Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Chętnie podysktuję, ale to już chyba materiał na inny wątek. A co do działu prozy, to nie zaglądałem tam za dużo, ale słabo jest i to bardzo, kupa ludzi nie potrafi skłanie kilku zdań w ojczystym języku napisać - wstyd.
  • Odpowiedzi 54
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To znowuż inny temat - zakrawający trochę na incipit: A przed wojną to było...

no bo rzeczywiście dbałość o język i świadomość językowa, w moim odczuciu nierozerwalnie związana z jakimikolwiek próbami pisarskimi, poszła za przeproszeniem na szybki, acz przedłużający się numerek gdziesik w kierunku północno-południowym.
Opublikowano

...a właśnie...przeczytałem przed chwilą twój wiersz Niski sufit i komentarz jak walczyłeś z pewnym osobnikiem ze "statuetką" w ksywce bo się treści nie doszukał w twoim wierszu. Co ty na to?...bo ja nadal uważam ,ze te komentarze to chwilowa chęć klepnięcia paru słow (najchętniej by dojechać kolesia na maxa, a nie konstruktywnie zwrócić uwagę, czy spróbować, pogadać na ten temat).

Ktoś tu napisał, że poetów jest wielu, (bez Jankiela) no to macie konkurencję. Czy to powód by zażynać się jak psy?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Joaxi, oczywiście że nikt nie ma żadnego obowiązku pomagania komukolwiek, ale chyba nie na tym polega cała zabawa, nie tylko na portalach poetyckich, ale także w życiu. Obserwuję twórczość wielu poetów młodych, dopiero początkujących, zarówno tutaj jak i w innych miejscach, kilku z nich, ktoś nie raz kiedyś napisał że lepiej będzie jak zaprzestanie czynienia "poezji", teraz jednak okazuje się że piszą coraz lepiej, bo ktoś wskazał im drogę i wyciągnęli z tego odpowiednie wioski.

Nie uważasz że lepiej byłoby poświęcić ten sam czas, który tracą niekórzy na napisanie 10 komentarzy o treści :"beznadzieja, lepiej już nie pisz", na jeden sensowny i konstruktywny?
Może jestem idealistką, ale wg mnie to miałoby większy sens.

Nie chcę oceniać poezji wymienionych poetów, to czy komuś się ich twórczość podoba czy nie, to kwestia gustu, jeśli chodzi o warsztat to oczywiście prezentują POZIOM i tego im nie odbieram...szkoda tylko że pewne komentarze poziomu nie prezentują. Takie dyskusje były prowadzone już tysiące razy, ja nie wymagam żeby ktokolwiek komentował mój wiersz jeśli nie ma na to ochoty, jeśli nie ma czasu...itd. Każdy komentarz biorę pod uwagę, nawet choćby miał się składać z jednego słowa. Mimo wszystko widzę jednak że dużo więcej dają mi komentarze konkretne, pokazujące wady, nawet te bardzo krytyczne, to wlasnie jest cenne.

Nie wiem po co komentować jeśli nie po to żeby komuś pomóc....? Jesli dla samego komentowania, naśmiewania się albo zabicia czasu, to wybacz ale są też na świecie inne zajęcia.

Poza tym kto mówi że każdy z nas ma być "poetą" ? Niech każdy pisze, jeśli się jakoś w tym realizuje, ważne żeby robić to świadomie i chcieć się czegoś nauczyć, chociażby czytając lepszych od siebie.

Wg mnie urok takich miejsc polega właśnie na tym że ludzie pomagają sobie nawzajem, ale może się mylę...Jeśli tak to może nie wyprowadzajcie mnie z błędu:)

pozdr. serdecznie
agnes
Opublikowano

po pierwsze, należałoby odróżniać krytyka od twórcy, nawet jeżeli to ta sama osoba - ktoś nie musi dobrze pisać, żeby umieć odróżniać wiersze dobre od słabych - tym samym, jeżeli jakiś uznany poeta napisze komuś, że jego wierszyk to gówno, nie oznacza to od razu że "gówno w porównaniu do moich dzieł"

poza tym joaxii dobrze gada i podpisuję się pod nią :)
od siebie dodałbym jedynie, że te krytykowane "niekonstruktywne" komentarze wcale nie są takie niekonstruktywne - przeważnie to one motywują do pracy (albo pomagają spojrzeć na swoją "wielką natchnioną poezję" od bardziej realistycznej strony)

Opublikowano

Oto kilka przykładów komentarzy z mojego doświadczenia z Nieszufladą (jakiś rok temu):

" jeżeli tworzy pan poezję to peroszę się z nią z nami nie dzielić. Oszczędzisz sobie krytki." Sylwia Apryas

chyba właśnie o krytykę chodzi?

"czytanie dobrych wierszy najlepiej zacząć od oczytalni w nieszufladzie" Kot Schrödingera

sorry, ale wolę Norwida lub Poświatowską a nie oczytalnię nieszuflady, w ogóle co to za słowo oczytalnia...

"w razie czego bedzie na to miejsce w ktoryms z tomow dziel zebranych, nieszuflada nie pomiesci. prosze." myśliwy myśli

no i bardzo dobrze, że nie pomieści w końcu większość użytkowników to nadęte balony zabierające miejsce

"o nie" Wilsybil (Aleksandra Zbierska) i dalej "o nie.. o nie.." Eve Carmal

o no no no... trele morele



Były oczywiście także i jakieś pozytywne komentarze, ale nie o to chodzi. Rzecz polega na tym, że wszystkie czy to pozytywne czy negatywne komentarze były bez uzasadnienia.
Zdarzały się także komentarze dotyczące nie wiersza ale mojej osoby więc sam ten fakt świadczy o poziomie Nieszuflady, tzn. o poziomie użytkowników Neszuflady (oczywiście nie wszystkich.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie wydaje mi się, zeby czynnikiem sprzyjającym naszemu pisaniu był fakt, że jesteśmy dobrzy lub nie. Pisze się, bo sięlubi, a przynajmniej wśród moich znajomych panuje takie przekonanie, a ja świecie w nie wierzę. W przeciwnym razie jest się pozerem, który nie ma nic do zaoferowania.
A zatem jeśli się lubi, to się będzie pisać, choćby się było w tym koszmarnie słabym
Druga rzecz, to fakt, że kazdy, kto szuka miejsca, gdzie mógłby publikować, każdy ze znanych mi osób, chciałby się czegoś nauczyć. I każde ze znanych mi komentatorów uważa, że może czegoś nauczyć. A każde ze znanych mi forum poetyckich gdzieś wtle szepcze do ucha "przyjź tutaj, to się nauczysz". Nieszuflada również.

[quote]To co piszesz to przejaw ignorancji. Oni nie noszą głowy zbyt wysoko. Przynajmniej większość z nich. I na pewno nie są gwiazdami jednego sezonu.
Czym jest tutaj ignorancja? Ci 'wielcy', a przynajmniej 'duzi' zgodzili się komentować czyjeś teksty. Jeśli sie zgodzili, to wg mojego, może bzyt prostego toku myślenia, mają w sobie jakąś chęć prowadzenia innych piszących, pokazania co jest dobre, co złe. A w momencie gdy komentują tak samo jak najbardziej zarozumiali, co się uważają Poetami przez duze p, chociaż nimi nie są, dla mnie ci 'wielcy' są nikim. to oni są ignorantami, ponieważ wolę, jak każdy chyba, żeby największy amator napisał mi 'to jest złe, bo coś tam coś tam i uważaj na taki bład, bo to i to'.
Kto zatem jest ignorantem? Dziękuję za wielkich, którzy robią z siebie palantów. Co im zatem po wielkości?

[quote]Maniera?... Znajdź cechy wspólne takich uznanych poetów nieszufladzkich jak mia i, powiedzmy, rzut rzodkwią czy Dona Kamella. Jedyną cechą wspólną jest jakość tekstów. Wysoka.

Maniera utworów w internecie to także wątek z Łodzkiej Nocy Poetów. I ona jest, istnieje i nie ogranicza się tylko do jakości wiersza. W pewnej chwili wszyscy piszą na jedno kopyto, mozna by powiedzieć, że ludzie, którzy publikują w internecie stają się w pewnym momence jednym wielkim poetą. Wszystkie wiersze z wiekszych portali literackich są w dużym stopniu takie same. wystarczy się temu przypatrzyć, a bęzie to zauważalne.

[quote]Prawdę powiedziawszy to dział Z w tym portalu to przedszkole w porównaniu z nieszufladą. Większość osób tu piszacych pisze słabo lub przeciętnie. To za mało.

Ja równiez odwiedziłam Nieszufladę. O tym, że to najlepszy portal literacki w internecie również dowiedziałam się na Łódzkiej Nocy Poetów, a opinia ta jest co najmniej kontastowa w porówaniu do tego, czego naczytałąm się wcześniej o Nieszufladzie, o chamstwie, prostactwie.
Przeczytałąm tam wiele wierszy. I nie widzę tych wspaniałości, o których piszesz. Przedszkole? wszędzie jest takie samo, wszędzie ludzie piszą słabo i przeciętnie, nie ma wyjątków. Tak samo jak to, że wszędzie znajdują się perełki. I nic na to nie poradzimy. Nieszuflada jest tak samo przeciętna jeśli chodzi o jakość wierszy jak wszystkie inne portale, niczym nie odstaje.

[quote]Nieszuflada nie rości sobie praw do kształcenia poetów. Ciesz się, żę ktoś wyraził swoje zdanie.
Bo cholere zatem portal, gdzie ktoś robi łaskę, że da komentarz? Lepiej przenieśmy sie wszyscy na wiersze.bej.pl i każdy będzie dawał nam punkciki za rymowanki o aniołkach.

[quote] Niestety, mnóstwo tekstów jest tak potwornie beznadziejnych i powiela ciągle te same błędy, że chcąc konstruktywnie je ocenić należałoby napisać pod każdym z nich elaborat. Najczęściej pod każdym z nich - ten sam. Ile można?...

najpierw tzreba próbować. Jak ktoś ma nie powielać błedu, o którym nie ma pojecia,? Jak można mieć pojecie o błędzie, któy się rzekomo popełniło, skoro każdy tylko w przypływie nagłej chęci pisze Ci 'nie pisz więcej'?

[quote]Uwazam, że powinno się pisać konstruktywne komentarze. Sama piszę tylko takie. Napisanie takiego komentarza wymaga mnóstwo czasu i pewnego wysiłku, dlatego rzadko komentuję. Jednak nie uzurpuję sobie prawa do czasu i wysiłku każdego, kto przeczyta mój wiersz. Za to uważam, że jeśli ktoś mi pisze, że tekst jest zły - należy samemu poszukać przyczyn. Jeśli nie potrafi sie ich znaleźć - zawsze można zapytać. Oczywiście, nikt nie ma obowiązku niczego tłumaczyć.
Pozdrawiam, j.

tutaj przyznam trochę racji, ale nie do końca.
Nie cierpię ludzi, którzy w pół minuty wiedza, ze to, czego nie przeczytali, ajedynie przelecieli wzrokiem jest niczym, gniotem, gównem, czy smietnikiem. A do tego ograniczają sie komentrze.
Zauwazyłam już jakis cas temu, że niestety, kometarz, w którym znajduje się jedynie w róznoraki spośób wyrażone 'nie' wynika z pobieznego rzucenia okiem na tekst,a nie przeczytania go. I tyle. Wiec po co komentować coś, czego sie nie przeczytało?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Ja nie prosiłem o uzasadnienie, gdyż wyszedłem z założenia, że jeśli ktoś komentuje to niech podaje argumenty.

Oczywiście były osoby, które pisały z uzasadnieniem, ale to odsetek.
Teraz nie wiem jak się tam komentuje ponieważ nie zaglądam od dawna na portal.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Widzisz, Bartku, jeśli ktoś ogranicza się do poetów sprzed lat, to trudno mu zaistnieć współcześnie. Choćby dlatego, że poezja ewoluuje. Nie możesz mówić o człowieku jeśli zatrzymasz się w jego poznawaniu na poziomie pitekantropusa. Oczytalnie to całkiem prawidłowo utworzone słowo pochodzące od słowa "oczytać się" lub też "oczytany". Tam są teksty współczesnych twórców, z którymi warto się zapoznać. Choćby dlatego, żeby zobaczyć jak pisze się teraz, nie sto czy nawet dwadzieścia lat temu.
Jeśli chodzi o zacytowane komentarze: może nie są miłe, ale... Czasami komuś potrzebne jest po prostu wiadro zimnej wody. Może zamieszczałeś dużo słabych tekstów, stad propozycja wydania dzieł zebranych. Przejrzałąm Twoje konto na nieszufli - niemal codziennie dodawałeś jeden, dwa teksty. Nienajlepsze, niestety.
Jeśli piszesz o większosci użytkowników nieszufli "nadęte bufony" - sam sobie wystawiasz świadectwo. Zwłaszcza, ze gdyby pogłaskali Cię po główce - pewnie byś tak nie napisał.
Co do komentarzy "o nie, nie" - to były bardzo powściagliwe, ale co najmniej uzasadnione. Każdy, co czytał cokolwiek z poezji wie, dlaczego.
Poza tym, nie przytoczyłeś wielu wyczerpujących, dobrych i wartościowych komentarzy. Przykłąd: komentarz niejakiej eNeN:
"pewne wersy bym wywaliła, np:

"
tak
ja
więc
krzyk bólu
ognia
widma "

Nie wiem, czy intencja autora był rys komiczny, przerysowanie, ale te stronę bym na jego miejscu poszła. I doszła.
Do takich jak ten fragment na przykład:
"
Widzę spojrzenie
Przeszwające
Nieokiełznane
Parzące
Wstrętne "

Nie jest idealny ( a może i zbyt) , ale pojawia się urocze rozbicie wraz z wyrazem "wstrętne".
To Pana tekst naturalnie, ale jakbym miala mowic o preferencjach, to łączenie elementów brzydoty i piękna (groteskowe) bardzo mnie ciekawią.

W koncówce znajduję także zalamanie linii sentymentalnej, które znajduję z przyjemnością.

Zastanawia mnie takze zapis tekstu. Jest dlugaśny, bardzo podzielony enterami, ale gdyby go złożyć w poł, części prawie idealnie by nachodziły na siebie.
Nie będę więc, pytać czy swiadomie poslużył sie Pan wydłużonym kształtem.

Pozostawię to Panu jednak pod rozwagę.
pozdrawiam





eNeN ___ | 2004-07-08 12:37:13"
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie wydaje mi się, zeby czynnikiem sprzyjającym naszemu pisaniu był fakt, że jesteśmy dobrzy lub nie. Pisze się, bo sięlubi, a przynajmniej wśród moich znajomych panuje takie przekonanie, a ja świecie w nie wierzę. W przeciwnym razie jest się pozerem, który nie ma nic do zaoferowania.
A zatem jeśli się lubi, to się będzie pisać, choćby się było w tym koszmarnie słabym
Druga rzecz, to fakt, że kazdy, kto szuka miejsca, gdzie mógłby publikować, każdy ze znanych mi osób, chciałby się czegoś nauczyć. I każde ze znanych mi komentatorów uważa, że może czegoś nauczyć. A każde ze znanych mi forum poetyckich gdzieś wtle szepcze do ucha "przyjź tutaj, to się nauczysz". Nieszuflada również.

[quote]To co piszesz to przejaw ignorancji. Oni nie noszą głowy zbyt wysoko. Przynajmniej większość z nich. I na pewno nie są gwiazdami jednego sezonu.
Czym jest tutaj ignorancja? Ci 'wielcy', a przynajmniej 'duzi' zgodzili się komentować czyjeś teksty. Jeśli sie zgodzili, to wg mojego, może bzyt prostego toku myślenia, mają w sobie jakąś chęć prowadzenia innych piszących, pokazania co jest dobre, co złe. A w momencie gdy komentują tak samo jak najbardziej zarozumiali, co się uważają Poetami przez duze p, chociaż nimi nie są, dla mnie ci 'wielcy' są nikim. to oni są ignorantami, ponieważ wolę, jak każdy chyba, żeby największy amator napisał mi 'to jest złe, bo coś tam coś tam i uważaj na taki bład, bo to i to'.
Kto zatem jest ignorantem? Dziękuję za wielkich, którzy robią z siebie palantów. Co im zatem po wielkości?

[quote]Maniera?... Znajdź cechy wspólne takich uznanych poetów nieszufladzkich jak mia i, powiedzmy, rzut rzodkwią czy Dona Kamella. Jedyną cechą wspólną jest jakość tekstów. Wysoka.

Maniera utworów w internecie to także wątek z Łodzkiej Nocy Poetów. I ona jest, istnieje i nie ogranicza się tylko do jakości wiersza. W pewnej chwili wszyscy piszą na jedno kopyto, mozna by powiedzieć, że ludzie, którzy publikują w internecie stają się w pewnym momence jednym wielkim poetą. Wszystkie wiersze z wiekszych portali literackich są w dużym stopniu takie same. wystarczy się temu przypatrzyć, a bęzie to zauważalne.

[quote]Prawdę powiedziawszy to dział Z w tym portalu to przedszkole w porównaniu z nieszufladą. Większość osób tu piszacych pisze słabo lub przeciętnie. To za mało.

Ja równiez odwiedziłam Nieszufladę. O tym, że to najlepszy portal literacki w internecie również dowiedziałam się na Łódzkiej Nocy Poetów, a opinia ta jest co najmniej kontastowa w porówaniu do tego, czego naczytałąm się wcześniej o Nieszufladzie, o chamstwie, prostactwie.
Przeczytałąm tam wiele wierszy. I nie widzę tych wspaniałości, o których piszesz. Przedszkole? wszędzie jest takie samo, wszędzie ludzie piszą słabo i przeciętnie, nie ma wyjątków. Tak samo jak to, że wszędzie znajdują się perełki. I nic na to nie poradzimy. Nieszuflada jest tak samo przeciętna jeśli chodzi o jakość wierszy jak wszystkie inne portale, niczym nie odstaje.

[quote]Nieszuflada nie rości sobie praw do kształcenia poetów. Ciesz się, żę ktoś wyraził swoje zdanie.
Bo cholere zatem portal, gdzie ktoś robi łaskę, że da komentarz? Lepiej przenieśmy sie wszyscy na wiersze.bej.pl i każdy będzie dawał nam punkciki za rymowanki o aniołkach.

[quote] Niestety, mnóstwo tekstów jest tak potwornie beznadziejnych i powiela ciągle te same błędy, że chcąc konstruktywnie je ocenić należałoby napisać pod każdym z nich elaborat. Najczęściej pod każdym z nich - ten sam. Ile można?...

najpierw tzreba próbować. Jak ktoś ma nie powielać błedu, o którym nie ma pojecia,? Jak można mieć pojecie o błędzie, któy się rzekomo popełniło, skoro każdy tylko w przypływie nagłej chęci pisze Ci 'nie pisz więcej'?

[quote]Uwazam, że powinno się pisać konstruktywne komentarze. Sama piszę tylko takie. Napisanie takiego komentarza wymaga mnóstwo czasu i pewnego wysiłku, dlatego rzadko komentuję. Jednak nie uzurpuję sobie prawa do czasu i wysiłku każdego, kto przeczyta mój wiersz. Za to uważam, że jeśli ktoś mi pisze, że tekst jest zły - należy samemu poszukać przyczyn. Jeśli nie potrafi sie ich znaleźć - zawsze można zapytać. Oczywiście, nikt nie ma obowiązku niczego tłumaczyć.
Pozdrawiam, j.

tutaj przyznam trochę racji, ale nie do końca.
Nie cierpię ludzi, którzy w pół minuty wiedza, ze to, czego nie przeczytali, ajedynie przelecieli wzrokiem jest niczym, gniotem, gównem, czy smietnikiem. A do tego ograniczają sie komentrze.
Zauwazyłam już jakis cas temu, że niestety, kometarz, w którym znajduje się jedynie w róznoraki spośób wyrażone 'nie' wynika z pobieznego rzucenia okiem na tekst,a nie przeczytania go. I tyle. Wiec po co komentować coś, czego sie nie przeczytało?
Odróżnij pewne sprawy. To, że każdy pisze, to prawda. Probblem tylko w tym, że nie każdy powinien narazac ludzi na czytanie tego, co stworzy.
Ci "duzi" są normalnymi użytkownikami Nieszuflady. Mają takie same prawa i obowiązki. Nie "zgodzili się" komentować. Komentują, gdy chcą. Ich też się komentuje, gdy sie chce. Poza tym odróżniajmy komentarz od krytyki literackiej. Nie każdy twórca jest krytykiem, nie każdy krytyk - twórcą.
Maniera internetowa? Byc może. Tyle, że ci "duzi" publikują przede wszystkim gdzieś indziej. W prasie, wydają książki. Trudno więc zarzucać im manierę internetową. Jeśli uważasz, że wszystkie wiersze w internecie są podobne - to chyba ich nie czytasz. Porównaj właśnie np. mię i Donę Kamellę.
Portal służy temu, żeby czytać innych. Komentowanie to dobrowolny efekt tego czytania.
Skąd mieć pojęcie o błędach? czytając. Np. oczytalnię, co sugerują twórcy serwisu każdemu nowemu użytkownikowi.
Gdybyś uważnie przeczytałą, co napisałam, wiedziałąbyś, że pisałam o dużej ilości czasu i uważnego czytania, jakie są niezbędne, by napisać dobry komentarz. Komentarz typu "gówno" może nie jest zbyt konstruktywny, ale przynajmniej pokazuje, że coś jest nie tak, i że powinno się szuakać błędu. A że ktoś nie chce Ci ułatwiać życia i go wskazywać to inna sprawa. Poza tym, niektóe teksty są tak złe, że pisanie dlaczego są złe staje się stratą czasu. Odpowiedź znajdzie się w każdym dobrym wierszu. Poza tym, warto czytać komentarze również pod cudzymi tekstami. I znajdować analogie. Pisanie każdemu, że inwersja to zabieg stylistyczny który wymaga uzasadnienia, że łkające serca to banał to kwadratu, a rymy kocham-szlocham to częstochowa to strata czasu. Trzeba uczyć się nie tylko na swoich tekstach.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Joaxii zgadzam się z tym co napisałaś pod moim postem.
Ja napisałem jednak później, że teraz nie wiem jak się tam komentuje ponieważ nie zaglądam od dawna na portal.

Nie czuję się wolny od błędów, wręcz przeciwnie. Czas ma to do siebie, że płynie a z jego upływem spokorniałem (?), nabrałem dystansu i się rozwinąłem (przynajmniej tak mi się wydaje, może się mylę) zarówno w kierunku powszechnego, codziennego życia jak i w tym co "piszę" (lub próbuję "pisać").

Dzisiaj piszę sporo, ale nie wklejam wszystkich swoich tworów. Piszę, żeby ćwiczyć (losuję jakieś hasło ze słownika i na ten temat klecę tekst, przerabiam ze dwadzieścia razy itp. itd.). To co napiszę pod wpływem "natchnienia" bądź "konceptu" staram się ubrać najlepiej jak potrafię i wtedy wklejam na poezję.org (ściślej ok. raz na miesiąc czy dwa tygodnie co pewnie widać). Niewiele moich wierszy mi się podoba, ale może ktoś znajdzie w nich coś dla siebie.
Nie mam zamiaru nad nikim się użalać a tym bardziej nad sobą, bo szkoda na to czasu. Albo mi się coś podoba i próbuję wyciągać wnioski, albo też mi się nie podoba i wtedy staram się napisać sensowny komentarz. Inną sprawą jest, gdy czyjś tekst zawiera błędy różnorakiego rodzaju, wtedy także na tyle na ile potrafię argumentuję co można zmienić.

Pewnie zagmatwałem i napisałem bezsensowny komentarz, ale trudno, życie toczy się nie bacząc na to co ktoś nabazgrze.
Pozdrawiam

Opublikowano

a ja powiem, że na nieszufli warto się pokazywać, a już na pewno warto znać tych znanych poetów, którzy tam publikują...



z całym szacunkiem, ale co z tego, że dostanę od jakiegoś tam znanego X komentarz, gdy zawiera on dwa zdania? mam się z tego cieszyć? bo zechciał przeczytać (albo i nie)?
ludzie. strasznie dziwi mnie mierzenie czegoś względem osiągnięć człowieka, który w tym uczestniczy. jedna z warszawskich szkół średnich szczyci się wielką renomą, bo tam najlepsi uczniowie, najwięcej zdaje maturę etc. co z tego, gdy od początku uczęszczania tam, uczeni są jak oszukiwać, jak deptać tych, którzy nie są uczniami tej szkoły, jak czuć się lepszymi. co najśmieszniejsze, największa zdawalność maturym jest tylko i wyłącznie dlatego, że podczas egzaminu (aby utrzymać poziom w rankingu) pytania rozwiązywane są przez profesorów a odpowiedzi przekazywane maturzystom. wiem z autopsji.
czy to powinien być priorytet? nabyć tak okropnej pewności siebie, żeby stać się groteską? później szczycić się, że się ukończyło taką a taką szkołę, a maturę to się zdało na same piątki. co z tego, jak i tak ląduje się w łazarskim, milla czy wsp.
czy nie jest podobnie z nieszuflą? co z tego, że na nieszufli TACY znani poeci, skoro znany znanemu wchodzi w dupę? przekonałam się o tym, gdy na jeden z portali, na którym jestem (co prawda rzadko się udzielam, ale obserwuję) pojawił się właśnie jeden z tych WIELKICH poetów. przyciągnął jeszcze jednego WIELKIEGO poetę, a tamten przyciągnął kolejnego WIELKIEGO. i co? urządzili sobie lodowisko. zabawę. podejrzewam, że po każdym komentarzu wysyłają sobie maile z żarcikami, jak to było wesoło i jakie to ludzie piszą gówna. na nieszufli traci się dystans do swojej twórczości. gdy powiem, że nie podoba mi się wiersz któregoś z tych X-ów, jestem na straconej pozycji. bo jak to tak, żeby jakaś nieznana, i co gorsza nietalnetna, niećpająca, niepijąca, nie mająca za sobą prób samobójczych, nie lesbijka, nie anorektyczka, nie mająca za dobą pobytu w psychiatryku... o zgrozo! - poetka (?) śmiała krytykować tego geniusza. pewnie się nie zna a już na pewno pisze takie szmiry, że gdyby sobie z tego zdała sprawę, to próbę samobójczą mogłaby wykreślić z powyższych.
reasumując. moje zdanie jest dosyć kontrowersyjne. żeby zaistnieć na nieszufli, trzeba umieć się sprzedać. stworzyć wokół siebie coś, co sprawi, ze staniemy się idolem tej 'bohemy poezji internetowej'. a patrząc tak z dalszej persepktywy, nieszufla kojarzy mi się trochę z mtv. ludzie znający się na rzeczy, często kontrowersyjni, skupiający na sobie uwagę, uczestniczą w czymś, co jest tanią pożywką dla bananowego społeczeństwa, dla żądnych wrażeń nastolatków i mentalnych ...latków. emocjonalnych ekshibicjonistów. hipokrytów. czasem utalentowanych poetów. częściej dobrych psychologów. jeszcze częściej niezwykle inteligentnych ludzi.
gdyby istaniała tylko nieszuflada, nikt nie śmiałby pisać 'czegoś' (bo przecież nie wierszy). jedynymi polskimi poetami byliby Ci, których wymieniła John.
i na tym chciałabym skończyć swój wywód. nie wchodzę w dyskusję. przez coś takiego jestem poezją coraz bardziej zmęczona.

i wybaczcie chaos w wypowiedzi, ale powinnam pracować, pisać jakieś pisma, a zamiast tego gadam o jakimś poetyckim portalu. trochę się stresuję, bo szef mi się kręci przy biurku :)


pozdrawiam serdecznie, Patrycja.

Opublikowano

no w nieszufladzie nie zostałam zbanowana za dyskusję na temat tego czym jest a czym nie jest mowa wiązana:))) Gwoli wyjaśnienia, bo dyskusji tej już tu niestety nie ma (a szkoda!!!), zero inwektyw, trochę przykładów i odwołań do słowników literackich:)

Uważam, że to zaleta nie do podważenia:)))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Joaxi?? Jeśli za autorytem jakikolwiek podajesz Maliszewskiego który na jednym z portali sprzedaje swoje rec enzje to chyba jestem świadkiem jakiegoś nieporozumienia...
wydaje mi się, że to o czym mówisz ma coś wspólnego z OSCARAMI.
pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Danielu pojechałeś, Maliszewski jest dużym autorytetem i nie ma chyba nikogo kto lepiej orientuje się w młodej poezji, to, że ktoś wymyślił poratal, gdzie trzeba zapłacić, za to, żeby ktoś sensowny skomentował jego wiersz, to jakby odrębny problem. W nieszufladzie wizyty nie wymagają płatności ze strony użytkowników.

Zresztą nie musisz ani być w nieszufladzie ani płacić, wyślij do poczty literackiej Odry, może Pan Karol Maliszewski poświęci ci jakieś uwagi.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
    • śnię o umarłych nie widząc ich twarzy nigdy nie widziałem   cień pod ścianą stary przyjaciel którego porzuciłem   woła mnie matka ma otwarte ramiona za późno na miłość   jestem jak ona w krainie nieżywych tęsknię za życiem  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...