Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Gosława

 

Reniu:)

 

to co piszesz nie tyle opowiada sytuacje co ją ucieleśnia 

 

ruch zużycie i świętowanie są tu jednym procesem   jakby tarciem  materii.

 

 nie uciekasz w metaforę tylko pozwalasz rzeczom mówić własnym ciężarem

 

i z tego konkretu rodzi się coś na wskroś filozoficznego: kruchosc która nie odbiera intensywności a wręcz   ją wzmacnia.

 

piękna świadoma poetycka robota

 

pozdrawiam Reniu:)

 

 

Opublikowano

@Gosława

 

Niezwykle klimatyczny wiersz.

Przeprowadzasz czytelnika przez podróż - od wyboistego traktu aż po tętniący życiem finał. Najpierw jest piękny krajobraz, gdzie delikatność żółtych kielichów dziewanny kontrastuje z topornością starego wozu i zniszczoną, „poniewieraną” derką. A w ostatniej strofie - czuć zapachy i smaki. Wieś Anny to żywy fragment rzeczywistości - jakbyśmy się przenieśli w czasie. Używasz starych pojęć i to one budują namacalny świat, który niemal fizycznie czuje się podczas lektury.

Piękne, zmysłowe pisanie!

Opublikowano

@Charismafilos hahaha tu to już Konopielka weszła za mocno

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Migrena bardzo Ci dziękuję za czytanie 

Dawno nie pisałam i trochę zapomniałam jak się to robi 

Muszę wejść znów w skórę Ani rozpisać się i może coś fajnego dojrzałego stworzę 

Na razie tylko kuśtykam 

Łap

@Berenika97 Bereniko mnie zawsze cieszy Twoja obecność pod wierszem 

Lubię wiedzieć że jesteś 

Teraz będę częściej w przestrzeni wirtualnej bo urlop i prawko zdane nic mi główki nie będzie już zaprzątać 

Skupić się muszę na tym co lubię a lubię szalenie pisać wiersze

Opublikowano

@Gosława Opowiedziałaś bajkę o ludziach, dawnych obyczajach, o "prawdziwym życiu" ujętym w takie rytuały, jak litkup.

Kiedyś takie zwyczaje były modlitwą dnia codziennego, wszystko miało swój ryt i rytm, pielęgnowany przez pokolenia.

Odczytuję wielki szacunek, jakim darzysz opisaną rzeczywistość. Każdy przedmiot życia codziennego kiedyś służył, jak towarzysz podróży, czasem kilku pokoleniom. To wizja bliska mojemu sercu i wspomnieniom z dzieciństwa z wsi małopolskiej, zgrzebnej, w miarę zadbanej, z niedostatkami materialnymi ale bogactwem obyczajów, niezwykłą bliskością ludzi. - świat dziadka Walentego i babci Eluni - "Halusi" - to dla mnie "prawdziwa bajka". Dziękuję, Pozdrawiam.

Opublikowano

@Gosława

 

Gratuluję! :) 

 Masz bardzo ciekawą bohaterkę - Annę. Dzięki Twoim wierszom poznałam wiele słów, o których dotąd nie słyszałam, np. tytułowy litkup.  Ale już wszystkie sprawdziłam w necie. :) W takim razie czekam na Twoje wiersze. :))) Pozdrawiam.  

 

Ps. Zainspirowałaś mnie Anną, może się skuszę i dalej będę pisać o życiu Luizy - tylko jej miejskie i współczesne życie nie jest tak tak blisko natury jak Anny. Luizie brakuje kolorów i zapachów. 

Opublikowano (edytowane)

@LessLove ja w takiej "bajce" się wychowałam 

Nie raz byłam świadkiem świniobicia czy skażenia świeżonki 

Jechałam też wozem zprzężonym do dwóch koni 

Plewiłm burki cukrowe zbierałam ziemniki i wiem co to żniwa 

Oj wiem do dziś n wspomnienie tych wszystkich prac polowych mnie w krzyżu łupie

@Berenika97na "stare lata zachciało mi się zmieniać życie 

pierwszy ktok to właśnie takie usamodzielnienie 

Ja jestem zupełnie anty motoryzacja i do tej pory pięć razy muszę się zastanowić ktore to jest lewo nid moje lewo tylko ogólnie lewo Lewo

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

pisz o Luizie z czasem i ona nabierze zapachów smaków i kolorów 

przytulam     @LessLoveja miałam babcię Kazię

Edytowane przez Gosława (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Gosława Widziałem wiele z tego, co Ty. Spędzałem czasem 1,5 miesiąca u Babci, widziałem i zachwycałem się pięknem prostoty tego życia. Rąbałem drewno, zbierałem ziemniaki, stawiałem mendle w żniwa, pomagałem zwozić, później brałem udział w młocce - niezły koszmar, jak myślę teraz :-) Jestem twardy i wytrzymały po mojej Mamie z wioseczki m. Bochnią i Limanową. Lubię sią narobić, zciorać do upadłego.  Co ciekawe Ojciec też ze wsi (lubelskiej) ale od dzieciństwa miał inteligenckie aspiracje, może dlatego że pola mieli mało, a dziadek Jan pracował w... cementowni (szybko zmarł).

Mam pod pieczą 0,5 ha sadu i rozbudowuję wiejski domek, bo kocham to miejsce, region i prostotę charakterów krewnych, która przeżyła zmiany cywilizacyjne... Dziadek Walenty, którego nie widziałem, miał zawsze dwa konie, wozy, jeździł wierzchem (był na 2 wojnach w kawalerii), chodził z dziedzicem na polowania, handlował narzędziami rolnymi, miał skup owoców i sklep...

Opublikowano

@LessLove czyli sporo nas łączy bo i mój dziadek też zawsze miał dwa konie o które dbał bardziej niż o żonę

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Z domu wyniosłam szacunek do pracy na roli 

Nie wyobrażam sobie mieszkać w bloku bez kawałka pola 

Też mam sąd i ogromny ogród no i cieplarnię oraz folię w której rosną pomidory 

Są też kury i króliki 

A to wszystko na obrzeżach sporego miasta 

Człowiek wyjdzie ze wsi ale wieś z człowieka nigdy 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Mel666  wróciłam jeszcze raz do wiersza i przeczytałam komentarz nad moim. Niezły klin. Teraz mi się rozjaśniała sytuacja. Sama się wkręciłam. Kroki pojawiają się tu tylko ubocznie, jako coś co słyszymy z zewnątrz, co nie pozwala zasnąć. Podmiot liryczny odmierza czas.   Niosącym światło jest świetlik. Sama z siebie się teraz uśmiałam;)) Jak widać wiersz wywołał róże tory myśli u mnie ;))) Same słowa " cicho, cicho "  to słowa podmiotu lirycznego " mające na celu uciszenie hałasu. Za dużo analiz " tabelek" w pracy mi sformatowało myśli. Genialny  i nieoczywisty !  
    • @Gosława   Wprawdzie nie mam związków z Radomiem, ale zawsze irytowały mnie dowcipy o tym mieście. Jak pracowałam - to zawsze tłumaczyłam uczniom, skąd się one wzięły. Bo też solidaryzowałam się z mieszkańcami. 
    • @LessLove   Niezwykle poruszający wiersz. Czuć w nim ogromny ból pożegnania, ale i przepiękną miłość, która nie kończy się tutaj. Wyrazy szacunku za tak odważne i szczere podzielenie się swoimi uczuciami. 
    • @Berenika97 tak to prawda znam tą historię  Ja mieszkałam w innym rejonie Polski i nigdy nie przywiazywalam wagi do tego w jaki sposób dane miasto jest postrzegane  Jednak im jestem starsza tym silniej solidaryzuje się z miejscami które nawet przez chwilę były w moim życiu  Taka że mnie lokalna patriotka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @LessLove czyli sporo nas łączy bo i mój dziadek też zawsze miał dwa konie o które dbał bardziej niż o żonę

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Z domu wyniosłam szacunek do pracy na roli  Nie wyobrażam sobie mieszkać w bloku bez kawałka pola  Też mam sąd i ogromny ogród no i cieplarnię oraz folię w której rosną pomidory  Są też kury i króliki  A to wszystko na obrzeżach sporego miasta  Człowiek wyjdzie ze wsi ale wieś z człowieka nigdy 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...