdurne, że obrażają osoby w nich bioroące udział (tzn. uważające że owe słowa mogąbyć w jakikolwiek sposób szkodliwe) duż bardziej niż strona a4 wiązanki pod ich adresem...

w jaki sposób używanie owych słów może zdeprawować kogokolwiek??

ps. apropo młodzieży:
"Najpoważniejszym sposobem zdeprawowania młodzieńca jest nauczyć go wyżej cenić tych, którzy myślą tak jak on, niż tych, którzy mają odmienne poglądy."

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rozumiem, że to przejaw dyskusji na poziomie. Gratuluję. Szafowanie gówniarzami w dyskusji jest zawsze niezwykle skuteczne, ciekaw jestem, co Pan chciał przez tę krótką, lecz jakże treściwą wypowiedź wyrazić i wobec kogo. Zwłaszcza, że potencjalni adresaci mogliby nazwać pewne osoby „starymi pierdzielami” i dopiero wtedy byłoby fajnie.
Niezwykle symptomatyczny to głos w dyskusji o moralności w ujęciu, w którym zostałem określony jako wewnętrznie pusty, jedynie z tego powodu, że nie jestem skłonny bezwarunkowo piętnować pewnych zachowań. Chciałbym zaznaczyć również, że w moim, być może skrzywionym poglądzie, zawiera się zasada, że o wiele bardziej niestosowne są słowa rynsztokowe, które służą deprecjacji drugiej osoby. Najwyraźniej ktoś tu czegoś nie rozumie — ja w swojej naiwności sądziłem, że z wiekiem horyzonty się poszerzają.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rozumiem, że to przejaw dyskusji na poziomie. Gratuluję. Szafowanie gówniarzami w dyskusji jest zawsze niezwykle skuteczne, ciekaw jestem, co Pan chciał przez tę krótką, lecz jakże treściwą wypowiedź wyrazić i wobec kogo. Zwłaszcza, że potencjalni adresaci mogliby nazwać pewne osoby „starymi pierdzielami” i dopiero wtedy byłoby fajnie.
Niezwykle symptomatyczny to głos w dyskusji o moralności w ujęciu, w którym zostałem określony jako wewnętrznie pusty, jedynie z tego powodu, że nie jestem skłonny bezwarunkowo piętnować pewnych zachowań. Chciałbym zaznaczyć również, że w moim, być może skrzywionym poglądzie, zawiera się zasada, że o wiele bardziej niestosowne są słowa rynsztokowe, które służą deprecjacji drugiej osoby. Najwyraźniej ktoś tu czegoś nie rozumie — ja w swojej naiwności sądziłem, że z wiekiem horyzonty się poszerzają.

Szokujące !
No właśnie! kto tu czegoś nie rozumie. Pod pięknie skrojonymi słowami stara się udowodnić coś … co ?
Żenujące!
Słowo, które Pana tak oburza, to nie głos w dyskusji nad moralnością, tylko głos o poziomie pewnych zachowań (i wypowiedzi) ludzi uważających się za dorosłych.
Nie mam zamiaru więcej się zabierać głosu, jako że i mój będzie uważany za nieistotny. Gratuluję elokwencji, wciąż nie mogąc uwierzyć, w to, co czytam. Pozdrawiam Arena
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Proszę mi wybaczyć, ale Pani chyba nie widzi rzeczy zasadniczej. Oburza mnie słowo, które zostało użyte pod moim tematem, co rozumiem, jako spuentowanie tematu i jego treści. Nawet jeśli byłem złośliwy w tym, co napisałem, mimo wszystko starałem się trzymać standardów kulturalnej polemiki. Pomijam fakt, że zostałem zaatakowany za umieszczenie cytatu, do którego się nie odniosłem bezpośrednio, chcąc bardziej dać do myślenia, niż forsować swój sposób widzenia. Smutne jest to, że komuś puszczają nerwy w kwestii, która staje się powoli idiotyczna. Pan Bezet wyzywa innych od gówniarzy, bo śmieli stwierdzić, że użycie słowa „kurwa” jest niczym zdrożnym. Mają prawo do swojego zdania. Natomiast ja wskazuję na różnicę pomiędzy użyciem słowa rynsztokowego ot tak sobie, co jest mało eleganckie, ale jednakowoż raczej nikogo nie krzywdzi. Gorzej jeśli ktoś rzuca takie słowo pod czyimś adresem. Jeśli Pan Bezet nazywa mnie gówniarzem (a ja tak to zrozumiałem, gdyż słowo to zostało użyte pod moim tematem, nie pod cytatem), to też się zastanawiam dlaczego. Też mnie to szokuje. I dziwię się, że dojrzałych ludzi tak ponoszą emocje.
Opublikowano

Poeci lingwiści powinni ze starannością podchodzić nie tylko do swojego języka. Źródłosłów określenia to wyraz:
gówno n III, Ms. ~nie; lm D. ~wien
Sufiks -arz oznacza r. męski np. zawodu (zbrojarz, betoniarz).
To naleciałości kulturowe (m. in. "kołtuństwo") przeniosły znaczenie na niedojrzałość, gdy podstawa oznacza grzebanie w g.
Ale tak, czy tak - to określenie wulgarne, za które nie będę przepraszał.
pzdr. b

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak — w ten sposób zakręciliśmy kółeczko. Wyszło od tego, że ktoś stwierdził, że „nie przystoi” używać słów wulgarnych niektórym osobom. Zakończyło się na tym, że niektórym jednak przystoi — tym, którzy mają rację, rzecz jasna. Pewnie produkowanie „złośliwych bluzgów” również jednym przystoi, a innym nie i pewnie tutaj również obowiązuje kryterium prawomyślności.
„Poeci lingwiści powinni ze starannością podchodzić nie tylko do swojego języka.” — znowu zawodzi mnie inteligencja, gdyż to zdanie jest dla mnie tajemnicą. Czy w tej ironii zawarta była sugestia, że moim językiem jest język wulgarny? Czy język polski? Czy język obcy? W każdym z tych wypadków nie rozumiem toku myślowego. Chyba, że raczył Pan się wypowiedzieć na temat mojego języka jako narządu, ale też nie rozumiem, co to znaczy. A może chodziło o tworzenie nowego? W każdym razie, dziękuję za szczegółowe objaśnienie. Nikt tutaj od Pana przeprosin nie oczekiwał. Pan wyraził swoją opinię tym jednym, acz treściwym słowem — ja wyraziłem swoją opinię o Pańskiej opinii, oczywiście w kontekście całego zdarzenia.
Udowodnił Pan moje racje, Panie Bezet. Wulgaryzm jest częścią życia, języka, kultury. Bezwarunkowe i ślepe potępianie go jest idiotyczne — ze względów pedagogicznych również. A za brak takiego potępienia zostałem zaatakowany przez MW. I tylko o to chodziło w tym temacie.
Opublikowano

Panie Karolu!
Polemizować można z człowiekiem, który rozumie, o czym się dyskutuje. Pisałem o sposobie wypowiadania się w dyskusji, a nie o treści wiersza. Haszek poruszał sprawy związane z dziełami literackimi, a nie z polemiką prowadzoną między zwykłymi, kulturalnymi ludźmi. Czy to było trudno zrozumieć?
Z wypowiedzi zorientowałem się, że jest to zwykłe zacietrzewienie... i przejaw skrajnego egoizmu, który nie dopuszcza myśli, że ktoś może mieć rację. Widać to w różnych Pana wypowiedziach na forum. Komentarze innych Osób, które nie poparły Pana opinii o mojej wypowiedzi, spotkały się z podobnym odzewem z Pana strony. W takim wypadku polemika nie ma sensu. Poczekam, aż Osoba dojrzeje i zrozumie, że dobre zachowanie w życiu istnieje. Nazwanie starszych ludzi „starymi pierdzielami” bardzo źle świadczy. To już nie wybryk młodego człowieka, to zwykłe chamstwo. Stosunek do ludzi starszych jest miarą kultury narodu. Cóż, w Pana osobistym świecie jest inaczej. Smutny to świat. A skoro nie odróżnia Pan dobra od zła, to może należy zacząć się leczyć.
Podpisałem imieniem i nazwiskiem post, aby nie był anonimowy. Żałuję, że tego też nie mógł Pan zrozumieć. Doszukiwanie się czy ktoś jest ważnym, czy mniej ważnym, świadczy tylko o małostkowości. Jestem człowiekiem i to powinno wystarczyć. Zanim nastąpi złość i zastąpi rozsądek, powinien Pan jednak dokładniej przemyśleć, co ktoś chciał powiedzieć. Wmawianie zaś prawa do zachowań wulgarnych dzieciom i młodzieży nie muszę powtórnie komentować. To przekracza wszelkie normy – głupoty również. Trudno więc pisać o szacunku.
Marek Wieczorny

PS Regulamin tego Portalu mówi:
Art.4 pkt f
f) Publikować treści zabronione przez prawo, wulgarne (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.), obraźliwe, naruszające prawa serwisu (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.) lub innych osób (art. 23 i 43 Kodeksu cywilnego), albo narusząjace zasady współżycia społecznego.
Zasady
5. Bądź kulturalny. Pisz klarowne komentarze (zrozumiałe). Unikaj kolokwializmów, wulgaryzmów, sloganów. Nie awanturuj się. Nie mścij się na krytyku. Nie bądź złośliwy(a). Pisz bez błędów ortograficznych.

Czasami warto przeczytać Regulamin i zrozumieć, że nawet ustawa zabrania publikowania treści wulgarnych.
MW

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja tylko apropo tych słów: pan odróżnia?: a mógłby pan tak w skrócie przybliżyć, bo mnie się zawsze wydawało że już dawno temu uznano że to niemożliwe...

ps. czy nie wydaje sie sznownym dyskutantom, że o wiele bardziej niekulturalne/niegrzeczne/chamskie jest narzucanie innym własnego zdania (np. apropo słow które moze a których nie może używać) niż napisanie paru literek które akurat ułożyły sie w konfiguracji umownie (podkreślam UMOWNIE: bo całe "zło" owych wulgaryzmów polega tylko i wyłącznie na tym, że dana grupa ludzi UZNAŁA że są one "złe" - tak po prostu "złe" bo nikt dotąd nie wytłumaczył w jaki sposób to niby one są szkodliwe...) - umownie przyjętej za "wulgarną"
Opublikowano

Panie Bogdanie!
Żałuję, że pojęcie złego postępowania jest Panu obce. Może należałoby usunąć z codziennego życia prawo. Przecież to też wymyślili ludzie! Co jeszcze chciałby Pan zmienić, aby uzasadnić swoje bzdurne teorie? Może nago należy spacerować po sali operowej? Kto może nam, wolnym, w tym przeszkodzić? Kilka "soczystych wiązanek" na mamy imieninach, parę podobnych w czasie inauguracji roku akademickiego. Przecież to takie normalne, Pana zdaniem. Czy o takie zachowania Panu chodzi?
Postępujemy zgodnie z przyjętymi normami (Dekalog, ustanowione prawa) i to jest owo dobro, a łamanie ustanowionych(!) praw jest owym złem. Takie to proste. Tyko czy dla wszystkich?
Marek Wieczorny

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


w takim razie przypominam panu, że w "zbiorowej świadomości" na któą pan się powołał, funkcjonuje przekonanie że poeta to człowiek nienormalny, smieszny i społecznie bezużyteczny... a jeszcze parę lat temu uważano że ludzi bezużytecznych (również starych) należy ze społeczenstwa eliminować - i były to jak najbardziej "przyjęte normy" a więc pana zdaniem było to "dobre"...

używanie pojęć "dobro" i "zło" a już na pewno roszczenie sobie praw co do ich znajomości i próby decydowanie o ich granicach, to szczyt absolutny zadufania, hipokryzji i w końcu - bezczelności...
Opublikowano

Panie Bogdanie!
Niech przestanie Pan siebie ośmieszać. Kilkadziesiąt lat temu hitlerowskie Niemcy wprowadziły eliminację ludzi psychicznie chorych (trzeba znać temat, aby go poruszać!) i za to odpowiedzieli winni w Procesie Norymberskim. Czy Pan ma złych nauczycieli, czy do główki nic nie wchodzi? Do dnia dzisiejszego niektórzy źle traktują ludzi starszych, ale to nie jest regułą. Poeta to brzmi dumnie dla mądrych ludzi, dla innych może i jest inaczej.
Ja nie spotkałem się z taką oceną poetów, chociaż kilku znam i środowisko całkowicie pozytywnie na nich reaguje. Może miał Pan na myśli tych, którzy uważają siebie za poetów. Czasami super ekstrawagancja w postępowaniu ma zastąpić talent.
Marek Wieczorny

Opublikowano

Panie Marku, czy nie zauważył Pan, że bardzo częstym argumentem tej dyskusji jest prowokacja. Myślę, że najlepszym sposobem w takiej sytuacji jest ignorancja takich wypowiedzi i całej tej „etycznej” dyskusji. Eh - powtórzę – szkoda słów! I to wszystko na forum poetyckim…
Pozdrawiam Arena

Opublikowano

Panie Januszu, krótko w punktach:
1) W komentarzu odnosił się Pan do komentarzy, nie do wiersza, to również nie jest zgodne z regulaminem, na który się Pan powołuje.
2) Wypowiedzi, w których padły owe wulgaryzmy nie były polemiką. Dwie osoby wymieniły uprzejmości w sposób niestandardowy i ogólnie uznawany za niezbyt elegancki. Nikomu krzywdy to nie zrobiło chyba.
3) Cenzura, z jaką spotykał się Haszek, dotyka wielu sytuacji, nie tylko w świecie fikcji, ale i w życiu. Użyłem tego cytatu, by dać do zrozumienia, że moim zdaniem niektórzy zapominają o zdrowym rozsądku hołdując bezwarunkowo swoim zasadom. Nie odniosłem się osobiście do krytykowanej przez Pana postawy. I nadal nie zamierzam. Nie moja sprawa.
4) Te osoby, które „nie poparły” mojej opinii, być może nawet nie czytały Pańskiej wypowiedzi, do której się odnosiłem. Moja polemika dotyczyła jedynie tekstu, w którym w związku z zacytowaniem przeze mnie Haszka, pozwolił Pan sobie na wycieczki osobiste w moim kierunku. Czy czytały, czy nie — nieistotne, pisałem do Pana, nie do nich. Pisałem publicznie, gdyż Pan również uczynił to publicznie.
5) Co do chamstwa — szanuję wszystkich bez względu na wiek, dopóki mnie szanują. Uważam, że jeśli ktokolwiek użyje wobec mnie obraźliwego określenia, nieważne czy ma 100 lat, czy 15, mam prawo odpowiedzieć podobnie. Pytanie, czy warto. Uznałem, że nie warto i jedynie zwróciłem uwagę na fakt, że mogłaby zajść sytuacja, w której ktoś mógłby odpowiedzieć „starym pierdzielem”. Jeśli Pan uważa, że z racji swojego wieku ma Pan więcej praw od innych, to ja Panu współczuję.
6) Wmawianie komukolwiek, że nie ma prawa do użycia słowa wulgarnego, jest śmieszne. Każdy ma prawo. Być może Pan czuje obowiązek wychowywania cudzych dzieci, chciałbym jednak przypomnieć, że do modelu szwedzkiego nam jeszcze daleko, gdzie każdy jest „wujkiem”, a i to ma drugą stronę, bo prawa dziecka są tam o wiele bardziej rozbudowane ustawowo.
7) Nikomu nie wmawiam praw, ani ich nie zabieram. Wytoczył Pan działa „moralne” przeciwko nieszkodliwej manifestacji. Wytoczył Pan jeszcze większe działa, gdyż ośmieliłem się dać do zrozumienia, że się z tymi działami nie zgadzam. Skoro Pan musi wychowywać, sztorcować „gówniarzy”, to niech Pan to robi na własnym podwórku, ten portal nie służy do tego. Na straży regulaminu stoją osoby za to odpowiedzialne. Jeśli uważa Pan, że robią to nierzetelnie, niech Pan to zgłosi wyżej. Zasady współżycia społecznego obowiązują wszystkich, nawet jeśli ktoś jest starszy i nawet jeśli jest święcie przekonany, że ma rację.
8) Regulaminowa „złośliwość” dotyczyła, jak rozumiem, komentarzy do wierszy. W polemice jest ona jak najbardziej zrozumiała, zwłaszcza jeśli ktoś się spotkał z atakiem. Jeśli Pan się spodziewał, że Pańskie „moralne” wycieczki spowodują coś innego poza moją irytacją, to ja się dziwię. Nie jesteśmy ani w szkole, ani w wojsku, a Pan naprawdę nie ma prawa mi mówić, co jest dobre, a co jest złe. Rodzice mnie wychowali może na oryginała, ale w społeczeństwie żyję bezkonfliktowo.
9) A zastanawiał się Pan kiedykolwiek, dlaczego zabroniono treści wulgarnych? Dlatego, że są „złe”? Myśli Pan, że prawo konstruuje się na takich bzdurnych podstawach? Chce Pan wychowywać mówiąc: „nie, bo nie”? Pan powie: „to jest dobre, to jest złe” i już? Bo Pan tak powiedział? Ja żądam, aby mi Pan precyzyjnie powiedział w takim razie, co jest złego w użyciu słowa wulgarnego, o ile nie jest ono obliczone na skrzywdzenie drugiej osoby. Jak dotąd Pan tego nie napisał. Wypisuje Pan ogólniki, posługując się mało sprawną erystyką. Ja się pytam, co wy, starsi, potraficie wytłumaczyć i jak. Jeśli kiedykolwiek będę miał dzieci, to będę się starał odpowiadać na pytania „dlaczego?”, zamiast produkowania arbitralnego „nie” i podpierania się wątpliwym autorytetem. Autorytet się buduje własną wiedzą. Jeśli ktoś nie potrafi wytłumaczyć swojego poglądu, to ja taki pogląd szanować muszę; ale czy chcę?

Opublikowano

Panie Karolu!
Nikogo nie starałem się obrazić, a jedynie poprosiłem, w swoim poście pod wierszem Samo Zło, o nie używanie wulgaryzmów. To Pan starał się ośmieszyć taki publiczny postulat o powstrzymanie się od używania tych wyrazów na publicznym forum. Czy pozdrawianie „świętoszków” odnosiło się do treści wiersza, czy do komentującego? Proszę być obiektywnym w swoich ocenach. Później zaczęła się debata, która powoli sprowadziła dyskusję do absurdu.
Pan będzie starał się wychować swoje dzieci, jak napisał, w zgodzie z samym sobą, czyli dobrze. Mam tą przewagę nad Panem, że już wychowałem syna (ma 31 lat) na bardzo porządnego, mądrego i wykształconego człowieka. Nigdy nie użyłem siły w stosunku do dziecka (nie dałem nawet popularnego klapsa), zawsze z nim starałem się dyskutować na najbardziej drażliwe i niewygodne tematy.
Nie staram się narzucić nikomu swoich zasad. Uważam, że każdy normalny człowiek wie, że wszystko jest dla ludzi – potrzebne tylko odpowiednie miejsce. A publiczne forum nie jest miejscem dla wulgaryzmów. Czy przez taki pogląd kogoś obraziłem? Stwierdzenie „żyj, i daj żyć innym” w niektórych przypadkach może być bardzo niebezpiecznym założeniem, może to wyzwolić najskrajniejsze społeczne patologie.
Panie Karolu, nie jestem człowiekiem z brązu. Mam wiele wad i przywar, z którymi walczę. Popełniałem i popełniam masę błędów – tak jak każdy przeciętny człowiek. Może tylko mam większy bagaż doświadczeń, który pozwala na obszerniejszą możliwość konfrontacji zachowań. Życia swojego nie zmarnowałem i coś osiągnąłem bardzo ciężką pracą. Żałuję tylko, że tak elokwentny i inteligentny Młody Człowiek stanął po tej drugiej stronie barykady broniąc tezy, która w założeniu jest zła.
Kiedyś, po latach, kiedy Pan zwróci uwagę na niewłaściwość czyjegoś zachowania w danym miejscu, może przypomni naszą obecną polemikę. Może tego dożyję?
Kończę już dyskusję... i pozdrawiam
Marek Wieczorny

Opublikowano

Panie Januszu!
Chciał Pan zakończyć, lecz ja nie mogę nie sprostować. Trudno, ale muszę posłużyć się precyzyjnymi cytatami. Napisał Pan: „Przepraszam, że o tym piszę, ale czytając wypowiedzi Pani i innych Osób używających niecenzuralnych słów, myślę bardzo smutno o przyszłości Naszej Kultury.” i dalej: „Tego typu słowa widnieją na ścianach zaniedbanych toalet.”
Otóż dałem cytat odnoszący się do kultury pochodzący od człowieka, który jest częścią kulturowej spuścizny. Kultury nie można sobie wybierać. Wulgaryzmy są w niej zawarte, tak jak niskie instynkty, do których człowiek nierzadko się odwołuje w celu podkreślenia również i wrażliwości. Na ścianach zaniedbanych toalet widnieją różne napisy. Widuje się tam również słowa: „miłość”, „kochać”, „głupi”, „rządzi” itd. Następnie: „Nie róbmy z salonu kloaki! Szczególnie Młode Kobiety. O to Panią, i innych, proszę”. Czy ja muszę podzielać Pańską estetykę? Czy mnie musi razić to samo, co Pana razi? Czy muszę obdarzać szczególnym zainteresowaniem w tej kwestii „Młode Kobiety”? Pozwoliłem sobie na drobną złośliwość, to prawda, ale nie broniłem żadnej tezy — wskazałem jedynie pewien punkt widzenia, który pozwolił Pan sobie ominąć. Częstokroć dyskusje na tym forum odbiegają bardzo od dyskusji salonowych. I dobrze, bo więcej życia w tym. Moderacja zareagowała. Na tym powinno się zakończyć. Jest mi przykro, że Pan sprowadził dyskusję do kwestii moralnych. Przypisał mi Pan wypowiedzi i treści, których nie napisałem. „Zacytowany został Haszek(...), chociaż nie słyszałem aby ten autor był wybitnym autorytetem w sprawach moralności.”; „Powracając do Autorki wiersza, która ma około 13 lat i utwierdzanie jej w zasadności takiego postępowania jest zwykłym świństwem, a osobiste utwierdzanie takiego dziecka w takim postępowaniu, nawet odpowiednim paragrafem.”; „(...)a Pan chce wprowadzać zwykłe chamstwo i jeszcze to uzasadnia.” Przy okazji chciałbym zauważyć, że to Pani drewniane palce wyszła z nieparlamentarnymi komplementami jako pierwsza. Oczywiście Patrycja powinna się wtedy niezawodnie zarumienić i w zawstydzeniu natychmiast wyłączyć komputer. Moim przesłaniem było: robi Pan z igły widły. Natomiast Pan zrobił z tego sprawę moralną, spolaryzował dobro ze złem, wymyślił sobie jakąś tezę, której rzekomo broniłem. Musiałem zareagować. Nie mówiąc już o zarzutach chamstwa i tym, że zostałem nazwany gówniarzem (to nie przez Pana, ale pod tym wątkiem). Z Pańskich i innych postów dowiedziałem się, że jestem zagrożeniem społecznym oraz zainsynuowano, że deprawuję małoletnich. Myślałem, że tutaj są ludzie inteligentni, którzy nawet jeśli nie piszą zbyt dobrze, to przynajmniej czytać umieją. Proszę się po prostu zastanowić, jakie rzeczy powypisywał Pan na mój temat i z jakich przyczyn odpowiedziałem w taki, a nie inny sposób. Na koniec wyrażam zdziwienie selektywnością Pańskiej wrażliwości — jakoś Pan Bezet Pana nie zgorszył, a z pewnością intencje były bardziej niestosowne niż określenie „zajebisty wiersz”. Okazuje się: co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie. I na tym się zasadza chyba ta „moralność”.
Nil mirari, nil indignari, sed intellegere.
Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Benjamin Artur Ciekawe odniesienie do najwyższej góry, walka z sumieniem- sędzią moralnym takim indywidualnym. Te powtórzenia robią robotę
    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
    • @violetta zapętlone odczucia budzą skojarzenia. Dziękuję
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...